wtorek, 20 listopada 2012

XII

XII

Powieki Zbyszka zaczęły lekko drżeć, uścisnęłam mocniej jego dłoń i przyłożyłam ją do swojego policzka.
-Zbyszek proszę obudź się, proszę-mówiłam sama do siebie, ale z nadzieją że mnie usłyszy

Czekałam ale to był tylko chwilowy impuls, Zbyszek nadal nie otwierał oczu a ja siedziałam przy jego łóżku . Po 30 minutach  do sali weszła pielęgniarka:
-Co pani tu jeszcze robi?-zapytała
-Przepraszam, już wychodzę...

Opuściłam salę, na korytarzu czekał na mnie Bartek.
-Nie weszłem, bo nie chcieli mnie wpuścić jak z nim?-zapytał
-Jest, bardzo źle cały czas jest w śpiączce, jego stan jest poważny-oznajmiłam ze łzami w oczach

Bartek mocno mnie przytulił i pogładził ręką moje włosy, ale ja w tamtej chwili myślałam tylko o Zbyszku.
-Zamówię taksówkę i odwiozę Cię do domu-oznajmił Bartek
-Nie, nie ja tu muszę zostać nie zostawię go teraz samego, poczekam aż się obudzi-odpowiedziałam
-Ale nic tutaj nie pomożesz, poprosimy pielęgniarkę żeby zadzwoniła gdy tylko coś się zmieni-powiedział Bartek
-Nie! Nie rozumiesz, że chce tu przy nim zostać, chce przy nim być , bo wiem że gdyby mi się coś stało zrobiłby to samo, byłby przy mnie bez względu na to co mu zrobiłam.-wykrzyczałam i wyrwałam się z uścisku Bartka
-Dobra daj znać jak zmienisz zdanie-Bartek odszedł

Nie wiedziałam co się dzieję wokół mnie, byłam roztrzęsiona z jednej strony nie chciałam urazić Bartka ale powinien zrozumieć, że chce i powinnam tu teraz być. Po kilkudziesięciu minutach z sali wyszła mama Zbyszka.

-To ty jesteś Karolina?-zapytała
-Tak-odpowiedziałam, zdziwiona że zna moje imię
-Dużo  rozmawiam ze Zbyszkiem jak nie  w cztery oczy to przez telefon, mówi  mi dużo rzeczy. Kilka dni temu zadzwonił do mnie i powiedział, że poznał wyjątkową kobietę, inną niż wszystkie i że czuje, że to ta właściwa, że ma na imię Karolina. Tak dobrze że tu przy nim jesteś, kiedy się obudzi na pewno będzie CI bardzo wdzięczny-powiedziała, widziałam ogromny ból w jej oczach, jej syn leżał w śpiączce nikt nie wiedział  kiedy i czy w ogóle się obudzi.
-Może, przyniosę pani coś do jedzenia lub picia-zapytałam
-Nie nie dziękuję kochanie-odpowiedziała, i weszła z powrotem do sali.

Wtedy znowu do mnie dotarło jak go skrzywdziłam, gdybym tylko mogła cofnąć czas i wszystko zmienić, nie wiem jak, ale gdybym mogła chociaż spróbować...

Po chwili zadzwoniła do mnie mama.

-Kochanie gdzie jesteś?kiedy będziesz w domu?-zapytała z troską
-Wiesz mamo ja uczę się z Magdą na klasówkę wrócę wieczorem-odpowiedziałam
-No dobrze wszystko w porządku masz jakiś dziwny głos?-zapytała mama
-Tak wszystko okey, mam tylko lekki katar
-Yhy, no to jak skończycie wracaj od razu do domu-odłożyłam słuchawkę

Posiedziałam przed salą do 19, co 10 minut wchodziłam i patrzyłam czy Zbyszek się nie obudził, cały czas jednak leżał tak samo, bez ruchu. O 19 zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Przywitałam się z mamą i od razu poszłam do swojego pokoju, żeby rodzice nie widzieli moich spuchniętych oczu.

-Gdzie ty byłaś, widziałam dzisiaj Magdę na mieście, nie byłaś u niej co?-zapytała Dominika
-Nie, nie byłam tylko proszę nie mów mamie-poprosiłam
-Dobrze, ale gdzie byłaś?-zapytała
-Byłam w szpitalu Zbyszek miał wypadek i jest w ciężkim stanie...-łzy znowu popłynęły mi po twarzy
-Jak to?-zapytała Dominika

 Dominika przytuliła mnie i podała chusteczki.
-A jeszcze do tego wszystkiego pokłóciłam się z Bartkiem-powiedziałam przez łzy
-Zadzwoń do niego wszystko sobie wyjaśnicie-poradziła mi siostra

Wzięłam telefon i wybrałam numer Bartka, jednak po kilku próbach on ciągle nie odbierał, nie wiedziałam czy już wyjechał, czy jest jeszcze w hotelu, od sytuacji w szpitalu nie odzywał się do mnie. Chciałam, żeby ten dzień się jak najszybciej skończył
 Przebrałam się i od razu  położyłam chciałam, żeby noc szybko minęła a rano od razu pojadę do szpitala.

Rano obudziłam się o 6, narzuciłam na siebie pierwsze lepsze ciuchy, umyłam się,  kiedy chciałam wyjść z domu mama zapytała:

-Co tak wcześnie wychodzisz?
-Mamy jeszcze z dziewczynami przed sprawdzianem powtórzyć materiał-skłamał
-A no dobrze to pa-odpowiedziała mama
-Pa-wyszłam z domu

Wsiadłam do samochodu, zanim odjechałam napisałam smsa do Magdy że nie będzie mnie dziś w szkole bo źle się czuję, wcześniej uprzedziłam tez Dominikę, że w razie czego ma mówić, że czymś sie zatrułam. Przekręciłam kluczyki i odjechałam w stronę centrum miasta pod szpitalem byłam po 15 minutach.

-Dzień dobry-powiedziała pielęgniarka
-Dzień dobry-odpowiedziałam
-Pani brat obudził się w nocy...-nie zdążyła dokończyć, szybko bez zastanowienia pobiegłam do sali w której leżał Zbyszek.Przed salą stali rodzice Zbyszka, ale powiedziałam im tylko dzień dobry i  weszłam.Zbyszek miał otwarte oczy, tak dobrze było go widzieć takiego, chociaż nie wyglądał jeszcze na zdrowego. Patrzył na mnie jakimś dziwnym wzrokiem. Podeszłam do łóżka i złapałam go za rękę

-Jeju,nawet nie wiesz jak się cieszę że się obudziłeś-miałam w oczach łzy szczęścia, ale Zbyszek nadal patrzył na mnie dziwnym wzrokiem
Nagle wydusił z siebie jedno, krótkie zdanie:
-Ale kim ty jesteś...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz