środa, 26 czerwca 2013

XLVI

XLVI

To był Sylwek. Nie wiedziałam co zrobić czy podejść i porozmawiać z moja siostrą czy się przywitać i życzyć dobrej zabawy, ale to chyba nie byłoby naturalne i normalne.

-Bartek widzisz to co ja?-zapytałam
-Co?
-Dominika z Sylwkiem-odparłam
-A Zbyszek mówił że ostatnio nie ma dla niego w ogóle czasu...-odpowiedział Bartek
-No własnie widzę czym jest zajęta

Wieczór był udany starałam nie zwracać uwagi na moja siostrę, która tez się chyba świetnie bawiła.

W ostatnim czasie dużo z Bartkiem rozmawialiśmy o naszej przyszłości, jak sobie wyobrażamy nasze dalsze życie. Uznaliśmy, że narazie dobrze jest tak jak jest czyli zaręczeni ale bez większych zobowiązań, do ślubu nam się nie śpieszyło widywaliśmy się prawie codziennie, spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, a kiedy nie widzieliśmy się kilka lub kilkanaście godzin to zdążyliśmy za sobą zatęsknić co jeszcze bardziej pogłębiało nasze uczucia.
Czasem zastanawiałam się co by było gdyby nie było Bartka, ale od razu łzy napływały mi do oczu. Jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu, osobą której mogę bezgranicznie zaufać, z którą mogę o wszystkim porozmawiać, zwierzyć się, to wspaniałe uczucie mieć taką osobę. Kiedy poznałam Bartka moje szare życie nabrało kolorów, wszystko stało się intensywniejsze i piękniejsze, lepsze.

Kilka dni po wypadzie ze znajomymi postanowiłam porozmawiać z moją siostra, ale tak na spokojnie.
Kiedy Dominika jadła śniadanie i stukała w ekran telefonu podeszłam do niej.
-Możemy pogadać?-zapytałam
-No czemu nie, chcesz kanapke?-zaproponowała
-Nie dziękuje- jakoś nie czułam się najlepiej.- Ostatnio widziałam Cię w klubie z Sylwkiem i nie chce Cię pouczać chce tylko zwrócić Twoja uwagę na to że jeśli nie chcesz być ze Zbyszkiem to mu to po prostu powiedz nie oszukuj go.
-Nie mów mi co mam robić ja wiem co dzieje się wokół mnie-powiedziała Dominika i odeszła od stołu, zdenerwowałam się
-Dominika! Co ty wyprawiasz do jasnej cholery-zaczęłam krzyczeć kiedy poczułam jak wszystko wokół kręci się wokół mnie...

piątek, 24 maja 2013

XLV

XLV

Minęło kilka tygodni, z Bartkiem wszystko układało się w miarę dobrze, raz lepiej raz gorzej, ale zawsze dochodziliśmy do porozumienia.

Matury przeszły wyniki odebrane. Jednym zdaniem poszło nieźle. Te wakacje postanowiłam spędzić z przyjaciółmi i Bartkiem, zapomnieć o wszystkich problemach i przede wszystkim dobrze się bawić.

W jeden z sobotnich wakacyjnych poranków obudziłam się wyjątkowo późno bo dopiero po 9. To chyba przez to że poprzedniego dnia Bartek siedział u mnie do późna. Obudziłam się ubrałam miętową bokserkę i jeansowy szorty umyłam  i siadłam do stołu aby zjeść śniadanie.

-Wyspałaś się?-zapytałam Dominiki, która weszła zaspana do kuchni
- Powiedzmy-odpowiedziała moja siostra z uśmiechem na twarzy.

Dominika ostatnio miałam lepszy humor. Mimo, że nie widywała się ze Zbyszkiem tak często jak kiedyś, to miałam wrażenie, że ich relacje się poprawiły.

-Wybierasz się gdzieś dzisiaj?-zapytałam
-Tak, ale to dopiero wieczorem-odpowiedziała
-Możesz jechać ze mną Bartkiem i dziewczynami  jedziemy na imprezę wieczorem-zaproponowałam
- Wiesz co wolałabym ten wieczór spędzić ze Zbyszkiem-powiedziała uśmiechnięta Dominika
- A nie no to okey rozumiem nie ma sprawy-bardzo się cieszyłam że między nimi znowu było tak jak dawniej

Dominika od godziny 16 przymierzyła chyba wszystkie swoje ciuchy, od jakiegoś czasu stała się zupełnie inna, wesoła ale to przecież dobrze. Kiedy tylko wybiła 19 Dominika wyskoczyła z domu.

Po wyjściu Dominiki ja tez zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Założyłam czarną obcisłą sukienkę buty na szpilkach. Lekko pofalowałam włosy, podkręciłam rzęsy, usta musnęłam błyszczykiem, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi szybko spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i pobiegłam otworzyć. W drzwiach stał Bartek w niebieskiej koszuli brązowych spodniach i ciemnych trampkach, jego perfumy poczułabym chyba nawet przez zamknięte drzwi.

-Hej kochanie, pięknie wyglądasz-powiedział i przyciągnął mnie do siebie żeby obdarować mnie namiętnym pocałunkiem
- No ty tez kochanie niczego sobie- uśmiechnęłam się
- To jesteś gotowa możemy już iść?-zapytał
-Tak tak-zamknęłam drzwi i poszliśmy w stronę auta Bartka

Z całą resztą naszej ekipy umówiliśmy się już pod klubem. Miał to być wspaniały wieczór z najlepszymi przyjaciółmi no i z moim ukochanym. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Pod klubem spotkaliśmy się z Magdą Natalią Iloną Agą i kilkoma znajomymi Bartka z klubu. W ostatnim czasie często bawiliśmy się w tym gronie, ale ten wieczór miał być wyjątkowy zdane maturę jest co świętować.

Kilka minut po 20 weszliśmy wszyscy do klubu zamówiliśmy drinki i usiedliśmy przy jednym z większych ze stolików. Po skonsumowaniu napojów z dziewczynami wyszłyśmy podbijać parkiet, chłopaki zostały przy stoliku jak zwykle mieli do obgadanie jakieś swoje męskie sprawy. Tańczyłyśmy i dobrze się bawiłyśmy.   W pewnym momencie na swoim ramieniu poczułam zimny dotyk, odwróciłam się był to Bartek, zaczęliśmy tańczyć. Wtuliłam się w jego ramiona, on położył swoje ręce na moich biodrach. Zamknęłam oczy i czułam że zaczynam nowy etap swojego życia zakończyłam szkołę i wchodzę w dorosłe odpowiedzialne życie.

Kiedy muzyka skończyła grać zauważyłam Dominikę na drugim końcu sali w objęciach wysokiego bruneta, miałam już podbiec i  zapytać jak się bawią ze Zbyszkiem, ale ku mojemu zdziwieniu wcale nie był to Zbyszek...

środa, 17 kwietnia 2013

XLIV

XLIV

-Chciałem Ci tylko powiedzieć, że już nie będę zawracał Ci głowy, przepraszam za wszystko,
mam nadzieję że nie będziesz miała już do mnie żalu.
-To nie będzie proste ale się postaram...-rozłączyłam się i weszłam do pokoju gdzie w łóżku czekał już na mnie Bartek.

Rano obudziło mnie pukanie do drzwi.

-Jest u was Dominika?-to znowu był Zbyszek
-Nie a co się dzieje-odpowiedział Bartek, który otworzył mu drzwi
-Wczoraj wróciła do pokoju, nie wiem o co jej chodziło dziwnie się zachowywała, rano jak się obudziłem to nie było ani jej ani jej rzeczy.

Szybko wzięłam telefon i zaczęłam do niej dzwonić, bo od Zbyszka nie odbierała. Po kilku próbach w końcu odebrała.
-Dominika co Ty sobie wyobrażasz gdzie Ty w ogóle jesteś?-krzyknęłam do telefonu
-Jestem w drodze do domu, przepraszam ale musiałam pobyć sama i poukładać sobie wszystko pogadamy jak wrócisz-powiedziała i odłożyła słuchawkę.

Spakowaliśmy się i po godzinie ja Bartek i Zbyszek czekaliśmy już na nasz pociąg na peronie. Zbyszek przez całą podróż nie odezwał się ani słowem, no bo co niby miał mówić... Dominika zachowała się nie w porządku, mogła po prostu z nim porozmawiać.

Wpadłam do domu, przywitałam się z mamą i od razu pobiegłam do pokoju. A tam zastałam Dominikę, uśmiechniętą od ucha do ucha rozmawiająca z kimś przez telefon. Szybko wyszłam byłam pewna, że rozmawia ze Zbyszkiem, poszłam do kuchni porozmawiać z mamą.

-Mamo...-powiedziałam, kiedy mam wycierała naczynia
-No co tam? wyjazd udany ?opowiadaj-dopytywała zniecierpliwiona
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć-próbowałam wybełkotać
-Raz dwa i po krzyku-uśmiechnęła się mama bo chyba nie wiedziała co chcę jej powiedzieć
-A więc... Bartek w Zakopanym poprosił mnie o rękę-wykrztusiłam, mam upuściła szklankę

Myślałam, że nie będzie zadowolona z tego powodu... że będzie krzyczeć i mi tłumaczyć jaka to jestem jeszcze młoda. Tymczasem ona usiadła koło mnie i ze łzami w oczach powiedziała:
-Kochanie powiedz mi jedno, jesteś z nim szczęśliwa?-zapytała, bo jeśli tak to ja będę się cieszyć Twoim szczęściem.
-Tak mamo jestem bardzo bardzo szczęśliwa, jak nigdy dotąd-powiedziałam i mocno przytuliłam mamę.
-Mamo? A co z tatą?-zapytałam
-Wydaje mi się, że tata już się przekonał do Bartka widzi jak wam na sobie zależy, ale może powinniście mu powiedzieć oboje, może w niedziele na rodzinnym obiedzie?-zaproponowała mama
-Tak, świetny pomysł-powiedziałam i jeszcze raz wyściskałam mamę.

Poszłam do pokoju z nadzieją, że Dominika wszystko już sobie wyjaśniła ze Zbyszkiem.

-Jak tam wszystko dobrze?-zapytałam
-No a jak ma być?-odpowiedziała Dominika
-Wszystko już dobrze między Tobą, a Zbyszkiem?
-Nie rozumiem
-No a z kim rozmawiałaś przez telefon?-zapytałam
-Z Sylwkiem-odpowiedziała moja siostra
-Nie no Dominika co Ty wyprawiasz...-nie wiedziałam już jak na nią wpłynąć
-Daj spokój sama to załatwię.

Miałam nadzieję, że wszystko między nimi się wyjaśni. Byłam bardzo zmęczona podróżą, około 22 położyłam się spać, usypiając usłyszałam dźwięk wiadomości.

,,Dobranoc moja przyszła żono
                                             Bartek"

czwartek, 28 marca 2013

XLIII

XLIII

Pierwsza myśl, to chyba nie dzieje się naprawdę, mała przytulna knajpka, Bartek klęczący przede mną z pierścionkiem i kilkanaście osób patrzących na mnie i czekających na moją odpowiedź.
Jeszcze kilka miesięcy temu patrzyłam na Bartka z przed telewizora, wzdychając i marząc, żeby kiedyś móc chociaż zamienić z nim kilka słów. Teraz on prosi mnie o rękę, historia jak z jakiegoś filmu, albo opowieści... Pewnie tysiące dziewczyn będących na moim miejscu nie zastanawiałoby się ani chwili, ale przez moje jedno słowo mogło zmienić się całe moje życie. Kiedy Bartek zadał mi to pytanie tysiące myśli przechodziło mi przez głowę miedzy innymi przypomniałam sobie o naszej ostatniej kłótni, ale widziałam też te piękne chwile.

-Tak-odpowiedziałam, wszyscy zaczęli bić brawo, Bartek mocno mnie przytulił ale do mnie chyba jeszcze nie docierało to co tak naprawdę się dzieje.
-Dziękuję-szepnął mi do ucha

Nie pamiętam dokładnie całego wieczoru, wszystko działo się bardzo szybko. Wróciliśmy do pokoju.

-Wezmę szybki prysznic i wraca do Ciebie-powiedział Bartek i poszedł do łazienki.
-Okey-odpowiedziałam

Położyłam się na łóżku i wpatrywałam  w sufit. Zastanawiałam się jak to teraz będzie, ja jako mężatka, nie... W ogóle co na to rodzice, patrzyłam na mój pierścionek błyszczący na palcu i nie wyobrażałam sobie reakcji taty, w właściwe wyobrażałam sobie... ale wole o tym nie myśleć, chociaż przez ten jeden wieczór.
Rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam.

-Sory, że przeszkadzam ale nie wiesz gdzie jest Dominika?-zapytał stojący w drzwiach Zbyszek
-Niee ale o co chodzi?
-Nie wiem w ogóle jest jakaś dziwna nie swoja... Wyszła na chwilę mówiła, że dzwoni wasza mama a nie ma jej już kilkadziesiąt minut...
-Może spróbuj zadzwonić-zaproponowałam
-Już próbowałem zajęte, dobra nie przeszkadzam może po prostu poszła na spacer, jeszcze raz przepraszam
-Nie no w porządku daj znać jak się znajdzie, ja też spróbuje zadzwonić
-Dzięki-powiedział Zbyszek i odszedł.

Ja od razu wzięłam do ręki telefon i próbowałam się skontaktować z Dominiką, ale cały czas było zajęte... Wiedziałam, że moja siostra coś kombinuje. Kiedy dzwoniłam do niej chyba dziesiąty raz z kolei w końcu odebrała.

-No co tam?-powiedziała
-Dziewczyno gdzie Ty jesteś, Zbyszek Cię szuka ja się o Ciebie martwię gdzie Ty się podziewasz?
-Musiałam zadzwonić w pewno miejsce
-Za 5 minut na dole
-Ale...-próbowała się sprzeciwić
-Zaraz tam będę to porozmawiamy-odłożyłam słuchawkę

Powiedziałam Bartkowi, że idę na chwile do Dominiki i wyszłam z pokoju. Usiadłyśmy z Dominiką na kanapach koło recepcji.

-Dominika co Ty kombinujesz?-zapytałam
-O co Ci chodzi...
-Przecież widzę po między Tobą a Zbyszkiem coś jest nie tak, Ty też jesteś jakaś inna, powiedz mi co jest-próbowałam coś z niej wydusić
-Wydaje Ci się...-próbowała jakoś wybrnąć z sytuacji
-Mów co jest, będziemy tutaj siedzieć dopóki mi nie powiesz o co chodzi
-Po prostu zagadałam się przez telefon
-Z kim?-próbowałam się dowiedzieć
-Pamiętasz tego chłopaka z pociągu?-powiedziała Dominika
-Sylwka?-przypomniało mi się jego imię
-No tak, wymieniliśmy się numerami telefonów. Lubię z nim rozmawiać po prostu, tyle
-Dominika, masz wspaniałego chłopka czego Ty chcesz, nie widzisz że go krzywdzisz?
-To że ostatnio nie najlepiej się dogadujemy to jeszcze nic nie znaczy... Sylwek to po prostu miły chłopak, z którym mogę porozmawiać na każdy temat-powiedziała  Dominika
-Dziewczyno przejrzyj na oczy... Masz przy sobie mężczyznę, który Cię kocha, a Ty krzywdzisz go nie zdając sobie z Tego sprawy, ostrzegam Cię tylko bo możesz żałować, a wtedy będzie za późno-wstałam i odeszłam.

Kiedy, miałam już wchodzić do pokoju zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się jakiś nie znajomy numer. Odebrałam.

-Hej to ja Piotr...

poniedziałek, 18 marca 2013

XLII

XLII

W pokoju paliło się przygaszone światło. Stół był nakryty na dwie osoby, paliły się kremowe świece, ale nikogo nie było tam oprócz mnie. Weszłam rozejrzałam się, pierwsza myśl pomyliłam pokój, ale usiadłam na krawędzi łóżka, postawiłam walizki i zastanawiałam się co ja tutaj w ogóle robię. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Dominiki.
- Co tutaj się dzieję, weź przyjdź do mnie nie będę mieszkać sama...-powiedziałam od razu
- Nie martw się zaraz nie będziesz sama -powiedział męski głos był to Zbyszek
- Ale jak to ty... Przecież mecz... O co w ogóle chodzi- powiedziałam zdziwiona

- Kochanie już jestem-usłyszałam ciepły głos Bartka za plecami i odłożyłam telefon
- Ale jak to a mecz?-zapytałam
- Chyba nie myślałaś, że zostawiłbym Cię w dniu urodzin dla jakiegoś meczu, po za tym nie było żadnego, chciałem Ci tylko zrobić niespodziankę-powiedział
- Nawet nie wiesz jak się cieszę-powiedziałam i mocno go przytuliłam.

Zjedliśmy przepyszną kolację tylko we dwoje. Około 21 ktoś zapukał do drzwi pokoju, Bartek poszedł otworzyć.
-No heej pojedzeni, teraz czas na rozrywkę!-powiedział donośnym głosem Zbyszek, który wszedł własnie do naszego pokoju z Dominiką
-Wiesz co my chyba zostaniemy w pokoju...-powiedział Bartek, ja tez liczyłam, że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje
-Nie no chodźcie nie pożałujecie!-powiedziała Dominika
-No okey to za 10 minut na dole-odpowiedziałam
-Czekamy-powiedział Zbyszek i razem z Dominiką wyszli z pokoju

-Kochanie nie wolisz, żebyśmy zostali w pokoju?-zapytał Bartek
-Też myślałam że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje, ale z drugiej strony zabawmy się trochę, jak będzie nieciekawie to wrócimy co ty na to?
-No dobrze jak chcesz-powiedział Bartek i pocałował mnie w czoło

-No to gdzie idziemy?-zapytałam Dominiki, kiedy zeszliśmy na dół
-A zobaczycie-odpowiedział Zbyszek

Wyszliśmy z hotelu, był piękny wiosenny, kwietniowy wieczór. Szliśmy już przez jakieś 15 minut.
-Długo jeszcze?-zapytał zniecierpliwiwszy Bartek
-Chwila moment, szwagier nie denerwuj się-powiedziała z uśmiechem Dominika

Po 10 minutach weszliśmy do jakiejś knajpki niedaleko centrum. Było naprawdę przytulnie, paliło się w kominku, na scenie jakaś kobieta grała na gitarze i śpiewała . Usiedliśmy przy jednym ze stolików, zamówiliśmy coś do picia.
W pewnym momencie, zauważyłam jak Dominika wyciąga telefon i uśmiecha się do niego, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, no bo przecież Zbyszek siedział koło niej to nie mógł być on.
-Przepraszam was na chwilę-powiedziała Dominika i odeszła od stolika, kiedy zadzwoniła jej komórka.

W ogóle jakoś dziwnie się zachowywała, była rozkojarzona. Po kilku minutach wróciła cała w skowronkach  usiadła i włączyła się w rozmowę jakby nigdy nic.

-Może napijemy się jakiegoś wina-zaproponował Bartek
-Pewnie,czerwone?-zapytałam resztę
-Tak tak może być-odpowiedział Zbyszek, Dominika była wpatrzona w komórkę.

Bartek odszedł w stronę bufetu. Próbowałam, jakoś rozładować atmosferę bo wiedziała, że Zbyszek też zauważył że coś z Dominiką jest nie tak.
-Zostajecie z nami do wtorku?-zapytałam
-Myślę, że tak-odpowiedział Zbyszek
-Nie ja muszę jutro wracać-wreszcie odezwała się Dominika
-Ale jak to, przecież miało być tak wspaniale wspólny wypad Dominika!-powiedział zaniepokojony Zbyszek
-Ja muszę iść w poniedziałek do szkoły...-powiedziała, nie wiem od kiedy zrobiła się taka pilna
-Przecież nic się nie stanie jak zrobisz sobie dwa dni wolnego-powiedział Zbyszek
-Powiedziałam nie! Jak chcesz możesz zostać...-odparła zdenerwowana Dominika, nie wiedziałam o co jej chodziło...

Bartka nie było już kilkanaście minut, zaczęłam się denerwować.
-Witam wszystkich, jestem właścicielem tego lokalu i mam pewną informację dla państwa, a właściwie dla pewnej osoby.-usłyszałam donośny głos ze sceny.-Mamy zaszczyt gościć dzisiaj siatkarza polskiej reprezentacji Bartosza Kurka, który chciałby powiedzieć kilka słów.
-Witam państwa, chciałbym powiedzieć kilka słów, a mianowicie jakieś pół roku temu odmieniło się moje życie, spotkałem dziewczynę, która stała się najważniejszą osobą w moim życiu, ma na imię Karolina-kiedy to usłyszałam łzy napłynęły mi do oczu- Jest wspaniała wyjątkowa, nigdy nie poznałem kogoś tak szalonego a jednocześnie tak rozważnego, tak delikatnego i spontanicznego. Dzisiaj są jej 18-ste urodziny-wyjątkowy dzień, ale chciałabym żeby zapamiętała go nie tylko ze względu na to wydarzenie. Chciałbym ją tutaj poprosić, Karolina mogłabyś tutaj podejść-powiedział Bartek, nogi miałam jak z waty, przez chwile myślałam że to wszystko mi się śni... Weszłam na scenę stanęłam przed nim i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Karolina, kocham Cię jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, odkąd Cię poznałem wiedziałem że jesteś tą właściwą i jedyną, dlatego...-wtedy sięgnął do kieszeni i uklękną, otworzył małe czerwone pudełeczko, wziął do reki pierścionek - Czy zechciałabyś zostać moją żoną?-zapytał drżącym głosem Bartek,ja stałam rozmazana nie wiedząc w ogóle co się wokół mnie dzieje...








sobota, 9 marca 2013

XLI

XLI

-Jaki pociąg?-zapytałam zdziwiona
-Nie marudź,spakowałam Cię już ubieraj się szybko i ruszamy!-powiedziała Dominika
-Ale jak nic nie mówiłaś...
-Mówiłam, że będzie niespodzianka
-Ale gdzie jedziemy?
-Niedługo się dowiesz-powiedziała Dominika i się uśmiechnęła

Zjadłam w pośpiechu śniadanie, zabrałam swoją walizkę i razem z Dominika udałyśmy się do samochodu.
Mama nas podwiozła weszłyśmy na peron, Dominika prowadziła mnie w kierunku pociągu, ale nie wiedziałam gdzie on jedzie. Pożegnaliśmy się z mamą i wsiadłyśmy do pociągu.

-Powiedz mi chociaż gdzie jedziemy?-próbowałam coś wydobyć z Dominiki.
-Nie ma mowy, bądź cierpliwa!

Siedziałyśmy w przedziale miałam ochotę kogoś zapytać, ale w przedziale byłyśmy same.

-Cześć mogę dołaćzyć bo nigdzie nie ma juz miejsca?-zapytał młody mężczyzna uchylając drzwi naszego przedziału
-Jasne-odpowiedziała Dominika
-Witam mam na imię Sylwester-powiedział i uśmiechnął się do nas
-Dominika-przedstawiła się młoda
-Karolina-powiedziałam i podałam mu rękę
-Może ty mi powiesz gdzie zmierza ten pociąg-zapytałam 
-Nie nie mów jej to niespodzianka-zaprotestowała Dominika
-Aha no okey a co jest grane?-zapytał 
-Po prostu Karolina ma dzisiaj 18-ste urodziny i mam dla niej taka małą niespodziankę, ale to się dowie na miejscu
-Aha no to wszystkiego najlepszego-powiedział Sylwester
-A skąd jesteś?-zapytała Dominika
-Z Warszawy, ale studiuje w Rzeszowie informatykę dziennie i zaocznie budownictwo.

Kiedy Dominika i Sylwek gawędzili w najlepsze, ja postanowiłam odezwać się do Bartka.

,, Hej kochanie jak mecz gotowy do skopania im tyłków ;) Na pewno wygracie. Kocham Cię"
                                                                                                   
                                                                                      Karolina

Droga trwała już półtorej godziny, Dominika z Sylwkiem rozmawiali o siatkówce nauce, w ogóle od razu znaleźli wspólny język. Ja wyglądałam przez okno, kiedy mijaliśmy kolejne stacje kolejowe zdałam sobie sprawę, że chyba zmierzamy na południe. Zaświecił się mój telefon

,, Hej zaraz zaczynamy trzymaj kciuki, kocham Cię"
                        
                                                                   Bartek

Byłam trochę zdziwiona bo Bartek nie złożył mi życzeń, ale tłumaczyłam sobie to tym, że jest skupiony na grze i pewnie zadzwoni wieczorem. Zasnęłam.

-Karolina jesteśmy na miejscu wstawaj!-powiedziała Dominika
-Więc gdzie jesteśmy?-zapytałam
-Zobacz-powiedziała i pokazała na szyld ,,Zakopane Zaprasza"
-O jej-byłam mega zaskoczona
-To jeszcze nie koniec-powiedziała Dominika co wywołało na mojej twarzy podwójny uśmiech.
-A gdzie Twój wierny rozmówca?-zapytałam z uśmiechem
-A wysiadł stację wcześniej
-Chyba dobrze wam się rozmawiało?
-Tak całkiem w porządku.

Wysiadłyśmy z pociągu i udałyśmy się na postój taksówek. Dominika poprosiła o kurs na jakąś ulicę. Jechałyśmy nie całe 15 minut, kiedy się zatrzymaliśmy, nie wiedziałam że jesteśmy już na miejscu.
-No wysiadaj-powiedziała Dominika
-Jak to?
-Jesteśmy na miejscu-rzekła, taksówka zatrzymała się pod wielkim hotelem, który już z zewnątrz był elegancki. 

Weszłyśmy do środka, było tam przepięknie  Dominika podeszła do recepcji  kiedy ja podziwiałam wejściowy hol hotelu.

-Pokój 208 pierwsze piętro pierwsze drzwi od windy po lewej-powiedziała Dominika wręczając mi kluczyk
-Ale Domka czemu nie mieszkamy razem po za tym nie stać nas na taki luksus-wszystko było jakieś dziwne
-Nie marudź widzimy się potem ja jestem w 330 miłego wieczoru-powiedziała i wsiadła do jednej z wind.

Przez chwilę stałam i nie wiedziałam co powiedzieć, weszłam schodami na pierwsze piętro. Znalazłam pokój 208 włożyłam kluczyk otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć w to co widzę...



piątek, 8 marca 2013

XL

XL



Piotr przeszedł obok nas, udając że nie patrzy. Zjedliśmy z Bartkiem obiad po czym on odwiózł mnie do domu. Pożegnał mnie delikatnym buziakiem, wysiadłam z auta i udałam się w stronę domu. Rozebrałam się weszłam do kuchni nalałam sobie soku, kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka.
-Przeszkadzam?-przed drzwiami domu stał Piotr
-Stało się coś?-zapytałam
-Chciałem porozmawiać.
-Nie mamy o czym-odpowiedziałam
-Nie ruszę się stąd do póki ze mną nie porozmawiasz-założyłam kurtkę i wyszłam na zewnątrz

-Karolina, on Cię już raz oszukał powinnaś go zostawić, nie widzisz tego że on Tobą manipuluje?
-Słucham? Nie znasz go nic o nim nie wiesz, więc jak możesz go osądzać, po za tym to nie Toja sprawa.-odpowiedziałam zbulwersowana.
-Moja od wieczoru kiedy mnie pocałowałaś-wydusił Piotr
-Mówiłam Ci już że to było nieporozumienie... Kocham Bartka jest dla mnie najważniejszy i nikt inny rozumiesz?-powiedziałam i weszłam do domu,a Piotr odszedł.

Wieczorem odwiedził mnie Bartek.
-Hej kochanie-pocałował mnie i wszedł do mojego pokoju, kiedy czytałam książkę na łóżku
-Hej nie miałeś mieć treningu?
-Właśnie wracam z treningu,ale wpadłem na chwilę Cię zobaczyć i porozmawiać...-odpowiedział
-Stało się coś?-zapytałam zaniepokojona
-W sobotę są Twoje urodziny...
-No i co w związku z tym?
-Mam mecz w  Szczecinie wyjeżdżamy w piątek wracamy w niedziele wieczorem
-Jak to nic nie mówiłeś?
-Bo coś się pozmieniało i musimy jechać, przepraszam kochanie-powiedział Bartek
-Nie no rozumiem nic się nie stało, ale to może pojechałabym z wami, a Dominika ze Zbyszkiem co ty na to?
-Nie nie możemy nikogo zabierać, po za tym spędzisz ten dzień z rodziną i przyjaciółmi a my sobie to jeszcze odbijemy-powiedział
-No dobrze, ale wiesz że wolałabym spędzić z Tobą...-powiedziałam i mocno go przytuliłam
-Wiem, ale jeszcze nie jedne Twoje urodziny przed nami

Porozmawialiśmy jeszcze kilkanaście minut, Bartek pojechał do siebie. Ja wzięłam kąpiel i położyłam się do łóżka, przed snem zerknęłam na telefon: ,, 7 nieodebranych połączeń od Piotr".  Wyłączyłam telefon i zasnęłam.

Kolejnego dnia czekałam mnie lekcja polskiego i jednocześnie spotkanie z Piotrem... Bartek miał dzisiaj jechać na mecz, uzgodniliśmy że wpadnie do szkoły żeby się ze mną pożegnać. Na lekcji polskiego próbowałam nie myśleć o problemie z Piotrem, ale nie było to łatwe kiedy co kilka sekund spoglądał na mnie.Nagle rozległ się głos pukania, drzwi otworzyły się, a w nich stanął Bartek:
-Dzień Dobry, przepraszam że przeszkadzam ale mógłbym prosić na chwilę Karolinę-zapytał grzecznie
-Teraz trwa lekcja, proszę poczekać na przerwę-powiedział oschłym głosem Piotr, byłam pewna że Piotr nie będzie robił jakichś problemów i będę mogła dosłownie na kilkanaście sekund wyjść z klasy. Bartek zamknął drzwi i napisał mi smsa, że poczeka przed salą na przerwę. Nie mogłam się doczekać kiedy w końcu zadzwoni dzwonek a ja będę mogła iść i  go przytulić.
-No nareszcie-powiedział, kiedy wybiegłam pierwsza z klasy i wtuliłam się w jego silne ramiona.
-Przepraszam ten nauczyciel jest jakiś inny
-A to nie jest ten facet z basenu?-zapytał Bartek
-Tak to ten sam, ale nie ważne... ?Kiedy wyjeżdżasz?
- No własnie zaraz przyszedłem się tylko pożegnać i uciekam
-Będę tęsknić-powiedziałam i pocałowałam Bartka, kiedy z klasy wyszedł Piotr

-Przepraszam, że przeszkadzam ale to jest szkoła, jeśli chcecie sobie okazywać czułości proszę wyjść na zewnątrz-powiedział Piotr i odszedł w stronę pokoju
-Dobra może ja już pójdę, kocham Cię-powiedział Bartek,pocałował mnie i odszedł.

Nie potrafiłam sobie poradzić ze złością jaką nosiłam w sobie. Nie wiedziałam czy mam ignorować Piotra,czy nie,postanowiłam z nim porozmawiać. Kiedy Piotr wychodził na koleją lekcje podbiegłam do niego.
-Co ty sobie wyobrażasz w ogóle chcesz robić mi na złość?-powiedziałam
-Po pierwsze robię to co należy do moich obowiązków...-powiedział Piotr, byłam już mocno zdenerwowana, ale po tym co usłyszałam po chwili nie wiedziałam co powiedzieć- A po drugie jestem dla Ciebie Pan Piotr, jestem Twoim nauczycielem zapomniałaś już?-powiedział poważnym głosem
-Słucham?No wczoraj byłeś trochę milszy...-odparłam
-Proszę iść na lekcję-odpowiedział i odszedł

Byłam zdenerwowana i zszokowana. Po ostatniej godzinie od razu wróciłam do domu. Wzięłam kąpiel i nudziłam się. Wieczorem, zadzwoniła Magda.
-Hej masz chwilkę? Mogłabyś mi podrzucić zeszyt do polskiego, bo przeziębiona jestem a jest mi potrzebny?-zapytała
-Jasne, będę za 10 minut...Ubrałam się i wyszłam z domu. Po kilku minutach stałam już w drzwiach domu Magdy,które otworzył mi jej brat i powiedział, że Magda jest u siebie. Światła były zgaszone, powoli uchyliłam drzwi kiedy zaświeciło się światło.
-Niespodzianka!-krzyknęły dziewczyny, byłam bardzo mile zaskoczona, dziewczyny upiekły tort złożyły życzenia i mocno wy przytulały. Był to wspaniały wieczór, do domu wróciłam przed północą.

-Hej gdzie to się było?-zapytała Dominika kiedy weszłam do pokoju
-U dziewczyn
-Jutro mam dla ciebie małą niespodziankę, ale to dowiesz się dopiero jutro
-No powiedz
-Nieee
-A jak ze Zbyszkiem?-zapytałam
-A dobrze
-Jutro mecz musimy trzymać kciuki za naszych mężczyzn-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-No tak jutro mecz-powiedziała Dominika i roześmiała się
-Coo?-zapytałam
-Nic nic idę spać-odpowiedziała

Umyłam się napisałam do Bartka smsa i zasnęłam. Rano Dominika obudziła mnie o 8 z okrzykiem: Karola szybko bo spóźnimy się na pociąg!

wtorek, 26 lutego 2013

XXXIX

-Nie nie Piotr to była pomyłka, po prostu pokłóciłam się z Bartkiem i miałam chwile słabości tyle...-próbowałam mu to jakoś wytłumaczyć
-No tak ale skoro już nie byliście wtedy razem to nic się nie stało-powiedział Piotr
-Jesteśmy razem to było tylko chwilowe nieporozumienie-powiedziałam wtedy zadzwonił mi telefon

-Karolina gdzie Ty jesteś?-usłyszałam głos mamy, nie powiedziałam jej że wychodzę
-Byłam w sklepie jestem już pod domem zaraz będę-rozłączyłam się

-Musze lecieć cześć-powiedziałam i wyszłam z samochodu Piotra

Kolejnego dnia w drodze do szkoły, myślałam o tym jak to wszystko z Piotrem zakończyć, żałowałam że w ogóle poznałam go bliżej wynikły z tego same problemy.
W szkole byłam 15 minut przed dzwonkiem na lekcję.

-Hej-przywitałam się z dziewczynami
-No hej-odpowiedziały
-Planujemy przełożyć sprawdzian z polskiego, może byś poszła Karolina?-powiedziała Natalia
-Jest jakiś sprawdzian...? Nie ja nie idę, poproście kogoś innego
-No weź Karola idź-powiedziała Ilona
-No okey-nie miałam ochoty, ale gdybym stanowczo odmówiła dziewczyny mogłyby się czegoś domyślić, planowałam im powiedzieć ale jeszcze nie teraz.

Piotr przechodził akurat korytarzem, podbiegłam do niego
-Dobrze, że Cię widzę spotkajmy się dziś-powiedział Piotr
-Nie Piotr to nie ma sensu...
-Karolina proszę tylko pół godziny
-Nie mogę, odeszłam

-No i co nie piszemy?-zapytała Magda
-Co?-zamyśliłam się
-Sprawdzian przełożył?
-Nie wiem nie pytałam
-Karolina co się z Tobą dzieje, jak nie to o czym rozmawialiście? Ajjj muszę iść sama-powiedziała Natalia i udała się w kierunku pokoju nauczycielskiego, ale szybko wróciła.

-I co?-zapytała Ilona
-Weź nie dość, że nie przełożył to jeszcze na mnie nakrzyczał, że się nie uczymy i że tylko głupoty nam w głowie...-powiedziała Natalia

Zadzwonił dzwonek. Lekcję leciały szybko, na ostatniej godzinie mieliśmy polski. Weszliśmy do klasy, usiedliśmy w ławka, Piotr bez słowa rozdał kartki i usiadł przy biurku. Podpisałam się i przesiedziałam 45 minut.
Lekcja się skończyła wszyscy oddaliśmy pracę, kiedy chciałam wyjść już klasy Piotr zapytał
-Karolina możesz zostać na chwilę?- nie mogłam odmówić
-Słucham?-zostaliśmy sami w klasie
-Karolina, posłuchaj to co się wydarzyło ostatnio między nami...
-Nic nie znaczyło już Ci mówiłam to moja wina-próbowałam wyjaśnić, Piotr złapał moją dłoń
-Ten nic nie znaczący dla Ciebie incydent pozwolił mi zrozumieć, że nie jesteś mi obojętna i że tak łatwo nie odpuszczę-powiedział ściskając moją dłoń i patrząc mi w oczy, gdybym tylko mogła cofnąć czas, nie poszłam bym wtedy do niego, nie doszło by do tego...
Do klasy weszła Agnieszka:
-Przepraszam zapomniałam piórnika-powiedziała zdezorientowana całą sytuacją, wyrwałam szybko swoja rękę z uścisku Piotra i wyszłam z klasy.
-Karolina co to było?-zapytała Aga
-Co?-próbowałam udawać że nic się nie stało
-No ty i Pan Piotr... On trzymał Cie za rękę
-Nie wydawało Ci się to tylko tak dwuznacznie wyglądało przez przypadek dotknął mojej dłoni-powiedziałam chociaż, wiedziałam że i tak w to nie uwierzyła.

Poszłam do szatni, przebrałam się i wyszłam ze szkoły. Zobaczyłam Bartka, czekającego na mnie przed szkołą.
-Co ty tutaj robisz?-zapytałam uśmiechnięta
-Mamy przerwę w treningu postanowiłem, że zabiorę Cię na obiad. Co ty na to?-zaproponował, wtedy zauważyłam Piotra, który wychodził z budynku szkoły.
-Z przyjemnością-powiedziałam i namiętnie pocałowałam Bartka.

sobota, 16 lutego 2013

XXXVIII

XXXVIII

Tęskniłam za jego delikatnym dotykiem. Stał przede mną całkiem nagi, ja zresztą też nie miałam nic na sobie, ale nie wstydziłam się... Wplótł ręce w moje włosy ,a ustami delikatnie muskał moją szyję. Woda płynęła, byliśmy cali mokrzy, widziałam jak kropelki wody spływają najpierw po jego twarzy a potem po jego nagim ciele. W pewnym momencie przyciągnął mnie bliżej siebie i wędrował rękami po moich plecach, będąc tak blisko czułam jak szybko bije mu serce. Z nikim innym nie czułam się tak dobrze, tak wyjątkowo a jednocześnie tak niewinnie. Bartek położył ręce na moich biodrach i przyciągnął mnie jeszcze bliżej,nasze ciała stały się jednością. Wszystko zdawało się być mocniejsze, światło zdawało się mocniej świecić, woda głośniej szumieć. Poczułam się wspaniale, odchyliłam głowę do tyłu, wtedy Bartek zaczął namiętnie całować moją szyję. Mocno go przytuliłam i wbiłam swoje palce w jego plecy. Bartek złapał mnie za biodra i wziął na ręce, nogami oplatałam jego pośladki, to było coś niesamowitego. Ręce trzymał na moich udach a ustami wędrował po moim ciele. Chciałam aby to nadzwyczajne uczucie bezpieczeństwa i przyjemności trwało wiecznie. Czas mógłby się zatrzymać, wszystko w tamtej chwili było idealne, nic nie chciałam zmieniać...

Otworzyłam oczy, zegarek pokazywał 19:54. Leżałam naga u Bartka na łóżku, przykryta cienką tkaniną.
Bartka nie było koło mnie słyszałam jak krzątał się po kuchni. Wtedy zadzwonił mój telefon. Odebrałam szybko nie patrząc kto dzwoni, myślałam że to rodzice z tysiącem pytań gdzie jestem.
-Słucham?-odebrałam
-Hej, masz dzisiaj chwilę moglibyśmy pogadać?-zapytał Piotr
-No wiesz...-nie wiedziałam co odpowiedzieć
-Proszę Cię tylko chwilę
-No dobrze-czułam że jestem mu winna wyjaśnienie po moim ostatnim zachowaniu.
-Będę pod Twoim domem za pół godziny
-Nie, nie może trochę później bo nie ma mnie w domu-powiedziałam
-No dobrze to daj znać kiedy będziesz mogła
-Okey, ja muszę kończyć pa-powiedziałam słysząc kroki Bartka
-Pa

-Jak drzemka-zapytał Bartek
-A dobrze, ale troszkę mi się przysnęło muszę się zbierać
-Odwiozę Cię zaraz, ale najpierw coś zjedz, zrobiłem lasagne
-Ty jednak umiesz gotować, jestem głodna jak wilk-powiedziałam z uśmiechem
-Przyniosę Ci ciuchy-powiedział Bartek i udał się w stronę łazienki
-Dziękuje-zaczęłam się ubierać

Zjedliśmy pyszną kolację, po godzinie Bartek odwiózł mnie do domu. Odprowadził mnie pod same drzwi.
-Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz, te kilka tygodni bez Ciebie... Nie mogłem sobie dać rady-powiedział
-Bardzo Cię kocham wiesz?
-Ja ciebie też-powiedział, przejeżdżając wierzchem swojej dłoni po moim policzku.
-Pa-powiedział całując mnie w czoło
-Dobranoc-odpowiedziałam otwierając drzwi.

Było już dość późno ale obiecałam Piotrowi, że porozmawiamy. Napisałam mu smsa.

Jak chcesz to wpadnij, to porozmawiamy.
                                                          Karolina

Po 15 minutach Piotr był już pod moim domem. Wyszłam i wsiadłam do jego samochodu.
-Hej, przepraszam że tak późno ale czułem że musimy porozmawiać
-Nie no okey rozmawiajmy
-Karolina, no bo to co się ostatnio pomiędzy nami stało, to że mnie pocałowałaś...
-To była pomyłka przepraszam, byłam zdruzgotana nie wiedziałam co robię-nie pozwoliłam mu dokończyć
-Ale nie musisz przepraszać, to ja nie wiem dlaczego Cię od siebie odsunąłem  wiem jedno dzisiaj bym już tego nie zrobił...

czwartek, 14 lutego 2013

XXXVII

XXXVII

Przez kilkadziesiąt sekund zapomniałam o wszystkim. Stałam tam w jego objęciach nie zwracając uwagi na nic. Wierzyłam mu, chciałam mu wierzyć. Chciałam zapomnieć o tym co wtedy widziałam, ale nie tylko o tym, nie chciałam też pamiętać o incydencie z Piotrem. Chciałam tylko jednego... żeby było jak dawniej.
-Tak bardzo za Tobą tęskniłem-powiedział Bartek zbierając kosmyk moich włosów z mojej twarzy.
-Mimo wszystko ja też-odpowiedziałam szczerze

-Karolina! Chodź szybko zaczynamy!-usłyszałam głos Natalii
-Muszę iść-powiedziałam
-No dobrze ale zobaczymy się potem?-zapytał
-Okey
-Po treningu będę czekał pod szkołą-powiedział i pocałował mnie w czoło
-Okey pa-pobiegłam na salę.

Wbiegłam na salę uśmiechnięta wzięłam piłkę i zaczęłam się rozgrzewać. Po kilkunastu minutach zawołał nas trener.

-Dziewczyny przed nami bardzo ważny turniej. W przyszłym tygodniu wyjeżdżamy na trzy dni do Rzeszowa. Odbędą się tam ogólnopolskie mistrzostwa w siatkówce dziewcząt z całej Polski wybrali 20 szkół.
-Super jakieś nagrody?-zapytała Ilona
-Dla drużyny wyposażenie sportowe i bilety na wszystkie mecze ligi światowej, a dla zawodniczki meczu wyjazd na roczne stypendium do Kanady- oznajmił nam wychowawca, wszystkie byłyśmy zszokowane, wiedziałyśmy że przez najbliższe dni w stu procentach musimy skupić się na pracy.
-Świetnie, no to drużyno zaczynamy-powiedziałam do dziewczyn. Zaczęłyśmy ostry trening. Po godzinie gry byłam padnięta, szybko przebrałam się i chciałam jak najszybciej jechać do domu i wsiąść prysznic. Pożegnałam się z dziewczynami i wyszłam ze szkoły gdzie czekał na mnie Bartek.

-Stęskniłem się-powiedział i mocno przytulił, a mocno w jego przypadku dużego umięśnionego faceta znaczy naprawdę mocno.
-Przecież widzieliśmy się godzinę temu-powiedziałam
-No to co ale i tak się stęskniłem-powiedział i mnie pocałował, staliśmy przed drzwiami szkoły.

-Przepraszam mogę przejść-powiedział ktoś oschłym głosem był to Piotr
-Przepraszam proszę bardzo-powiedział Bartek i pociągnął mnie za rękę na bok

Piotr spojrzał się na mnie i bez słowa odszedł, nie rozmawialiśmy od momentu kiedy pocałowałam go w jego mieszkaniu.

-Mam wrażenie, że go skądś znam-powiedział Bartek, byłam pewna że rozpozna chłopaka który uratował mi życie.
-To nie jest czasem ten chłopak z basenu?-jednak pamiętał
-No tak to on
-Co on tu robi chyba się nie uczy?-zapytał
-Kiedy indziej Ci opowiem, teraz marzę o prysznicu, możesz mnie odwieść do domu, a spotkamy się wieczorem?-zapytałam
-Może pojedziemy do mnie weźmiesz prysznic zjemy coś?-zaproponował
-No nie wiem, nie wiem...-jasne że chciałam
-Chodź do auta jedziemy-powiedział
-Kupiłeś nowy samochód?
-A tak jakoś wyszło-powiedział, widziałam że był z niego dumny jak każdy facet ze swojego auta
-Fajny-naprawdę mi się podobał było to granatowe sportowe audi
-Proszę-otworzył mi drzwi, uwielbiałam kiedy był dżentelmenem

Odjechaliśmy z pod szkołę w stronę mieszkania Bartka. W radiu usłyszeliśmy piosenkę ,,Nieodporny rozum", spojrzeliśmy na siebie.

-Pamiętasz?-zapytał Bartek
-Jak mogłabym zapomnieć-powiedziałam z uśmiechem
-Śpiewamy?
-Nie nie może lepiej nie już Cię słyszałam jak śpiewasz dużo lepiej grasz w siatkówkę-powiedziałam. Po chwili byliśmy już pod blokiem Bartka. Weszliśmy do mieszkania.

-To ja idę pod prysznic-powiedziałam
-Dobrze tylko szybko bo będę tęsknił-powiedział Bartek i mnie pocałował
-To co ugotujesz mi coś?
-Pewnie a co chcesz?-zapytałam
- Cokolwiek liczę na Twoją pomysłowość
-To wskakuj pod prysznic, a ja biorę się za gotowanie
-Okey

Weszłam do łazienki rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Gorąca woda pozwoliła mi się odprężyć, cieszyć się tym, że wszystko się wyjaśniło, czułam się wspaniale.
Nagle usłyszałam otwierające się drzwi kabiny i poczułam ciepłe usta Bartka na swoim karku.
-Nie mogłem się już doczekać,kiedy będę miał Cię tylko dla siebie...


poniedziałek, 11 lutego 2013

XXXVI

Przeczytałam tą wiadomość i próbowałam sobie tłumaczyć, może to prawda, może powinnam mu dać drugą szansę..., ale zobaczymy co pokaże czas narazie skupie się na siatkówce i maturze.Po długim czasie w końcu zasnęłam. Rano obudziła mnie Dominika. Wiedziała, że nie mogłam zasnąć, że mam nie najlepszy humor.
-Wstawaj śpiochu na pocieszenie przypomnę Ci, że dzisiaj po lekcjach trening.
-Wiem, wiem przynajmniej jedna dobra wiadomość
-Wyżyjesz sie pokażesz na co Cię stać będzie dobrze-młoda mnie przytuliła i usiadła koło mnie
-Dobra wstaje bo się spóźnimy

Wpadłyśmy do szkoły równo z dzwonkiem szybko wbiegłam do klasy. Zaczynała się geografia.Usiadłam koło Natalii.
-Ej wiesz czego się dowiedziałyśmy...-powiedziała Natalia
-Noo masakra-dodała Magda
-No powiecie mi w końcu?-zapytałam
-Podobno ten nasz nowy od polskiego, to nie jest jego pierwsza praca...-oznajmiła Aga
-No i co z tego?
-No podobno z poprzedniej szkoły go zwolnili bo umawiał się z jedną uczennicą.

Nagle oblał mnie pot, tysiące myśli przechodziły mnie przez głowę i jeden obraz przed oczyma ja i Piotr i nasz pocałunek u niego na kanapie... Mimo tego co opowiadały dziewczyny nie wierzyłam i trochę się zdenerwowałam, że rozsiewają takie plotki, ale z drugiej strony przecież ja też jestem jego uczennicą i też się spotykamy... Ale nie to co innego chyba...

-No chyba sobie żartujecie, w ogóle skąd to wiecie, rozsiewacie jakieś bezpodstawne plotki a nie znacie go...
-Karolina o co Ci chodzi nigdy taka nie byłaś?-zapytała Ilona
-O nic po prostu oskarżacie niewinnego człowieka, mimo że nic o nim nie wiecie, że go nie znacie-zdenerwowałam się, nie wierzyłam, że Piotr mógł coś takiego robić...
-A co ty go znasz? -zapytała niby retorycznie Natalia
-No nie ale dlatego, że go nie znam nie osądzam-przez chwilę przeszła mi przez głowę myśl, że się czegoś domyślają, ale szybko zdałam sobie sprawę że to chyba niemożliwe
-Dobra dziewczyny spokój nie gadajmy o tym-uspokoiła nas Magda

Po lekcjach wszystkie udałyśmy się na trening. W drodze do szatni zamieniłam słowo z Dominiką.
-Planujesz jakąś imprezę urodzinową?-zapytała
-Sama nie wiem jeszcze o tym nie myślałam, nie mam ochoty...
-No co ty 18-ste urodziny bez imprezy?
-Wolałabym w ciszy i spokoju  przy kominku wypić lampkę szampana chyba tyle by mi wystarczyło
-No w sumie to Twoje urodziny Ty decydujesz.

Weszłyśmy do szatni i zaczęłyśmy się przebierać na trening. Dziewczyny szybko się przebrały i pobiegły na salę zostałam tylko ja i Natalia.
-Karolina przepraszam za to co dzisiaj powiedziałam o tym nauczycielu, rzeczywiście masz rację nie powinnam go osądzać
-Nie no daj spokój, ja też nie potrzebnie tak na was naskoczyłam-uśmiechnęłam się
-Jak tam z Bartkiem?-zapytała Natalia
-A to temat na dłuższą rozmowę
-To może wpadniesz dzisiaj do mnie dziewczyny przyjdą pogadamy?
-No jeszcze się zastanowię-odpowiedziałam
-Dobra ja lecę, przebieraj się i szybko przychodź do nas
-Okey już zaraz idę-powiedziałam, Natalia wyszła z szatni. Związałam gumką włosy w kucyk, wzięłam kluczyk i wyszłam z szatni, włożyłam kluczyk do zamka i nagle to wrażenie... Deja vu? Zobaczyłam ciemność przed oczami i poczułam czyjeś dłonie na mojej twarzy.

-Hej przyszedłem, żeby wszystko wyjaśnić-był to Bartek- chciałem właśnie tutaj bo tutaj się wszystko zaczęło... Mam nadzieję, że pamiętasz.. Chciałbym Ci powiedzieć, że zawsze byłaś jedyna nigdy nie było innej ta dziewczyna to moja kuzynka nikt więcej naprawdę. To Ciebie kocham, nigdy nikogo tak nie kochałem, objął swoimi dłońmi moją twarz spojrzał mi w oczy i powiedział-Rozumiesz? Jesteś dla mnie wszystkim całym światem, nie umiem bez Ciebie żyć dajmy sobie drugą szansę, proszę.

Nie potrafiłam wypowiedzieć ani jednego słowa, po prostu objęłam dłońmi jego szyję i go pocałowałam.

środa, 6 lutego 2013

XXXV

XXXV

Po drodze, tysiąc myśli przechodziły mi przez głowę. Myślałam, Karolina! Przecież ty go kochasz, dlaczego nie dałaś mu wyjaśnić...Ale z drugiej strony przecież widziałaś go wtedy z nią...
Po kilku minutach byłam już pod mieszkaniem Piotra, zapukałam do drzwi...
-Hej-powiedziałam kiedy otworzył drzwi
-Płakałaś co się stało?Wejdź pogadamy.

Usiedliśmy na kanapie w salonie.
-Po prostu ostatnio mi się nie układa...-powoli opowiadałam Piotrowi całą historię,w sumie nie wiem dlaczego przecież znałam go krótko, nie wiedziałam czy mogę mu zaufać, ale dobrze mi się z nim rozmawiało lubiłam go, w ogóle nie odczuwałam presji, że to mój nauczyciel.
-(...) i wtedy zobaczyłam ich razem-łzy same mi popłynęły, Piotr nie zadawał żadnych pytań po prostu słuchał, kiedy zobaczył, że się rozkleiłam przytulił mnie, potrzebowałam tego, poczułam nagły napływ emocji, chciałam krzyczeć i płakać wtedy bez zastanowienia, nie wiem zupełnie z jakiego powodu zbliżyłam się i pocałowałam go.
-Karolina!co ty robisz...-złapał mnie za ramiona
-Chyba powinnam już pójść-wstałam wzięłam torebkę i udałam się w stronę drzwi, wybiegłam
-Karolina poczekaj!-Piotr wybiegł za mną

Uciekłam, wsiadłam do samochodu i odjechałam w stronę domu. Weszłam do pokoju rzuciłam torbę i położyłam się na łóżku, nikogo nie było w domu, zasnęłam. Po godzinie obudził mnie dźwięk klucza w drzwiach do domu.
-Ale Twoi rodzice...-usłyszałam głos Zbyszka
-Nie ma nikogo, Karolina spotkała Bartkiem a rodzice pojechali z młodymi do babci, mamy cały dom dla siebie-powiedziała Dominika, miałam zgaszone światło więc nie wiedzieli  że jestem, przez szybę w drzwiach pokoju, zauważyłam że w salonie zaświeciło się światło,
Wyjęłam telefon z torebki 23 nieodebrane połączenia 4-Piotr 19-Bartek. Odłożyłam telefon i wyszłam z pokoju, niestety nie był to najlepszy pomysł...
Zrobiło mi się trochę niezręcznie kiedy zobaczyłam na kanapie prawie nagiego Zbyszka i Dominikę w bieliźnie.
-Przepraszam-zakryłam ręką oczy-Ja już idę nie przeszkadzajcie sobie-powiedziałam
Dominika ze Zbyszkiem patrzyli na mnie. Dominika zaczęła się śmiać natomiast Zbyszek był lekko zawstydzony. Zaczęli zbierać ubrania, rozrzucone po całym salonie, koszulkę Zbyszka z telewizora, czy spodnie Dominiki z zza łóżka. Ubrali się szybko. Nie miałam już wątpliości, że się pogodzili.
-To ja może zrobię herbaty-powiedziała Dominika i poszła do kuchni
-To widzę żeście się pogodzili-próbowałam rozładować atmosferę  bo Zbyszek był zawstydzony  mimo że nie miałam humoru.
-No tak wyszło-powiedział już nieco rozluźniony i ubrany.
-Jak z Bartkiem-zapytała Dominika i postawiła kubki na stole
-A w porządku-powiedziałam, żeby nie wypytywała o szczegóły.

Porozmawialiśmy jeszcze przez kilkadziesiąt minut o wszystkim i o niczym, ale ja cały czas byłam myślami w domu Piotra,analizowałam każdą minutę spędzoną u niego  i cały czas zastanawiałam się czemu to zrobiłam, czemu go pocałowałam.

-Ja się będę zbierać-powiedział Zbyszek, Dominika odprowadziła go do drzwi

-Dobra przy Zbyszku mogłaś mówić,że wszystko okey, widzę że coś się dzieje-powiedziała Dominika
-Powiedziałam to wszystko Bartkowi, że to koniec i w ogóle, ale myślałam że to będzie o wiele prostsze, że powiem mu to i zakończę to wszystko, ale kiedy byłam już przy aucie a on krzyczał, że mnie kocha chciałam po prostu odwrócić się podbiec do niego rzucić mu się na szyję i powiedzieć, że ja też, że jest najważniejszy w moim życiu, że nie żałuję żadnej chwili spędzonej z nim, że jest moją pierwszą prawdziwą miłością,ale wtedy przypomniał mi się ten moment kiedy zobaczyłam go z tamtą dziewczyną.
-Kochana może warto z nim porozmawiać, może warto powalczyć o ten związek-Dominika podała i chusteczkę  abym otarła łzy.
-Nie wiem narazie nie chce o tym myśleć idę spać
-Okey, jutro po lekcjach trening trochę się odprężysz
-Dobranoc

Położyłam się. Myślałam nadal o tym co się zdarzyło o Piotrze, dlaczego mnie odsunął od siebie, to znaczy: dobrze, że mnie powstrzymał. Martwiłam się jak jutro spojrzę mu w oczy w szkole, ale muszę jakoś dać radę. Usłyszałam wibrację telefonu na mojej szafce nocnej, otworzyłam wiadomość.

Nie chcesz, odbierać ode mnie telefonu więc pisze Ci to. Chcę żebyś wiedziała że Cię kocham zawsze kochałem i nigdy nie było nikogo innego. Będę na ciebie czekał. Kocham Cię.
                                                                                                Bartek.

niedziela, 27 stycznia 2013

XXXIV

XXXIV

-Z tej strony Piotr nie przeszkadzam?-zapytał
-Nie no nie, ale skąd masz mój numer w ogóle...-byłam trochę zaskoczona i zawstydzona
-Przepraszam, że dzwonię ale nie miałem się do kogo odezwać i chciałem usłyszeć Twój głos-powiedział
-No nie wiem co powiedzieć-uśmiechnęłam się i jeszcze bardziej zawstydziłam
-Mam nadzieję, że nasze spotkanie w piątek aktualne?-zapytał
-No tak chyba tak-odpowiedziałam
-Gotowa na jutrzejsze pytanie z polskiego?
-Jakie pytanie?-zapytałam
-No jutro będę pytał i tak sobie już upatrzyłem Ciebie na ochotniczkę-roześmiał się
-Jasne, najpierw do mnie wydzwaniasz i przeszkadzasz w nauce, a później chcesz pytać-dobrze mi się z nim rozmawiało
-Zapytam Cię z ostatniej lektury
-Nie to już lepiej ze środków stylistycznych, to lepiej umiem-odpowiedziałam
-Nie no żartuję, nie będę pytał tak tylko chciałem sprawdzić jaką jesteś uczennicą-powiedział Piotr
-A chyba, że tak
-Dobra ja muszę kończyć do jutro moja pilna uczennico śpij dobrze
-Dobranoc profesorze-uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że będę spotykać się i gadać w nocy przez telefon z nauczycielem to roześmiałabym się w głos.

-Z kim tak rozmawiałaś Bartek?-zapytała Dominika
-Z Bartkiem tez, umówiłam się z nim na rozmowę na jutro...
-To dobrze, ale kiedy weszłam do pokoju byłaś uśmiechnięta to chyba nie po rozmowie z nim?-zapytała moja dociekliwa siostra
-No nie nie z Bartkiem...-uśmiechnęłam się lekko
-No mów kto to znam go?
-Ma na imię Piotr, poznałam go niedawno
-Zupełnie jak ten nasz nowy od polskiego-roześmiała się w głos
-Popatrz co za przypadek-powiedziałam i też zaczęłam się śmiać, a że Dominika już trochę mnie znała:
-Żartujesz?-zapytała
-Nie, ale wiesz to tylko luźna znajomość-próbowałam sprostować
-Jaaa moja siostra umawia się z nauczycielem-krzyknęła z uśmiechem
-Domka proszę ciszej, jeszcze ktoś usłyszy-próbowałam ją uspokoić
-Nie no spoko, po prostu mnie zaskoczyłaś, Ty zawsze taka cicha woda a tu proszę jednego rzuca za drugiego się bierze nie powiem niezła jesteś-powiedziała Dominika z uśmiechem na twarzy
-Przestań to tylko znajomy nic więcej, chyba nie myślisz że mogłabym po Bartku tak szybko sobie kogoś znaleźć
-Wiem wiem tylko żartuję kochana-powiedziała Dominika i mnie przytuliła

Około 23 położyłyśmy się do łóżka, ale długo jeszcze rozmawiałyśmy ona opowiadała mi jak to jest ze Zbyszkiem, a ja trochę o Bartku.
-Jak myślisz Karola myślisz, że ja i Zbyszek... że z tego może coś być
-A czujesz coś do niego, zależy Ci na nim?
-No na pewno nie jest mi obojętny, chociaż wiem że po tym wszystkim ciężko mi będzie znowu mu zaufać-powiedziała Dominika
-Wydaję mi się, że Zbyszek jest w porządku mimo tych kilku wcześniejszych sytuacji-powiedziałam
-Mam nadzieję, dobranoc-powiedziała Dominiak i zgasiła lampkę, ja tez szybko zasnęłam.

Obudziłam się po 7 zjadłam, wzięłam prysznic i przed ósmą z Dominiką odjechałyśmy w stronę szkoły.

4 godzina lekcyjna język polski. Piotr wszedł do klasy zaczął sprawdzać listę obecności.
-Karolina-wypowiedział poważnym głosem
-Obecna-odpowiedziałam i spojrzałam w jego stronę, on uśmiechnął się do mnie lekko, ja odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam się do dziewczyn.
-Czy mi się wydaje czy on się do Ciebie uśmiechnął-powiedziała spostrzegawcza Ilona
-Ta?-wypowiedziała Natalia
-Ale jaja serio?-powiedziała Agnieszka
-Karolina chcesz nam coś powiedzieć?-zapytała Magda
-Dziewczyny uspokójcie się...

-Karolina!-usłyszałam swoje imię wypowiedziane z ust Piotra
-Tak-odpowiedziałam, przełykając ślinę
-Może przypomnisz nam definicje środków stylistycznych omawianych na ostatnich lekcjach-powiedział Piotr uśmiechając się do mnie
-Oczywiście-odpowiedziałam z uśmiechem i wymieniłam wszystkie środki wraz z definicjami
-Bardzo dobrze -powiedział

Lekcja upływała, przy komentarzach dziewczyn i ich zachwycaniu się Piotrem.

Wieczorem miałam spotkać się z Bartkiem, wracając ze szkoły układałam sobie w głowie naszą rozmowę.
Postanowiłam, że nie będę słuchała jego tłumaczeń tylko od razu jak tam pójdę, powiem że to koniec i odejdę.

Siedziałam w swoim pokoju, godzina 20 była coraz bliżej, siedziałam i rozmyślałam jak to wszystko będzie wyglądać. Nie miałam się do kogo odezwać bo Dominika poszła do Zbyszka, siedziałam i czekałam...
Z pod domu wyjechałam o 19:40 w parku byłam 15 minut później.
-Hej-powiedział Bartek wręczając mi bukiecik stokrotek
-Cześć, to nie było potrzebne-odpowiedziałam, ale wzięłam kwiaty
-Karolina posłuchaj chciałem...-przerwałam mu
-Nie to ty posłuchaj przyszłam tutaj tylko dlatego,żeby to zakończyć ja nie wiem z kim i gdzie ty się prowadzałeś w ostatnich dniach, ale nie było miłe was widzieć więc chciałam Ci powiedzieć
-Ale Karolina to nie tak
-Nie skończyłam! Chciałam Ci powiedzieć że to koniec, przyszłam tylko żeby to zakończyć i umożliwić Ci spotykani się z kimś... chociaż ty sobie sam to umożliwiłeś...-ciężko przeszło mi to przez gardło odwróciłam się i chciałam odejść
-Karolina poczekaj pozwól mi coś powiedzieć-złapał mnie za rękę
-Puść mnie,daj mi spokój to koniec-wyrwałam się i pobiegłam w stronę samochodu
-Karolina Kocham Cię!Karolina no proszę Cię!-krzyknął, kiedy była już prawie przy samochodzie

Odjechałam kilkadziesiąt metrów od parkingu koło parku i zatrzymałam się. Zaczęłam płakać, trząść się nie wiedziałam co robić chciałam z kimś porozmawiać. Sama nie wiem czemu wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Piotra.
-Co tam-odebrał, usłyszałam jego miły głos
-Możemy się spotkać i porozmawiać?-powiedziałam przez łzy
-Jasne, ale co się stało Karolina?-zapytał
-Nic, chce po prostu pogadać to gdzie?
-Wpadnij do mnie mieszkam na Warszawskiej pod 7 będę czekał
-Okey zaraz będę, dziękuję-rozłączyłam się i odjechałam




piątek, 25 stycznia 2013

XXXIII

XXXIII

Na początku udawałam, że go nie widzę. Spojrzałam ukradkiem w jego stronę a on w moją, rozmawiał z panią dyrektor, szybko uciekłam do szatni.
-Karola tam był Bartek co jest?-zapytała Natalia
-Nic ostatnio się trochę posprzeczaliśmy to wszystko...
-No to pogadajcie, przecież się pogodzicie-powiedziała Ilona
-To nie jest takie proste, powiedziałam i wyszłam z szatni

Kiedy wychodziłam ze szkoły, Bartka już nie było.  Dominika też kończyła po 7 godzinach, więc myślałam że będzie na mnie czekać przed budynkiem. Wyszłam ze szkoły i szłam w stronę samochodu, kiedy zobaczyłam Zbyszka  z bukietem kwiatów.
-Hej widziałaś Dominikę?-zapytał Zbyszek
-Nie, ale zaraz powinna wychodzić, bo już skończyła lekcje-odpowiedziałam
-Strasznie się denerwuję, mam nadzieje że mi wybaczy i w ogóle-powiedział Zbyszek z poważną mina i zaniepokojeniem w oczach
-Trzymam kciuki,lecę pa-powiedziałam do Zbyszka i poszłam do samochodu

Wsiadłam do auta i ruszyłam w stronę do domu. Miałam nadzieję, że Dominika i Zbyszek się pogodzą  mimo moich obaw z przed kilku tygodniu chciałabym, żeby byli szczęśliwi.
W domu wzięłam prysznic i zabrałam się za naukę na kolejny dzień.
Po kilku godzinach do pokoju weszła Dominika, z bukietem kwiatów i uśmiechem na twarzy.
-Widzę, że humor dopisuję-powiedziałam
-Zbyszek mnie przeprosił, wszystko sobie wyjaśniliśmy, postanowiliśmy zapomnieć o wszystkim i zacząć od nowa.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę-przytuliłam ją mocno
-To co kakao?-zapytała cała w skowronkach
-Jasne
-Idę zrobić

Zostałam w pokoju, żeby dokończyć lekcje. Usłyszałam dźwięk dzwonka mojego telefonu, wyjęłam go z torebki. Na ekranie telefonu pojawiło się imię ,,Bartek", nie chciałam odbierać, no bo co mógł mi powiedzieć, widziałam już wszystko, wszystko zrozumiałam, szybko się zaspokoił więc co mógł ode mnie chcieć. Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i poszłam do kuchni.
-No to ja już Ci powiedziałam jak ze Zbyszkiem, ale co między Tobą a Bartkiem rozmawialiście ze sobą ?-zapytała Dominika podając mi kubek.
-Nie nie rozmawialiśmy, widziałam go ostatnio na ulicy z inną dziewczyną...-gdy sobie to przypomniałam łzy napływały mi do oczu, ale nie wiem czy z zazdrości, czy ze złości...
-Skoro tak szybko znalazł inną, znaczy że nie był Ciebie wart-powiedziała Dominika i chyba miała rację-Chyba Twój telefon dzwoni, siedź przyniosę Ci-powiedziała moja siostra
-Dzięki
-Wiesz co może i ma inna, ale chyba o Tobie nie zapomniał-powiedziała Dominika pokazując mi kolejne nieodebrane połączenie od Bartka
-Nie mam zamiaru z nim rozmawiać-odparłam
-Ale, może to lepiej jak powiesz mu wszystko co Ci leży na sercu i zakończysz to wszystko raz na zawsze
-No nie wiem może masz rację... Sama nie wiem co robić-byłam zdezorientowana

Telefon znowu dzwonił.
-Odbierz Karolina im szybciej to załatwisz tym lepiej-powiedziała Dominika
-Chyba tak powinnam zrobić

Odebrałam telefon:
-Słucham
-Hej Karolina to ja Bartek, myślę że powinniśmy się spotkać i porozmawiać
-Też tak myślę, kiedy?-zapytałam
-W piątek?-zaproponował
-Nie nie mogę-przypomniało mi się, że mam się spotkać z Piotrem
-No to jutro ale wieczorem 20 przyjadę do Ciebie?
-Może być jutro o tej porze ale wolałabym, żebyśmy spotkali się gdzieś na mieście...-powiedziałam
-Dobrze jak chcesz park tam gdzie zawsze?
-Może być...
-Karolina chce tylko żebyś wiedziała..
-Nie! Dość, porozmawiamy jutro muszę kończyć-rozłączyłam się  nie chciałam słuchać jego beznadziejnych tłumaczeń, miałam zamiar spotkać się z nim tylko dlatego, żeby to zakończyć.

Odłożyłam telefon i zabrałam się za pakowanie książek do szkoły i znowu dźwięk dzwonka , myślałam że to Bartek ze swoimi tłumaczeniami, ale był to nieznany numer.
-Tak?-odebrałam z niepewnym głosem
-Karolina?-ktoś zapytał
-Tak, a z kim rozmawiam...

niedziela, 20 stycznia 2013

XXXII

XXXII

Bartek nie zauważył mnie. Szedł obok nieznajomej mi kobiety wpatrzony w nią z uśmiechem na twarzy.
-Karolina wszystko w porządku?-zapytał Piotr, widząc że coś jest nie tak
-Przepraszam-powiedziałam i pobiegłam do samochodu

Nie pamiętam drogi jaką przebyłam od restauracji do auta, byłam roztrzęsiona nie byłam świadoma tego co się dzieje. Wsiadłam do samochodu. Przez moment, żałowałam że nie podeszłam i po prostu go nie uderzyłam. Przekręciłam kluczyki w stacyjce i odjechałam z piskiem opon. Szybko byłam w domu, rodzeństwo było w szkole a rodzice w pracy, rzuciłam torebkę, pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
Szybko zasnęłam, nie chciałam myśleć o tym wszystkim. Obudziła mnie Dominika około 20, wstałam wzięłam prysznic i snułam się bez celu po domu.

-Karolina, przepraszam za tego Bartka ja naprawdę nie chciałam, jak widzę jak się męczysz to nie mogę, ja pójdę jutro do niego i wszystko wyjaśnię.-próbowała wyprostować wszystko Dominika, wiedziałam że naprawdę żałuję
-Okey Dominika dzięki za chęci ale to teraz nie ma znaczenia-odpowiedziałam i poszłam do pokoju.

Nie mogłam zasnąć, próbowałam nie myśleć o tym co dziś zobaczyłam, ale nie mogłam. Byłam na niego wściekła,jak on mógł kilka dni temu mówić, że mu na mnie zależy a teraz... Było mi strasznie przykro,łzy płynęły mi po policzku.
Zastanawiałam się nad tym co zrobić. Czy walczyć o Niego, przecież go kocham, przeżyliśmy tyle wspaniałych chwil, tyle nas łączy nie mogę się tak po prostu się poddać,zbyt dużo przeszłam żeby teraz go tak po prostu stracić . Z drugiej strony może lepiej będzie jeżeli odpuszczę,nie będzie łatwo, ale z czasem może przejdzie, może lepiej to zakończyć i starać się zapomnieć. Zasnęłam około 1.

Rano obudziła mnie Dominika.
-Masz tutaj gorące kakao, wypij i zbieraj się do szkoły-powiedziała Dominika nie pytając o nic, wiedziała że coś się stało ale nie chciała narazie tego rozdrapywać i dopytywać.
-Dzięki siostra-powiedziałam i mocno ją przytuliłam
-To co jedziemy do szkoły, uprasowałam Ci ciuchy, śniadanie masz na stole zbieraj się bo już 7:30
-Okey-wstałam ubrałam się, zjadłam coś, myślałam że będzie łatwiej ale cały czas miałam w głowie tylko Bartka z tą dziewczyną.

Kilka minut przed 8 byłam w szkole. Przywitałam się z dziewczynami.
-Będziemy się dzisiaj uczyć na piątkowy sprawdzian z matmy u Natalii o 19 wpadniesz?-zapytała Ilona
-Okey-zgodziłam się bez zastanowienia, nie myślałam nawet czy mogę nie mogłam się skupić.
-No okey jak chcesz-powiedziała Ilona

Lekcje leciały jedna za drugą, ale ja nie mogłam skupić się na nauce, myślałam tylko o jednym.
Na ostatniej godzinie mieliśmy język polski. Piotr wszedł do klasy i sprawdził obecność. Dziewczyny oczywiście całą godzinę dyskutowały jaki to on nie przystojny.
-Ejj ciekawe czy ma dziewczynę-rzuciła Ilona
-Człowieku taka dupeczka na bank-odparła Natalia
-Nie macie o czym rozmawiać-zapytałam
-Oj Karola, nie mów że Ci się nie podoba-powiedziała Magda
-Dajcie spokój-powiedziałam.

Gdybym im powiedziała, że spotkałam się z Piotrem, a właściwie Pana Piotra... Było by ciekawie
Zadzwonił dzwonek, wychodziłyśmy z klasy:
-Karolina możesz zostać chwilę?-zapytał Piotr, czułam na sobie spojrzenia wszystkich, szczególnie dziewczyn
-Stało się coś wczoraj tak szybko odeszłaś?-zapytał
-Nie nic takiego, przepraszam że tak wyszło-odpowiedziałam
-To może ten rewanż w piątek wieczorem?
-No wie Pan ja Pana nie znam nie wiem czy wypada mi się spotykać z nauczycielem-próbowałam skleić zdanie
-Po pierwsze jestem Piotr, a po drugie nauczycielem jestem w szkole, a po za jestem po prostu facetem, któremu obiecałaś czekoladę nic więcej to co umowa stoi piątek 18 tam gdzie ostatnio?-zaproponował
-No okey niech będzie-odparłam z uśmiechem

Wyszłam z klasy. Dziewczyny czekały na mnie przed salą.
-Co chciał?-zapytała Magda, wszystkie patrzyły na mnie z ciekawością
-Chciał pożyczyć zeszyt i zobaczyć jakie utwory przerabialiśmy z polonistką-wymyśliłam szybko na poczekaniu, strasznie czułam się z  tym, że nie mówie im prawdy.

Była to ostatnia godzina więc udałyśmy się w stronę szatni, przez rozmowę z Piotrem na chwilę udało mi się zapomnieć o Bartku dopóki nie zobaczyłam go na szkolnym korytarzu.


piątek, 18 stycznia 2013

XXXI

XXXI

Bartek, wyszedł chciałam za nim pobiec, ale uznałam że to nie ma sensu.
-Kurde Karola sory, nie wiedziałam że tak wyjdzie, myślałam że się lekko zdenerwuję i to wszystko...-Dominika próbowała wyjaśnić
-Dobra daj spokój, chyba wiedziałaś co mówisz,idę spać

Przed położeniem się spać wykonałam chyba z tysiąc telefonów do Bartka, ale on ciągle nie odbierał.
Napisałam mu smsa.

,, To wszystko nie tak jak myślisz, to Ciebie kocham i nikogo innego"
                                                                                                         Karolina

Po kilku minutach zasnęłam. Obudziłam się o 7:00 wzięłam telefon z szafki, ale nie było  żadnej odpowiedzi od Bartka. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam kanapkę z dżemem i wyszłam z domu.
Wsiadłam do auta i ruszyłam w stronę szkoły. Jechałam rozmyślając nad tym wszystkim co się wydarzyło, zadawałam sobie tysiące pytań dlaczego tak się stało, dlaczego wszystko musi się tak komplikować.
Nie miałam ochoty iść do szkoły. Zaparkowałam auto niedaleko parku. Usiadłam na jednej z ławek rozmyślając nad tym czy to wszystko z Bartkiem ma jeszcze sens. Przecież kiedy ludzie są razem to powinni sobie ufać, wspierać się, a on po bezpodstawnych oskarżeniach po prostu odpuścił,zostawił mnie z tym wszystkim samą. No bo przecież najłatwiej powiedzieć dajmy sobie czas i uciec od problemu nie odzywając się. Siedziałam w parku kilkadziesiąt minut trochę zmarzłam było kilka stopni powyżej zera.

-Czy pani nie powinna być w szkole?-usłyszałam męski głos
-Jaa?-nie wiedziałam co mam powiedzieć, kiedy zobaczyłam mojego nowego pana od polskiego, a właściwie mojego ,,basenowego bohatera"
-Spokojnie-powiedział i się uśmiechnął
-Po prostu mam gorszy dzień i nie miałam ochoty iść do szkoły, ale to tylko jednorazowe-próbowałam wytłumaczyć czułam się niezręcznie
-Nie masz się z czego tłumaczyć, ja też byłem młody i to nawet całkiem nie tak dawno-powiedział i się uśmiechnął
-Zapewne-odwzajemniłam uśmiech
-Znam bardzo fajną cukiernię tutaj za rogiem, może pójdziemy na czekoladę chyba trochę zmarzłaś?-zaproponował

Jeju, pomyślałam czy wypada spotkać się z nauczycielem po za szkołą.... A co tam w sumie wszystko mi jedno.

-Chętnie-powiedziałam i poszliśmy w stronę cukierni.

Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, było to bardzo przytulne miejsce. Czułam się trochę niezręcznie, no bo to w końcu mój nauczyciel, ale przecież równie dobrze mógłby być moim starszym kolegą.

-A Pan nie w pracy?-zapytałam nie śmiało, nie wiedziałam jak zacząć rozmowę
-Proszę Cię tylko nie pan, nie jesteśmy w szkole jestem Jacek-powiedział uśmiechając się szeroko
-Karolina miło mi-podaliśmy sobie dłonie.
-To co czekolada?-zapytał
-Poproszę podwójną z bitą śmietaną-odpowiedziałam
-Moja ulubiona, już przynoszę-odszedł w stronę kasy

Wyjęłam telefon, żeby sprawdzić czy Bartek nie odpowiedział na moją wczorajszą wiadomość, ale nic zero wiadomości, zero telefonów nic...

-Proszę bardzo tylko pij szybko, bo bita śmietana opadnie-powiedział z uśmiechem na twarzy

Czułam się przy nim, jak przy koledze, był taki wyluzowany, młody no i przystojny. Było bardzo miło śmialiśmy się, sprawił że na chwilę zapomniałam o sprawie z Bartkiem . Jacek miał poczucie humoru i był bardzo przyjaznym człowiekiem zupełnie inny niż wszyscy nauczyciele w naszej szkole. Nie zauważyłam jak szybko minęła godzina.

-No dobrze to teraz musisz mi się jakoś odwdzięczyć za to, że Cie  nie wydam w szkole że byłaś na wagarach-powiedział uśmiechając się
-Hmmm następnym razem ja stawiam czekoladę może być?
-No zastanowię się, a tymczasem muszę się już zbierać, bo za godzinę mam korepetycje
-Nie ma sprawy-powiedziałam
-To ja zapłacę i idziemy-powiedział i udał się do kasy

Wyszliśmy z cukierni.

-No to co, bardzo dziękuję Ci za miłą pogawędkę-powiedział
-Ja też-uśmiechnęłam się
-Czekam na rewanż-powiedział Jacek, ja jednak zobaczyłam po drugiej stronie ulicy coś co wyprowadziło mnie z równowagi. Był to Bartek z młodą długowłosą blondynką, którzy szli, śmiali się i rozmawiali w najlepsze.

czwartek, 3 stycznia 2013

XXX

XXX

Dominika schowała telefon do kieszeni, nasze spojrzenia się spotkały. Zaczęła biec, wsiadła do najbliższej taksówki i odjechała. Spojrzałam na Zbyszka a on na mnie.
-Kurde, chciałem dobrze a wyszło jak zwykle.-powiedział zasmucony Zbyszek
-Musimy to jakoś wyjaśnić-zaczęłam się ubierać-Chodź pojedziemy do mnie i jej wszystko wytłumaczymy

Zbyszek ubrał się i oboje wyszliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do auta Zbyszka i po 15 minutach byliśmy u mnie pod domem.
-Karolina myślisz, że ona zrozumie?-zapytał Zbyszek
-Musi-odpowiedziałam

Weszliśmy do domu, Dominiki jeszcze nie było. Usiedliśmy w salonie. Po 20 minutach do domu weszła moja siostra ze łzami w oczach.
-Po tym co mi to  robisz jeszcze masz czelność tutaj przychodzić?-krzyknęła w stronę Zbyszka
-Ale Dominika my Ci wszystko wyjaśnimy-próbowałam załagodzić sytuacje
-Wiesz co myślałam, że to ja przesadzam a ty jesteś okey, ale zawiodłam się na Tobie i nie próbuj mi nic tłumaczyć nie chce tego słuchać-wykrzyczała mi w twarz
-Dominika proszę Cie wysłuchaj nas-powiedział Zbyszek wstając i łapiąc moją siostrę za rękę
-Ja wszystko rozumiem naprawdę-powiedziała Dominika i trzasnęła drzwiami od naszego pokoju.

-Chyba nic z tego nie będzie-powiedział Zbyszek
-Nie możemy się poddawać musimy dać jej ochłonąć-próbowałam go pocieszyć chociaż sama nie do końca w to wierzyłam
-Ja już pójdę, zadzwonię za kilka dni-powiedział Zbyszek udając się w stronę drzwi
-No pa trzymaj się-odparłam

Sobota upłynęła szybko, wieczorem dostałam sms-a:

,, Hej kochanie zobaczymy się jutro znajdziesz dla mnie chwilę?"
                                                                               Bartek

Bardzo się ucieszyłam, chociaż z nim będę mogła spokojnie pogadać i odpocząć od tej sytuacji ze Zbyszkiem i Dominiką.

,,Jasne, wpadnij wieczorem do mnie to porozmawiamy rodziców nie będzie. Kocham Cię"
                                                                                        Karolina

Zasnęłam. Dominika nie odzywałam się do mnie całą niedzielę traktowała mnie jak powietrze. Kiedy coś próbowałam do niej powiedzieć, nie zwracała na mnie uwagi. Cały dzień siedziała z słuchawkami w uszach.
O 19 wpadł Bartek usiedliśmy w salonie.
-Wszystko okey widzę, że jesteś jakaś smutna?-zapytał Bartek
-Tak wszystko okey może obejrzymy jakiś film?-próbowałam zmienić temat
-No jasne z Tobą zawsze-powiedział i mnie pocałował
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię mam-powiedziałam
-Kocham Cię
-Ja pójdę po coś do picia

Wyjęłam lód z lodówki, wrzuciłam do szklanki i nalewałam sok. Usłyszałam, że drzwi od mojego pokoju się otwierają. Pomyślałam, że może Dominice przeszło i  idzie się pogodzić. Ale usłyszałam tylko jak rozmawia z Bartkiem. Wróciłam do salonu.

-Bo widzisz Bartek ta Twoja idealna Karolinka nie jest wcale taka idealna-powiedziała z szyderczym uśmiechem Dominika
-O czym ty mówisz?-zapytał Bartek
-No bo wiesz ty jej nie wystarczysz ona musi zwodzić kilku i tak właśnie przez cały czas kiedy była z Tobą spotykała się też ze Zbyszkiem-powiedziała moja siostra
-Dominika przecież Ty nic nie wiesz, widziałam nas raz jak rozmawiamy i już coś sobie wymyślasz-powiedziałam
-Tak, jasne przecież to widać jak on na Ciebie patrzy. Bartek a myślisz, że na ten basen to po co pojechaliśmy bo on chciał się z nią zobaczyć...
-Nie to wszystko jest jakiś dziwne-powiedział zdezorientowany Bartek
-Kochanie to nie tak Kocham Cię nikt nie jest ważniejszy
-Nie, nie mam dość myślałam, że jemu przeszło, ja też zauważyłem, że on inaczej się przy Tobie zachowuję mam już dość Zbyszka w naszym życiu-powiedział podniesionym głosem Bartek
-Ale my spotkaliśmy się tylko żeby wszystko sobie wyjaśnić-próbowałam mu jakoś wytłumaczyć
-Myślę, że będzie lepiej jak na jakiś czas odpoczniemy od siebie-powiedział Bartek i wyszedł z mojego domu...