XIV
-Bartek,my nie możemy być razem...-powiedziałam,chociaż nie chciało mi to przejść przez gardło
-Co ty mówisz w ogóle, jak to...-powiedział zdezorientowany
-Wiesz, że Zbyszek stracił pamięć
-No,tak słyszałem ale co to ma wspólnego z nami-zapytał podniesionym głosem
-Jego mama powiedziała mu, że jesteśmy razem, a ja nie zaprzeczyłam, Zbyszek myśli że naprawdę jesteśmy razem.-powiedziałam spuszczając wzrok
-Nie,no nie rozumiem...
-Po prostu Zbyszek jest teraz w ciężkim stanie i myśli, że jesteśmy parą ja nie mogę mu powiedzieć prawdy, dopóki mu się nie polepszy po prostu jestem mu to winna zrozum-powiedziałam
-Nie no to się nie dzieję naprawdę-podszedł bliżej, spojrzał mi w oczy i powiedział: Karolina jedno pytanie... Kochasz mnie?
-Bartek...
-Proste pytanie odpowiedz-powiedział donośnym głosem
-Jaa...nie mogę-rozpłakałam się i wyszłam z pokoju
Zaczął padać deszcz, samochód miałam koło parku, zmokłam. Wsiadłam do auta i nie wiedziałam co zrobić... Przecież on nie jest mi obojętny ale tak będzie lepiej, on wróci do domu ja do swojej codzienności może tak będzie lepiej. Miałam nadzieję, że zapomnę, że zajmę się codziennością, szkołą i zapomnę.
Zanim wróciłam do domu pojechałam do szpitala. Po 10 minutach byłam już w sali u Zbyszka spał...
-Zbyszek będzie miał operacje-powiedziała jego mama
-Jak to przecież wszystko miało być dobrze...-zdziwiłam się
-Po dokładnych badaniach znaleźli krwiaka mózgu, to bardzo niebezpieczna operacja-powiedziała przez łzy
-Kiedy?-zapytałam
-Doktor powiedział, że operacja zaplanowana jest na jutro na 17. Ta operacja zadecyduję o jego życiu
-Wczoraj wyglądał tak dobrze, czuł się lepiej, myślałam że najgorsze mamy za sobą-powiedziałam zasmucona
-Też mieliśmy z mężem taką nadzieję, ale tego krwiaka trzeba jak najszybciej wyciąć
-Ja muszę iść, ale niech pani się nie martwi wszystko będzie dobrze, jutro przyjadę przed operacją, żeby być przy nim-powiedziałam dodając otuchy mamie Zbyszka, chociaż tak naprawdę sama potrzebowałam pocieszenia
W domu byłam o 21. Dominika już spała, odpaliłam laptopa i weszłam na jeden z portali społecznościowych. Tak przez przypadek otwarłam zdjęcie Bartka... łza spłynęła mi po policzku, poczułam jakby coś we mnie się zmieniło jakby jakaś część mnie przestała się cieszyć życiem, wtedy dotarło do mnie że może już nigdy go nie zobaczę... Wyłączyłam komputer, umyłam się i poszłam spać.
Rano obudziłam się o 7, szybko się umyłam zjadłam i o 7:45 wyszłam z Dominiką z domu. W szkole byłam kilka minut przed 8.
-Hej-przywitały mnie dziewczyny
-Cześć-odpowiedziałam
-Karolina co się z Tobą dzieje ostatnio jesteś jakaś inna, nie masz dla nas czasu co jest?-zapytała Magda
-Wszystko okey po prostu tak jakoś ostatnio się źle czuje, wszystko dobrze nie martwcie się-odpowiedziałam
-Coś przed nami ukrywasz, czegoś się boisz? przecież zawsze wszystko sobie mówimy-powiedziała Aga
-Wszystko okey...-zadzwonił dzwonek.
W szkole cały dzień myślałam albo o Bartku albo o operacji Zbyszka. Lekcje skończyłam o 15:15 w domu byłam o 15:30. Zjadłam, wzięłam szybki prysznic przebrałam się i o 16:30 byłam już pod szpitalnym parkingiem. Weszłam do sali, Zbyszek był sam podeszłam do niego.
-Hej-pocałował moją rękę
-Jak się czujesz przed operacją?-zapytałam
-Bywało lepiej-odpowiedział
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz-powiedziałam sztucznie się uśmiechając chociaż naprawdę chciałam w to wierzyć
-Karolina, będziesz tutaj na mnie czekała?Obiecaj mi że jeszcze się zobaczymy że operacja pójdzie dobrze-powiedział z nadzieją w oczach
-Jasne, będę tu na ciebie czekać obiecuję, że się jeszcze spotkamy-powiedziałam głaszcząc go kciukiem po ręce
O 16:50 pielęgniarki zabrały Zbyszka aby przygotować go do zabiegu. Ja z jego rodzicami czekaliśmy pod salą operacyjna, w pewnej chwili poczułam wibrację mojego telefonu.
Wyjęłam go i zoabaczyłąm wiadomość
O 17:15 wyjeżdżam z pod hotelu, wracam do Bełchatowa, jeśli coś do mnie czujesz, jeśli nie chcesz żeby to sie tak skończyło przyjedź, kocham Cię i nigdy o Tobie nie zapomne...
Bartek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz