XIII
-Zbyszek, co ty... przecież to ja Karolina
-Jaka Karolina?-zapytał
Nie wiedziałam, o co chodzi. Na początku myślałam, ze może nie chciał mnie znać po tym co mu zrobiłam.
Do sali weszła mama Zbyszka.
-Kochanie, on Cie nie pamięta Ma zanik pamięci, nie wie co wydarzyło sie ostatnio w jego życiu.-powiedziała mi mama Zbyszka, byłam bardzo smutna
-Ale, jak to w ogóle mnie nie pamięta?-zapytałam z niedowierzaniem
-Niestety nie, ale jest nadzieja, że kiedyś sobie przypomni-odpowiedziała mama Zbyszka
Zbyszek leżał, przysłuchując się naszej rozmowie. Nie, wiedział chyba o co chodzi bo dziwnie się przyglądał, aż w końcu zapytał:
-Mamo, kto to jest?-zapytał Zbyszek
-To jest Karolina byliście razem przed wypadkiem-odpowiedziała mama Zbyszka, nie wiedziałam co mam powiedzieć, ciężko mi było zaprzeczyć
-Nic nie pamiętam, skąd ją znam?-dopytywał
-Poznałeś ją tutaj w Malborku-odpowiedziała kobieta
Podeszłam bliżej łóżka, Zbyszek złapał mnie za rękę nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć,cięzko mi było powiedzieć wprost oszukałam Cię, jestem z Twoim kolegą a my nigdy nie byliśmy razem.
Usiadłam na łóżku obok Zbyszka.
-Proszę opowiedz mi wszystko-poprosił mnie Zbyszek
-Wiesz,ja już muszę iść...-wybiegłam bez słowa, nie wiedziałam co mam zrobić.
Wyszłam ze szpitala, wsiadłam do samochodu kiedy usłyszałam mój dzwoniący telefon.
-Cześć to ja Bartek nie przeszkadzam?-kiedy usłyszałam jego głos, od razu poprawił mi się humor
-Nie nie-odpowiedziałam
-Ja nie wyjechałem jeszcze z Malborka możemy się spotkać wieczorem?-zapytał
-No dobrze-odpowiedziałam
-Na tym mostku co ostatnio?
-Dobrze będę o 17-odpowiedziałam
-Pa
Odłożyłam telefon,i włożyłam kluczyki do stacyjki i pojechałam do domu. Zaparkowałam na podjeździe i weszłam do domu. Rodziców jeszcze nie było. Gdy tylko przekroczyłam próg domu podbiegła do mnie Dominika:
-Co ze Zbyszkiem?-zapytała
-Obudził się ale mnie nie pamięta...
-Coo?-zapytała z niedowierzaniem
-No tak stracił pamięć w wyniku urazu głowy-odpowiedziałam Dominice
-Masakra... zrobić kakao?-zapytała z troską
-Nie, wiesz co ja zaraz wychodzę spotkać się z Bartkiem-odpowiedziałam
-Pogodziliście się?
-Nie..a właściwie to nie wiem okaże się dzisiaj
O 16:45 wyjechałam z pod domu na miejscu byłam kilka minut po 17. Weszłam na mostek, ale Bartka nie było. Czekałam, patrząc na nurt płynącej tam rzeczki, wtedy poczułam ciepło jego dłoni na swojej twarzy, zasłonił mi oczy, czułam się dokładnie tak samo jak wtedy przed treningiem,. Miał delikatne dłonie, ale jednocześnie silne...
-Nic nie mów mam dla ciebie niespodziankę-powiedział zawiązując mi oczy jedwabną chustką.
Nie powiedziałam ani słowa, trzymałam go za rękę, szliśmy przez jakieś 10 minut nie odzywając się.
-Długo jeszcze?-zapytałam,byłam ciekawa
-Niee, bądź cierpliwa-powiedział
Weszliśmy do budynku, potem poczułam lekki wstrząs była to chyba winda, potem usłyszałam otwierające się drzwi, następnie ktoś je zamknął Poczułam jak Bartek rozwiązuje chustkę, otworzyłam oczy. Był to pokój w hotelu,ten w którym ostatnio byłam ale wyglądał on zupełnie inaczej. Na łóżku były rozsypane płatki krwisto-czerwonych róż, po całym pomieszczeniu były porozstawiane kremowe świece, wszystko wyglądało jak z bajki,nie wiedziałam co powiedzieć. Bartek stał tuż obok mnie, z ogromnym bukietem róż:
-Przepraszam Cię, nie powinienem wtedy był tak wyjść-powiedział patrząc mi w oczy i podał mi kwiaty
-Ja tez nie potrzebnie się uniosła-odpowiedziałam
-Tak bardzo mi Ciebie brakowało-powiedział i zaczął całować mnie po szyi
-Bartek, muszę Ci coś powiedzieć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz