XVIII
Weszłam dalej i zobaczyłam w salonie Zbyszka i Dominikę pijących kakao. Śmiali się, rozmawiali i w ogóle nie zauważyli, że weszłam do pokoju.
-Heej-w końcu powiedziałam
-O hej Karolina masz gościa-odpowiedziała uśmiechnięta Dominika
-Cześć Karolina-powiedział Zbyszek
-To ja zostawię was samych-Dominika puściła oczko do Zbyszka i wyszła z pokoju
-Zbyszek słuchaj...-nie dokończyłam
-Karolina ja wszystko sobie przypomniałem, wiem jak było i po przemyśleniu chyba nie mogę mieć do Ciebie pretensji, zakochałaś się w Bartku i ja to rozumiem, nie powinienem sobie robić nadziei po pierwszym spotkaniu-powiedział Zbyszek
-Wiesz, cieszę się że to zrozumiałeś to, ale i tak Cię przepraszam, naprawdę jesteś wspaniałym mężczyzną i pewnie nie jedna chciała by być na moim miejscu, mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi-odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
Zbyszek przytulił mnie i powiedział:
-Jasne, zawsze możesz na mnie liczyć-powiedział Zbyszek
-Dziękuję
-A jak z Bartkiem?-zapytał
-Nie mów, że Cię to interesuje-zaśmiałam się
-Nie no naprawdę jak wam się układa?-zapytał poważnie Zbyszek
-Wiesz, ostatnio się nie układa, Bartek wyjechał i rozstaliśmy się w niezbyt dobrych stosunkach-odpowiedziałam zasmucona
-Wszystko jakoś się ułoży-Zbyszek pogłaskał mnie po ramieniu
-No nie wiem...
-Wiesz co ja już muszę się zbierać-powiedział Zbyszek
-Okey, a kiedy wyjeżdżasz?-zapytałam
-Na razie, zostaję podpisałem kontrakt z tutejszym klubem, więc jeszcze będziesz musiała ze mną trochę wytrzymać w jednym mieście-uśmiechnął się Zbyszek
-Jakoś muszę dać radę-powiedziałam z uśmiechem
-Dobra na prawdę muszę iść-powiedział Zbyszek
-Okey-wstałam, żeby go odprowadzić
-Fajną masz tą siostrę-powiedział Zbyszek
-Wiem!-odpowiedziałam, z przekonaniem że Zbyszek żartuje. Nagle w pokoju pojawiła się Dominika.
-To ja Cie odprowadzę-powiedziała do Zbyszka Dominika i ruszyła za nim w stronę drzwi. Zbyszek wychodząc, krzyknął:
-To jeszcze się kiedyś zdzwonimy!
-Okey pa-odpowiedziałam i poszłam do pokoju.
Włączyłam komputer, kiedy do pokoju weszła Dominika. Usiadła na łóżku i zaczęła się uśmiechać.
-Co ci jest?-zapytałam
-Nic, fajny ten Zbyszek-powiedziała ciągle się uśmiechając
-Ejj młoda, dopiero go poznałaś-powiedziałam
-Przestań, powiedział że robię dobre kakao-powiedziała i pokazała mi język
Otworzyłam laptopa i zaczęłam oglądać ciuchy na internecie. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać ,,All for you". Po 15 minutach wyłączyłam muzykę i wyjęłam z torebki telefon. ,, 8 nieodebranych połączeń"; otworzyłam, ale dzwonił jakiś nieznany numer. Pomyślałam, że jak to coś ważnego to ktoś zadzwoni jeszcze raz. Wyjęłam gazetę i zaczęłam przeglądać. Usłyszałam dźwięk dzwonka telefonu, odebrałam i usłyszałam męski głos...
piątek, 30 listopada 2012
wtorek, 27 listopada 2012
XVIII
XVIII
-Daj spokój wracaj do niego...-odszedł
-Ale Bartek-rozpłakałam się
Stałam na parkingu obok szpitala,zastanawiając się czemu zawsze muszę wszystko spieprzyć.
Do szpitala nie miałam po co wracać... Bardzo chciałam wszystko naprawić, ale nie wiedziałam jak.
Zamówiłam taksówkę po 15 minutach byłam już w domu.
-Gdzie byłaś?-krzyknęła mama
-No u Agi, Dominika wam nie powiedziała...-odpowiedziałam obojętnie
-Powiedziała, ale wiem że wcale nie byłaś u Agnieszki bo widziałam ją z dziewczynami na mieście-odpowiedziała podniesionym głosem mama
-Tak to prawda-nie mogłam ich dłużej okłamywać
-Dziecko gdzieś ty była jest już po północy?-zapytała mama
-Mamo, po prostu zaczęłam spotykać się z chłopakiem-nie pozwoliła mi skończyć
-Jak to ile ma lat ty masz teraz maturę i powinnaś się zająć nauką
-Wiem że mam maturę i potrafię wszystko pogodzić, ma 24 lata a właściwie miał bo już się nie spotykamy-odpowiedziałam zdenerwowanej mamie
-Kochanie ja się o Ciebie martwię kiedyś mi za to podziękujesz-powiedziała mama i mnie przytuliła
-Ja idę spać jestem zmęczona-mama pocałowała mnie w czoło.
Wykapałam się, przebrałam w piżamę i położyłam. Nie mogłam zasnąć myślałam o Bartku o tym czy jeszcze kiedyś się z nim spotkam. Myślałam też o Zbyszku co z nim jak się czuję. Wiedziałam, że nie mam po co iść do szpitala jego mama mnie do niego nie wpuści. Wyjęłam z szafki nocnej kawałek papieru i niebieski długopis.
Drogi Zbyszku!
Chciałam Ci w tym liście wyjaśnić kilka spraw. Tak naprawdę nie jestem Twoja dziewczyną, spotykaliśmy się przed Twoim wypadkiem, ale nie wszystko ułożyło się tak jak powinno... a właściwie to moja wina.
Wiem, że nic nie pamiętasz więc musisz mi uwierzyć. Nie wiem może podczas naszych spotkań dawałam Ci jakieś sygnały, że nasza znajomość może przerodzić się w coś więcej, ale jeśli już to robiłam, było to nieświadome. Spotykając się z Tobą poznałam Bartka Twojego przyjaciela. Poznałam go i zrozumiałam, że to on jest mężczyzną, na którego czekałam i na którym mi zależy. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. Nie mogę Ci tego wszystkiego powiedzieć wprost więc piszę ten list... Wiem, że nie będzie ci łatwo pogodzić się z tym co Ci zrobiłam i z tym co zrobił Ci Twój najlepszy przyjaciel, ale mimo wszystko chcę żebyś wiedział że nigdy nie chciałam Cię skrzywdzić. Mam tez nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że wkrótce będziesz już w pełni zdrowy i silny, żebyśmy mogli się spotkać i porozmawiać.
Karolina
Włożyłam list do koperty i ją zakleiłam Zanim usnęłam chciałam, jeszcze sprawdzić co u Zbyszka, więc mimo późnej pory zadzwoniłam do szpitala, ale tam nie chcieli mi nic powiedzieć. Postanowiłam następnego dnia zanieść list, przekazać go pielęgniarce i poprosić o przekazanie Zbyszkowi. Rano obudziłam się o 6:00. Gdy tylko otworzyłam oczy usłyszałam:
-Co ze Zbyszkiem?-zapytała Dominika
-Nie wiem, jego mama nie pozwoliła mi do niego przychodzić... Zaraz pojadę do szpitala i może dowiem sie czegoś więcej.
-Jak to nie pozwoliła?-zdziwiła się Dominika
-Po prostu zobaczyła mnie z Bartkiem i uznała,że zdradzam jej syna
-To może ja pojadę z Tobą do Zbyszka i spróbuje do niego wejść i dowiedzieć się czegoś?-zaproponowałą Dominika
-Możemy spróbować-odpowiedziałam
Ubrałam się, umyłam napiłam się soku spakowałam książki i list i o 7:15 wyjechałyśmy z Dominiką spod domu w stronę szpitala.
Na miejscu byłyśmy o 7:30. Weszłyśmy do szpitala ja podeszłam do recepcjonistki, a Dominika prześlizgnęła się przez korytarz weszła do sali gdzie leżał Zbyszek. Bałam się, że natknie się na mamę Zbyszka.
Od recepcjonistki dowiedziałam się, że stan Zbyszka jest już stabilny, ulżyło mi. Dominiki nie było około 5 minut. Czekałam na nią przy drzwiach wyjściowych.
-I co? Jak z nim wszystko w porządku?-zapytałam ciekawa i zaniepokojona
-Tak wszystko jest w porządku, jest jeszcze lekko oszołomiony całą sytuacja ale jest przytomny odpowiedziała Dominika
-Co mówił?-zapytałam
-Nic pytał tylko kim jestem powiedziałam, że Twoją siostrą, dałam mu list i powiedziałam, że tam jest wszystko wyjaśnione-odpowiedziała Dominika
-Nie było jego rodziców?
-Nie, ale szybko dałam mu list i wyszłam gdyby wrócili-odpowiedziała Dominika.
-No to dobrze-odpowiedziałam
O 7:45 byłyśmy już w szkole. Gdy tylko weszłam zamiast przywitanie usłyszała tysiące pytań:
-Czemu nam nie powiedziałaś?Jaki on jest?Długo się spotykacie?-pytały dziewczynę
Przez całą sytuację z Bartkiem i Zbyszkiem zapomniałam o wczorajszym zajściu w moim domu
-Dziewczyny nie mówiłam wam bo nie wiedziałam jak wszytko się potoczy, a teraz nie ma już o czym rozmawiać bo on wyjechał i nie będziemy się spotykać-odpowiedziałam przygnębiona
-Jak to to tak szybko?-zapytała zdziwiona Ilona
-Tak wyszło...-odpowiedziałam spuszczając wzrok
-Ale jaki on jest powiedz, całowaliście się?-zapytała
-Ja pierdziele Ilona daj spokój nie widzisz, że ona to przeżywa...-powiedziała Aga
-Przepraszam, nie chciałam-powiedziała Ilona
-Spokojnie rozumiem-dziewczyny mnie mocno przytuliły
Zadzwonił dzwonek, poszłyśmy na lekcje. Na jednej z przerw zaczęły się rozmowy na temat studniówki:
-Dziewczyny no to sukienki wybrane partnerzy też, ale zaraz a Ty Karola?-zapytała Natalia
-Nie wiem czy pójdę nie chce narazie o tym myśleć-odpowiedziałam nie zainteresowana
-No co ty musisz-odpowiedziała Natalia
-Nie mam ochoty iść i w ogóle nie mam z kim...-odparłam
-Ochota przejdzie z czasem a iść możesz z moim bratem na pewno się godzi co ty na to?-zapytała Natalia
-Wszystko mi jedno-odpowiedziałam, jeszcze kilka dni temu myślałam, że to będzie najpiękniejszy bal w moim życiu i że będzie mi na nim towarzyszył najważniejszy mężczyzna w moim życiu - Bartek tymczasem on się nie odzywał ja też nie w końcu obiecałam...
Kilka jesiennych dni upływały szybko, mi nastrój nie sprzyjał cały czas myślałam o tym gdzie jest teraz Bartek co robi czy czasem o mnie myśli nie dawało mi to spokoju. Każdego dnia oglądałam jego zdjęcia na komputerze,każdy jego mecz w telewizji. Pewnego popołudnia wróciłam ze szkoły, wchodząc do domu usłyszałam dwa znajome głosy...
-Daj spokój wracaj do niego...-odszedł
-Ale Bartek-rozpłakałam się
Stałam na parkingu obok szpitala,zastanawiając się czemu zawsze muszę wszystko spieprzyć.
Do szpitala nie miałam po co wracać... Bardzo chciałam wszystko naprawić, ale nie wiedziałam jak.
Zamówiłam taksówkę po 15 minutach byłam już w domu.
-Gdzie byłaś?-krzyknęła mama
-No u Agi, Dominika wam nie powiedziała...-odpowiedziałam obojętnie
-Powiedziała, ale wiem że wcale nie byłaś u Agnieszki bo widziałam ją z dziewczynami na mieście-odpowiedziała podniesionym głosem mama
-Tak to prawda-nie mogłam ich dłużej okłamywać
-Dziecko gdzieś ty była jest już po północy?-zapytała mama
-Mamo, po prostu zaczęłam spotykać się z chłopakiem-nie pozwoliła mi skończyć
-Jak to ile ma lat ty masz teraz maturę i powinnaś się zająć nauką
-Wiem że mam maturę i potrafię wszystko pogodzić, ma 24 lata a właściwie miał bo już się nie spotykamy-odpowiedziałam zdenerwowanej mamie
-Kochanie ja się o Ciebie martwię kiedyś mi za to podziękujesz-powiedziała mama i mnie przytuliła
-Ja idę spać jestem zmęczona-mama pocałowała mnie w czoło.
Wykapałam się, przebrałam w piżamę i położyłam. Nie mogłam zasnąć myślałam o Bartku o tym czy jeszcze kiedyś się z nim spotkam. Myślałam też o Zbyszku co z nim jak się czuję. Wiedziałam, że nie mam po co iść do szpitala jego mama mnie do niego nie wpuści. Wyjęłam z szafki nocnej kawałek papieru i niebieski długopis.
Drogi Zbyszku!
Chciałam Ci w tym liście wyjaśnić kilka spraw. Tak naprawdę nie jestem Twoja dziewczyną, spotykaliśmy się przed Twoim wypadkiem, ale nie wszystko ułożyło się tak jak powinno... a właściwie to moja wina.
Wiem, że nic nie pamiętasz więc musisz mi uwierzyć. Nie wiem może podczas naszych spotkań dawałam Ci jakieś sygnały, że nasza znajomość może przerodzić się w coś więcej, ale jeśli już to robiłam, było to nieświadome. Spotykając się z Tobą poznałam Bartka Twojego przyjaciela. Poznałam go i zrozumiałam, że to on jest mężczyzną, na którego czekałam i na którym mi zależy. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. Nie mogę Ci tego wszystkiego powiedzieć wprost więc piszę ten list... Wiem, że nie będzie ci łatwo pogodzić się z tym co Ci zrobiłam i z tym co zrobił Ci Twój najlepszy przyjaciel, ale mimo wszystko chcę żebyś wiedział że nigdy nie chciałam Cię skrzywdzić. Mam tez nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że wkrótce będziesz już w pełni zdrowy i silny, żebyśmy mogli się spotkać i porozmawiać.
Karolina
Włożyłam list do koperty i ją zakleiłam Zanim usnęłam chciałam, jeszcze sprawdzić co u Zbyszka, więc mimo późnej pory zadzwoniłam do szpitala, ale tam nie chcieli mi nic powiedzieć. Postanowiłam następnego dnia zanieść list, przekazać go pielęgniarce i poprosić o przekazanie Zbyszkowi. Rano obudziłam się o 6:00. Gdy tylko otworzyłam oczy usłyszałam:
-Co ze Zbyszkiem?-zapytała Dominika
-Nie wiem, jego mama nie pozwoliła mi do niego przychodzić... Zaraz pojadę do szpitala i może dowiem sie czegoś więcej.
-Jak to nie pozwoliła?-zdziwiła się Dominika
-Po prostu zobaczyła mnie z Bartkiem i uznała,że zdradzam jej syna
-To może ja pojadę z Tobą do Zbyszka i spróbuje do niego wejść i dowiedzieć się czegoś?-zaproponowałą Dominika
-Możemy spróbować-odpowiedziałam
Ubrałam się, umyłam napiłam się soku spakowałam książki i list i o 7:15 wyjechałyśmy z Dominiką spod domu w stronę szpitala.
Na miejscu byłyśmy o 7:30. Weszłyśmy do szpitala ja podeszłam do recepcjonistki, a Dominika prześlizgnęła się przez korytarz weszła do sali gdzie leżał Zbyszek. Bałam się, że natknie się na mamę Zbyszka.
Od recepcjonistki dowiedziałam się, że stan Zbyszka jest już stabilny, ulżyło mi. Dominiki nie było około 5 minut. Czekałam na nią przy drzwiach wyjściowych.
-I co? Jak z nim wszystko w porządku?-zapytałam ciekawa i zaniepokojona
-Tak wszystko jest w porządku, jest jeszcze lekko oszołomiony całą sytuacja ale jest przytomny odpowiedziała Dominika
-Co mówił?-zapytałam
-Nic pytał tylko kim jestem powiedziałam, że Twoją siostrą, dałam mu list i powiedziałam, że tam jest wszystko wyjaśnione-odpowiedziała Dominika
-Nie było jego rodziców?
-Nie, ale szybko dałam mu list i wyszłam gdyby wrócili-odpowiedziała Dominika.
-No to dobrze-odpowiedziałam
O 7:45 byłyśmy już w szkole. Gdy tylko weszłam zamiast przywitanie usłyszała tysiące pytań:
-Czemu nam nie powiedziałaś?Jaki on jest?Długo się spotykacie?-pytały dziewczynę
Przez całą sytuację z Bartkiem i Zbyszkiem zapomniałam o wczorajszym zajściu w moim domu
-Dziewczyny nie mówiłam wam bo nie wiedziałam jak wszytko się potoczy, a teraz nie ma już o czym rozmawiać bo on wyjechał i nie będziemy się spotykać-odpowiedziałam przygnębiona
-Jak to to tak szybko?-zapytała zdziwiona Ilona
-Tak wyszło...-odpowiedziałam spuszczając wzrok
-Ale jaki on jest powiedz, całowaliście się?-zapytała
-Ja pierdziele Ilona daj spokój nie widzisz, że ona to przeżywa...-powiedziała Aga
-Przepraszam, nie chciałam-powiedziała Ilona
-Spokojnie rozumiem-dziewczyny mnie mocno przytuliły
Zadzwonił dzwonek, poszłyśmy na lekcje. Na jednej z przerw zaczęły się rozmowy na temat studniówki:
-Dziewczyny no to sukienki wybrane partnerzy też, ale zaraz a Ty Karola?-zapytała Natalia
-Nie wiem czy pójdę nie chce narazie o tym myśleć-odpowiedziałam nie zainteresowana
-No co ty musisz-odpowiedziała Natalia
-Nie mam ochoty iść i w ogóle nie mam z kim...-odparłam
-Ochota przejdzie z czasem a iść możesz z moim bratem na pewno się godzi co ty na to?-zapytała Natalia
-Wszystko mi jedno-odpowiedziałam, jeszcze kilka dni temu myślałam, że to będzie najpiękniejszy bal w moim życiu i że będzie mi na nim towarzyszył najważniejszy mężczyzna w moim życiu - Bartek tymczasem on się nie odzywał ja też nie w końcu obiecałam...
Kilka jesiennych dni upływały szybko, mi nastrój nie sprzyjał cały czas myślałam o tym gdzie jest teraz Bartek co robi czy czasem o mnie myśli nie dawało mi to spokoju. Każdego dnia oglądałam jego zdjęcia na komputerze,każdy jego mecz w telewizji. Pewnego popołudnia wróciłam ze szkoły, wchodząc do domu usłyszałam dwa znajome głosy...
poniedziałek, 26 listopada 2012
XVII
XVII
Nie zastanawiając się ani chwili zadzwoniłam po taksówkę
-Jakby rodzice wrócili powiedz, że jestem u Agi-powiedziałam Dominice
-Okey daj znać co z nim jak będzie już coś wiadomo-odpowiedziała Dominika
Po 10 minutach taksówka była pod moim domem.
-Poproszę jak najszybciej do szpitala-powiedziałam do kierowcy
-Proszę bardzo-odjechaliśmy z piskiem opon
W aucie napisałam smsa do Bartka.
Jak możesz przyjedź szybko do szpitala, ze Zbyszkiem jest źle.
Karolina
Po jakichś 8 minutach byliśmy pod szpitalem, szybko zapłaciłam kierowcy i pobiegłam do sali, w której leżał Zbyszek. Na korytarzu zobaczyłam jego rodziców.
-Co się stało?-zapytałam pani Bartman
-Miał zapaść właśnie go reanimują-odpowiedziała zapłakana mama Zbyszka, przytuliłam ją chociaż mi też było bardzo ciężko.
Po 5 minutach z sali wyszli lekarze.
-Udało nam się przywrócić funkcje życiowe pacjenta, jednak najbliższa doba zadecyduje o jego życiu-przekazał nam lekarz.
Byłam zdruzgotana. Dlaczego to akurat musiało spotkać właśnie jego... Razem z rodzicami Zbyszka weszliśmy do sali, nie wyglądał dobrze, leżał, nie ruszał się, nie dawał żadnych oznak życia,kiedy go zobaczyłam łzy same napłynęły mi do oczu i musiałam wyjść z sali.
-Karolina-usłyszałam znajomy głos, był to Bartek, czekał na korytarzu, rozpłakałam się, podbiegłam do niego i wtuliłam się w jego ramiona.
-Ze Zbyszkiem jest bardzo źle, nie wiadomo czy przeżyje-powiedziałam przez łzy
-Wiem, że to trudne ale trzeba myśleć że będzie dobrze-bezskutecznie pospieszał mnie Bartek,przytulił mnie i pogładził moje włosy swoją dłonią, potem pocałował mnie delikatnie, ale akurat w tym momencie nie miałam na to najmniejszej ochoty, cały czas myślałam o Zbyszku.
Usłyszałam otwierające się drzwi od sali gdzie leżał Zbyszek.
-Co tutaj się dzieję?-usłyszałam głos mamy Zbyszka. -To twój chłopak leży tam nieprzytomny walczy o życie, a ty tutaj się obściskujesz z jego przyjacielem?-powiedziała z żalem
-Ale proszę Pani to nie tak-próbowałam wyjaśnić
-Nie chcę Cię tu więcej widzieć na oczy Zbyszek już dość wycierpiał, nie potrzebna mu teraz taka dziewczyna jak Ty-przerwała mi ostro Pani Bartman i weszła z powrotem do sali trzaskając drzwiami
-Jak to jego dziewczyna..., Karolina myślałam, że się już zrozumieliśmy i przerwiesz to wszystko?-powiedział zdenerwowany Bartek
-Przecież, wiesz że nie mogłam inaczej byłam mu to winna chciałam mu powiedzieć gdy tylko się lepiej poczuje
-Dobra, dajmy sobie z tym wszystkim spokój-Bartek odsunął mnie na bok i wyszedł ze szpitala.
Pomyślałam sobie, że zraniłam kolejną osobę. Pobiegłam za nim, dogoniłam go kilkanaście metrów za szpitalem.
-Bartek poczekaj!-krzyknęłam
-Nie mamy o czym rozmawiać, idź do swojego chłopaka...-odpowiedział mi ostro, nawet na mnie nie patrząc.
-Bartek!-podbiegłam do niego i położyłam dłonie na jego twarzy.-Proszę, Cię daj nam szansę ,Zbyszek to tylko przyjaciel a to na Tobie najbardziej mi zależy. Kiedy tylko Cię poznałam wiedziałam, że to zawsze na Ciebie czekałam, że będziesz dla mnie kimś ważnym i jesteś. Bartek milczał.
-Spójrz mi w oczy i powiedz, że nie zależy Ci na mnie a odejdę i już nigdy mnie nie zobaczysz...-powiedziałam
Nie zastanawiając się ani chwili zadzwoniłam po taksówkę
-Jakby rodzice wrócili powiedz, że jestem u Agi-powiedziałam Dominice
-Okey daj znać co z nim jak będzie już coś wiadomo-odpowiedziała Dominika
Po 10 minutach taksówka była pod moim domem.
-Poproszę jak najszybciej do szpitala-powiedziałam do kierowcy
-Proszę bardzo-odjechaliśmy z piskiem opon
W aucie napisałam smsa do Bartka.
Jak możesz przyjedź szybko do szpitala, ze Zbyszkiem jest źle.
Karolina
Po jakichś 8 minutach byliśmy pod szpitalem, szybko zapłaciłam kierowcy i pobiegłam do sali, w której leżał Zbyszek. Na korytarzu zobaczyłam jego rodziców.
-Co się stało?-zapytałam pani Bartman
-Miał zapaść właśnie go reanimują-odpowiedziała zapłakana mama Zbyszka, przytuliłam ją chociaż mi też było bardzo ciężko.
Po 5 minutach z sali wyszli lekarze.
-Udało nam się przywrócić funkcje życiowe pacjenta, jednak najbliższa doba zadecyduje o jego życiu-przekazał nam lekarz.
Byłam zdruzgotana. Dlaczego to akurat musiało spotkać właśnie jego... Razem z rodzicami Zbyszka weszliśmy do sali, nie wyglądał dobrze, leżał, nie ruszał się, nie dawał żadnych oznak życia,kiedy go zobaczyłam łzy same napłynęły mi do oczu i musiałam wyjść z sali.
-Karolina-usłyszałam znajomy głos, był to Bartek, czekał na korytarzu, rozpłakałam się, podbiegłam do niego i wtuliłam się w jego ramiona.
-Ze Zbyszkiem jest bardzo źle, nie wiadomo czy przeżyje-powiedziałam przez łzy
-Wiem, że to trudne ale trzeba myśleć że będzie dobrze-bezskutecznie pospieszał mnie Bartek,przytulił mnie i pogładził moje włosy swoją dłonią, potem pocałował mnie delikatnie, ale akurat w tym momencie nie miałam na to najmniejszej ochoty, cały czas myślałam o Zbyszku.
Usłyszałam otwierające się drzwi od sali gdzie leżał Zbyszek.
-Co tutaj się dzieję?-usłyszałam głos mamy Zbyszka. -To twój chłopak leży tam nieprzytomny walczy o życie, a ty tutaj się obściskujesz z jego przyjacielem?-powiedziała z żalem
-Ale proszę Pani to nie tak-próbowałam wyjaśnić
-Nie chcę Cię tu więcej widzieć na oczy Zbyszek już dość wycierpiał, nie potrzebna mu teraz taka dziewczyna jak Ty-przerwała mi ostro Pani Bartman i weszła z powrotem do sali trzaskając drzwiami
-Jak to jego dziewczyna..., Karolina myślałam, że się już zrozumieliśmy i przerwiesz to wszystko?-powiedział zdenerwowany Bartek
-Przecież, wiesz że nie mogłam inaczej byłam mu to winna chciałam mu powiedzieć gdy tylko się lepiej poczuje
-Dobra, dajmy sobie z tym wszystkim spokój-Bartek odsunął mnie na bok i wyszedł ze szpitala.
Pomyślałam sobie, że zraniłam kolejną osobę. Pobiegłam za nim, dogoniłam go kilkanaście metrów za szpitalem.
-Bartek poczekaj!-krzyknęłam
-Nie mamy o czym rozmawiać, idź do swojego chłopaka...-odpowiedział mi ostro, nawet na mnie nie patrząc.
-Bartek!-podbiegłam do niego i położyłam dłonie na jego twarzy.-Proszę, Cię daj nam szansę ,Zbyszek to tylko przyjaciel a to na Tobie najbardziej mi zależy. Kiedy tylko Cię poznałam wiedziałam, że to zawsze na Ciebie czekałam, że będziesz dla mnie kimś ważnym i jesteś. Bartek milczał.
-Spójrz mi w oczy i powiedz, że nie zależy Ci na mnie a odejdę i już nigdy mnie nie zobaczysz...-powiedziałam
sobota, 24 listopada 2012
XVI
XVI
-Cześć, jest Karolina?-usłyszałam głos Bartka i pomyślałam,, no to już po mnie"
-Tak-odpowiedziała Natalia, stała niedowierzająca w to co się dzieje.
Ja szybko wybiegłam z kuchni i zobaczyłam Bartka w drzwiach z butelką wina i bukietem kwiatów.
-Wejdź krzyknęłam-Bartek się przywitał i pocałował mnie w policzek
-Jestem Bartek-podał rękę Natalii,ale ona nie wydusiła z siebie słowa tylko wpatrywała się w Bartka z niedowierzaniem
-Chciała powiedzieć,że jej miło i ma na imię Natalia-uśmiechnęłam się
-Cześć,przepraszam zamyśliłam się-ocknęła się Natalia
Przeszliśmy do salonu. Przedstawiłam Bartka dziewczyną.
-A to reszta moich przyjaciółek Aga, Ilona i Magda-uśmiechnęłam się
-Bardzo mi miło, ale my się widzieliśmy już na treningu-Bartek podał rękę każdej z dziewcząt
- Ja was na chwilę przepraszam, zaleję dziewczyną kawę a ty czego się napijesz?-zapytałam Bartka
-Nie, ja dziękuje-oświadczył i pogładził moją rękę
-Wiesz co Karola, my się będziemy już zbierać pogadamy kiedy indziej-odpowiedziała Magda, dziewczyny były lekko speszone
-Przepraszam, pewnie miałyście mieć jakiś babski wieczór a ja wam przeszkodziłem-powiedział Bartek
-Nie nie my żeśmy wpadły na chwile tylko i już nas nie ma-odpowiedziała Aga
-To my lecimy Karola miłego wieczoru pa-pożegnały się dziewczyny
Ledwie usłyszałam zamykające się drzwi Bartek przyciągnął mnie do siebie.
-Nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem-powiedział Bartek namiętnie mnie całując
Usłyszałam wibracje telefonu.
Przy najbliższej okazji Cię zabijemy. Pozdrawiamy =)
Natalia
-Coś się stało?-zapytał Bartek
-Nie nie, przyniosę kieliszki-udałam się do kuchni
Usiedliśmy na kanapie, Bartek otworzył wino.
-A twoi rodzice i rodzeństwo gdzie są?-zapytał Bartek
-Pojechali do babci, odwiedzić ją-uśmiechnęłam się
-Wiesz ja jutro muszę wracać do Bełchatowa, trener dzwonił, że jutro mamy mieć trening, muszę jechać,ale bardzo bym chciał z Tobą zostać-powiedział zasmucona
-Wiem,przecież nie możesz całego swojego życia podporządkować mi, jedź i się nie przejmuj jakoś dam rade spotkamy się może przed świętami, będę miała jakiś wolny weekend i ty przyjedziesz albo ja pojadę do Ciebie-powiedziałam to chociaż tak naprawdę było mi bardzo ciężko, spuściłam głowę
-Wszystko się jakoś ułoży-Bartek się uśmiechnął, zrobiło mi się lżej. Zbliżył się do mnie i zaczął całować mnie najpierw po szyi i po dekoldzie, było mi tak dobrze, chciałam żeby to trwało wiecznie. Włożyłam ręce pod jego koszulkę i poczułam umięśnione ciało,czułam się najszczęśliwsza na świecie. Zdjęłam z Bartka podkoszulek i rzuciłam go na druga stronę salonu. On zaczął rozsuwać moją sukienkę,jednocześnie całując mnie po karku.
Wtedy usłyszałam przekręcające się w drzwiach klucze... Zamarłam, pierwsza myśl,, rodzice''. Bartek szybko pobiegł po koszulkę ja próbowałam zasunąć sukienkę, do pokoju weszła Dominika.
-Oj sorry,że przeszkodziłam-powiedziała speszona Dominika
-Jeju Dominika, myślałam że pojechałaś z rodzicami-odpowiedziałam z ulgą
-Nie byłam na spacerze z Marleną-uśmiechnęła się
-To Dominika moja siostra-zwróciłam się w stronę Bartka
-Hej, nie przeszkadzajcie sobie ja idę do siebie-odpowiedziała zawstydzona
-Myślałam,że to moi rodzice-powiedziałam do Bartka
-Ja też-uśmiechnął się ubierając podkoszulek
Wypiliśmy wino, zjedliśmy kolację około 22 Bartek wyszedł wyprowadziłam go przed dom.
Noc była wyjątkowo jasna i gwieździsta
-Widziałaś spadająca gwiazda-powiedział Bartek
-Pomyśl życzenie
-Już pomyślałem-odpowiedział uśmiechając się
-Jakie?-zapytałam
-Żebym, nigdy Cię nie stracił-powiedział Bartek i przytulił mnie mocno
-Jutro przyjadę do hotelu,przed twoim wyjazdem, o której wyjeżdżasz?-zapytałam
-O 18
-Będę tęsknic-łza spłynęła mi po policzku
-Ja też-otarł mi policzek swoją dłonią
Podjechała taksówka. Bartek pocałował mnie i odjechał. W drzwiach domu stanęła Dominika.
-Karolina chodź szybko telefon do ciebie-krzyknęła, pomyślałam pewnie dziewczyny chcą mnie zalać tysiącem pytań, pobiegłam do domu
-Karolina, to ja mama Zbyszka jego stan bardzo się pogorszył przyjedź szybko-odłożyła słuchawkę...
-Cześć, jest Karolina?-usłyszałam głos Bartka i pomyślałam,, no to już po mnie"
-Tak-odpowiedziała Natalia, stała niedowierzająca w to co się dzieje.
Ja szybko wybiegłam z kuchni i zobaczyłam Bartka w drzwiach z butelką wina i bukietem kwiatów.
-Wejdź krzyknęłam-Bartek się przywitał i pocałował mnie w policzek
-Jestem Bartek-podał rękę Natalii,ale ona nie wydusiła z siebie słowa tylko wpatrywała się w Bartka z niedowierzaniem
-Chciała powiedzieć,że jej miło i ma na imię Natalia-uśmiechnęłam się
-Cześć,przepraszam zamyśliłam się-ocknęła się Natalia
Przeszliśmy do salonu. Przedstawiłam Bartka dziewczyną.
-A to reszta moich przyjaciółek Aga, Ilona i Magda-uśmiechnęłam się
-Bardzo mi miło, ale my się widzieliśmy już na treningu-Bartek podał rękę każdej z dziewcząt
- Ja was na chwilę przepraszam, zaleję dziewczyną kawę a ty czego się napijesz?-zapytałam Bartka
-Nie, ja dziękuje-oświadczył i pogładził moją rękę
-Wiesz co Karola, my się będziemy już zbierać pogadamy kiedy indziej-odpowiedziała Magda, dziewczyny były lekko speszone
-Przepraszam, pewnie miałyście mieć jakiś babski wieczór a ja wam przeszkodziłem-powiedział Bartek
-Nie nie my żeśmy wpadły na chwile tylko i już nas nie ma-odpowiedziała Aga
-To my lecimy Karola miłego wieczoru pa-pożegnały się dziewczyny
Ledwie usłyszałam zamykające się drzwi Bartek przyciągnął mnie do siebie.
-Nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem-powiedział Bartek namiętnie mnie całując
Usłyszałam wibracje telefonu.
Przy najbliższej okazji Cię zabijemy. Pozdrawiamy =)
Natalia
-Coś się stało?-zapytał Bartek
-Nie nie, przyniosę kieliszki-udałam się do kuchni
Usiedliśmy na kanapie, Bartek otworzył wino.
-A twoi rodzice i rodzeństwo gdzie są?-zapytał Bartek
-Pojechali do babci, odwiedzić ją-uśmiechnęłam się
-Wiesz ja jutro muszę wracać do Bełchatowa, trener dzwonił, że jutro mamy mieć trening, muszę jechać,ale bardzo bym chciał z Tobą zostać-powiedział zasmucona
-Wiem,przecież nie możesz całego swojego życia podporządkować mi, jedź i się nie przejmuj jakoś dam rade spotkamy się może przed świętami, będę miała jakiś wolny weekend i ty przyjedziesz albo ja pojadę do Ciebie-powiedziałam to chociaż tak naprawdę było mi bardzo ciężko, spuściłam głowę
-Wszystko się jakoś ułoży-Bartek się uśmiechnął, zrobiło mi się lżej. Zbliżył się do mnie i zaczął całować mnie najpierw po szyi i po dekoldzie, było mi tak dobrze, chciałam żeby to trwało wiecznie. Włożyłam ręce pod jego koszulkę i poczułam umięśnione ciało,czułam się najszczęśliwsza na świecie. Zdjęłam z Bartka podkoszulek i rzuciłam go na druga stronę salonu. On zaczął rozsuwać moją sukienkę,jednocześnie całując mnie po karku.
Wtedy usłyszałam przekręcające się w drzwiach klucze... Zamarłam, pierwsza myśl,, rodzice''. Bartek szybko pobiegł po koszulkę ja próbowałam zasunąć sukienkę, do pokoju weszła Dominika.
-Oj sorry,że przeszkodziłam-powiedziała speszona Dominika
-Jeju Dominika, myślałam że pojechałaś z rodzicami-odpowiedziałam z ulgą
-Nie byłam na spacerze z Marleną-uśmiechnęła się
-To Dominika moja siostra-zwróciłam się w stronę Bartka
-Hej, nie przeszkadzajcie sobie ja idę do siebie-odpowiedziała zawstydzona
-Myślałam,że to moi rodzice-powiedziałam do Bartka
-Ja też-uśmiechnął się ubierając podkoszulek
Wypiliśmy wino, zjedliśmy kolację około 22 Bartek wyszedł wyprowadziłam go przed dom.
Noc była wyjątkowo jasna i gwieździsta
-Widziałaś spadająca gwiazda-powiedział Bartek
-Pomyśl życzenie
-Już pomyślałem-odpowiedział uśmiechając się
-Jakie?-zapytałam
-Żebym, nigdy Cię nie stracił-powiedział Bartek i przytulił mnie mocno
-Jutro przyjadę do hotelu,przed twoim wyjazdem, o której wyjeżdżasz?-zapytałam
-O 18
-Będę tęsknic-łza spłynęła mi po policzku
-Ja też-otarł mi policzek swoją dłonią
Podjechała taksówka. Bartek pocałował mnie i odjechał. W drzwiach domu stanęła Dominika.
-Karolina chodź szybko telefon do ciebie-krzyknęła, pomyślałam pewnie dziewczyny chcą mnie zalać tysiącem pytań, pobiegłam do domu
-Karolina, to ja mama Zbyszka jego stan bardzo się pogorszył przyjedź szybko-odłożyła słuchawkę...
piątek, 23 listopada 2012
XV
XV
Pierwsza myśl. czy już więcej go nie zobaczę, ale którego Barta czy Zbyszka.Operacja Zbyszka dopiero się zaczęła, obiecałam mu, że będę na niego czekać. Czas płynął wszystkie myśli nagle napływały mi do głowy. Pomyślałam sobie Karolina czemu ty zawsze myślisz o innych, ze Zbyszkiem wszystko będzie w porządku a ty możesz przegapić szansę swojego życia. Teraz albo już nigdy. Szybko wybiegłam ze szpitala, weszłam to auta i z piskiem opon. Była już 17:10 a ja stałam na skrzyżowaniu jakieś 3 kilometry od hotelu. Strasznie się niecierpliwiłam, cieszyłam się że niedługo go zobaczę ale jednocześnie bałam się że nie zdążę .Wyjechałam z korku o 17:13 pod hotelem byłam kilka minut po 17:20. Zaparkowałam samochód na parkingu przed
i wbiegłam do hotelu:
-Dzień dobry, Pan Kurek jeszcze jest-zapytałam z nadzieją,że jeszcze nie wyjechał
-Niestety, wyszedł jakieś 5 minut temu-odpowiedziała
-Dziękuję...-wyszłam z hotelu, zatrzymałam się i pomyślałam już nigdy go nie zobaczę
-Na mnie pani czeka-usłyszałam głos Bartka za plecami,szybko się odwróciłam i rzuciłam mu się na szyję
-Myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę-uścisnęłam go mocno
-Ja też-odgarnął włosy z mojego czoła i pocałował mnie
-Nie wyjedziesz?-zapytałam
-Zostanę jeszcze kilka dni-odpowiedział
-Ja teraz muszę iść Zbyszek ma operacje spotkamy się wieczorem?-zapytałam.widziałam, że wiadomość o Zbyszku go nie zachwyciła
-Oczywiście,gdzie? W hotelu?-zapytał
-Może, u mnie?-zaproponowałam
-Będzie mi miło poznać twoją rodzinę-uśmiechnął się
-Nie będzie ich-pocałowałam go w policzek i odeszłam
Była już 17:45, wsiadłam w samochód i pognałam do szpitala. Wbiegłam na korytarz i zapytałam mamy Zbyszka:
-Wszystko w porządku?
-Na razie tak, ale operacja jeszcze trwa-odpowiedziała kobieta
O 18:30 Zbyszek był już na sali. Mama Zbyszka zapytała doktora:
-Kiedy on się obudzi panie doktorze?Wszystko z nim dobrze
-Operacja przebiegła pomyślnie,myślę, że za kilka godzin wybudzimy go ze śpiączki farmakologicznej
-Dziękuję bardzo
Posiedziałam w szpitalu do 19:00 i pojechałam do domu. Z Bartkiem umówiłam się na 20. Wzięłam prysznic przebrałam się miętową sukienkę popsikałam się perfumami, przygotowałam coś do zjedzenia i usłyszałam dźwięk dzwonka. Byłam pewna, że to Bartek.
otworzyłam drzwi.
-Kochana nie odbierasz cały dzień a my do ciebie dzwonimy i dzwonimy-do domu weszła Natalia Magda, Aga i Ilona
-Przepraszam miałam wyciszony stało się coś?-zapytałam
-Nie a ty dla kogo się tak wystroiłaś?-dziewczyny się zaśmiały
-Dla nikogo-uśmiechnęłam się
-Zaproponujesz nam coś do picia-zapytała Ilona
-Jasne-modliłam się żeby Bartek się spóźnił, kiedy przygotowywałam kawę dla dziewczyn w kuchni usłyszałam pukanie do drzwi
-Ja otworze-krzyknęła Natalia i podbiegła do drzwi...
Pierwsza myśl. czy już więcej go nie zobaczę, ale którego Barta czy Zbyszka.Operacja Zbyszka dopiero się zaczęła, obiecałam mu, że będę na niego czekać. Czas płynął wszystkie myśli nagle napływały mi do głowy. Pomyślałam sobie Karolina czemu ty zawsze myślisz o innych, ze Zbyszkiem wszystko będzie w porządku a ty możesz przegapić szansę swojego życia. Teraz albo już nigdy. Szybko wybiegłam ze szpitala, weszłam to auta i z piskiem opon. Była już 17:10 a ja stałam na skrzyżowaniu jakieś 3 kilometry od hotelu. Strasznie się niecierpliwiłam, cieszyłam się że niedługo go zobaczę ale jednocześnie bałam się że nie zdążę .Wyjechałam z korku o 17:13 pod hotelem byłam kilka minut po 17:20. Zaparkowałam samochód na parkingu przed
i wbiegłam do hotelu:
-Dzień dobry, Pan Kurek jeszcze jest-zapytałam z nadzieją,że jeszcze nie wyjechał
-Niestety, wyszedł jakieś 5 minut temu-odpowiedziała
-Dziękuję...-wyszłam z hotelu, zatrzymałam się i pomyślałam już nigdy go nie zobaczę
-Na mnie pani czeka-usłyszałam głos Bartka za plecami,szybko się odwróciłam i rzuciłam mu się na szyję
-Myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę-uścisnęłam go mocno
-Ja też-odgarnął włosy z mojego czoła i pocałował mnie
-Nie wyjedziesz?-zapytałam
-Zostanę jeszcze kilka dni-odpowiedział
-Ja teraz muszę iść Zbyszek ma operacje spotkamy się wieczorem?-zapytałam.widziałam, że wiadomość o Zbyszku go nie zachwyciła
-Oczywiście,gdzie? W hotelu?-zapytał
-Może, u mnie?-zaproponowałam
-Będzie mi miło poznać twoją rodzinę-uśmiechnął się
-Nie będzie ich-pocałowałam go w policzek i odeszłam
Była już 17:45, wsiadłam w samochód i pognałam do szpitala. Wbiegłam na korytarz i zapytałam mamy Zbyszka:
-Wszystko w porządku?
-Na razie tak, ale operacja jeszcze trwa-odpowiedziała kobieta
O 18:30 Zbyszek był już na sali. Mama Zbyszka zapytała doktora:
-Kiedy on się obudzi panie doktorze?Wszystko z nim dobrze
-Operacja przebiegła pomyślnie,myślę, że za kilka godzin wybudzimy go ze śpiączki farmakologicznej
-Dziękuję bardzo
Posiedziałam w szpitalu do 19:00 i pojechałam do domu. Z Bartkiem umówiłam się na 20. Wzięłam prysznic przebrałam się miętową sukienkę popsikałam się perfumami, przygotowałam coś do zjedzenia i usłyszałam dźwięk dzwonka. Byłam pewna, że to Bartek.
otworzyłam drzwi.
-Kochana nie odbierasz cały dzień a my do ciebie dzwonimy i dzwonimy-do domu weszła Natalia Magda, Aga i Ilona
-Przepraszam miałam wyciszony stało się coś?-zapytałam
-Nie a ty dla kogo się tak wystroiłaś?-dziewczyny się zaśmiały
-Dla nikogo-uśmiechnęłam się
-Zaproponujesz nam coś do picia-zapytała Ilona
-Jasne-modliłam się żeby Bartek się spóźnił, kiedy przygotowywałam kawę dla dziewczyn w kuchni usłyszałam pukanie do drzwi
-Ja otworze-krzyknęła Natalia i podbiegła do drzwi...
czwartek, 22 listopada 2012
XIV
XIV
-Bartek,my nie możemy być razem...-powiedziałam,chociaż nie chciało mi to przejść przez gardło
-Co ty mówisz w ogóle, jak to...-powiedział zdezorientowany
-Wiesz, że Zbyszek stracił pamięć
-No,tak słyszałem ale co to ma wspólnego z nami-zapytał podniesionym głosem
-Jego mama powiedziała mu, że jesteśmy razem, a ja nie zaprzeczyłam, Zbyszek myśli że naprawdę jesteśmy razem.-powiedziałam spuszczając wzrok
-Nie,no nie rozumiem...
-Po prostu Zbyszek jest teraz w ciężkim stanie i myśli, że jesteśmy parą ja nie mogę mu powiedzieć prawdy, dopóki mu się nie polepszy po prostu jestem mu to winna zrozum-powiedziałam
-Nie no to się nie dzieję naprawdę-podszedł bliżej, spojrzał mi w oczy i powiedział: Karolina jedno pytanie... Kochasz mnie?
-Bartek...
-Proste pytanie odpowiedz-powiedział donośnym głosem
-Jaa...nie mogę-rozpłakałam się i wyszłam z pokoju
Zaczął padać deszcz, samochód miałam koło parku, zmokłam. Wsiadłam do auta i nie wiedziałam co zrobić... Przecież on nie jest mi obojętny ale tak będzie lepiej, on wróci do domu ja do swojej codzienności może tak będzie lepiej. Miałam nadzieję, że zapomnę, że zajmę się codziennością, szkołą i zapomnę.
Zanim wróciłam do domu pojechałam do szpitala. Po 10 minutach byłam już w sali u Zbyszka spał...
-Zbyszek będzie miał operacje-powiedziała jego mama
-Jak to przecież wszystko miało być dobrze...-zdziwiłam się
-Po dokładnych badaniach znaleźli krwiaka mózgu, to bardzo niebezpieczna operacja-powiedziała przez łzy
-Kiedy?-zapytałam
-Doktor powiedział, że operacja zaplanowana jest na jutro na 17. Ta operacja zadecyduję o jego życiu
-Wczoraj wyglądał tak dobrze, czuł się lepiej, myślałam że najgorsze mamy za sobą-powiedziałam zasmucona
-Też mieliśmy z mężem taką nadzieję, ale tego krwiaka trzeba jak najszybciej wyciąć
-Ja muszę iść, ale niech pani się nie martwi wszystko będzie dobrze, jutro przyjadę przed operacją, żeby być przy nim-powiedziałam dodając otuchy mamie Zbyszka, chociaż tak naprawdę sama potrzebowałam pocieszenia
W domu byłam o 21. Dominika już spała, odpaliłam laptopa i weszłam na jeden z portali społecznościowych. Tak przez przypadek otwarłam zdjęcie Bartka... łza spłynęła mi po policzku, poczułam jakby coś we mnie się zmieniło jakby jakaś część mnie przestała się cieszyć życiem, wtedy dotarło do mnie że może już nigdy go nie zobaczę... Wyłączyłam komputer, umyłam się i poszłam spać.
Rano obudziłam się o 7, szybko się umyłam zjadłam i o 7:45 wyszłam z Dominiką z domu. W szkole byłam kilka minut przed 8.
-Hej-przywitały mnie dziewczyny
-Cześć-odpowiedziałam
-Karolina co się z Tobą dzieje ostatnio jesteś jakaś inna, nie masz dla nas czasu co jest?-zapytała Magda
-Wszystko okey po prostu tak jakoś ostatnio się źle czuje, wszystko dobrze nie martwcie się-odpowiedziałam
-Coś przed nami ukrywasz, czegoś się boisz? przecież zawsze wszystko sobie mówimy-powiedziała Aga
-Wszystko okey...-zadzwonił dzwonek.
W szkole cały dzień myślałam albo o Bartku albo o operacji Zbyszka. Lekcje skończyłam o 15:15 w domu byłam o 15:30. Zjadłam, wzięłam szybki prysznic przebrałam się i o 16:30 byłam już pod szpitalnym parkingiem. Weszłam do sali, Zbyszek był sam podeszłam do niego.
-Hej-pocałował moją rękę
-Jak się czujesz przed operacją?-zapytałam
-Bywało lepiej-odpowiedział
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz-powiedziałam sztucznie się uśmiechając chociaż naprawdę chciałam w to wierzyć
-Karolina, będziesz tutaj na mnie czekała?Obiecaj mi że jeszcze się zobaczymy że operacja pójdzie dobrze-powiedział z nadzieją w oczach
-Jasne, będę tu na ciebie czekać obiecuję, że się jeszcze spotkamy-powiedziałam głaszcząc go kciukiem po ręce
O 16:50 pielęgniarki zabrały Zbyszka aby przygotować go do zabiegu. Ja z jego rodzicami czekaliśmy pod salą operacyjna, w pewnej chwili poczułam wibrację mojego telefonu.
Wyjęłam go i zoabaczyłąm wiadomość
O 17:15 wyjeżdżam z pod hotelu, wracam do Bełchatowa, jeśli coś do mnie czujesz, jeśli nie chcesz żeby to sie tak skończyło przyjedź, kocham Cię i nigdy o Tobie nie zapomne...
Bartek
-Bartek,my nie możemy być razem...-powiedziałam,chociaż nie chciało mi to przejść przez gardło
-Co ty mówisz w ogóle, jak to...-powiedział zdezorientowany
-Wiesz, że Zbyszek stracił pamięć
-No,tak słyszałem ale co to ma wspólnego z nami-zapytał podniesionym głosem
-Jego mama powiedziała mu, że jesteśmy razem, a ja nie zaprzeczyłam, Zbyszek myśli że naprawdę jesteśmy razem.-powiedziałam spuszczając wzrok
-Nie,no nie rozumiem...
-Po prostu Zbyszek jest teraz w ciężkim stanie i myśli, że jesteśmy parą ja nie mogę mu powiedzieć prawdy, dopóki mu się nie polepszy po prostu jestem mu to winna zrozum-powiedziałam
-Nie no to się nie dzieję naprawdę-podszedł bliżej, spojrzał mi w oczy i powiedział: Karolina jedno pytanie... Kochasz mnie?
-Bartek...
-Proste pytanie odpowiedz-powiedział donośnym głosem
-Jaa...nie mogę-rozpłakałam się i wyszłam z pokoju
Zaczął padać deszcz, samochód miałam koło parku, zmokłam. Wsiadłam do auta i nie wiedziałam co zrobić... Przecież on nie jest mi obojętny ale tak będzie lepiej, on wróci do domu ja do swojej codzienności może tak będzie lepiej. Miałam nadzieję, że zapomnę, że zajmę się codziennością, szkołą i zapomnę.
Zanim wróciłam do domu pojechałam do szpitala. Po 10 minutach byłam już w sali u Zbyszka spał...
-Zbyszek będzie miał operacje-powiedziała jego mama
-Jak to przecież wszystko miało być dobrze...-zdziwiłam się
-Po dokładnych badaniach znaleźli krwiaka mózgu, to bardzo niebezpieczna operacja-powiedziała przez łzy
-Kiedy?-zapytałam
-Doktor powiedział, że operacja zaplanowana jest na jutro na 17. Ta operacja zadecyduję o jego życiu
-Wczoraj wyglądał tak dobrze, czuł się lepiej, myślałam że najgorsze mamy za sobą-powiedziałam zasmucona
-Też mieliśmy z mężem taką nadzieję, ale tego krwiaka trzeba jak najszybciej wyciąć
-Ja muszę iść, ale niech pani się nie martwi wszystko będzie dobrze, jutro przyjadę przed operacją, żeby być przy nim-powiedziałam dodając otuchy mamie Zbyszka, chociaż tak naprawdę sama potrzebowałam pocieszenia
W domu byłam o 21. Dominika już spała, odpaliłam laptopa i weszłam na jeden z portali społecznościowych. Tak przez przypadek otwarłam zdjęcie Bartka... łza spłynęła mi po policzku, poczułam jakby coś we mnie się zmieniło jakby jakaś część mnie przestała się cieszyć życiem, wtedy dotarło do mnie że może już nigdy go nie zobaczę... Wyłączyłam komputer, umyłam się i poszłam spać.
Rano obudziłam się o 7, szybko się umyłam zjadłam i o 7:45 wyszłam z Dominiką z domu. W szkole byłam kilka minut przed 8.
-Hej-przywitały mnie dziewczyny
-Cześć-odpowiedziałam
-Karolina co się z Tobą dzieje ostatnio jesteś jakaś inna, nie masz dla nas czasu co jest?-zapytała Magda
-Wszystko okey po prostu tak jakoś ostatnio się źle czuje, wszystko dobrze nie martwcie się-odpowiedziałam
-Coś przed nami ukrywasz, czegoś się boisz? przecież zawsze wszystko sobie mówimy-powiedziała Aga
-Wszystko okey...-zadzwonił dzwonek.
W szkole cały dzień myślałam albo o Bartku albo o operacji Zbyszka. Lekcje skończyłam o 15:15 w domu byłam o 15:30. Zjadłam, wzięłam szybki prysznic przebrałam się i o 16:30 byłam już pod szpitalnym parkingiem. Weszłam do sali, Zbyszek był sam podeszłam do niego.
-Hej-pocałował moją rękę
-Jak się czujesz przed operacją?-zapytałam
-Bywało lepiej-odpowiedział
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz-powiedziałam sztucznie się uśmiechając chociaż naprawdę chciałam w to wierzyć
-Karolina, będziesz tutaj na mnie czekała?Obiecaj mi że jeszcze się zobaczymy że operacja pójdzie dobrze-powiedział z nadzieją w oczach
-Jasne, będę tu na ciebie czekać obiecuję, że się jeszcze spotkamy-powiedziałam głaszcząc go kciukiem po ręce
O 16:50 pielęgniarki zabrały Zbyszka aby przygotować go do zabiegu. Ja z jego rodzicami czekaliśmy pod salą operacyjna, w pewnej chwili poczułam wibrację mojego telefonu.
Wyjęłam go i zoabaczyłąm wiadomość
O 17:15 wyjeżdżam z pod hotelu, wracam do Bełchatowa, jeśli coś do mnie czujesz, jeśli nie chcesz żeby to sie tak skończyło przyjedź, kocham Cię i nigdy o Tobie nie zapomne...
Bartek
środa, 21 listopada 2012
XIII
XIII
-Zbyszek, co ty... przecież to ja Karolina
-Jaka Karolina?-zapytał
Nie wiedziałam, o co chodzi. Na początku myślałam, ze może nie chciał mnie znać po tym co mu zrobiłam.
Do sali weszła mama Zbyszka.
-Kochanie, on Cie nie pamięta Ma zanik pamięci, nie wie co wydarzyło sie ostatnio w jego życiu.-powiedziała mi mama Zbyszka, byłam bardzo smutna
-Ale, jak to w ogóle mnie nie pamięta?-zapytałam z niedowierzaniem
-Niestety nie, ale jest nadzieja, że kiedyś sobie przypomni-odpowiedziała mama Zbyszka
Zbyszek leżał, przysłuchując się naszej rozmowie. Nie, wiedział chyba o co chodzi bo dziwnie się przyglądał, aż w końcu zapytał:
-Mamo, kto to jest?-zapytał Zbyszek
-To jest Karolina byliście razem przed wypadkiem-odpowiedziała mama Zbyszka, nie wiedziałam co mam powiedzieć, ciężko mi było zaprzeczyć
-Nic nie pamiętam, skąd ją znam?-dopytywał
-Poznałeś ją tutaj w Malborku-odpowiedziała kobieta
Podeszłam bliżej łóżka, Zbyszek złapał mnie za rękę nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć,cięzko mi było powiedzieć wprost oszukałam Cię, jestem z Twoim kolegą a my nigdy nie byliśmy razem.
Usiadłam na łóżku obok Zbyszka.
-Proszę opowiedz mi wszystko-poprosił mnie Zbyszek
-Wiesz,ja już muszę iść...-wybiegłam bez słowa, nie wiedziałam co mam zrobić.
Wyszłam ze szpitala, wsiadłam do samochodu kiedy usłyszałam mój dzwoniący telefon.
-Cześć to ja Bartek nie przeszkadzam?-kiedy usłyszałam jego głos, od razu poprawił mi się humor
-Nie nie-odpowiedziałam
-Ja nie wyjechałem jeszcze z Malborka możemy się spotkać wieczorem?-zapytał
-No dobrze-odpowiedziałam
-Na tym mostku co ostatnio?
-Dobrze będę o 17-odpowiedziałam
-Pa
Odłożyłam telefon,i włożyłam kluczyki do stacyjki i pojechałam do domu. Zaparkowałam na podjeździe i weszłam do domu. Rodziców jeszcze nie było. Gdy tylko przekroczyłam próg domu podbiegła do mnie Dominika:
-Co ze Zbyszkiem?-zapytała
-Obudził się ale mnie nie pamięta...
-Coo?-zapytała z niedowierzaniem
-No tak stracił pamięć w wyniku urazu głowy-odpowiedziałam Dominice
-Masakra... zrobić kakao?-zapytała z troską
-Nie, wiesz co ja zaraz wychodzę spotkać się z Bartkiem-odpowiedziałam
-Pogodziliście się?
-Nie..a właściwie to nie wiem okaże się dzisiaj
O 16:45 wyjechałam z pod domu na miejscu byłam kilka minut po 17. Weszłam na mostek, ale Bartka nie było. Czekałam, patrząc na nurt płynącej tam rzeczki, wtedy poczułam ciepło jego dłoni na swojej twarzy, zasłonił mi oczy, czułam się dokładnie tak samo jak wtedy przed treningiem,. Miał delikatne dłonie, ale jednocześnie silne...
-Nic nie mów mam dla ciebie niespodziankę-powiedział zawiązując mi oczy jedwabną chustką.
Nie powiedziałam ani słowa, trzymałam go za rękę, szliśmy przez jakieś 10 minut nie odzywając się.
-Długo jeszcze?-zapytałam,byłam ciekawa
-Niee, bądź cierpliwa-powiedział
Weszliśmy do budynku, potem poczułam lekki wstrząs była to chyba winda, potem usłyszałam otwierające się drzwi, następnie ktoś je zamknął Poczułam jak Bartek rozwiązuje chustkę, otworzyłam oczy. Był to pokój w hotelu,ten w którym ostatnio byłam ale wyglądał on zupełnie inaczej. Na łóżku były rozsypane płatki krwisto-czerwonych róż, po całym pomieszczeniu były porozstawiane kremowe świece, wszystko wyglądało jak z bajki,nie wiedziałam co powiedzieć. Bartek stał tuż obok mnie, z ogromnym bukietem róż:
-Przepraszam Cię, nie powinienem wtedy był tak wyjść-powiedział patrząc mi w oczy i podał mi kwiaty
-Ja tez nie potrzebnie się uniosła-odpowiedziałam
-Tak bardzo mi Ciebie brakowało-powiedział i zaczął całować mnie po szyi
-Bartek, muszę Ci coś powiedzieć...
-Zbyszek, co ty... przecież to ja Karolina
-Jaka Karolina?-zapytał
Nie wiedziałam, o co chodzi. Na początku myślałam, ze może nie chciał mnie znać po tym co mu zrobiłam.
Do sali weszła mama Zbyszka.
-Kochanie, on Cie nie pamięta Ma zanik pamięci, nie wie co wydarzyło sie ostatnio w jego życiu.-powiedziała mi mama Zbyszka, byłam bardzo smutna
-Ale, jak to w ogóle mnie nie pamięta?-zapytałam z niedowierzaniem
-Niestety nie, ale jest nadzieja, że kiedyś sobie przypomni-odpowiedziała mama Zbyszka
Zbyszek leżał, przysłuchując się naszej rozmowie. Nie, wiedział chyba o co chodzi bo dziwnie się przyglądał, aż w końcu zapytał:
-Mamo, kto to jest?-zapytał Zbyszek
-To jest Karolina byliście razem przed wypadkiem-odpowiedziała mama Zbyszka, nie wiedziałam co mam powiedzieć, ciężko mi było zaprzeczyć
-Nic nie pamiętam, skąd ją znam?-dopytywał
-Poznałeś ją tutaj w Malborku-odpowiedziała kobieta
Podeszłam bliżej łóżka, Zbyszek złapał mnie za rękę nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć,cięzko mi było powiedzieć wprost oszukałam Cię, jestem z Twoim kolegą a my nigdy nie byliśmy razem.
Usiadłam na łóżku obok Zbyszka.
-Proszę opowiedz mi wszystko-poprosił mnie Zbyszek
-Wiesz,ja już muszę iść...-wybiegłam bez słowa, nie wiedziałam co mam zrobić.
Wyszłam ze szpitala, wsiadłam do samochodu kiedy usłyszałam mój dzwoniący telefon.
-Cześć to ja Bartek nie przeszkadzam?-kiedy usłyszałam jego głos, od razu poprawił mi się humor
-Nie nie-odpowiedziałam
-Ja nie wyjechałem jeszcze z Malborka możemy się spotkać wieczorem?-zapytał
-No dobrze-odpowiedziałam
-Na tym mostku co ostatnio?
-Dobrze będę o 17-odpowiedziałam
-Pa
Odłożyłam telefon,i włożyłam kluczyki do stacyjki i pojechałam do domu. Zaparkowałam na podjeździe i weszłam do domu. Rodziców jeszcze nie było. Gdy tylko przekroczyłam próg domu podbiegła do mnie Dominika:
-Co ze Zbyszkiem?-zapytała
-Obudził się ale mnie nie pamięta...
-Coo?-zapytała z niedowierzaniem
-No tak stracił pamięć w wyniku urazu głowy-odpowiedziałam Dominice
-Masakra... zrobić kakao?-zapytała z troską
-Nie, wiesz co ja zaraz wychodzę spotkać się z Bartkiem-odpowiedziałam
-Pogodziliście się?
-Nie..a właściwie to nie wiem okaże się dzisiaj
O 16:45 wyjechałam z pod domu na miejscu byłam kilka minut po 17. Weszłam na mostek, ale Bartka nie było. Czekałam, patrząc na nurt płynącej tam rzeczki, wtedy poczułam ciepło jego dłoni na swojej twarzy, zasłonił mi oczy, czułam się dokładnie tak samo jak wtedy przed treningiem,. Miał delikatne dłonie, ale jednocześnie silne...
-Nic nie mów mam dla ciebie niespodziankę-powiedział zawiązując mi oczy jedwabną chustką.
Nie powiedziałam ani słowa, trzymałam go za rękę, szliśmy przez jakieś 10 minut nie odzywając się.
-Długo jeszcze?-zapytałam,byłam ciekawa
-Niee, bądź cierpliwa-powiedział
Weszliśmy do budynku, potem poczułam lekki wstrząs była to chyba winda, potem usłyszałam otwierające się drzwi, następnie ktoś je zamknął Poczułam jak Bartek rozwiązuje chustkę, otworzyłam oczy. Był to pokój w hotelu,ten w którym ostatnio byłam ale wyglądał on zupełnie inaczej. Na łóżku były rozsypane płatki krwisto-czerwonych róż, po całym pomieszczeniu były porozstawiane kremowe świece, wszystko wyglądało jak z bajki,nie wiedziałam co powiedzieć. Bartek stał tuż obok mnie, z ogromnym bukietem róż:
-Przepraszam Cię, nie powinienem wtedy był tak wyjść-powiedział patrząc mi w oczy i podał mi kwiaty
-Ja tez nie potrzebnie się uniosła-odpowiedziałam
-Tak bardzo mi Ciebie brakowało-powiedział i zaczął całować mnie po szyi
-Bartek, muszę Ci coś powiedzieć...
wtorek, 20 listopada 2012
XII
XII
Powieki Zbyszka zaczęły lekko drżeć, uścisnęłam mocniej jego dłoń i przyłożyłam ją do swojego policzka.
-Zbyszek proszę obudź się, proszę-mówiłam sama do siebie, ale z nadzieją że mnie usłyszy
Czekałam ale to był tylko chwilowy impuls, Zbyszek nadal nie otwierał oczu a ja siedziałam przy jego łóżku . Po 30 minutach do sali weszła pielęgniarka:
-Co pani tu jeszcze robi?-zapytała
-Przepraszam, już wychodzę...
Opuściłam salę, na korytarzu czekał na mnie Bartek.
-Nie weszłem, bo nie chcieli mnie wpuścić jak z nim?-zapytał
-Jest, bardzo źle cały czas jest w śpiączce, jego stan jest poważny-oznajmiłam ze łzami w oczach
Bartek mocno mnie przytulił i pogładził ręką moje włosy, ale ja w tamtej chwili myślałam tylko o Zbyszku.
-Zamówię taksówkę i odwiozę Cię do domu-oznajmił Bartek
-Nie, nie ja tu muszę zostać nie zostawię go teraz samego, poczekam aż się obudzi-odpowiedziałam
-Ale nic tutaj nie pomożesz, poprosimy pielęgniarkę żeby zadzwoniła gdy tylko coś się zmieni-powiedział Bartek
-Nie! Nie rozumiesz, że chce tu przy nim zostać, chce przy nim być , bo wiem że gdyby mi się coś stało zrobiłby to samo, byłby przy mnie bez względu na to co mu zrobiłam.-wykrzyczałam i wyrwałam się z uścisku Bartka
-Dobra daj znać jak zmienisz zdanie-Bartek odszedł
Nie wiedziałam co się dzieję wokół mnie, byłam roztrzęsiona z jednej strony nie chciałam urazić Bartka ale powinien zrozumieć, że chce i powinnam tu teraz być. Po kilkudziesięciu minutach z sali wyszła mama Zbyszka.
-To ty jesteś Karolina?-zapytała
-Tak-odpowiedziałam, zdziwiona że zna moje imię
-Dużo rozmawiam ze Zbyszkiem jak nie w cztery oczy to przez telefon, mówi mi dużo rzeczy. Kilka dni temu zadzwonił do mnie i powiedział, że poznał wyjątkową kobietę, inną niż wszystkie i że czuje, że to ta właściwa, że ma na imię Karolina. Tak dobrze że tu przy nim jesteś, kiedy się obudzi na pewno będzie CI bardzo wdzięczny-powiedziała, widziałam ogromny ból w jej oczach, jej syn leżał w śpiączce nikt nie wiedział kiedy i czy w ogóle się obudzi.
-Może, przyniosę pani coś do jedzenia lub picia-zapytałam
-Nie nie dziękuję kochanie-odpowiedziała, i weszła z powrotem do sali.
Wtedy znowu do mnie dotarło jak go skrzywdziłam, gdybym tylko mogła cofnąć czas i wszystko zmienić, nie wiem jak, ale gdybym mogła chociaż spróbować...
Po chwili zadzwoniła do mnie mama.
-Kochanie gdzie jesteś?kiedy będziesz w domu?-zapytała z troską
-Wiesz mamo ja uczę się z Magdą na klasówkę wrócę wieczorem-odpowiedziałam
-No dobrze wszystko w porządku masz jakiś dziwny głos?-zapytała mama
-Tak wszystko okey, mam tylko lekki katar
-Yhy, no to jak skończycie wracaj od razu do domu-odłożyłam słuchawkę
Posiedziałam przed salą do 19, co 10 minut wchodziłam i patrzyłam czy Zbyszek się nie obudził, cały czas jednak leżał tak samo, bez ruchu. O 19 zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Przywitałam się z mamą i od razu poszłam do swojego pokoju, żeby rodzice nie widzieli moich spuchniętych oczu.
-Gdzie ty byłaś, widziałam dzisiaj Magdę na mieście, nie byłaś u niej co?-zapytała Dominika
-Nie, nie byłam tylko proszę nie mów mamie-poprosiłam
-Dobrze, ale gdzie byłaś?-zapytała
-Byłam w szpitalu Zbyszek miał wypadek i jest w ciężkim stanie...-łzy znowu popłynęły mi po twarzy
-Jak to?-zapytała Dominika
Dominika przytuliła mnie i podała chusteczki.
-A jeszcze do tego wszystkiego pokłóciłam się z Bartkiem-powiedziałam przez łzy
-Zadzwoń do niego wszystko sobie wyjaśnicie-poradziła mi siostra
Wzięłam telefon i wybrałam numer Bartka, jednak po kilku próbach on ciągle nie odbierał, nie wiedziałam czy już wyjechał, czy jest jeszcze w hotelu, od sytuacji w szpitalu nie odzywał się do mnie. Chciałam, żeby ten dzień się jak najszybciej skończył
Przebrałam się i od razu położyłam chciałam, żeby noc szybko minęła a rano od razu pojadę do szpitala.
Rano obudziłam się o 6, narzuciłam na siebie pierwsze lepsze ciuchy, umyłam się, kiedy chciałam wyjść z domu mama zapytała:
-Co tak wcześnie wychodzisz?
-Mamy jeszcze z dziewczynami przed sprawdzianem powtórzyć materiał-skłamał
-A no dobrze to pa-odpowiedziała mama
-Pa-wyszłam z domu
Wsiadłam do samochodu, zanim odjechałam napisałam smsa do Magdy że nie będzie mnie dziś w szkole bo źle się czuję, wcześniej uprzedziłam tez Dominikę, że w razie czego ma mówić, że czymś sie zatrułam. Przekręciłam kluczyki i odjechałam w stronę centrum miasta pod szpitalem byłam po 15 minutach.
-Dzień dobry-powiedziała pielęgniarka
-Dzień dobry-odpowiedziałam
-Pani brat obudził się w nocy...-nie zdążyła dokończyć, szybko bez zastanowienia pobiegłam do sali w której leżał Zbyszek.Przed salą stali rodzice Zbyszka, ale powiedziałam im tylko dzień dobry i weszłam.Zbyszek miał otwarte oczy, tak dobrze było go widzieć takiego, chociaż nie wyglądał jeszcze na zdrowego. Patrzył na mnie jakimś dziwnym wzrokiem. Podeszłam do łóżka i złapałam go za rękę
-Jeju,nawet nie wiesz jak się cieszę że się obudziłeś-miałam w oczach łzy szczęścia, ale Zbyszek nadal patrzył na mnie dziwnym wzrokiem
Nagle wydusił z siebie jedno, krótkie zdanie:
-Ale kim ty jesteś...
Powieki Zbyszka zaczęły lekko drżeć, uścisnęłam mocniej jego dłoń i przyłożyłam ją do swojego policzka.
-Zbyszek proszę obudź się, proszę-mówiłam sama do siebie, ale z nadzieją że mnie usłyszy
Czekałam ale to był tylko chwilowy impuls, Zbyszek nadal nie otwierał oczu a ja siedziałam przy jego łóżku . Po 30 minutach do sali weszła pielęgniarka:
-Co pani tu jeszcze robi?-zapytała
-Przepraszam, już wychodzę...
Opuściłam salę, na korytarzu czekał na mnie Bartek.
-Nie weszłem, bo nie chcieli mnie wpuścić jak z nim?-zapytał
-Jest, bardzo źle cały czas jest w śpiączce, jego stan jest poważny-oznajmiłam ze łzami w oczach
Bartek mocno mnie przytulił i pogładził ręką moje włosy, ale ja w tamtej chwili myślałam tylko o Zbyszku.
-Zamówię taksówkę i odwiozę Cię do domu-oznajmił Bartek
-Nie, nie ja tu muszę zostać nie zostawię go teraz samego, poczekam aż się obudzi-odpowiedziałam
-Ale nic tutaj nie pomożesz, poprosimy pielęgniarkę żeby zadzwoniła gdy tylko coś się zmieni-powiedział Bartek
-Nie! Nie rozumiesz, że chce tu przy nim zostać, chce przy nim być , bo wiem że gdyby mi się coś stało zrobiłby to samo, byłby przy mnie bez względu na to co mu zrobiłam.-wykrzyczałam i wyrwałam się z uścisku Bartka
-Dobra daj znać jak zmienisz zdanie-Bartek odszedł
Nie wiedziałam co się dzieję wokół mnie, byłam roztrzęsiona z jednej strony nie chciałam urazić Bartka ale powinien zrozumieć, że chce i powinnam tu teraz być. Po kilkudziesięciu minutach z sali wyszła mama Zbyszka.
-To ty jesteś Karolina?-zapytała
-Tak-odpowiedziałam, zdziwiona że zna moje imię
-Dużo rozmawiam ze Zbyszkiem jak nie w cztery oczy to przez telefon, mówi mi dużo rzeczy. Kilka dni temu zadzwonił do mnie i powiedział, że poznał wyjątkową kobietę, inną niż wszystkie i że czuje, że to ta właściwa, że ma na imię Karolina. Tak dobrze że tu przy nim jesteś, kiedy się obudzi na pewno będzie CI bardzo wdzięczny-powiedziała, widziałam ogromny ból w jej oczach, jej syn leżał w śpiączce nikt nie wiedział kiedy i czy w ogóle się obudzi.
-Może, przyniosę pani coś do jedzenia lub picia-zapytałam
-Nie nie dziękuję kochanie-odpowiedziała, i weszła z powrotem do sali.
Wtedy znowu do mnie dotarło jak go skrzywdziłam, gdybym tylko mogła cofnąć czas i wszystko zmienić, nie wiem jak, ale gdybym mogła chociaż spróbować...
Po chwili zadzwoniła do mnie mama.
-Kochanie gdzie jesteś?kiedy będziesz w domu?-zapytała z troską
-Wiesz mamo ja uczę się z Magdą na klasówkę wrócę wieczorem-odpowiedziałam
-No dobrze wszystko w porządku masz jakiś dziwny głos?-zapytała mama
-Tak wszystko okey, mam tylko lekki katar
-Yhy, no to jak skończycie wracaj od razu do domu-odłożyłam słuchawkę
Posiedziałam przed salą do 19, co 10 minut wchodziłam i patrzyłam czy Zbyszek się nie obudził, cały czas jednak leżał tak samo, bez ruchu. O 19 zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Przywitałam się z mamą i od razu poszłam do swojego pokoju, żeby rodzice nie widzieli moich spuchniętych oczu.
-Gdzie ty byłaś, widziałam dzisiaj Magdę na mieście, nie byłaś u niej co?-zapytała Dominika
-Nie, nie byłam tylko proszę nie mów mamie-poprosiłam
-Dobrze, ale gdzie byłaś?-zapytała
-Byłam w szpitalu Zbyszek miał wypadek i jest w ciężkim stanie...-łzy znowu popłynęły mi po twarzy
-Jak to?-zapytała Dominika
Dominika przytuliła mnie i podała chusteczki.
-A jeszcze do tego wszystkiego pokłóciłam się z Bartkiem-powiedziałam przez łzy
-Zadzwoń do niego wszystko sobie wyjaśnicie-poradziła mi siostra
Wzięłam telefon i wybrałam numer Bartka, jednak po kilku próbach on ciągle nie odbierał, nie wiedziałam czy już wyjechał, czy jest jeszcze w hotelu, od sytuacji w szpitalu nie odzywał się do mnie. Chciałam, żeby ten dzień się jak najszybciej skończył
Przebrałam się i od razu położyłam chciałam, żeby noc szybko minęła a rano od razu pojadę do szpitala.
Rano obudziłam się o 6, narzuciłam na siebie pierwsze lepsze ciuchy, umyłam się, kiedy chciałam wyjść z domu mama zapytała:
-Co tak wcześnie wychodzisz?
-Mamy jeszcze z dziewczynami przed sprawdzianem powtórzyć materiał-skłamał
-A no dobrze to pa-odpowiedziała mama
-Pa-wyszłam z domu
Wsiadłam do samochodu, zanim odjechałam napisałam smsa do Magdy że nie będzie mnie dziś w szkole bo źle się czuję, wcześniej uprzedziłam tez Dominikę, że w razie czego ma mówić, że czymś sie zatrułam. Przekręciłam kluczyki i odjechałam w stronę centrum miasta pod szpitalem byłam po 15 minutach.
-Dzień dobry-powiedziała pielęgniarka
-Dzień dobry-odpowiedziałam
-Pani brat obudził się w nocy...-nie zdążyła dokończyć, szybko bez zastanowienia pobiegłam do sali w której leżał Zbyszek.Przed salą stali rodzice Zbyszka, ale powiedziałam im tylko dzień dobry i weszłam.Zbyszek miał otwarte oczy, tak dobrze było go widzieć takiego, chociaż nie wyglądał jeszcze na zdrowego. Patrzył na mnie jakimś dziwnym wzrokiem. Podeszłam do łóżka i złapałam go za rękę
-Jeju,nawet nie wiesz jak się cieszę że się obudziłeś-miałam w oczach łzy szczęścia, ale Zbyszek nadal patrzył na mnie dziwnym wzrokiem
Nagle wydusił z siebie jedno, krótkie zdanie:
-Ale kim ty jesteś...
poniedziałek, 19 listopada 2012
XI
XI
Pierwsza myślę: Zbyszek, oby to nie był Zbyszek?
Spojrzałam na Bartka który od razu wziął telefon i próbował się dodzwonić do Zbyszka.
Cały czas włączała się automatyczna sekretarka. Byliśmy cali w nerwach. Postanowiliśmy pojechać do szpitala o którym mówili w wiadomościach. Szybko bez zastanowienia ubrałam się. Bartek wziął bluzę i szybo wyszliśmy z pokoju, przed hotelem zatrzymaliśmy pierwszą jadącą taksówkę. Pośpieszaliśmy kierowcą, pod szpitalem wypadłam z samochodu Bartek został, żeby zapłacić. Wbiegłam zadyszana na izbę przyjęć:
-Dzień dobry, chciałam się dowiedzieć o chłopaka z wypadku-powiedziałam drżącym zdyszanym głosem
-Dzień dobry proszę o imię i nazwisko osoby.-odpowiedziała miła pielęgniarka
-Bartman Zbigniew
-Chwileczkę-byłam zniecierpliwiona
-A pani jest kimś z rodziny?-zapytała pielęgniarka
-Yyyyy tak jestem siostrą-skłamałam
-Pan Zbigniew leży na intensywnej terapii, nie można go narazie odwiedzać jest nieprzytomny, jest w śpiączce nie wiadomo kiedy się obudzi.
Łzy podeszły mi do oczu, cały czas miałam nadzieje, że to nie Zbyszek cały czas myślałam, że zaraz ktoś mi powie, że to tylko zbieżność zdarzeń i to ktoś inny tylko nie on.
-Proszę panią bardzo tylko na chwilę, ja muszę go zobaczyć-poprosiłam ze łzami w oczach pielęgniarkę
-No, dobrze ale tylko 5 minut, zaprowadzę panią-powiedziała i spojrzała na mnie z politowaniem
Szliśmy długim korytarzem, co chwilę podjeżdżała kolejna karetka i przywozili rannych, byłam roztrzęsiona. Widziałam ludzi,którzy płakali i czekali na wiadomości o stanie zdrowia ich bliskich, wszyscy mieli w oczach ból i strach.
W końcu doszliśmy do sali pielęgniarka otworzyła mi drzwi;
-Proszę, tylko 5 minut-powtórzyła
Wtedy zobaczyłam Zbyszka takiego niewinnego,bezbronnego...Był podłączony pod kilka urządzeń, miał rurkę w ustach i kilka bandarzy na głowie,brzuchu i rękach. Leżał tam z zamkniętymi oczami jakby właśnie zasnął . Nie mogłam się powstrzymać od płaczu, łzy spływały mi po policzkach. Na początku bałam się podejść bliżej, przyglądałam mu się stojąc przy drzwiach sali. Po chwili podeszłam jednak bliżej, usiadłam na łóżku i złapałam go za rękę była taka ciepła, uścisnęłam ją, moja łza skapnęła na jego dłoń. Było mi strasznie ciężko, przecież tak go skrzywdziłam, może już nigdy nie będę miała okazji go przeprosić, nigdy nie będę miała okazji z nim porozmawiać, wytłumaczyć. Kolejne łzy spływały mi po policzku. Siedziałam tam i zadawałam sobie pytanie dlaczego to własnie jego musiało spotkać. Wtedy poczułam lekki uścisk mojej dłoni...
Pierwsza myślę: Zbyszek, oby to nie był Zbyszek?
Spojrzałam na Bartka który od razu wziął telefon i próbował się dodzwonić do Zbyszka.
Cały czas włączała się automatyczna sekretarka. Byliśmy cali w nerwach. Postanowiliśmy pojechać do szpitala o którym mówili w wiadomościach. Szybko bez zastanowienia ubrałam się. Bartek wziął bluzę i szybo wyszliśmy z pokoju, przed hotelem zatrzymaliśmy pierwszą jadącą taksówkę. Pośpieszaliśmy kierowcą, pod szpitalem wypadłam z samochodu Bartek został, żeby zapłacić. Wbiegłam zadyszana na izbę przyjęć:
-Dzień dobry, chciałam się dowiedzieć o chłopaka z wypadku-powiedziałam drżącym zdyszanym głosem
-Dzień dobry proszę o imię i nazwisko osoby.-odpowiedziała miła pielęgniarka
-Bartman Zbigniew
-Chwileczkę-byłam zniecierpliwiona
-A pani jest kimś z rodziny?-zapytała pielęgniarka
-Yyyyy tak jestem siostrą-skłamałam
-Pan Zbigniew leży na intensywnej terapii, nie można go narazie odwiedzać jest nieprzytomny, jest w śpiączce nie wiadomo kiedy się obudzi.
Łzy podeszły mi do oczu, cały czas miałam nadzieje, że to nie Zbyszek cały czas myślałam, że zaraz ktoś mi powie, że to tylko zbieżność zdarzeń i to ktoś inny tylko nie on.
-Proszę panią bardzo tylko na chwilę, ja muszę go zobaczyć-poprosiłam ze łzami w oczach pielęgniarkę
-No, dobrze ale tylko 5 minut, zaprowadzę panią-powiedziała i spojrzała na mnie z politowaniem
Szliśmy długim korytarzem, co chwilę podjeżdżała kolejna karetka i przywozili rannych, byłam roztrzęsiona. Widziałam ludzi,którzy płakali i czekali na wiadomości o stanie zdrowia ich bliskich, wszyscy mieli w oczach ból i strach.
W końcu doszliśmy do sali pielęgniarka otworzyła mi drzwi;
-Proszę, tylko 5 minut-powtórzyła
Wtedy zobaczyłam Zbyszka takiego niewinnego,bezbronnego...Był podłączony pod kilka urządzeń, miał rurkę w ustach i kilka bandarzy na głowie,brzuchu i rękach. Leżał tam z zamkniętymi oczami jakby właśnie zasnął . Nie mogłam się powstrzymać od płaczu, łzy spływały mi po policzkach. Na początku bałam się podejść bliżej, przyglądałam mu się stojąc przy drzwiach sali. Po chwili podeszłam jednak bliżej, usiadłam na łóżku i złapałam go za rękę była taka ciepła, uścisnęłam ją, moja łza skapnęła na jego dłoń. Było mi strasznie ciężko, przecież tak go skrzywdziłam, może już nigdy nie będę miała okazji go przeprosić, nigdy nie będę miała okazji z nim porozmawiać, wytłumaczyć. Kolejne łzy spływały mi po policzku. Siedziałam tam i zadawałam sobie pytanie dlaczego to własnie jego musiało spotkać. Wtedy poczułam lekki uścisk mojej dłoni...
niedziela, 18 listopada 2012
X
X
Po otwarciu się drzwi wszyscy byliśmy w szoku. Ja szybko odskoczyłam od Bartka.
-Nie przeszkadzajcie sobie-powiedział ironicznie Zbyszek szybko zmierzając do auta
Zostawiając Bartka pobiegłam za Zbyszkiem wszystko wyjaśnić.
-Ale, Zbyszek to nie tak, ja chciałam Ci wszystko powiedzieć naprawdę-oznajmiłam ze smutkiem
-Nie musisz mi niczego wyjaśniać ja wszystko rozumiem, tylko myślałam że jesteś trochę inna niż wszystkie, myślałem że mogę Ci zaufać-odparł z lekką złością i zawodem
-Ja chciałam Ci wszystko...-nie zdążyłam dokończyć bo Zbyszek mi przerwał
-Nie dość, że zawiodłem się na Tobie to jeszcze straciłem przyjaciela-powiedział patrząc mi prosto w oczy.
Zbyszek wsiadł do samochodu mocno trzaskając drzwiami i odjechał z piskiem opon. Czułam się okropnie jego słowa bardzo mnie zabolały, chyba dlatego że były prawdziwe. Odwróciłam się i podeszłam do Bartka, który czekał obok drzwi. Wtuliłam się w jego ramiona. Łzy spływały mi po policzku.
-Ja muszę iść-odeszłam nie dając się Bartkowi pocałować
-Odezwę się jutro-odpowiedział Bartek
Weszłam do domu idąc od razu do swojego pokoju. Po chwili weszła Dominika.
-Ej kobieto wiesz kto tu u ciebie przed chwilą był...-powiedziała z ogromnym zaskoczeniem
-Wiem, daj mi spokój-odpowiedziałam niewyraźnie z głową w poduszce
-Stało się coś?-zapytała troskliwie
-Wyjdź! I daj mi chwilę spokoju-krzyknęłam
Dominika szybko opuściła pokój. Leżąc na łóżku zdałam sobie sprawę, że nieświadomie skrzywdziłam człowieka na którym mi zależało, może nie jak na osobie którą kocham, ale na osobie którą bardzo lubię i szanuje. Kiedy przypominałam sobie chwile jaki Zbyszek był dla mnie dobry i czuły znowu zaczynałam płakać. Po dwóch godzinach wyszłam z pokoju i przeprosiła Domke, ona chciała mi pomóc a ja się na niej wyżyłam.
-To co chcesz teraz pogadać?-zapytała z uśmiechem
-Tak, może mi trochę ulży-chciałam komuś się zwierzyć czułam, że było mi to potrzebne
-To ja idę zrobić kakao i zaraz wracam do ciebie-oznajmiła Domka
Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki telefon. ,,Masz nową wiadomość"
Hej Jak się czujesz? Mam nadzieję że lepiej. Chciałem pogadać ze Zbyszkiem ale nie chciał ze mną w ogóle rozmawiać, w sumie to mu się trochę nie dziwie. Zostajemy w Malborku do Niedzieli może spotkamy się w sobotę?
Bartek
Odpisałam, że jeszcze dam mu znać i że czuje się już trochę lepiej, chociaż mam wyrzuty sumienia.
Do pokoju z dwoma kubkami kakao wróciła Dominika. Usiadła koło mnie i powiedziała:
-No to słucham Cię
Opowiedziałam jej cała historię, na początku ciężko było jej uwierzyć, ale potem poradziła mi żebym dała Zbyszkowi kilka dni spokoju,ale przecież ja nie mogłam czekać on w niedziele wyjeżdżał. Postanowiłam, że w niedziele pójdę do niego razem z Bartkiem i mu wszystko wyjaśnimy. Dominika poparła mój pomysł.
Około 1:00 skończyłyśmy rozmawiać, wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka.
Rano budzik obudził mnie o 6:30. Czułam się już dużo lepiej, chociaż kiedy przypomniałam sobie, rozczarowanie jakie widziałam w oczach Zbyszka łzy stawały mi w oczach. Wzięłam prysznic po czym udałam się do kuchni. Zjadłam dwa tosty z dżemem wypiłam szklankę soku i udałam się do pokoju aby się ubrać. Było chłodno więc założyłam gruby ciepły sweter, ciemne jeansy i kremowe baleriny. Wzięłam kluczyki i poszłam z Dominika do samochodu. Jechałyśmy tylko we dwie bo reszta rodzeństwa miała na późniejszą godzinę.
-Karola, jak to jest rozmawiać z Kurkiem?-zapytała Dominika uśmiechając się
-Dominika on jest normalnym chłopakiem-odpowiedziałam
-No jasne jest tylko wysoki, przystojny, umięśniony ma niebieskie oczy i jest normalny-dopowiedziała Domka z uśmiechem
-Jak będzie okazja to Cię przedstawię-oznajmiłam
-Super nie mogę się doczekać-powiedziała Domka
Byłyśmy już pod szkołą, zamknęłam auto i udałyśmy się w stronę budynku.
-Hej-przywitałam się z dziewczynami
-Jest plan dziś wieczorem babski wieczór u Magdy co ty na to?-zapytała Natalia
Na początku nie miałam ochoty bo cały czas myślałam o wczorajszym zajściu, ale zgodziłam się miałam nadzieję że chociaż na chwilę uda mi się zapomnieć.
-Chętnie mam coś przynieść?-zapytałam
-Mozę butelkę wina-oznajmiła Ilona
-Ty pijoku!-krzyknęła Aga
-Przestań-odparła Ilona do Agi
-Dobra dajcie spokój przyniosę-zakończyłam
-Ja tez coś jeszcze mam- powiedziała Magda
Lekcje zleciały szybko. Po zajęciach zapakowałam rodzeństwo do auta i pojechaliśmy do domu.
Po dotarciu do domu zjadłam obiad i poszłam odrabiać lekcje. Był piątek więc odrobiłam tylko kilka przedmiotów resztę zostawiłam sobie na niedzielę. Około 19 wyszłam z domu z butelką wina. U Magdy byłam o 19:07. Wszystkie dziewczyny były już na miejscu, przywitałam się z nimi i usiadłam na kanapie.
Po lampce wina zaczęły się włączać nam syndrom plotkar, gadałyśmy o największych ,,damach'' w szkole i o tym jak one się zachowują w stosunku do innych. Gdy skończyło się wino Magda przyniosła kolejna butelkę, zaczął się temat miłości i nieudanych związków. Dziewczyny opowiadały o tym jacy to faceci są nie okrutni i jak okłamują kobiety. Mi znowu przypomniała się wczorajsza sytuacje, kiedy to jak tak właśnie potraktowałam Zbyszka.
-Przepraszam dziewczyny, ale ja muszę już iść-oznajmiłam
-Co ty Karolina jest jeszcze wcześnie-zatrzymywała mnie Magda
-Naprawdę muszę już iść-chciałam pobyć sama
-No my tez się zbieramy-oznajmiła Ilona
Magda wyprowadziła nas przed jej dom. Pożegnałyśmy się ja poszłam w swoja stronę a dziewczyny w swoją. W domu byłam po 10 minutach. Wykąpałam się przebrałam i położyłam w łóżku. Usłyszałam wibracje mojego telefonu.
Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, dobranoc.
Bartek
Poczułam się lepiej, wiedząc że mam w nim oparcie. Po kilkunastu minutach zasnęłam Rano około 10 obudził mnie dźwięk mojego telefonu był to Bartek.
-Dzień dobry nie obudziłem?-zapytał
-Dzień dobry, no tak jakby-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Możemy się spotkać dzisiaj wieczorem u mnie w hotelu?-zapytał
-Hmm, no nie wiem trochę mi głupio odwiedzać Cię w hotelu Twoi koledzy z drużyny nie będą mieli nic przeciwko?-zapytałam
-Nie, cała reszta razem ze Zbyszkiem idą do kina-odpowiedział
-No okey to gdzie ten hotel?-zapytałam
-Na warszawskiej, będziesz o 19?-zapytał
-Tak, postaram się być-odpowiedziałam
-No to do wieczora pa
-Pa-odłożyłam słuchawkę
Cały dzień sprzątałam w domu. Około godziny 18 wzięłam prysznic i zaczęłam się szykować. Założyłam jeansową spódniczkę biała bokserkę z lekkim dekoltem ciemny sweter i jasne baleriny. Lekko podkręciłam rzęsy i popsikałam się perfumami. O 18:30 wyjechałam z pod domu, na warszawskiej byłam o 18:50 bo były dość duże korki. Zaparkowałam na hotelowym parkingu i udałam się w stronę drzwi wejściowych hotelu. Był on naprawdę bardzo ekskluzywny.
-Dzień dobry ja do pana Kurka-podeszłam do recepcji informując tamtejszą młodą pracownicę
-Tak, proszę pokój 219 winda na 3 piętro pierwsze drzwi po prawej stronie-odpowiedziała z uśmiechem
-Dziękuję bardzo
Wjechałam windą na trzecie piętro i zapukałam do pokoju z numerem na drzwiach 219.
-Proszę-otworzył mi Bartek całując mnie w policzek
-Hej-uśmiechnęłam się
-Proszę usiądź, napijesz się czegoś?-zapytał uprzejmie
-Może, wody-odpowiedziałam
Bartek nalał mi wody i usiadł na łóżku obok mnie.
-Rozmawiałeś ze Zbyszkiem-zapytałam
-Próbowałem, ale nie chciał w ogóle mnie słuchać-oznajmił ze smutkiem
-Może jutro razem z nim porozmawiamy?-zapytałam
-To dobry pomysł. A własnie ja jutro wyjeżdżam, nie chcę Cię zostawiać wyjedź ze mną do Bełchatowa proszę-spojrzał mi w oczy
-Przecież ja mam tutaj szkołę, rodzinę, przyjaciół jak to sobie wyobrażasz?-zapytałam
-No to może narazie będziesz przyjeżdżać na weekendy, a jak skończysz szkołę to przeprowadzisz się do mnie na stałe-oznajmił z uśmiechem
-To nie jest takie proste, narazie mogę do Ciebie przyjeżdżać od czasu do czasu a potem zobaczymy jak to się wszystko potoczy.-odpowiedziałam mu z uśmiechem
-Jesteś wspaniałą kobietą i bardzo mi na Tobie zależy-powiedział patrząc mi głęboko w oczy
Zawsze kiedy tak na mnie patrzył jego wzrok całą mnie przeszywał, czułam motyle w brzuchu.
-Będę za Tobą tęsknić-odparłam smutno
-Ja za Tobą też-odparł Bartek całując mnie w usta
Uwielbiałam, kiedy jego delikatne usta dotykały moich, czułam się wtedy najszczęśliwsza na świecie, Po chwili ciepło jego warg poczułam też na mojej szyi i koło ucha, usłyszałam ciche ,,Kocham Cie",wtedy poczułam ciepło jego rąk na moich i udach i na łopatkach.
-Stop-powiedziałam
-Coś się stało? -zapytał Bartek z troską
-Możemy z tym poczekać?-zapytałam
-Jasne-pocałował mnie w policzek
-Dziękuję-uśmiechnęłam się
-No co ty,ale może zostaniesz na noc?-zapytał
-Mogę-uśmiechnęłam się kładąc się na klatce piersiowej Bartka i zasnęłam
O 22:30 obudziłam się leżąc koło Bartka. Tak słodko spał. Napisałam smsa mamie, że zostaje u Magdy na noc bo się zagadałyśmy i poszłam dalej spać. W nocy czułam Bartka dłoń na moich biodrach,czuła się bezpiecznie. Rano obudziłam się o 7 Bartek siedział na kanapie obserwując mnie.
-Pięknie wyglądasz jak śpisz-odparł
-Aha tylko jak śpię okey...
Bartek wstał i zaczął mnie łaskotać.Potem zasiedliśmy do stołu,aby zjeść śniadanie,które Bartek przyniósł z dołu kiedy spałam.
-Może po śniadaniu pójdziemy do Zbyszka?-zapytałam
-Wiesz co byłem na dole i recepcjonistka powiedziała mi,że wyjechał już z samego rano-odpowiedział, byłam zawiedziona.
Zjedliśmy śniadanie i włączyliśmy telewizor.
O 9 zaczęły się wiadomości, w których usłyszeliśmy:
Niemal śmiertelny wypadek czarnym Peugeotem spowodował młody męszczyzna na drodze, kierowca Peudeota jest w bardzo ciężkim stanie w szpitalu, jego życiu zagraża niebezpieczeństwo...
Po otwarciu się drzwi wszyscy byliśmy w szoku. Ja szybko odskoczyłam od Bartka.
-Nie przeszkadzajcie sobie-powiedział ironicznie Zbyszek szybko zmierzając do auta
Zostawiając Bartka pobiegłam za Zbyszkiem wszystko wyjaśnić.
-Ale, Zbyszek to nie tak, ja chciałam Ci wszystko powiedzieć naprawdę-oznajmiłam ze smutkiem
-Nie musisz mi niczego wyjaśniać ja wszystko rozumiem, tylko myślałam że jesteś trochę inna niż wszystkie, myślałem że mogę Ci zaufać-odparł z lekką złością i zawodem
-Ja chciałam Ci wszystko...-nie zdążyłam dokończyć bo Zbyszek mi przerwał
-Nie dość, że zawiodłem się na Tobie to jeszcze straciłem przyjaciela-powiedział patrząc mi prosto w oczy.
Zbyszek wsiadł do samochodu mocno trzaskając drzwiami i odjechał z piskiem opon. Czułam się okropnie jego słowa bardzo mnie zabolały, chyba dlatego że były prawdziwe. Odwróciłam się i podeszłam do Bartka, który czekał obok drzwi. Wtuliłam się w jego ramiona. Łzy spływały mi po policzku.
-Ja muszę iść-odeszłam nie dając się Bartkowi pocałować
-Odezwę się jutro-odpowiedział Bartek
Weszłam do domu idąc od razu do swojego pokoju. Po chwili weszła Dominika.
-Ej kobieto wiesz kto tu u ciebie przed chwilą był...-powiedziała z ogromnym zaskoczeniem
-Wiem, daj mi spokój-odpowiedziałam niewyraźnie z głową w poduszce
-Stało się coś?-zapytała troskliwie
-Wyjdź! I daj mi chwilę spokoju-krzyknęłam
Dominika szybko opuściła pokój. Leżąc na łóżku zdałam sobie sprawę, że nieświadomie skrzywdziłam człowieka na którym mi zależało, może nie jak na osobie którą kocham, ale na osobie którą bardzo lubię i szanuje. Kiedy przypominałam sobie chwile jaki Zbyszek był dla mnie dobry i czuły znowu zaczynałam płakać. Po dwóch godzinach wyszłam z pokoju i przeprosiła Domke, ona chciała mi pomóc a ja się na niej wyżyłam.
-To co chcesz teraz pogadać?-zapytała z uśmiechem
-Tak, może mi trochę ulży-chciałam komuś się zwierzyć czułam, że było mi to potrzebne
-To ja idę zrobić kakao i zaraz wracam do ciebie-oznajmiła Domka
Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki telefon. ,,Masz nową wiadomość"
Hej Jak się czujesz? Mam nadzieję że lepiej. Chciałem pogadać ze Zbyszkiem ale nie chciał ze mną w ogóle rozmawiać, w sumie to mu się trochę nie dziwie. Zostajemy w Malborku do Niedzieli może spotkamy się w sobotę?
Bartek
Odpisałam, że jeszcze dam mu znać i że czuje się już trochę lepiej, chociaż mam wyrzuty sumienia.
Do pokoju z dwoma kubkami kakao wróciła Dominika. Usiadła koło mnie i powiedziała:
-No to słucham Cię
Opowiedziałam jej cała historię, na początku ciężko było jej uwierzyć, ale potem poradziła mi żebym dała Zbyszkowi kilka dni spokoju,ale przecież ja nie mogłam czekać on w niedziele wyjeżdżał. Postanowiłam, że w niedziele pójdę do niego razem z Bartkiem i mu wszystko wyjaśnimy. Dominika poparła mój pomysł.
Około 1:00 skończyłyśmy rozmawiać, wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka.
Rano budzik obudził mnie o 6:30. Czułam się już dużo lepiej, chociaż kiedy przypomniałam sobie, rozczarowanie jakie widziałam w oczach Zbyszka łzy stawały mi w oczach. Wzięłam prysznic po czym udałam się do kuchni. Zjadłam dwa tosty z dżemem wypiłam szklankę soku i udałam się do pokoju aby się ubrać. Było chłodno więc założyłam gruby ciepły sweter, ciemne jeansy i kremowe baleriny. Wzięłam kluczyki i poszłam z Dominika do samochodu. Jechałyśmy tylko we dwie bo reszta rodzeństwa miała na późniejszą godzinę.
-Karola, jak to jest rozmawiać z Kurkiem?-zapytała Dominika uśmiechając się
-Dominika on jest normalnym chłopakiem-odpowiedziałam
-No jasne jest tylko wysoki, przystojny, umięśniony ma niebieskie oczy i jest normalny-dopowiedziała Domka z uśmiechem
-Jak będzie okazja to Cię przedstawię-oznajmiłam
-Super nie mogę się doczekać-powiedziała Domka
Byłyśmy już pod szkołą, zamknęłam auto i udałyśmy się w stronę budynku.
-Hej-przywitałam się z dziewczynami
-Jest plan dziś wieczorem babski wieczór u Magdy co ty na to?-zapytała Natalia
Na początku nie miałam ochoty bo cały czas myślałam o wczorajszym zajściu, ale zgodziłam się miałam nadzieję że chociaż na chwilę uda mi się zapomnieć.
-Chętnie mam coś przynieść?-zapytałam
-Mozę butelkę wina-oznajmiła Ilona
-Ty pijoku!-krzyknęła Aga
-Przestań-odparła Ilona do Agi
-Dobra dajcie spokój przyniosę-zakończyłam
-Ja tez coś jeszcze mam- powiedziała Magda
Lekcje zleciały szybko. Po zajęciach zapakowałam rodzeństwo do auta i pojechaliśmy do domu.
Po dotarciu do domu zjadłam obiad i poszłam odrabiać lekcje. Był piątek więc odrobiłam tylko kilka przedmiotów resztę zostawiłam sobie na niedzielę. Około 19 wyszłam z domu z butelką wina. U Magdy byłam o 19:07. Wszystkie dziewczyny były już na miejscu, przywitałam się z nimi i usiadłam na kanapie.
Po lampce wina zaczęły się włączać nam syndrom plotkar, gadałyśmy o największych ,,damach'' w szkole i o tym jak one się zachowują w stosunku do innych. Gdy skończyło się wino Magda przyniosła kolejna butelkę, zaczął się temat miłości i nieudanych związków. Dziewczyny opowiadały o tym jacy to faceci są nie okrutni i jak okłamują kobiety. Mi znowu przypomniała się wczorajsza sytuacje, kiedy to jak tak właśnie potraktowałam Zbyszka.
-Przepraszam dziewczyny, ale ja muszę już iść-oznajmiłam
-Co ty Karolina jest jeszcze wcześnie-zatrzymywała mnie Magda
-Naprawdę muszę już iść-chciałam pobyć sama
-No my tez się zbieramy-oznajmiła Ilona
Magda wyprowadziła nas przed jej dom. Pożegnałyśmy się ja poszłam w swoja stronę a dziewczyny w swoją. W domu byłam po 10 minutach. Wykąpałam się przebrałam i położyłam w łóżku. Usłyszałam wibracje mojego telefonu.
Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, dobranoc.
Bartek
Poczułam się lepiej, wiedząc że mam w nim oparcie. Po kilkunastu minutach zasnęłam Rano około 10 obudził mnie dźwięk mojego telefonu był to Bartek.
-Dzień dobry nie obudziłem?-zapytał
-Dzień dobry, no tak jakby-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Możemy się spotkać dzisiaj wieczorem u mnie w hotelu?-zapytał
-Hmm, no nie wiem trochę mi głupio odwiedzać Cię w hotelu Twoi koledzy z drużyny nie będą mieli nic przeciwko?-zapytałam
-Nie, cała reszta razem ze Zbyszkiem idą do kina-odpowiedział
-No okey to gdzie ten hotel?-zapytałam
-Na warszawskiej, będziesz o 19?-zapytał
-Tak, postaram się być-odpowiedziałam
-No to do wieczora pa
-Pa-odłożyłam słuchawkę
Cały dzień sprzątałam w domu. Około godziny 18 wzięłam prysznic i zaczęłam się szykować. Założyłam jeansową spódniczkę biała bokserkę z lekkim dekoltem ciemny sweter i jasne baleriny. Lekko podkręciłam rzęsy i popsikałam się perfumami. O 18:30 wyjechałam z pod domu, na warszawskiej byłam o 18:50 bo były dość duże korki. Zaparkowałam na hotelowym parkingu i udałam się w stronę drzwi wejściowych hotelu. Był on naprawdę bardzo ekskluzywny.
-Dzień dobry ja do pana Kurka-podeszłam do recepcji informując tamtejszą młodą pracownicę
-Tak, proszę pokój 219 winda na 3 piętro pierwsze drzwi po prawej stronie-odpowiedziała z uśmiechem
-Dziękuję bardzo
Wjechałam windą na trzecie piętro i zapukałam do pokoju z numerem na drzwiach 219.
-Proszę-otworzył mi Bartek całując mnie w policzek
-Hej-uśmiechnęłam się
-Proszę usiądź, napijesz się czegoś?-zapytał uprzejmie
-Może, wody-odpowiedziałam
Bartek nalał mi wody i usiadł na łóżku obok mnie.
-Rozmawiałeś ze Zbyszkiem-zapytałam
-Próbowałem, ale nie chciał w ogóle mnie słuchać-oznajmił ze smutkiem
-Może jutro razem z nim porozmawiamy?-zapytałam
-To dobry pomysł. A własnie ja jutro wyjeżdżam, nie chcę Cię zostawiać wyjedź ze mną do Bełchatowa proszę-spojrzał mi w oczy
-Przecież ja mam tutaj szkołę, rodzinę, przyjaciół jak to sobie wyobrażasz?-zapytałam
-No to może narazie będziesz przyjeżdżać na weekendy, a jak skończysz szkołę to przeprowadzisz się do mnie na stałe-oznajmił z uśmiechem
-To nie jest takie proste, narazie mogę do Ciebie przyjeżdżać od czasu do czasu a potem zobaczymy jak to się wszystko potoczy.-odpowiedziałam mu z uśmiechem
-Jesteś wspaniałą kobietą i bardzo mi na Tobie zależy-powiedział patrząc mi głęboko w oczy
Zawsze kiedy tak na mnie patrzył jego wzrok całą mnie przeszywał, czułam motyle w brzuchu.
-Będę za Tobą tęsknić-odparłam smutno
-Ja za Tobą też-odparł Bartek całując mnie w usta
Uwielbiałam, kiedy jego delikatne usta dotykały moich, czułam się wtedy najszczęśliwsza na świecie, Po chwili ciepło jego warg poczułam też na mojej szyi i koło ucha, usłyszałam ciche ,,Kocham Cie",wtedy poczułam ciepło jego rąk na moich i udach i na łopatkach.
-Stop-powiedziałam
-Coś się stało? -zapytał Bartek z troską
-Możemy z tym poczekać?-zapytałam
-Jasne-pocałował mnie w policzek
-Dziękuję-uśmiechnęłam się
-No co ty,ale może zostaniesz na noc?-zapytał
-Mogę-uśmiechnęłam się kładąc się na klatce piersiowej Bartka i zasnęłam
O 22:30 obudziłam się leżąc koło Bartka. Tak słodko spał. Napisałam smsa mamie, że zostaje u Magdy na noc bo się zagadałyśmy i poszłam dalej spać. W nocy czułam Bartka dłoń na moich biodrach,czuła się bezpiecznie. Rano obudziłam się o 7 Bartek siedział na kanapie obserwując mnie.
-Pięknie wyglądasz jak śpisz-odparł
-Aha tylko jak śpię okey...
Bartek wstał i zaczął mnie łaskotać.Potem zasiedliśmy do stołu,aby zjeść śniadanie,które Bartek przyniósł z dołu kiedy spałam.
-Może po śniadaniu pójdziemy do Zbyszka?-zapytałam
-Wiesz co byłem na dole i recepcjonistka powiedziała mi,że wyjechał już z samego rano-odpowiedział, byłam zawiedziona.
Zjedliśmy śniadanie i włączyliśmy telewizor.
O 9 zaczęły się wiadomości, w których usłyszeliśmy:
Niemal śmiertelny wypadek czarnym Peugeotem spowodował młody męszczyzna na drodze, kierowca Peudeota jest w bardzo ciężkim stanie w szpitalu, jego życiu zagraża niebezpieczeństwo...
sobota, 17 listopada 2012
IX
IX
Wydawało mi się, że czas zatrzymał się na chwile, chciałam pozostać w jego objęciach na zawsze. Nagle usłyszałam czyjeś kroki i szybko go od siebie odsunęłam. Na szczęście to była tylko sprzątaczka
-Spotkamy się dzisiaj po treningu?-zapytał Bartek
-Sama, nie wiem przecież ja Cię w ogóle nie znam-byłam trochę zaskoczona
-No, to poznasz. Karolina proszę, ja też Cię nie znam ale wiem, że chce poznać daj mi szanse prosze-odpowiedział wpatrując się mi głęboko w oczy
-Dobrze dzisiaj wieczorem na mostku, może być?-zapytałam
-Jasne-uśmiechnął się i poszedł na sale
Ja wyjęłam klucz z zamka i tez udałam się na sale. Zaczęła się już rozgrzewka. Dziewczyny były tak podekscytowane obecnością chłopaków, że nie mogły utrzymać piłki w rękach. Wszystkie były zachwycone.
Ja poszłam do schowka po piłkę, powoli zaczęło do mnie docierać co stało się kilka minut temu. Do schowka wszedł Zbyszek.
-Karolina,przepraszam ja za szybko wczoraj chciałem, przepraszam-oznajmił Zbyszek łapiąc mnie za rękę
-Zapomnijmy o tym-odparłam uwalniając moja rękę z jego uścisku
-Porozmawiamy chwilę po treningu?-zapytał
Bardzo lubiłam Zbyszek więc pomyślałam, że będzie to dobry moment żeby mu powiedzieć że możemy zostać tylko przyjaciółmi. Wiem, że to oklepana propozycja, Zbyszek był bardzo fajnym kolegą, ale wiedziałam, że nic z tego nie będzie, nie wiedziałam tylko jak mu to powiedzieć.
-Dobrze-zgodziłam się
-Będę czekał na Ciebie w aucie za rogiem po treningu-oznajmił mi i wyszedł na salę
Na treningu chłopaki uczyli nas techniki gry. Każda była bardzo zaangażowana. Nagle podszedł do mnie Bartek.
-Bardzo dobrze sobie pani radzi-odparł z uśmiechem
-Dziękuję,ale wolałabym żeby nikt nie wiedział, że się znamy
-Dobrze ale ja chce tylko pani pokazać jak prawidłowo odbić piłkę sposobem dolnym-uśmiechnął się i podszedł bliżej, położył ręce na moich biodrach, a potem pokazał jak powinnam ustawić ręce
-Dobrze,dobrze już wiem pomóż innym dziewczynom-oznajmiłam z uśmiechem
-Pomaganie Tobie sprawia mi większą przyjemność-powiedział i odszedł
Oczywiście, od razu kiedy odszedł ode mnie Bartek podbiegły do mnie dziewczyny.
-On cię dotknął!-krzyknęła Ilona
-Co ty na serio?-odparła Agnieszka do Ilony
-Co ci mówił?-zapytała Magda
-Mów szybko-pospieszała mnie Natalia
-Nic, co miał mówić tłumaczył mi technikę-skłamałam
Po treningu wszystkie udałyśmy się pod prysznic. Potem zaczęłyśmy rozmawiać z dziewczynami o studniówce.
-Karolina a ty wiesz już kim idziesz?-zapytała Aga
-Nie, nie mam pojęcia-odpowiedziałam
-Wyobrażacie sobie iść z takim Kurkiem albo Bartmanem?-oznajmiła Ilona
-Na pewno byłoby miło-odpowiedziałam, żeby nie wzbudzać w dziewczynach podejrzeń.
Po przebraniu się wyszłyśmy z szatni. Miałam odwieść dziewczyn do domu więc wsiadłyśmy do auta,przekręciłam kluczyki i odjechałyśmy. W drodze śpiewałyśmy w aucie co jest naszym zwyczajem.
Po odwiezieniu dziewczyn pojechałam do domu. Zastawiałam w co się ubrać na spotkanie z Bartkiem.
-Znowu gdzieś, się wybierasz?-zapytała Dominika
-Tak, idę na spacer-odpowiedziałam
-Sama? Mam nadzieję, że nie z tym kimś przez którego wczoraj płakałaś-martwiła się o mnie
-Nie, nie martw się kiedyś Ci wszystko wyjaśnię-odpowiedziałam i pocałowałam ją w policzek
Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej kremową obcisłą sukienkę z koronki jeansową kurtkę błękitną torebkę i jasne baleriny. Ubrałam się i poszłam do łazienki. Podkreśliłam usta czerwonym błyszczykiem i popsikałam się ulubionymi perfumami. Mama akurat jechała w stronę gdzie mieliśmy się spotkać z Bartkiem więc podwiozła mnie. Wysadziła mnie koło parku z tamtą już było bardzo niedaleko do mostku na którym umówiłam się z Bartkiem. Idąc przypomniałam sobie o tym, że obiecałam pogadać ze Zbyszkiem. Było mi trochę głupio,bo pewnie na mnie czekał. Byłam już blisko mostku więc wyciągnęłam telefon i napisałam do Zbyszka sms-a, że bardzo przepraszam ale zapomniałam o naszej rozmowie. Wreszcie dotarłam na miejsce:
-Hej pięknie wyglądasz-oznajmił Bartek
Odgarnął kosmyk moich włosów z twarzy i pocałował w policzek, wręczając malutki bukiecik stokrotek.
-Bardzo dziękuję pięknie pachną-uśmiechnęłam się
-To może pospacerujemy-zapytał
-Bardzo chętnie-zgodziłam się, zapowiadał się piękny, gwiaździsty ciepły wieczór.
Chodziliśmy po całym mieście, w kilku miejscach Bartek rozdał fanom autografy, wszystkie dziewczyny którym je dawał patrzyły na mnie jakbym im coś zrobiła. Potem usiedliśmy na ławce w parku.
Opowiadaliśmy o swoich planach na przyszłość, Bartek mówił, że w Polsce zostaje jeszcze tylko przez dwa tygodnie potem wraca do Rosji do klubu. Zrobiła mi się trochę smutno, ale w końcu liczyło się to co tu i teraz.
-Mam nadzieję, że Zbyszek nie będzie miał nic przeciwko, że mu zwinąłem dziewczynę-uśmiechnął się
-Ta dziewczyna jest dorosła i sama decyduje o tym z kim się spotyka-odpowiedziałam z uśmiechem.
Bartek dotknął mojej dłoni i skierował swojego palca w górę.
-Zobacz spadająca gwiazda-wskazał na piękne gwieździste niebo
-Szybko,pomyślmy życzenie-powiedziałam do Bartka
-Ja już-odparł ściskając mocniej moją dłoń
-Ja też-odpowiedziałam
Chodziliśmy po Malborku, śmiejąc się, żartując opowiadając najróżniejsze historie ze swojego życia. Czuliśmy się w swoim towarzystwie bardzo dobrze. Na chwile wyjęłam z torebki telefon i sprawdziłam czy Zbyszek nic nie odpisał, ale moja skrzynka była pusta. Zrobiło się chłodno Bartek oddał mi swoją kurtkę.
-I jak cieplej?-zapytał
-Tak, dziękuję ale ty zmarzniesz-oznajmiłam
-O mnie się nie martw- odpowiedział i objął mnie
-Wiesz zrobiło się późno ja chyba muszę wracać-powiedziałam
-To ja cię odwiozę taksówką-odpowiedział z troską
-Dobrze-uśmiechnęłam się
Podeszliśmy do postoju taksówek i wsiedli do pierwszej, droga trwała jakieś 10 minut.
Podjechaliśmy pod mój dom, Bartek kazał zaczekać kierowcy. Na podwórku było baaardzo ciemno, widziałam zarys jakiegoś auta, pomyślałam, że mama wróciła juz do domu więc zatrzymaliśmy się z Bartkiem przed drzwiami, oddałam mu jego kurtkę.
-Dziękuję było wspaniale-podziękowałam wręczając mu kurtkę
-Cała przyjemność po mojej stronie-uśmiechnął się, przejechał wierzchem dłoni po moim policzku i mnie pocałował, poniosła nas chwila staliśmy przed drzwiami mojego domu, namiętnie się całując, wtedy drzwi się otworzyły, a z mojego domu wyszedł Zbyszek...
Wydawało mi się, że czas zatrzymał się na chwile, chciałam pozostać w jego objęciach na zawsze. Nagle usłyszałam czyjeś kroki i szybko go od siebie odsunęłam. Na szczęście to była tylko sprzątaczka
-Spotkamy się dzisiaj po treningu?-zapytał Bartek
-Sama, nie wiem przecież ja Cię w ogóle nie znam-byłam trochę zaskoczona
-No, to poznasz. Karolina proszę, ja też Cię nie znam ale wiem, że chce poznać daj mi szanse prosze-odpowiedział wpatrując się mi głęboko w oczy
-Dobrze dzisiaj wieczorem na mostku, może być?-zapytałam
-Jasne-uśmiechnął się i poszedł na sale
Ja wyjęłam klucz z zamka i tez udałam się na sale. Zaczęła się już rozgrzewka. Dziewczyny były tak podekscytowane obecnością chłopaków, że nie mogły utrzymać piłki w rękach. Wszystkie były zachwycone.
Ja poszłam do schowka po piłkę, powoli zaczęło do mnie docierać co stało się kilka minut temu. Do schowka wszedł Zbyszek.
-Karolina,przepraszam ja za szybko wczoraj chciałem, przepraszam-oznajmił Zbyszek łapiąc mnie za rękę
-Zapomnijmy o tym-odparłam uwalniając moja rękę z jego uścisku
-Porozmawiamy chwilę po treningu?-zapytał
Bardzo lubiłam Zbyszek więc pomyślałam, że będzie to dobry moment żeby mu powiedzieć że możemy zostać tylko przyjaciółmi. Wiem, że to oklepana propozycja, Zbyszek był bardzo fajnym kolegą, ale wiedziałam, że nic z tego nie będzie, nie wiedziałam tylko jak mu to powiedzieć.
-Dobrze-zgodziłam się
-Będę czekał na Ciebie w aucie za rogiem po treningu-oznajmił mi i wyszedł na salę
Na treningu chłopaki uczyli nas techniki gry. Każda była bardzo zaangażowana. Nagle podszedł do mnie Bartek.
-Bardzo dobrze sobie pani radzi-odparł z uśmiechem
-Dziękuję,ale wolałabym żeby nikt nie wiedział, że się znamy
-Dobrze ale ja chce tylko pani pokazać jak prawidłowo odbić piłkę sposobem dolnym-uśmiechnął się i podszedł bliżej, położył ręce na moich biodrach, a potem pokazał jak powinnam ustawić ręce
-Dobrze,dobrze już wiem pomóż innym dziewczynom-oznajmiłam z uśmiechem
-Pomaganie Tobie sprawia mi większą przyjemność-powiedział i odszedł
Oczywiście, od razu kiedy odszedł ode mnie Bartek podbiegły do mnie dziewczyny.
-On cię dotknął!-krzyknęła Ilona
-Co ty na serio?-odparła Agnieszka do Ilony
-Co ci mówił?-zapytała Magda
-Mów szybko-pospieszała mnie Natalia
-Nic, co miał mówić tłumaczył mi technikę-skłamałam
Po treningu wszystkie udałyśmy się pod prysznic. Potem zaczęłyśmy rozmawiać z dziewczynami o studniówce.
-Karolina a ty wiesz już kim idziesz?-zapytała Aga
-Nie, nie mam pojęcia-odpowiedziałam
-Wyobrażacie sobie iść z takim Kurkiem albo Bartmanem?-oznajmiła Ilona
-Na pewno byłoby miło-odpowiedziałam, żeby nie wzbudzać w dziewczynach podejrzeń.
Po przebraniu się wyszłyśmy z szatni. Miałam odwieść dziewczyn do domu więc wsiadłyśmy do auta,przekręciłam kluczyki i odjechałyśmy. W drodze śpiewałyśmy w aucie co jest naszym zwyczajem.
Po odwiezieniu dziewczyn pojechałam do domu. Zastawiałam w co się ubrać na spotkanie z Bartkiem.
-Znowu gdzieś, się wybierasz?-zapytała Dominika
-Tak, idę na spacer-odpowiedziałam
-Sama? Mam nadzieję, że nie z tym kimś przez którego wczoraj płakałaś-martwiła się o mnie
-Nie, nie martw się kiedyś Ci wszystko wyjaśnię-odpowiedziałam i pocałowałam ją w policzek
Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej kremową obcisłą sukienkę z koronki jeansową kurtkę błękitną torebkę i jasne baleriny. Ubrałam się i poszłam do łazienki. Podkreśliłam usta czerwonym błyszczykiem i popsikałam się ulubionymi perfumami. Mama akurat jechała w stronę gdzie mieliśmy się spotkać z Bartkiem więc podwiozła mnie. Wysadziła mnie koło parku z tamtą już było bardzo niedaleko do mostku na którym umówiłam się z Bartkiem. Idąc przypomniałam sobie o tym, że obiecałam pogadać ze Zbyszkiem. Było mi trochę głupio,bo pewnie na mnie czekał. Byłam już blisko mostku więc wyciągnęłam telefon i napisałam do Zbyszka sms-a, że bardzo przepraszam ale zapomniałam o naszej rozmowie. Wreszcie dotarłam na miejsce:
-Hej pięknie wyglądasz-oznajmił Bartek
Odgarnął kosmyk moich włosów z twarzy i pocałował w policzek, wręczając malutki bukiecik stokrotek.
-Bardzo dziękuję pięknie pachną-uśmiechnęłam się
-To może pospacerujemy-zapytał
-Bardzo chętnie-zgodziłam się, zapowiadał się piękny, gwiaździsty ciepły wieczór.
Chodziliśmy po całym mieście, w kilku miejscach Bartek rozdał fanom autografy, wszystkie dziewczyny którym je dawał patrzyły na mnie jakbym im coś zrobiła. Potem usiedliśmy na ławce w parku.
Opowiadaliśmy o swoich planach na przyszłość, Bartek mówił, że w Polsce zostaje jeszcze tylko przez dwa tygodnie potem wraca do Rosji do klubu. Zrobiła mi się trochę smutno, ale w końcu liczyło się to co tu i teraz.
-Mam nadzieję, że Zbyszek nie będzie miał nic przeciwko, że mu zwinąłem dziewczynę-uśmiechnął się
-Ta dziewczyna jest dorosła i sama decyduje o tym z kim się spotyka-odpowiedziałam z uśmiechem.
Bartek dotknął mojej dłoni i skierował swojego palca w górę.
-Zobacz spadająca gwiazda-wskazał na piękne gwieździste niebo
-Szybko,pomyślmy życzenie-powiedziałam do Bartka
-Ja już-odparł ściskając mocniej moją dłoń
-Ja też-odpowiedziałam
Chodziliśmy po Malborku, śmiejąc się, żartując opowiadając najróżniejsze historie ze swojego życia. Czuliśmy się w swoim towarzystwie bardzo dobrze. Na chwile wyjęłam z torebki telefon i sprawdziłam czy Zbyszek nic nie odpisał, ale moja skrzynka była pusta. Zrobiło się chłodno Bartek oddał mi swoją kurtkę.
-I jak cieplej?-zapytał
-Tak, dziękuję ale ty zmarzniesz-oznajmiłam
-O mnie się nie martw- odpowiedział i objął mnie
-Wiesz zrobiło się późno ja chyba muszę wracać-powiedziałam
-To ja cię odwiozę taksówką-odpowiedział z troską
-Dobrze-uśmiechnęłam się
Podeszliśmy do postoju taksówek i wsiedli do pierwszej, droga trwała jakieś 10 minut.
Podjechaliśmy pod mój dom, Bartek kazał zaczekać kierowcy. Na podwórku było baaardzo ciemno, widziałam zarys jakiegoś auta, pomyślałam, że mama wróciła juz do domu więc zatrzymaliśmy się z Bartkiem przed drzwiami, oddałam mu jego kurtkę.
-Dziękuję było wspaniale-podziękowałam wręczając mu kurtkę
-Cała przyjemność po mojej stronie-uśmiechnął się, przejechał wierzchem dłoni po moim policzku i mnie pocałował, poniosła nas chwila staliśmy przed drzwiami mojego domu, namiętnie się całując, wtedy drzwi się otworzyły, a z mojego domu wyszedł Zbyszek...
piątek, 16 listopada 2012
VIII
VIII
Zeszliśmy na dół i wsieliśmy do samochodu cała drogę panowała cisza. Pokazywałam tylko Zbyszkowi jak dojechać do mojego domu. Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
-Bardzo Ci dziękuje za wspaniale spędzony wieczór-powiedziałam do Zbyszka
-Nie ma za co, to ja dziękuje - powiedział i spuścił wzrok na dół
-Pa
-To widzimy się w czwartek na treningu-oznajmił Zibi
Wyszłam z samochodu. Kiedy weszłam do domu od razu podbiegła do mnie Dominika.
-I jak było opowiadaj-była bardzo ciekawa
-Daj spokój jestem zmęczona idę spać-odpowiedziałam
-Co się stało Karola?-zapytała Domka
Nie odpowiadając nic poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku leżałam wpatrując się w sufit. Po głowie chodziły mi dziwne myśli. Do pokoju weszła Dominika
-Proszę-podała mi kubek z gorącym kakao i usiadła obok mnie
-Dziękuję-wzięłam kubek i oparłam swoja głowę o jej ramię
-Chcesz pogadać?-zapytała
-Może później- odpowiedziałam, sama nie wiedziałam czy chce komuś wszystko opowiedzieć.
Siedziałyśmy, bez słowa około godziny. Na zegarku wybiła północy. Przebrałam się w piżamę umyłam i położyłam się, Nie mogłam zasnąć cały czas myślałam o jego niebieskich oczach, o jego głosie. Rano obudziłam się strasznie nie wyspana, nie wiem o której zasnęłam ale na pewno bardzo późno. Poszłam do łazienki spojrzałam w lustro: miałam podkrążone oczy i ogólnie nie wyglądałam za dobrze. Potem zjadłam śniadanie jedna kanapkę i wypiłam szklankę soku. Kiedy rodzeństwo i mama wyszli z kuchni Dominika zapytała mnie:
-Jak się czujesz?
-Dziękuję już lepiej-odpowiedziałam
Po śniadaniu ubrałam się w jeansy kremowy sweterek i ciemne baleriny i o 7:30 wyszłam z domu.
Gdy rodzeństwo wsiadło do auta przekręciłam kluczyki i odjechałam w stronę szkoły. W szkole byliśmy po jakichś 20 minutach jazdy, ponieważ było bardzo mgliście.
Weszłam do szkoły przywitałam się z dziewczynami i usiadłam na ławce pod klasą. Dziewczyny od razu zauważyły, że coś jest nie tak, w końcu już trochę się znamy i zawsze im o wszystkim mówiłam a teraz...
-Kochana stało się coś? - zapytała Magda
Z Magdą znałam się najdłużej, zawsze mówiłam jej o wszystkim, zawsze potrafiła mi pomóc i doradzić.
-Nie, wszystko w porządku po prostu się nie wyspałam-oznajmiłam dziewczynom, ciężko mi było kłamać miałam ochotę im wszystko powiedzieć.
Zadzwonił dzwonek na lekcję. Pierwsza fizyka, siedziałam rozkojarzona wpatrzona w okno.
-Karolina hallo-zawołał mnie nauczyciel
-Tak, słucham?-zapytałam próbując się skupić
-Zapraszam do zadania
Szybko rozwiązałam przykład i usiadłam z powrotem do ławki. Na drugiej godzinie wf, miałam nadzieje że chociaż na chwilę zapomnę o wczorajszym wieczorze. Podzieliliśmy się na dwie grupy nasza klasa kontra klasa A, oczywiście wygraliśmy a ja nareszcie zaczęłam się uśmiechać. W szatni dziewczyny opowiadały mi o ich wczorajszym wieczorze w kinie.
-Karolina zapomniałyśmy Ci powiedzieć-oznajmiła Natalia
-No słucham?-zapytałam
-Wiesz koło kogo siedziałyśmy wczoraj w kinie... Koło Kurka, mowie Ci jaki on z bliska jest przystojny, a jaki umięśniony-oznajmiła Ilona
-No taki przystojny i umięśniony, że jak zajął miejsce koło nas to Ilona z wrażenia wylała na siebie całe picie-dziewczyny zaczęły się śmiać, ale mi nie było do śmiechu.
-No kochana żałuj, że Cie nie było-powiedziała Magda
-Żałuje-oznajmiłam bez emocji i udałam się pod prysznic
Dzień zleciał szybko,po południu trochę się pouczyłam na kartkówkę z niemieckiego. Wieczorem spakowałam rzeczy na trening strój, buty, butelkę wody i Mp4. Umyłam się, przebrałam w piżamę i położyłam spać. Mimo, że jeszcze dwa dni temu nie mogłam doczekać się czwartku, teraz byłam pełna obaw co do tego dnia.
Rano obudziła się o 6 zjadłam śniadanie,umyłam i pognałam do szkoły.
Lekcje płynęły dość szybko. Po zakończeniu 7 godziny lekcyjnej razem z dziewczynami przeszłyśmy na sale gimnastyczną.
-Myślicie,że już są?-zapytała Magda
-Nie wiem-odpowiedziałam, mimo że widziałam samochód Zbyszka przed szkołą
W szatni dziewczyny poprawiały makijaż i rozmawiały o tym jakby to było wspaniale gdyby któryś z siatkarzy zwrócił na nie uwagę Dzisiaj wyjątkowo szybko się przebrały i pognały na sale. Ja zmieniłam buty założyłam słuchawki na uszy, wzięłam kluczyk i wyszłam z szatni. Kiedy włożyłam kluczyk do zamka i przekręciłam zobaczyłam ciemność przed oczami lekko się wystraszyłam, ale myślałam że to któraś z dziewczyn wróciła po coś do szatni. Zdjęłam słuchawki z uszu i odwróciłam się przede mną stał Bartek.
-Karolina, Jaaa chciałem cie przeprosić...-powiedział ale nie dałam mu dokończyć
-Ja tez przepraszam nie powinnam do tego dopuścić-odpowiedziałam chociaż czułam zupełnie coś innego
-Chciałem cię przeprosić, że nie mogłem się powstrzymać, ale teraz też nie mogę, spojrzałam w jego duże niebieskie oczy.
Bartek oparł mnie o drzwi, wtedy poczułam jego ciepłe pełne usta na moich wargach, czułam jego lekko drżące ręce na moich biodrach, wszystko wtedy mogło przestać istnieć,miał takie delikatne usta, położyłam ręce na jego karku i nie potrafiłam a raczej nie chciałam go powstrzymać...
Zeszliśmy na dół i wsieliśmy do samochodu cała drogę panowała cisza. Pokazywałam tylko Zbyszkowi jak dojechać do mojego domu. Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
-Bardzo Ci dziękuje za wspaniale spędzony wieczór-powiedziałam do Zbyszka
-Nie ma za co, to ja dziękuje - powiedział i spuścił wzrok na dół
-Pa
-To widzimy się w czwartek na treningu-oznajmił Zibi
Wyszłam z samochodu. Kiedy weszłam do domu od razu podbiegła do mnie Dominika.
-I jak było opowiadaj-była bardzo ciekawa
-Daj spokój jestem zmęczona idę spać-odpowiedziałam
-Co się stało Karola?-zapytała Domka
Nie odpowiadając nic poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku leżałam wpatrując się w sufit. Po głowie chodziły mi dziwne myśli. Do pokoju weszła Dominika
-Proszę-podała mi kubek z gorącym kakao i usiadła obok mnie
-Dziękuję-wzięłam kubek i oparłam swoja głowę o jej ramię
-Chcesz pogadać?-zapytała
-Może później- odpowiedziałam, sama nie wiedziałam czy chce komuś wszystko opowiedzieć.
Siedziałyśmy, bez słowa około godziny. Na zegarku wybiła północy. Przebrałam się w piżamę umyłam i położyłam się, Nie mogłam zasnąć cały czas myślałam o jego niebieskich oczach, o jego głosie. Rano obudziłam się strasznie nie wyspana, nie wiem o której zasnęłam ale na pewno bardzo późno. Poszłam do łazienki spojrzałam w lustro: miałam podkrążone oczy i ogólnie nie wyglądałam za dobrze. Potem zjadłam śniadanie jedna kanapkę i wypiłam szklankę soku. Kiedy rodzeństwo i mama wyszli z kuchni Dominika zapytała mnie:
-Jak się czujesz?
-Dziękuję już lepiej-odpowiedziałam
Po śniadaniu ubrałam się w jeansy kremowy sweterek i ciemne baleriny i o 7:30 wyszłam z domu.
Gdy rodzeństwo wsiadło do auta przekręciłam kluczyki i odjechałam w stronę szkoły. W szkole byliśmy po jakichś 20 minutach jazdy, ponieważ było bardzo mgliście.
Weszłam do szkoły przywitałam się z dziewczynami i usiadłam na ławce pod klasą. Dziewczyny od razu zauważyły, że coś jest nie tak, w końcu już trochę się znamy i zawsze im o wszystkim mówiłam a teraz...
-Kochana stało się coś? - zapytała Magda
Z Magdą znałam się najdłużej, zawsze mówiłam jej o wszystkim, zawsze potrafiła mi pomóc i doradzić.
-Nie, wszystko w porządku po prostu się nie wyspałam-oznajmiłam dziewczynom, ciężko mi było kłamać miałam ochotę im wszystko powiedzieć.
Zadzwonił dzwonek na lekcję. Pierwsza fizyka, siedziałam rozkojarzona wpatrzona w okno.
-Karolina hallo-zawołał mnie nauczyciel
-Tak, słucham?-zapytałam próbując się skupić
-Zapraszam do zadania
Szybko rozwiązałam przykład i usiadłam z powrotem do ławki. Na drugiej godzinie wf, miałam nadzieje że chociaż na chwilę zapomnę o wczorajszym wieczorze. Podzieliliśmy się na dwie grupy nasza klasa kontra klasa A, oczywiście wygraliśmy a ja nareszcie zaczęłam się uśmiechać. W szatni dziewczyny opowiadały mi o ich wczorajszym wieczorze w kinie.
-Karolina zapomniałyśmy Ci powiedzieć-oznajmiła Natalia
-No słucham?-zapytałam
-Wiesz koło kogo siedziałyśmy wczoraj w kinie... Koło Kurka, mowie Ci jaki on z bliska jest przystojny, a jaki umięśniony-oznajmiła Ilona
-No taki przystojny i umięśniony, że jak zajął miejsce koło nas to Ilona z wrażenia wylała na siebie całe picie-dziewczyny zaczęły się śmiać, ale mi nie było do śmiechu.
-No kochana żałuj, że Cie nie było-powiedziała Magda
-Żałuje-oznajmiłam bez emocji i udałam się pod prysznic
Dzień zleciał szybko,po południu trochę się pouczyłam na kartkówkę z niemieckiego. Wieczorem spakowałam rzeczy na trening strój, buty, butelkę wody i Mp4. Umyłam się, przebrałam w piżamę i położyłam spać. Mimo, że jeszcze dwa dni temu nie mogłam doczekać się czwartku, teraz byłam pełna obaw co do tego dnia.
Rano obudziła się o 6 zjadłam śniadanie,umyłam i pognałam do szkoły.
Lekcje płynęły dość szybko. Po zakończeniu 7 godziny lekcyjnej razem z dziewczynami przeszłyśmy na sale gimnastyczną.
-Myślicie,że już są?-zapytała Magda
-Nie wiem-odpowiedziałam, mimo że widziałam samochód Zbyszka przed szkołą
W szatni dziewczyny poprawiały makijaż i rozmawiały o tym jakby to było wspaniale gdyby któryś z siatkarzy zwrócił na nie uwagę Dzisiaj wyjątkowo szybko się przebrały i pognały na sale. Ja zmieniłam buty założyłam słuchawki na uszy, wzięłam kluczyk i wyszłam z szatni. Kiedy włożyłam kluczyk do zamka i przekręciłam zobaczyłam ciemność przed oczami lekko się wystraszyłam, ale myślałam że to któraś z dziewczyn wróciła po coś do szatni. Zdjęłam słuchawki z uszu i odwróciłam się przede mną stał Bartek.
-Karolina, Jaaa chciałem cie przeprosić...-powiedział ale nie dałam mu dokończyć
-Ja tez przepraszam nie powinnam do tego dopuścić-odpowiedziałam chociaż czułam zupełnie coś innego
-Chciałem cię przeprosić, że nie mogłem się powstrzymać, ale teraz też nie mogę, spojrzałam w jego duże niebieskie oczy.
Bartek oparł mnie o drzwi, wtedy poczułam jego ciepłe pełne usta na moich wargach, czułam jego lekko drżące ręce na moich biodrach, wszystko wtedy mogło przestać istnieć,miał takie delikatne usta, położyłam ręce na jego karku i nie potrafiłam a raczej nie chciałam go powstrzymać...
czwartek, 15 listopada 2012
VII
VII
Szybko odsunęliśmy się od siebie, zrobiło mi się gorąco. Nawet nie chciałam myśleć co by było gdyby Zbyszek zobaczył nas w tej sytuacji.
-Co macie takie miny?-zapytał Zbyszek
Ja nie mogłam wydusić słowa, Bartek tez nie rwał się do odpowiedzi.
-Choć poświecisz mi latarka,a ja wleje paliwo-powiedział Zbyszek do Bartka i wysiadł z samochodu.
Bartek spojrzał mi w oczy i bez słowa wyszedł z auta, żeby pomóc Zbyszkowi.
Ręce nie przestawały mi drżeć, nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Idę z wymarzonym chłopakiem na randkę a w czasie niej prawie całuję się z jego kumplem, to przecież do mnie nie podobne.
Miałam tylko nadzieje, że Bartek nic nie powie Zbyszkowi. Po chwili chłopcy wsiedli do auta,Zbyszek za kierownica, a Bartek obok niego. Zachowywali się normalnie chociaż Bartek był trochę mniej rozmowny niż wcześniej
-Karolina to możemy odwieść Bartka do hotelu, a potem odwiozę Cie do domu?- zapytał Zbyszek.
-Tak,jasne- odpowiedziałam, odrywając wzrok od szyby samochodu.
Szybko znaleźliśmy się pod hotelem. Bartek na pożegnanie podał rękę Zbyszkowi i pożegnał się ze mną:
-Do zobaczenia-powiedział bez uśmiechu na twarzy
-Pa - odpowiedziała bez emocji
Zbyszek poprosił, żebym przesiadła się do przodu.
-Czy nie będziesz miała nic przeciwko jeśli zabiorę Cię w jeszcze jedno miejsce?-zapytał Zbyszek z uśmiechem na ustach
-Możemy jechać-odpowiedziałam bez większego entuzjazmu
Byłam tak wstrząśnięta całą sytuacją, że wszystko było mi obojętne cały czas miała w głowie moment kiedy spojrzenie moje i Bartka spotkały się, a on zbliżył się do mnie, nie mogłam się skupić.
-Stało się jesteś jakaś inna?-zapytał z zakłopotaniem Zbyszek
-Nie, nie po prostu trochę rozbolała mnie głowa-skłamałam
Przecież nie mogłam mu powiedzieć, że jego kumpel próbował mnie pocałować a teraz nie mogę dojść do siebie.
Podjechaliśmy pod jakiś ogromny budynek, chyba jakiegoś biurowca, wysiedliśmy z samochodu.
-Zamknij oczy i daj mi rękę-powiedział Zbyszek wyciągając do mnie rękę
-Ale o co chodzi?- zapytałam z lekkim zdziwieniem
-Zaufaj mi - lekko się uśmiechnął
Na jego prośbę zamknęłam powieki i podałam mu moja prawą dłoń. Weszliśmy do budynku poczułam to przez temperaturę na dworze było dużo chłodniej . Zbyszek trzymającmoją rękę prowadził mnie. Szliśmy po schodach, było ich dość dużo. Lekko się potknęłam o jeden z nich ale Zbyszek złapał mnie mocniej i chwycił za drugą rękę.
-Nie bój się nic Ci się nie stanie trzymam Cię-oznajmił
Nagle poczułam powiew chłodnego wiatru.
-Otwórz oczy-powiedział Zbyszek
Kiedy podniosłam powieki, przed moimi oczami ukazała się panorama pięknego Malborka nocą. Zbyszek stał koło mnie, przez chwile panowała cisza.
-I jak?-zapytał po chwili Zbyszek
-Nie wiem co mam powiedzieć, mieszkam tu od dawna a nigdy nie widziałam tak pięknego widoku.-odpowiedziałam
Widok był naprawdę niesamowite, mali ludzie, poczułam się wolna na chwile zapomniałam o krepującej sytuacji w aucie. Z wrażenia nie zauważyłam, że Zbyszek dalej trzyma moja rękę po chwili puścił ją i stanął przede mną. Objoł swoimi dłońmi moją twarz.
-Nigdy nie spotkałem takiej osoby jak ty-powiedział bardzo poważnym głosem
-Zbyszek...-urwałam kiedy on zbliżył się do mnie
-Naprawdę jesteś wspaniałą osobą
Zbyszek zbliżał się do mnie. Nie wiedziałam co robić coś w środku mnie podpowiadało mi żebym nie pozwalała na ten pocałunek. Cały czas myślałam o Bartku.
-Wiesz chodźmy już późno-powiedziałam, puściłam rękę Zbyszka i odsunęłam się od niego...
Szybko odsunęliśmy się od siebie, zrobiło mi się gorąco. Nawet nie chciałam myśleć co by było gdyby Zbyszek zobaczył nas w tej sytuacji.
-Co macie takie miny?-zapytał Zbyszek
Ja nie mogłam wydusić słowa, Bartek tez nie rwał się do odpowiedzi.
-Choć poświecisz mi latarka,a ja wleje paliwo-powiedział Zbyszek do Bartka i wysiadł z samochodu.
Bartek spojrzał mi w oczy i bez słowa wyszedł z auta, żeby pomóc Zbyszkowi.
Ręce nie przestawały mi drżeć, nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Idę z wymarzonym chłopakiem na randkę a w czasie niej prawie całuję się z jego kumplem, to przecież do mnie nie podobne.
Miałam tylko nadzieje, że Bartek nic nie powie Zbyszkowi. Po chwili chłopcy wsiedli do auta,Zbyszek za kierownica, a Bartek obok niego. Zachowywali się normalnie chociaż Bartek był trochę mniej rozmowny niż wcześniej
-Karolina to możemy odwieść Bartka do hotelu, a potem odwiozę Cie do domu?- zapytał Zbyszek.
-Tak,jasne- odpowiedziałam, odrywając wzrok od szyby samochodu.
Szybko znaleźliśmy się pod hotelem. Bartek na pożegnanie podał rękę Zbyszkowi i pożegnał się ze mną:
-Do zobaczenia-powiedział bez uśmiechu na twarzy
-Pa - odpowiedziała bez emocji
Zbyszek poprosił, żebym przesiadła się do przodu.
-Czy nie będziesz miała nic przeciwko jeśli zabiorę Cię w jeszcze jedno miejsce?-zapytał Zbyszek z uśmiechem na ustach
-Możemy jechać-odpowiedziałam bez większego entuzjazmu
Byłam tak wstrząśnięta całą sytuacją, że wszystko było mi obojętne cały czas miała w głowie moment kiedy spojrzenie moje i Bartka spotkały się, a on zbliżył się do mnie, nie mogłam się skupić.
-Stało się jesteś jakaś inna?-zapytał z zakłopotaniem Zbyszek
-Nie, nie po prostu trochę rozbolała mnie głowa-skłamałam
Przecież nie mogłam mu powiedzieć, że jego kumpel próbował mnie pocałować a teraz nie mogę dojść do siebie.
Podjechaliśmy pod jakiś ogromny budynek, chyba jakiegoś biurowca, wysiedliśmy z samochodu.
-Zamknij oczy i daj mi rękę-powiedział Zbyszek wyciągając do mnie rękę
-Ale o co chodzi?- zapytałam z lekkim zdziwieniem
-Zaufaj mi - lekko się uśmiechnął
Na jego prośbę zamknęłam powieki i podałam mu moja prawą dłoń. Weszliśmy do budynku poczułam to przez temperaturę na dworze było dużo chłodniej . Zbyszek trzymającmoją rękę prowadził mnie. Szliśmy po schodach, było ich dość dużo. Lekko się potknęłam o jeden z nich ale Zbyszek złapał mnie mocniej i chwycił za drugą rękę.
-Nie bój się nic Ci się nie stanie trzymam Cię-oznajmił
Nagle poczułam powiew chłodnego wiatru.
-Otwórz oczy-powiedział Zbyszek
Kiedy podniosłam powieki, przed moimi oczami ukazała się panorama pięknego Malborka nocą. Zbyszek stał koło mnie, przez chwile panowała cisza.
-I jak?-zapytał po chwili Zbyszek
-Nie wiem co mam powiedzieć, mieszkam tu od dawna a nigdy nie widziałam tak pięknego widoku.-odpowiedziałam
Widok był naprawdę niesamowite, mali ludzie, poczułam się wolna na chwile zapomniałam o krepującej sytuacji w aucie. Z wrażenia nie zauważyłam, że Zbyszek dalej trzyma moja rękę po chwili puścił ją i stanął przede mną. Objoł swoimi dłońmi moją twarz.
-Nigdy nie spotkałem takiej osoby jak ty-powiedział bardzo poważnym głosem
-Zbyszek...-urwałam kiedy on zbliżył się do mnie
-Naprawdę jesteś wspaniałą osobą
Zbyszek zbliżał się do mnie. Nie wiedziałam co robić coś w środku mnie podpowiadało mi żebym nie pozwalała na ten pocałunek. Cały czas myślałam o Bartku.
-Wiesz chodźmy już późno-powiedziałam, puściłam rękę Zbyszka i odsunęłam się od niego...
środa, 14 listopada 2012
VI
VI
Bartek przesiadł się do mnie do tyłu i zaczęliśmy rozmawiać. Od razu złapaliśmy wspólny język. Zbyszka nie było już ponad pół godziny, a nam nie brakowało tematu. Rozmawialiśmy o siatkówce,o naszych zainteresowaniach, o tym jak ciężkie jest życie siatkarza, Kurek opowiadał też o tym jak zaczęła się Jego kariera. Czułam się z nim tak swobodnie, w ogóle nie zwracałam uwagi na upływający czas. W pewnym momencie zapadła cisza i Bartek zapytał:
-Mogę Ci zadać pytanie?
-Nom, słucham?
-Wy ze Zbyszkiem to coś poważniejszego?-zapytał poważnym głosem
Roześmiałam się.
-Wiesz, ciężko mi powiedzieć znamy się tydzień a widzieliśmy się zaledwie dwa razy-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-A, no rozumiem-uśmiechnął się Bartek
Lekko się speszyłam.
-A tak właściwie ile masz lat?-zapytał Bartek
-No wiesz, kobietę pytać o wiem-uśmiechnęłam się,- 18-stka mi nie dawno stuknęła-odpowiedziałam
-Nie wyglądasz na tyle, masz bardzo delikatna urodę-oznajmił Bartek
Uśmiechnęłam się
-A chodzisz tutaj do szkoły?-zapytał
-Tak do liceum-odpowiedziałam
-Czyli w tym roku matura?
-Niestety-odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
Wtedy Bartek usiadł wygodnie i zaczął mi opowiadać swoje perypetie z liceum. Słuchałam go uważnie W radiu usłyszałam piosenkę Eweliny Lisowskiej. Bartek zaczął śpiewać, przyłączyłam się do niego, świetnie się bawiliśmy.
-Mógłbyś pogłosić?-poprosiłam
-Jasne, rozumiem że nie chcesz słuchać mojego basu- uśmiechnął się
Miał troszkę za dużą koszulkę, kiedy nachylił się nad radiem koszula odsłoniła część jego klatki piersiowej i brzucha, zobaczyłam jego duże mięśnie był taki silny i seksowny. Bartek dalej kontynuował swoje opowieści a ja zaczęłam mu się uważniej przyglądać Zupełnie inaczej wyglądał na żywo miał takie delikatne ale szlachetne rysy twarzy, czerwone pełne usta i duże błękitne oczy, mogłam słuchać jak mówił godzinami,miał taki przyjazny i miły a jednocześnie męski głos.
-Czemu mi się tak przyglądasz?-zapytał uśmiechając się
-Przepraszam, ale po prostu na żywo jesteś trochę inny niż w telewizji-oznajmiłam z uśmiechem na twarzy
-Wiem, wiem telewizja upiększa-roześmiał się
Razem zaczęliśmy się śmiać, nagle zapadła cisza spuściłam głowę Kiedy podniosłam wzrok Bartek był bliżej mnie patrzył mi w oczy i odgarnął palcami mój brązowy kosmyk włosów który przykleił mi się do ust. Serce zaczęło mi bić mocniej, a nogi zaczęły mi drżeć. Wtedy do samochodu wszedł Zbyszek...
Bartek przesiadł się do mnie do tyłu i zaczęliśmy rozmawiać. Od razu złapaliśmy wspólny język. Zbyszka nie było już ponad pół godziny, a nam nie brakowało tematu. Rozmawialiśmy o siatkówce,o naszych zainteresowaniach, o tym jak ciężkie jest życie siatkarza, Kurek opowiadał też o tym jak zaczęła się Jego kariera. Czułam się z nim tak swobodnie, w ogóle nie zwracałam uwagi na upływający czas. W pewnym momencie zapadła cisza i Bartek zapytał:
-Mogę Ci zadać pytanie?
-Nom, słucham?
-Wy ze Zbyszkiem to coś poważniejszego?-zapytał poważnym głosem
Roześmiałam się.
-Wiesz, ciężko mi powiedzieć znamy się tydzień a widzieliśmy się zaledwie dwa razy-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-A, no rozumiem-uśmiechnął się Bartek
Lekko się speszyłam.
-A tak właściwie ile masz lat?-zapytał Bartek
-No wiesz, kobietę pytać o wiem-uśmiechnęłam się,- 18-stka mi nie dawno stuknęła-odpowiedziałam
-Nie wyglądasz na tyle, masz bardzo delikatna urodę-oznajmił Bartek
Uśmiechnęłam się
-A chodzisz tutaj do szkoły?-zapytał
-Tak do liceum-odpowiedziałam
-Czyli w tym roku matura?
-Niestety-odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
Wtedy Bartek usiadł wygodnie i zaczął mi opowiadać swoje perypetie z liceum. Słuchałam go uważnie W radiu usłyszałam piosenkę Eweliny Lisowskiej. Bartek zaczął śpiewać, przyłączyłam się do niego, świetnie się bawiliśmy.
-Mógłbyś pogłosić?-poprosiłam
-Jasne, rozumiem że nie chcesz słuchać mojego basu- uśmiechnął się
Miał troszkę za dużą koszulkę, kiedy nachylił się nad radiem koszula odsłoniła część jego klatki piersiowej i brzucha, zobaczyłam jego duże mięśnie był taki silny i seksowny. Bartek dalej kontynuował swoje opowieści a ja zaczęłam mu się uważniej przyglądać Zupełnie inaczej wyglądał na żywo miał takie delikatne ale szlachetne rysy twarzy, czerwone pełne usta i duże błękitne oczy, mogłam słuchać jak mówił godzinami,miał taki przyjazny i miły a jednocześnie męski głos.
-Czemu mi się tak przyglądasz?-zapytał uśmiechając się
-Przepraszam, ale po prostu na żywo jesteś trochę inny niż w telewizji-oznajmiłam z uśmiechem na twarzy
-Wiem, wiem telewizja upiększa-roześmiał się
Razem zaczęliśmy się śmiać, nagle zapadła cisza spuściłam głowę Kiedy podniosłam wzrok Bartek był bliżej mnie patrzył mi w oczy i odgarnął palcami mój brązowy kosmyk włosów który przykleił mi się do ust. Serce zaczęło mi bić mocniej, a nogi zaczęły mi drżeć. Wtedy do samochodu wszedł Zbyszek...
wtorek, 13 listopada 2012
V
V
We wtorek obudziłam się o 6, wstałam zjadłam miseczkę płatek, wypiłam szklankę soku, umyłam się,ubrałam i pognałam do szkoły. Przez cały dzień nie mogłam się skupić, myślałam tylko o spotkaniu ze Zbyszkiem. Odliczałam minuty do 15,o tej godzinie mieliśmy się spotkać pod kinem. W domu byłam już o 13.30.
-Cześć kochanie chodź na obiad-krzyknęła mama
-Nie mamo nie jestem głodna-odpowiedziałam
Nic bym nie przełknęła. Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam przeszukiwać moja szafę. Zastanawiałam się jak się ubrać?Elegancko,sportowo czy może bardziej sexy Spódnica, spodnie czy może jakaś zwiewna sukienka? Kiedy siedziałam na podłodze ze stertą ciuchów obok siebie do pokoju weszła Dominika.
-Co ty robisz?-zapytała
-Próbuje się w coś ubrać nie widać?
-Wybierasz się gdzieś?
-Tak, na randkę-odpowiedziałam siostrze
-Teraz to, żeś dowaliła-oznajmiła nie mogąc powstrzymać się od śmiechu
-Masz coś przeciwko?-zapytałam śmiertelnie poważnie
-Ty na serio idziesz na randkę?-zapytała z niedowierzaniem
-Yhy, ale nie mów nic mamie ani dziewczyną okey?
-Spoko, ale powiedz kto to jest?-zapytała dociekliwie
-Na razie nie chcę zapeszać powiem Ci, ale jeszcze nie teraz.
Ta odpowiedź nie zaspokoiła mojej siostry, dopytywała mnie jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Około 14:15 usłyszałam dzwonek swojego telefonu, byłam pewna że to Zbyszek.
-Hej Karola-przywitała mnie Magda
-No hej coś się stało?-zapytałam
-Nie, nie po prostu mamy zamiar dzisiaj z dziewczynami wyjść do kina miałabyś ochotę?-zapytała
Zaczęłam się jąkać i nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
-Wiesz co jaaa, nie nie mogę dzisiaj obiecałam Dominice, że pomogę jej z matmy
-Aha no szkoda rozumiem to do zobaczenia jutro pa- Magda się pożegnała i rozłączyła
Nie wiedziałam co mam robić, przecież gdyby dziewczyny mnie zauważyły, nawet nie chciałam o tym myśleć. Szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam do Zbyszka.
-Hej to ja Karolina wiesz co mam taką sprawę.-powiedziałam nieśmiało
-Hej no co tam?-zapytał Zbyszek
-Czy moglibyśmy nieco zmienić dzisiaj nasze plany i zamiast do kina wybrać się gdzie indziej i proszę nie pytaj czemu.
-Nie ma sprawy gdzie tylko zechcesz?
-To może spotkajmy się w parku
-Dobrze w takim razie jesteśmy umówieni pa do zobaczenia.
-Pa-powiedział i odłożyłam słuchawkę.
Zostało mi mało czasu, więc założyłam ciemne jeansy, kremową bluzkę 3/4 z niedużym dekoltem i buty na koturnie. Lekko podkręciłam rzęsy tuszem, popsikałam się perfumami i o 14:45 wyszłam domu.
Do parku miałam 10 minut ale szłam szybko więc na miejscu byłam już o 14:51. Szybko dostrzegłam Zbyszka, siedział na jednej z ławek z wielkim bukietem kremowym róż.
-Witam - przywitał mnie, szeroko się uśmiechnął i podał mi kwiaty
-Hej, dziękuje bardzo nie trzeba było-odpowiedziałam lekko zawstydzona.
-Pięknie wyglądasz-oznajmił
Zarumieniłam się.
-Więc co robimy- zapytał
-No nie wiem, może kręgle?
-Świetny pomysł więc chodźmy, zaparkowałem za rogiem-oznajmił z uśmiechem
Za 5 minut dotarliśmy do auta. Był to czarny peugeot. Od zawsze podobały mi się te auta. Zbyszek otworzył mi drzwi. W aucie Zbyszek włączył płytę Eneja, na początku trochę rozmawialiśmy o mnie o szkole, o planach na przyszłość, o jego karierze. Po 20 minutach byliśmy już na miejscu. Zbyszek otworzył mi drzwi i udaliśmy się na ostatnie piętro galerii handlowej, gdzie znajdowała się kręgielnia. Kupiliśmy orzeszki, dwa soki pomarańczowe i zajęliśmy stanowisko numer 7.
-No to szykuj się na ostrą rywalizację-powiedział Zbyszek
-Nie myśl sobie, że pójdzie Ci tak łatwo-odpowiedziałam
-Zobaczmy-uśmiechnął się Zbyszek
Czas tak szybko płynął graliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, czułam jakbym go znała od dawna.
Nagle zadzwonił telefon Zbyszka. Zrozumiałam tylko tyle, że to jakiś kolega Kiedy Zibi odłożył słuchawkę oznajmił mi:
-Wiesz co dzwonił Kurek, muszę podjechać po niego pod kino bo mu uciekł autobus, podjedziesz ze mną?-zapytał
Na początku, pomyślałam co będzie jak natknę się na dziewczyny, ale przecież będę siedzieć w samochodzie więc nie ma możliwości, żeby mnie zauważyły.
-Okey,to idziemy?
-Tak, już tylko zapłacę
Po chwili byliśmy już w samochodzie, jechaliśmy śpiewając najnowszy hit Eneja ,,Tak smakuje życie".
Po 15 minutach byliśmy pod kinem Bartek wsiadł do samochodu.
-Witam dzięki, że po mnie podjechałeś ale autobus odjechał mi spod nosa-oznajmił Bartek który nie zauważył mnie ponieważ siedziałam z tyłu
-Bartek pozwól to Karolina-przedstawił mnie Zbyszek
-Hej jestem Bartek, przepraszam nie zauważyłem Cię, nie przywykłem, że Zbyszek wozi na tylnym siedzeniu takie piękne kobiety,ale ja cię chyba już skądś znam-powiedział Bartek i się uśmiechnął
-No tak widzieliśmy się na turnieju-przypomniałam Bartkowi
-A rzeczywiście jak mogłem zapomnieć taką miła twarz-uśmiechnoł się
-A jak film?-zapytałam,żeby zmienić temat który mnie zawstydzał
-A nic specjalnego -uśmiechną się
-A jak film?-zapytałam,żeby zmienić temat który mnie zawstydzał
-A nic specjalnego -uśmiechną się
Jechaliśmy jakieś 10 minut kiedy nagle samochód się zatrzymał.
-Osz kurde zapomniałem zatankować-oznajmił Zbyszek
-On zawsze taki zakręcony-powiedział do mnie Bartek
-Bardzo śmieszne, niestety ale czeka mnie spacer na najbliższą stację-powiedział Zbyszek
-Idę z Tobą -odpowiedziałam
-Nie ma mowy jest zimno przeziębisz się, zostań z Barkiem w aucie ja szybko wrócę
-No okey
Zbyszek wyszedł, a ja zostałam z Bartkiem w aucie...
poniedziałek, 12 listopada 2012
IV
IV
-Hej tu ja Zbyszek możesz rozmawiać?
-Chwilowo mogę
-Czemu chwilowo?-zapytał
-Do póki do pokoju nie wejdą moje przyjaciółki i nie zaczną przesłuchania z kim rozmawiam-odpowiedziałam z uśmiechem
-Rozumiem. Mam nadzieję, że się nie rozmyśliłaś i w przyszłym tygodniu się widzimy?-zapytał Zbyszek
-Jasne, chociaż powiem Ci szczerze, że bardzo się zdziwiłam kiedy dostałam Twoją wiadomość-odpowiedziałam.
-Dlaczego?-zapytał przez śmiech
-Wiesz, ja zwykła 18-latka, nie zdarza mi się na co dzień umawiać ze sławnym siatkarzem-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Ale wyobraź sobie że pod tym niby ,,sławnym siatkarzem" kryje się też zwykły 25-latek, któremu się spodobałaś
-Nie mów tak bo mnie zawstydzasz
Wtedy usłyszałam rozmowy dziewczyn
-Z kim ona tak rozmawia?-zapytała Natalia dziewczyn
-A bo ja wiem -odpowiedziała Magda
-Widzieliście jak się śmieje do słuchawki-oznajmiła Aga
-Przestańcie to pewnie ktoś z domu-powiedziała Ilona
Pomyślałam, że szybko muszę zakończyć rozmowę, żeby dziewczyny się niczego nie domyśliły.
-Wiesz co Zbyszek ja muszę już kończyć-oznajmiłam niepocieszona
-Okey, trudno ja jeszcze zadzwonię przed spotkanie więc się jeszcze usłyszymy-odpowiedział wesoło
-No to pa
-Nom pa miłego wieczoru-powiedział słodkim a jednocześnie poważnym męskim głosem.
Kiedy odłożyłam słuchawkę do pokoju weszły dziewczyny.
-Z kim tak rozmawiałaś-zapytała Aga
-Z Dominiką (to moja młodsza siostra)-odpowiedziałam z lekko drżącym głosem
-Jasne, i tak się uśmiechałaś-z niedowierzaniem zapytała Natalia
-No a z kim ja mogłam niby rozmawiać?-zapytałam
-Dajcie jej spokój, chodźcie obejrzymy jakiś film-z opresji uratowała mnie Magda
-Świetny pomysł-oznajmiła Ilona
Włączyłyśmy ,,Pamiętnik" oglądałyśmy go już milion razy ale i tak za każdym razem ryczałyśmy.
Magda przyniosła miskę popcornu i sok. Film się skończył a my jak zwykle pochlipywałyśmy z chusteczkami w ręku. Posiedziałyśmy jeszcze kilkanaście minut i każdy rozeszła się do domu.
-Hej co tak długo?-zapytała Dominika kiedy weszłam do domu
-A zagadałyśmy się jak zwykle-odpowiedziałam
-Robię kakao chcesz?-zaproponowała młoda
-Jasne poproszę w największym kubku-oznajmiłam Domce.
Po wypiciu kakaa, wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka było już kilka minut po północy, kiedy usłyszałam wibracje mojego telefonu.
Mam nadzieję, że te kilka dni do naszego spotkania upłyną bardzo szybko nie mogę się doczekać, śpij słodko Pa. Zbyszek
Ta krótka wiadomość sprawiła , że przez kilka następnych dni banan nie schodził mi z twarzy, mimo kilku nie przyjaznych ludzi w szkole nikt nie był w stanie popsuć mi humoru. Dzień przed spotkanie zadzwonił Zbyszek i ustaliliśmy miejsce i godzinę spotkania. Nie mogłam doczekać się wtorku...
-Hej tu ja Zbyszek możesz rozmawiać?
-Chwilowo mogę
-Czemu chwilowo?-zapytał
-Do póki do pokoju nie wejdą moje przyjaciółki i nie zaczną przesłuchania z kim rozmawiam-odpowiedziałam z uśmiechem
-Rozumiem. Mam nadzieję, że się nie rozmyśliłaś i w przyszłym tygodniu się widzimy?-zapytał Zbyszek
-Jasne, chociaż powiem Ci szczerze, że bardzo się zdziwiłam kiedy dostałam Twoją wiadomość-odpowiedziałam.
-Dlaczego?-zapytał przez śmiech
-Wiesz, ja zwykła 18-latka, nie zdarza mi się na co dzień umawiać ze sławnym siatkarzem-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Ale wyobraź sobie że pod tym niby ,,sławnym siatkarzem" kryje się też zwykły 25-latek, któremu się spodobałaś
-Nie mów tak bo mnie zawstydzasz
Wtedy usłyszałam rozmowy dziewczyn
-Z kim ona tak rozmawia?-zapytała Natalia dziewczyn
-A bo ja wiem -odpowiedziała Magda
-Widzieliście jak się śmieje do słuchawki-oznajmiła Aga
-Przestańcie to pewnie ktoś z domu-powiedziała Ilona
Pomyślałam, że szybko muszę zakończyć rozmowę, żeby dziewczyny się niczego nie domyśliły.
-Wiesz co Zbyszek ja muszę już kończyć-oznajmiłam niepocieszona
-Okey, trudno ja jeszcze zadzwonię przed spotkanie więc się jeszcze usłyszymy-odpowiedział wesoło
-No to pa
-Nom pa miłego wieczoru-powiedział słodkim a jednocześnie poważnym męskim głosem.
Kiedy odłożyłam słuchawkę do pokoju weszły dziewczyny.
-Z kim tak rozmawiałaś-zapytała Aga
-Z Dominiką (to moja młodsza siostra)-odpowiedziałam z lekko drżącym głosem
-Jasne, i tak się uśmiechałaś-z niedowierzaniem zapytała Natalia
-No a z kim ja mogłam niby rozmawiać?-zapytałam
-Dajcie jej spokój, chodźcie obejrzymy jakiś film-z opresji uratowała mnie Magda
-Świetny pomysł-oznajmiła Ilona
Włączyłyśmy ,,Pamiętnik" oglądałyśmy go już milion razy ale i tak za każdym razem ryczałyśmy.
Magda przyniosła miskę popcornu i sok. Film się skończył a my jak zwykle pochlipywałyśmy z chusteczkami w ręku. Posiedziałyśmy jeszcze kilkanaście minut i każdy rozeszła się do domu.
-Hej co tak długo?-zapytała Dominika kiedy weszłam do domu
-A zagadałyśmy się jak zwykle-odpowiedziałam
-Robię kakao chcesz?-zaproponowała młoda
-Jasne poproszę w największym kubku-oznajmiłam Domce.
Po wypiciu kakaa, wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka było już kilka minut po północy, kiedy usłyszałam wibracje mojego telefonu.
Mam nadzieję, że te kilka dni do naszego spotkania upłyną bardzo szybko nie mogę się doczekać, śpij słodko Pa. Zbyszek
Ta krótka wiadomość sprawiła , że przez kilka następnych dni banan nie schodził mi z twarzy, mimo kilku nie przyjaznych ludzi w szkole nikt nie był w stanie popsuć mi humoru. Dzień przed spotkanie zadzwonił Zbyszek i ustaliliśmy miejsce i godzinę spotkania. Nie mogłam doczekać się wtorku...
niedziela, 11 listopada 2012
III
III
Hej tu Zibi dzisiaj zdążyliśmy zamienić tylko kilka słów ze sobą, wydajesz się być bardzo miłą osobą, Przyjeżdżamy do Malborka dwa dni przed treningiem może wybralibyśmy się na jakiś spacer czy do kina ?Daj znać czy ci to odpowiada. Pozdrawiam. Zbyszek
Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę czytałam wiadomość kilka razy, to nie mogła być prawda.
Zastanawiałam się przez godzinę co w ogóle odpisać, wiedziałam na pewno że się zgodzę na to spotkanie ale nie wiedziałam jak poskładać słowa. W końcu skleciłam jedno zdanie:
Jeśli tylko dożyję :D, bardzo chętnie się z Tobą spotkam, daj znać tylko dokładnie gdzie i kiedy. Karola
Zamknęłam laptopa i położyłam się spać. Przez dwie godziny nie mogłam zasnąć, różne myśli przychodziły mi do głowy: może ktoś sobie ze mnie żartuje może pomylił i ta wiadomość nie miała przyjść do mnie, szukałam jakieś wytłumaczenia chociaż tak naprawdę nie chciałam znaleźć wytłumaczenia, chciałam myśleć, że sławny, przystojny siatkarz z którym zawsze chciałam chociaż porozmawiać zaprosił mnie na randkę.
W końcu zasnęłam noc upłynęła bardzo szybko, rano gdy tylko podniosłam głowę włączyłam laptopa żeby sprawdzić czy przyszła jakaś wiadomość od Zbyszka. Niestety skrzynka była pusta. Wyłączyłam komputer i poszłam zjeść śniadanie; zjadłam dwa tosty i wypiłam gorącom herbatę, potem poranna toaleta. Ubrałam jeansową spódniczke i niebieski sweterek i wyszłam z domu. Zapakowałam rodzeństwo do samochodu i pojechaliśmy do szkoły. 10 minut później byłam już w budynku.
-Hejj Karola, niech Ci Natalia opowie co je się śniło-powiedziała Ilona
-Hej no zamieniam się w słuch
-Śniło mi się, że zaczęłaś się spotykać z Bartmanem czaisz?-oznajmiła mi Natalia
-Ja i Bartman weź dziewczyno co ty brałaś przed snem-odpowiedziałam
Dziewczyny zaczęły się śmiać ja zresztą też.
Pomyślałam, że będzie lepiej jak narazie dziewczyną nic nie będę mówiła.
Zadzwonił dzwonek i wszystkie udałyśmy się na lekcje dzień ciagnoł się wyjątkowo długo,tym bardziej że nie mogłam się doczekać kiedy włączę laptopa i zobaczę czy Zibi coś napisał. Zadzwonił dzwonek na
ostania lekcje. Pożegnałam się z dziewczynami i poszłam do samochodu ta czekało juz na mnie rodzeństwo.
Szybko dojechaliśmy do domu. Zjadłam szybko obiad i włączyłam komputer, miałam jedna wiadomość.
Bardzo się ciesze, że zgodziłaś się ze mną spotkać, a może wymienimy się numerami telefonu? Napisz mi twój a ja wieczorem zadzwonię. Więc do usłyszenia. Pozdrawiam Zibi
Oczywiście bez zastanowienia napisałam swój numer telefonu. Wieczorem umówiłam się z dziewczynami więc nie mogłam nie pójść. Spotkałyśmy się u Magdy o 19. Gadałyśmy o najświeższych szkolnych ploteczkach, o studniówce i o innych rzeczach.Cały czas patrzyłam na telefon, kiedy szłam do łazienki brałam go ze sobą. O 21 zaczęłam myśleć, że może już nie zadzwoni. Wyszłyśmy z dziewczynami na balkon aby pooglądać niebo, tamtej nocy było wyjątkowo gwieździste. Rozmawiałyśmy o partnerach na studniówkę każda przedstawiła swój ideał, jednak każdej był podobny, musiał umieć tańczyć, być w miarę przystojny i umieć się zachować. Wtedy usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Weszłam do domu i odebrałam telefon, nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
-Tak słucham...
Hej tu Zibi dzisiaj zdążyliśmy zamienić tylko kilka słów ze sobą, wydajesz się być bardzo miłą osobą, Przyjeżdżamy do Malborka dwa dni przed treningiem może wybralibyśmy się na jakiś spacer czy do kina ?Daj znać czy ci to odpowiada. Pozdrawiam. Zbyszek
Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę czytałam wiadomość kilka razy, to nie mogła być prawda.
Zastanawiałam się przez godzinę co w ogóle odpisać, wiedziałam na pewno że się zgodzę na to spotkanie ale nie wiedziałam jak poskładać słowa. W końcu skleciłam jedno zdanie:
Jeśli tylko dożyję :D, bardzo chętnie się z Tobą spotkam, daj znać tylko dokładnie gdzie i kiedy. Karola
Zamknęłam laptopa i położyłam się spać. Przez dwie godziny nie mogłam zasnąć, różne myśli przychodziły mi do głowy: może ktoś sobie ze mnie żartuje może pomylił i ta wiadomość nie miała przyjść do mnie, szukałam jakieś wytłumaczenia chociaż tak naprawdę nie chciałam znaleźć wytłumaczenia, chciałam myśleć, że sławny, przystojny siatkarz z którym zawsze chciałam chociaż porozmawiać zaprosił mnie na randkę.
W końcu zasnęłam noc upłynęła bardzo szybko, rano gdy tylko podniosłam głowę włączyłam laptopa żeby sprawdzić czy przyszła jakaś wiadomość od Zbyszka. Niestety skrzynka była pusta. Wyłączyłam komputer i poszłam zjeść śniadanie; zjadłam dwa tosty i wypiłam gorącom herbatę, potem poranna toaleta. Ubrałam jeansową spódniczke i niebieski sweterek i wyszłam z domu. Zapakowałam rodzeństwo do samochodu i pojechaliśmy do szkoły. 10 minut później byłam już w budynku.
-Hejj Karola, niech Ci Natalia opowie co je się śniło-powiedziała Ilona
-Hej no zamieniam się w słuch
-Śniło mi się, że zaczęłaś się spotykać z Bartmanem czaisz?-oznajmiła mi Natalia
-Ja i Bartman weź dziewczyno co ty brałaś przed snem-odpowiedziałam
Dziewczyny zaczęły się śmiać ja zresztą też.
Pomyślałam, że będzie lepiej jak narazie dziewczyną nic nie będę mówiła.
Zadzwonił dzwonek i wszystkie udałyśmy się na lekcje dzień ciagnoł się wyjątkowo długo,tym bardziej że nie mogłam się doczekać kiedy włączę laptopa i zobaczę czy Zibi coś napisał. Zadzwonił dzwonek na
ostania lekcje. Pożegnałam się z dziewczynami i poszłam do samochodu ta czekało juz na mnie rodzeństwo.
Szybko dojechaliśmy do domu. Zjadłam szybko obiad i włączyłam komputer, miałam jedna wiadomość.
Bardzo się ciesze, że zgodziłaś się ze mną spotkać, a może wymienimy się numerami telefonu? Napisz mi twój a ja wieczorem zadzwonię. Więc do usłyszenia. Pozdrawiam Zibi
Oczywiście bez zastanowienia napisałam swój numer telefonu. Wieczorem umówiłam się z dziewczynami więc nie mogłam nie pójść. Spotkałyśmy się u Magdy o 19. Gadałyśmy o najświeższych szkolnych ploteczkach, o studniówce i o innych rzeczach.Cały czas patrzyłam na telefon, kiedy szłam do łazienki brałam go ze sobą. O 21 zaczęłam myśleć, że może już nie zadzwoni. Wyszłyśmy z dziewczynami na balkon aby pooglądać niebo, tamtej nocy było wyjątkowo gwieździste. Rozmawiałyśmy o partnerach na studniówkę każda przedstawiła swój ideał, jednak każdej był podobny, musiał umieć tańczyć, być w miarę przystojny i umieć się zachować. Wtedy usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Weszłam do domu i odebrałam telefon, nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
-Tak słucham...
sobota, 10 listopada 2012
II
II
W czwartkowy poranek budzik obudził mnie już o godzinie 6, pod szkołą musieliśmy być już na 7.
Zjadłam kilka kanapek wypiłam kubek kakao i udałam się do łazienki. Otwierając szafę miałam oczywiście dylemat co założyć wybrałem jeansowe rurki, cytrynową bokserkę i granatowy sweterek, następnie spakowałam ochraniacze ,dwie butelki wody, kilka kanapek i wyszłam z domu. Włożyłam kluczyki do stacyjki i odjechałam w stronę szkoły. Jadąc włączyłam najnowszą piosenkę Weekendu -za każda chwilę z Tobą i podśpiewywałam sobie. Za 5 minut byłam na miejscu zaparkowałam samochód i weszłam do szkoły tam przywitałam się z dziewczynami.
-Cześć kochane- przywitałam dziewczyny i ucałowałam je w policzek
-I jak przyśniła Ci się nasza nagroda-zapytała Aga
-Niestety nie-odpowiedziałam
Po chwili zawołał nas wychowawca i wsiadłyśmy do busa, po dwu- godzinnej podróży byłyśmy już na miejscu. Weszłyśmy na ogromną hale, dowiedziałyśmy się że mamy grać 4 mecze. W szatni rozmawiałyśmy o tym co może być nagrodą, zżerała nas ciekawość, ale musiałyśmy być cierpliwe. Po przebraniu wyszłyśmy na hale pierwszy mecz nasze LO przeciwko szkole z Buska. Poszło gładko wygrałyśmy bez większych komplikacji, tak jak trzy kolejne mecze. Ostatni mecz o pierwsze miejsce miałyśmy rozegrać z gospodarzami czyli z Ostrowcem.Tamtejsza drużyny miała niezły doping ale my nigdy się nie poddajemy. Pierwszy set poszedł gładko wygrałyśmy 25:20. W drugim nie było już tak łatwo poziom był wyrównany 25:25 . Pan poprosił o czas dla naszej drużyny.
-Dziewczęta zapomnijcie o nagrodzie skupcie się na tym secie można to wygrać, skoncentrujcie się i dajemy z siebie wszystko-zmobilizował nas wf-ista.
-,,Kulą w łeb i jeb"-wygłosiłyśmy nasz mobilizujący okrzyk
Poszłam na zagrywkę byłam strasznie zdenerwowana wiedziałam, że wszystko jest w moich rękach. Podrzuciłam piłkę i uderzyłam z całej siły.
-Brawo!-usłyszałam naszego wychowawce
Był to as serwisowy,cieszyłam się niezmiernie. Następną zagrywkę nasze przeciwniczki już odebrały, piłka przeszła na naszą stronę, odebrała Magda, Ilona wystawiła a Aga zaatakowała, dzięki czemu zdobyłyśmy ostatni punkt. Byłyśmy zachwycone najlepsze w województwie nie da się opisać tego uczucia. Wszystkie udałyśmy się do szatni byłyśmy takie, podekscytowane.
-Dziewczyny wiedziałam, że to wygramy jesteśmy The best gwiazdy!-krzyknęła Magda
Wszystkie przyznałyśmy jej racje. Po chwili odpoczynku zawołał nas Pan na uroczyste zakończenie i wręczenie nagród. 3-miejsce zajęła szkoła z Buska, 2-Ostrowiec
-1-miejsce w Wojewódzkim Turnieju Piłki Siatkowej zajęło LO Malbork-ogłosiła dyrektor tamtejszej szkoły
Wyszłam po nagrodę i dyplom, byłam taka dumna z naszej drużyny.
-Serdeczne gratulacje, a teraz wasza nagroda...-powiedziała pani dyrektor
Wszystkie rozglądałyśmy się po sali, nagle otworzyły się drzwi i weszło kilka wysokich facetów z naszej kadry narodowej: Kurek, Bartman,Nowakowski,Kubiak i Żygadło.
-To jest wasza nagroda, trening pod okiem naszych wspaniałych siatkarzy-poinformowała Pani dyrektor
My z niedowierzaniem zaczęłyśmy piszczeć ze szczęścia.
-Mam nadzieje, że będzie nam się miło współpracować.-powiedział Kurek
-Pewnie, za tydzień przyjeżdżamy do waszej szkoły i zobaczymy czy naprawdę jesteście takie dobre.-poinformował Bartman.
Przywitałyśmy się z chłopakami, byłam taka podekscytowana nie wiedziałam o czym z nimi rozmawiać.
Pierwszy podał mi rękę Bartman.
-To ty jesteś kapitanem?-zapytał
-Tak jakby-odpowiedziałam drżącym głosem
-Witam Zbigniew Bartman a ty?
-Karolina Brzeg
-Miło mi.więc za tydzień zagramy razem, damy wam niezły wycisk-powiedział Zibi
-To się jeszcze okaże.-uśmiechnęłam się
Niestety, zdążyliśmy zamieć tylko te dwa słowa, kiedy pan wychowawca zawołał nas, że musimy już jechać.
Droga zleciała szybko z słuchawkami w uszach wyobrażałam sobie nasz trening pod okiem mistrzów.
Około 20 byłam już w domu.
-I jak?- w progu powitała mnie mama
-Świetnie, ale wszystko opowiem Ci jutro dziś marze tylko o kąpieli i łóżku.
-Dobrze kochanie-odpowiedziała mama
Wzięłam gorącą kąpiel, zjadłam dwa naleśniki i weszłam na chwilę na jeden z portali społecznościowych.
Zauważyłam ikonkę z napisem masz jedną wiadomość. Kiedy ją otworzyłam, niemal zemdlałam z wrażenia...
W czwartkowy poranek budzik obudził mnie już o godzinie 6, pod szkołą musieliśmy być już na 7.
Zjadłam kilka kanapek wypiłam kubek kakao i udałam się do łazienki. Otwierając szafę miałam oczywiście dylemat co założyć wybrałem jeansowe rurki, cytrynową bokserkę i granatowy sweterek, następnie spakowałam ochraniacze ,dwie butelki wody, kilka kanapek i wyszłam z domu. Włożyłam kluczyki do stacyjki i odjechałam w stronę szkoły. Jadąc włączyłam najnowszą piosenkę Weekendu -za każda chwilę z Tobą i podśpiewywałam sobie. Za 5 minut byłam na miejscu zaparkowałam samochód i weszłam do szkoły tam przywitałam się z dziewczynami.
-Cześć kochane- przywitałam dziewczyny i ucałowałam je w policzek
-I jak przyśniła Ci się nasza nagroda-zapytała Aga
-Niestety nie-odpowiedziałam
Po chwili zawołał nas wychowawca i wsiadłyśmy do busa, po dwu- godzinnej podróży byłyśmy już na miejscu. Weszłyśmy na ogromną hale, dowiedziałyśmy się że mamy grać 4 mecze. W szatni rozmawiałyśmy o tym co może być nagrodą, zżerała nas ciekawość, ale musiałyśmy być cierpliwe. Po przebraniu wyszłyśmy na hale pierwszy mecz nasze LO przeciwko szkole z Buska. Poszło gładko wygrałyśmy bez większych komplikacji, tak jak trzy kolejne mecze. Ostatni mecz o pierwsze miejsce miałyśmy rozegrać z gospodarzami czyli z Ostrowcem.Tamtejsza drużyny miała niezły doping ale my nigdy się nie poddajemy. Pierwszy set poszedł gładko wygrałyśmy 25:20. W drugim nie było już tak łatwo poziom był wyrównany 25:25 . Pan poprosił o czas dla naszej drużyny.
-Dziewczęta zapomnijcie o nagrodzie skupcie się na tym secie można to wygrać, skoncentrujcie się i dajemy z siebie wszystko-zmobilizował nas wf-ista.
-,,Kulą w łeb i jeb"-wygłosiłyśmy nasz mobilizujący okrzyk
Poszłam na zagrywkę byłam strasznie zdenerwowana wiedziałam, że wszystko jest w moich rękach. Podrzuciłam piłkę i uderzyłam z całej siły.
-Brawo!-usłyszałam naszego wychowawce
Był to as serwisowy,cieszyłam się niezmiernie. Następną zagrywkę nasze przeciwniczki już odebrały, piłka przeszła na naszą stronę, odebrała Magda, Ilona wystawiła a Aga zaatakowała, dzięki czemu zdobyłyśmy ostatni punkt. Byłyśmy zachwycone najlepsze w województwie nie da się opisać tego uczucia. Wszystkie udałyśmy się do szatni byłyśmy takie, podekscytowane.
-Dziewczyny wiedziałam, że to wygramy jesteśmy The best gwiazdy!-krzyknęła Magda
Wszystkie przyznałyśmy jej racje. Po chwili odpoczynku zawołał nas Pan na uroczyste zakończenie i wręczenie nagród. 3-miejsce zajęła szkoła z Buska, 2-Ostrowiec
-1-miejsce w Wojewódzkim Turnieju Piłki Siatkowej zajęło LO Malbork-ogłosiła dyrektor tamtejszej szkoły
Wyszłam po nagrodę i dyplom, byłam taka dumna z naszej drużyny.
-Serdeczne gratulacje, a teraz wasza nagroda...-powiedziała pani dyrektor
Wszystkie rozglądałyśmy się po sali, nagle otworzyły się drzwi i weszło kilka wysokich facetów z naszej kadry narodowej: Kurek, Bartman,Nowakowski,Kubiak i Żygadło.
-To jest wasza nagroda, trening pod okiem naszych wspaniałych siatkarzy-poinformowała Pani dyrektor
My z niedowierzaniem zaczęłyśmy piszczeć ze szczęścia.
-Mam nadzieje, że będzie nam się miło współpracować.-powiedział Kurek
-Pewnie, za tydzień przyjeżdżamy do waszej szkoły i zobaczymy czy naprawdę jesteście takie dobre.-poinformował Bartman.
Przywitałyśmy się z chłopakami, byłam taka podekscytowana nie wiedziałam o czym z nimi rozmawiać.
Pierwszy podał mi rękę Bartman.
-To ty jesteś kapitanem?-zapytał
-Tak jakby-odpowiedziałam drżącym głosem
-Witam Zbigniew Bartman a ty?
-Karolina Brzeg
-Miło mi.więc za tydzień zagramy razem, damy wam niezły wycisk-powiedział Zibi
-To się jeszcze okaże.-uśmiechnęłam się
Niestety, zdążyliśmy zamieć tylko te dwa słowa, kiedy pan wychowawca zawołał nas, że musimy już jechać.
Droga zleciała szybko z słuchawkami w uszach wyobrażałam sobie nasz trening pod okiem mistrzów.
Około 20 byłam już w domu.
-I jak?- w progu powitała mnie mama
-Świetnie, ale wszystko opowiem Ci jutro dziś marze tylko o kąpieli i łóżku.
-Dobrze kochanie-odpowiedziała mama
Wzięłam gorącą kąpiel, zjadłam dwa naleśniki i weszłam na chwilę na jeden z portali społecznościowych.
Zauważyłam ikonkę z napisem masz jedną wiadomość. Kiedy ją otworzyłam, niemal zemdlałam z wrażenia...
piątek, 9 listopada 2012
I
Prolog
Mam na imię Karolina mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej. Chodzę do klasy z rozszerzoną biologią i chemią. Interesuję się sportem, muzyką, w wolnych chwilach spotkam się z moimi przyjaciółkami.
Odkąd tylko pamiętam chodzę na treningi piłki siatkowej,jestem kapitanem szkolnej druzyny. Kiedy wychodzę na boisko czuję się w swoim żywiole, wiem wtedy że wszyscy na mnie patrzą dopingują, a ja muszę zrobić wszystko żeby ich nie zawieść.
Był wtorek pierwsza lekcja chemia, powtórka do matury, ale na szczęście na drugiej godzinie wf .
Idąc z dziewczynami na salę gimnastyczną obgadywałyśmy sprawę studniówki, kwestie organizacyjne oraz co która zakłada. Gdy weszłyśmy do szatni włączyłyśmy odtwarzacz w telefonie i słuchałyśmy najnowszych hitów i wybierałyśmy co jeszcze trzeba zgrać na studniówkę Gdy zadzwonił dzwonek cała nasza piątka oraz inne dziewczyny udałyśmy się na sale aby rozpocząć rozgrzewkę. Zanim wzięłyśmy piłki zawołał nas nauczyciel (który jest jednocześnie naszym wychowawcą).
-Witam dziewczęta
-Dzień dobry-krzyknęłyśmy hurem
-Właśnie wracam od Pani dyrektor do szkoły przyszło zaproszenie na zawody wojewódzkie w piłkę siatkową do Ostrowca.
Wszystkie bardzo się ucieszyłyśmy, wolny dzień ze szkoły, wycieczka, poznanie nowych ludzi no i możliwość bycia najlepszymi w województwie.
-Proszę pana, więc kiedy jedziemy?- zapytałam
-Zawody zaplanowane są na 8 listopada czyli pojutrze-oznajmił nasz wychowawca
-To świetnie dzisiaj i jutro trening a w czwartek pokazujemy w Ostrowcu na co nas stać-krzyknęła Magda, libero naszej drużyny.
-To jeszcze nie wszystko-powiedział wychowawca.
Wszystkie stałyśmy wpatrzone w wf-istę.
-Za zwycięstwo w turnieju przewidziana jest nagroda inna niż zwykle,ale to niespodzianka więc nie mogę wam powiedzieć.
Wszystkie westchnęłyśmy z żalem, no ale cóż jak niespodzianka to niespodzianka.
Po lekcji wf w szatni zastanawiałyśmy się z dziewczynami co to może być za nagroda.
-Może to wycieczka dookoła świata-powiedziała Aga
-Albo zagranie w reklamie u boku jakiejś gwiazdy siatkówki- krzyknęła Ilona
-O tak Nowakowski, Kurek i ci wszyscy uwielbiam ich-oznajmiłam dziewczyną.
-Yhy możecie sobie pomarzyć dziewczęta- na ziemie sprowadziła nas Natalia
Wszystkie zaczełyśmy się śmiać i po przebraniu się opuściłyśmy szatnię. Lekcje szybko upłynęły po południu trening, kolacja i sen. Następny dzień podobnie. I wreszcie nadszedł oczekiwany czwartek.
-
Mam na imię Karolina mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej. Chodzę do klasy z rozszerzoną biologią i chemią. Interesuję się sportem, muzyką, w wolnych chwilach spotkam się z moimi przyjaciółkami.
Odkąd tylko pamiętam chodzę na treningi piłki siatkowej,jestem kapitanem szkolnej druzyny. Kiedy wychodzę na boisko czuję się w swoim żywiole, wiem wtedy że wszyscy na mnie patrzą dopingują, a ja muszę zrobić wszystko żeby ich nie zawieść.
Był wtorek pierwsza lekcja chemia, powtórka do matury, ale na szczęście na drugiej godzinie wf .
Idąc z dziewczynami na salę gimnastyczną obgadywałyśmy sprawę studniówki, kwestie organizacyjne oraz co która zakłada. Gdy weszłyśmy do szatni włączyłyśmy odtwarzacz w telefonie i słuchałyśmy najnowszych hitów i wybierałyśmy co jeszcze trzeba zgrać na studniówkę Gdy zadzwonił dzwonek cała nasza piątka oraz inne dziewczyny udałyśmy się na sale aby rozpocząć rozgrzewkę. Zanim wzięłyśmy piłki zawołał nas nauczyciel (który jest jednocześnie naszym wychowawcą).
-Witam dziewczęta
-Dzień dobry-krzyknęłyśmy hurem
-Właśnie wracam od Pani dyrektor do szkoły przyszło zaproszenie na zawody wojewódzkie w piłkę siatkową do Ostrowca.
Wszystkie bardzo się ucieszyłyśmy, wolny dzień ze szkoły, wycieczka, poznanie nowych ludzi no i możliwość bycia najlepszymi w województwie.
-Proszę pana, więc kiedy jedziemy?- zapytałam
-Zawody zaplanowane są na 8 listopada czyli pojutrze-oznajmił nasz wychowawca
-To świetnie dzisiaj i jutro trening a w czwartek pokazujemy w Ostrowcu na co nas stać-krzyknęła Magda, libero naszej drużyny.
-To jeszcze nie wszystko-powiedział wychowawca.
Wszystkie stałyśmy wpatrzone w wf-istę.
-Za zwycięstwo w turnieju przewidziana jest nagroda inna niż zwykle,ale to niespodzianka więc nie mogę wam powiedzieć.
Wszystkie westchnęłyśmy z żalem, no ale cóż jak niespodzianka to niespodzianka.
Po lekcji wf w szatni zastanawiałyśmy się z dziewczynami co to może być za nagroda.
-Może to wycieczka dookoła świata-powiedziała Aga
-Albo zagranie w reklamie u boku jakiejś gwiazdy siatkówki- krzyknęła Ilona
-O tak Nowakowski, Kurek i ci wszyscy uwielbiam ich-oznajmiłam dziewczyną.
-Yhy możecie sobie pomarzyć dziewczęta- na ziemie sprowadziła nas Natalia
Wszystkie zaczełyśmy się śmiać i po przebraniu się opuściłyśmy szatnię. Lekcje szybko upłynęły po południu trening, kolacja i sen. Następny dzień podobnie. I wreszcie nadszedł oczekiwany czwartek.
-
Subskrybuj:
Posty (Atom)