VII
Szybko odsunęliśmy się od siebie, zrobiło mi się gorąco. Nawet nie chciałam myśleć co by było gdyby Zbyszek zobaczył nas w tej sytuacji.
-Co macie takie miny?-zapytał Zbyszek
Ja nie mogłam wydusić słowa, Bartek tez nie rwał się do odpowiedzi.
-Choć poświecisz mi latarka,a ja wleje paliwo-powiedział Zbyszek do Bartka i wysiadł z samochodu.
Bartek spojrzał mi w oczy i bez słowa wyszedł z auta, żeby pomóc Zbyszkowi.
Ręce nie przestawały mi drżeć, nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Idę z wymarzonym chłopakiem na randkę a w czasie niej prawie całuję się z jego kumplem, to przecież do mnie nie podobne.
Miałam tylko nadzieje, że Bartek nic nie powie Zbyszkowi. Po chwili chłopcy wsiedli do auta,Zbyszek za kierownica, a Bartek obok niego. Zachowywali się normalnie chociaż Bartek był trochę mniej rozmowny niż wcześniej
-Karolina to możemy odwieść Bartka do hotelu, a potem odwiozę Cie do domu?- zapytał Zbyszek.
-Tak,jasne- odpowiedziałam, odrywając wzrok od szyby samochodu.
Szybko znaleźliśmy się pod hotelem. Bartek na pożegnanie podał rękę Zbyszkowi i pożegnał się ze mną:
-Do zobaczenia-powiedział bez uśmiechu na twarzy
-Pa - odpowiedziała bez emocji
Zbyszek poprosił, żebym przesiadła się do przodu.
-Czy nie będziesz miała nic przeciwko jeśli zabiorę Cię w jeszcze jedno miejsce?-zapytał Zbyszek z uśmiechem na ustach
-Możemy jechać-odpowiedziałam bez większego entuzjazmu
Byłam tak wstrząśnięta całą sytuacją, że wszystko było mi obojętne cały czas miała w głowie moment kiedy spojrzenie moje i Bartka spotkały się, a on zbliżył się do mnie, nie mogłam się skupić.
-Stało się jesteś jakaś inna?-zapytał z zakłopotaniem Zbyszek
-Nie, nie po prostu trochę rozbolała mnie głowa-skłamałam
Przecież nie mogłam mu powiedzieć, że jego kumpel próbował mnie pocałować a teraz nie mogę dojść do siebie.
Podjechaliśmy pod jakiś ogromny budynek, chyba jakiegoś biurowca, wysiedliśmy z samochodu.
-Zamknij oczy i daj mi rękę-powiedział Zbyszek wyciągając do mnie rękę
-Ale o co chodzi?- zapytałam z lekkim zdziwieniem
-Zaufaj mi - lekko się uśmiechnął
Na jego prośbę zamknęłam powieki i podałam mu moja prawą dłoń. Weszliśmy do budynku poczułam to przez temperaturę na dworze było dużo chłodniej . Zbyszek trzymającmoją rękę prowadził mnie. Szliśmy po schodach, było ich dość dużo. Lekko się potknęłam o jeden z nich ale Zbyszek złapał mnie mocniej i chwycił za drugą rękę.
-Nie bój się nic Ci się nie stanie trzymam Cię-oznajmił
Nagle poczułam powiew chłodnego wiatru.
-Otwórz oczy-powiedział Zbyszek
Kiedy podniosłam powieki, przed moimi oczami ukazała się panorama pięknego Malborka nocą. Zbyszek stał koło mnie, przez chwile panowała cisza.
-I jak?-zapytał po chwili Zbyszek
-Nie wiem co mam powiedzieć, mieszkam tu od dawna a nigdy nie widziałam tak pięknego widoku.-odpowiedziałam
Widok był naprawdę niesamowite, mali ludzie, poczułam się wolna na chwile zapomniałam o krepującej sytuacji w aucie. Z wrażenia nie zauważyłam, że Zbyszek dalej trzyma moja rękę po chwili puścił ją i stanął przede mną. Objoł swoimi dłońmi moją twarz.
-Nigdy nie spotkałem takiej osoby jak ty-powiedział bardzo poważnym głosem
-Zbyszek...-urwałam kiedy on zbliżył się do mnie
-Naprawdę jesteś wspaniałą osobą
Zbyszek zbliżał się do mnie. Nie wiedziałam co robić coś w środku mnie podpowiadało mi żebym nie pozwalała na ten pocałunek. Cały czas myślałam o Bartku.
-Wiesz chodźmy już późno-powiedziałam, puściłam rękę Zbyszka i odsunęłam się od niego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz