sobota, 24 listopada 2012

XVI

XVI

-Cześć, jest Karolina?-usłyszałam głos Bartka i pomyślałam,, no to już po mnie"
-Tak-odpowiedziała Natalia, stała niedowierzająca w to co się dzieje.

Ja szybko wybiegłam z kuchni i zobaczyłam Bartka w drzwiach z butelką wina i bukietem kwiatów.

-Wejdź krzyknęłam-Bartek się przywitał i pocałował mnie w policzek
-Jestem Bartek-podał rękę Natalii,ale ona nie wydusiła z siebie słowa tylko wpatrywała się w Bartka z niedowierzaniem
-Chciała powiedzieć,że jej miło i ma na imię Natalia-uśmiechnęłam się
-Cześć,przepraszam zamyśliłam się-ocknęła się Natalia

Przeszliśmy do salonu. Przedstawiłam Bartka dziewczyną.
-A to reszta moich przyjaciółek Aga, Ilona i Magda-uśmiechnęłam się
-Bardzo mi miło, ale my się widzieliśmy już na treningu-Bartek podał rękę każdej z dziewcząt
- Ja was na chwilę przepraszam, zaleję dziewczyną kawę a ty czego się napijesz?-zapytałam Bartka
-Nie, ja dziękuje-oświadczył i pogładził moją rękę
-Wiesz co Karola, my się będziemy już zbierać pogadamy kiedy indziej-odpowiedziała Magda, dziewczyny były lekko speszone
-Przepraszam, pewnie miałyście mieć jakiś babski wieczór a ja wam przeszkodziłem-powiedział Bartek
-Nie nie my żeśmy wpadły na chwile tylko i już nas nie ma-odpowiedziała Aga
-To my lecimy Karola miłego wieczoru pa-pożegnały się dziewczyny

Ledwie usłyszałam zamykające się drzwi Bartek przyciągnął mnie do siebie.
-Nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem-powiedział Bartek namiętnie mnie całując

Usłyszałam wibracje telefonu.

                     Przy najbliższej okazji Cię zabijemy. Pozdrawiamy =)
                                                                                                       Natalia
-Coś się stało?-zapytał Bartek
-Nie nie, przyniosę kieliszki-udałam się do kuchni

Usiedliśmy na kanapie, Bartek otworzył wino.

-A twoi rodzice i rodzeństwo gdzie są?-zapytał Bartek
-Pojechali do babci, odwiedzić ją-uśmiechnęłam się
-Wiesz ja jutro muszę wracać do Bełchatowa, trener dzwonił, że jutro mamy mieć trening, muszę jechać,ale bardzo bym chciał z Tobą zostać-powiedział zasmucona
-Wiem,przecież nie możesz całego swojego życia podporządkować mi, jedź i się nie przejmuj jakoś dam rade spotkamy się może przed świętami, będę miała jakiś wolny weekend i ty przyjedziesz albo ja pojadę do Ciebie-powiedziałam to chociaż tak naprawdę było mi bardzo ciężko, spuściłam głowę
-Wszystko się jakoś ułoży-Bartek się uśmiechnął, zrobiło mi się lżej.  Zbliżył się do mnie i zaczął całować mnie najpierw po szyi  i po dekoldzie, było mi tak dobrze, chciałam żeby to trwało wiecznie. Włożyłam ręce pod jego koszulkę i poczułam umięśnione ciało,czułam się najszczęśliwsza na świecie. Zdjęłam z Bartka podkoszulek i rzuciłam go na druga stronę salonu. On zaczął rozsuwać moją sukienkę,jednocześnie całując mnie po karku.
Wtedy usłyszałam przekręcające się w drzwiach klucze... Zamarłam, pierwsza myśl,, rodzice''. Bartek szybko pobiegł po koszulkę ja próbowałam zasunąć sukienkę, do pokoju weszła Dominika.

-Oj sorry,że przeszkodziłam-powiedziała speszona Dominika
-Jeju Dominika, myślałam że pojechałaś z rodzicami-odpowiedziałam z ulgą
-Nie byłam na spacerze z Marleną-uśmiechnęła się
-To Dominika moja siostra-zwróciłam się w stronę Bartka
-Hej, nie przeszkadzajcie sobie ja idę do siebie-odpowiedziała zawstydzona
-Myślałam,że to moi rodzice-powiedziałam do Bartka
-Ja też-uśmiechnął się ubierając podkoszulek

Wypiliśmy wino, zjedliśmy kolację około 22 Bartek wyszedł wyprowadziłam go przed dom.
Noc była wyjątkowo jasna i gwieździsta

-Widziałaś spadająca gwiazda-powiedział Bartek
-Pomyśl życzenie
-Już pomyślałem-odpowiedział uśmiechając się
-Jakie?-zapytałam
-Żebym, nigdy Cię nie stracił-powiedział Bartek i przytulił mnie mocno
-Jutro przyjadę do hotelu,przed twoim wyjazdem, o której wyjeżdżasz?-zapytałam
-O 18
-Będę tęsknic-łza spłynęła mi po policzku
-Ja też-otarł mi policzek swoją dłonią

Podjechała taksówka. Bartek pocałował mnie i odjechał. W drzwiach domu stanęła Dominika.
-Karolina chodź szybko telefon do ciebie-krzyknęła, pomyślałam pewnie dziewczyny chcą mnie zalać tysiącem pytań, pobiegłam do domu
-Karolina, to ja mama Zbyszka jego stan bardzo się pogorszył przyjedź szybko-odłożyła słuchawkę...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz