wtorek, 27 listopada 2012

XVIII

XVIII

-Daj spokój wracaj do niego...-odszedł
-Ale Bartek-rozpłakałam się

Stałam na parkingu obok szpitala,zastanawiając się czemu zawsze muszę wszystko spieprzyć.
Do szpitala nie miałam po co wracać... Bardzo chciałam wszystko naprawić, ale nie wiedziałam jak.
Zamówiłam taksówkę po 15 minutach byłam już w domu.

-Gdzie byłaś?-krzyknęła mama
-No u Agi, Dominika wam nie powiedziała...-odpowiedziałam obojętnie
-Powiedziała, ale wiem że wcale nie byłaś u Agnieszki bo widziałam ją z dziewczynami na mieście-odpowiedziała podniesionym głosem mama
-Tak to prawda-nie mogłam ich dłużej okłamywać
-Dziecko gdzieś ty była jest już po północy?-zapytała mama
-Mamo, po prostu zaczęłam spotykać się z chłopakiem-nie pozwoliła mi skończyć
-Jak to ile ma lat ty masz teraz maturę i powinnaś się zająć nauką
-Wiem  że mam maturę i potrafię wszystko pogodzić, ma 24 lata a właściwie miał bo już się nie spotykamy-odpowiedziałam zdenerwowanej mamie
-Kochanie ja się o Ciebie martwię  kiedyś mi za to podziękujesz-powiedziała mama i mnie przytuliła
-Ja idę spać jestem zmęczona-mama pocałowała mnie w czoło.

Wykapałam się, przebrałam w piżamę i położyłam. Nie mogłam zasnąć myślałam o Bartku o tym czy jeszcze kiedyś się z nim spotkam. Myślałam też o Zbyszku co z nim  jak się czuję. Wiedziałam, że nie mam po co iść  do szpitala  jego mama mnie do niego nie wpuści. Wyjęłam z szafki nocnej kawałek papieru i niebieski długopis.

Drogi Zbyszku!

Chciałam Ci w tym liście wyjaśnić kilka spraw. Tak naprawdę nie jestem Twoja dziewczyną, spotykaliśmy się przed Twoim wypadkiem, ale nie wszystko ułożyło się tak jak powinno... a właściwie to moja wina.
Wiem, że nic nie pamiętasz więc musisz mi uwierzyć. Nie wiem może podczas naszych spotkań dawałam Ci jakieś sygnały, że nasza znajomość może przerodzić się w coś więcej, ale jeśli już to robiłam, było to nieświadome. Spotykając się z Tobą poznałam Bartka Twojego przyjaciela. Poznałam go i zrozumiałam, że to on jest mężczyzną, na którego czekałam i na którym mi zależy. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. Nie mogę Ci tego wszystkiego powiedzieć wprost więc piszę ten list... Wiem, że nie będzie ci łatwo pogodzić się z tym co Ci zrobiłam i z tym co zrobił Ci Twój najlepszy przyjaciel, ale mimo wszystko chcę żebyś wiedział że nigdy nie chciałam Cię skrzywdzić. Mam tez nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że wkrótce będziesz już w pełni zdrowy i silny, żebyśmy mogli się spotkać i porozmawiać.

                                                                                                                       Karolina

Włożyłam list do koperty i ją zakleiłam  Zanim usnęłam chciałam, jeszcze sprawdzić co u Zbyszka, więc mimo późnej pory zadzwoniłam do szpitala, ale tam nie chcieli mi nic powiedzieć. Postanowiłam następnego dnia zanieść list, przekazać go pielęgniarce i poprosić o przekazanie Zbyszkowi. Rano obudziłam się o 6:00. Gdy tylko otworzyłam oczy usłyszałam:

-Co ze Zbyszkiem?-zapytała Dominika
-Nie wiem, jego mama nie pozwoliła mi do niego przychodzić... Zaraz pojadę do szpitala i może dowiem sie czegoś więcej.
-Jak to nie pozwoliła?-zdziwiła się Dominika
-Po prostu zobaczyła mnie z Bartkiem i uznała,że zdradzam jej syna
-To może ja pojadę z Tobą do Zbyszka i spróbuje do niego wejść i dowiedzieć się czegoś?-zaproponowałą Dominika
-Możemy spróbować-odpowiedziałam

Ubrałam się, umyłam napiłam się soku spakowałam książki i list  i o 7:15 wyjechałyśmy z Dominiką spod domu w stronę szpitala.
Na miejscu byłyśmy o 7:30. Weszłyśmy do szpitala ja podeszłam do recepcjonistki, a Dominika prześlizgnęła się przez korytarz weszła do sali gdzie leżał Zbyszek. Bałam się, że natknie się na mamę Zbyszka.
Od recepcjonistki dowiedziałam się, że stan Zbyszka jest już stabilny, ulżyło mi. Dominiki nie było około 5 minut. Czekałam na nią przy drzwiach wyjściowych.

-I co? Jak z nim wszystko w porządku?-zapytałam ciekawa i zaniepokojona
-Tak wszystko jest w porządku, jest jeszcze lekko oszołomiony całą sytuacja ale jest przytomny odpowiedziała Dominika
-Co mówił?-zapytałam
-Nic pytał tylko kim jestem powiedziałam, że Twoją siostrą, dałam mu list i powiedziałam, że tam jest wszystko wyjaśnione-odpowiedziała Dominika
-Nie było jego rodziców?
-Nie, ale szybko dałam mu list i wyszłam gdyby wrócili-odpowiedziała Dominika.
-No to dobrze-odpowiedziałam

O 7:45 byłyśmy już w szkole. Gdy tylko weszłam zamiast przywitanie usłyszała tysiące pytań:
-Czemu nam nie powiedziałaś?Jaki on jest?Długo się spotykacie?-pytały dziewczynę

Przez całą sytuację z Bartkiem i Zbyszkiem zapomniałam o wczorajszym zajściu w moim domu

-Dziewczyny nie mówiłam wam bo nie wiedziałam jak wszytko się potoczy, a teraz nie ma już o czym rozmawiać bo on wyjechał i nie będziemy się spotykać-odpowiedziałam przygnębiona
-Jak to to tak szybko?-zapytała zdziwiona Ilona
-Tak wyszło...-odpowiedziałam spuszczając wzrok
-Ale jaki on jest powiedz, całowaliście się?-zapytała
-Ja pierdziele Ilona daj spokój nie widzisz, że ona to przeżywa...-powiedziała Aga
-Przepraszam, nie chciałam-powiedziała Ilona
-Spokojnie rozumiem-dziewczyny mnie mocno przytuliły

Zadzwonił dzwonek, poszłyśmy na lekcje. Na jednej z przerw zaczęły się rozmowy na temat studniówki:
-Dziewczyny no to sukienki wybrane partnerzy też, ale zaraz a Ty Karola?-zapytała Natalia
-Nie wiem czy pójdę nie chce narazie o tym myśleć-odpowiedziałam nie zainteresowana
-No co ty musisz-odpowiedziała Natalia
-Nie mam ochoty iść i w ogóle nie mam z kim...-odparłam
-Ochota przejdzie z czasem a iść możesz z moim bratem na pewno się godzi co ty na to?-zapytała Natalia
-Wszystko mi jedno-odpowiedziałam, jeszcze kilka dni temu myślałam, że  to będzie najpiękniejszy bal w moim życiu i że będzie mi na nim towarzyszył najważniejszy mężczyzna w moim życiu - Bartek tymczasem on się nie odzywał ja też nie w końcu obiecałam...

Kilka jesiennych dni upływały szybko, mi nastrój nie sprzyjał cały czas myślałam o tym gdzie jest teraz Bartek co robi czy czasem o mnie myśli nie dawało mi to spokoju. Każdego dnia oglądałam jego zdjęcia na komputerze,każdy jego mecz w telewizji. Pewnego popołudnia wróciłam ze szkoły, wchodząc do domu usłyszałam dwa znajome głosy...


                                                                                                                                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz