czwartek, 28 marca 2013

XLIII

XLIII

Pierwsza myśl, to chyba nie dzieje się naprawdę, mała przytulna knajpka, Bartek klęczący przede mną z pierścionkiem i kilkanaście osób patrzących na mnie i czekających na moją odpowiedź.
Jeszcze kilka miesięcy temu patrzyłam na Bartka z przed telewizora, wzdychając i marząc, żeby kiedyś móc chociaż zamienić z nim kilka słów. Teraz on prosi mnie o rękę, historia jak z jakiegoś filmu, albo opowieści... Pewnie tysiące dziewczyn będących na moim miejscu nie zastanawiałoby się ani chwili, ale przez moje jedno słowo mogło zmienić się całe moje życie. Kiedy Bartek zadał mi to pytanie tysiące myśli przechodziło mi przez głowę miedzy innymi przypomniałam sobie o naszej ostatniej kłótni, ale widziałam też te piękne chwile.

-Tak-odpowiedziałam, wszyscy zaczęli bić brawo, Bartek mocno mnie przytulił ale do mnie chyba jeszcze nie docierało to co tak naprawdę się dzieje.
-Dziękuję-szepnął mi do ucha

Nie pamiętam dokładnie całego wieczoru, wszystko działo się bardzo szybko. Wróciliśmy do pokoju.

-Wezmę szybki prysznic i wraca do Ciebie-powiedział Bartek i poszedł do łazienki.
-Okey-odpowiedziałam

Położyłam się na łóżku i wpatrywałam  w sufit. Zastanawiałam się jak to teraz będzie, ja jako mężatka, nie... W ogóle co na to rodzice, patrzyłam na mój pierścionek błyszczący na palcu i nie wyobrażałam sobie reakcji taty, w właściwe wyobrażałam sobie... ale wole o tym nie myśleć, chociaż przez ten jeden wieczór.
Rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam.

-Sory, że przeszkadzam ale nie wiesz gdzie jest Dominika?-zapytał stojący w drzwiach Zbyszek
-Niee ale o co chodzi?
-Nie wiem w ogóle jest jakaś dziwna nie swoja... Wyszła na chwilę mówiła, że dzwoni wasza mama a nie ma jej już kilkadziesiąt minut...
-Może spróbuj zadzwonić-zaproponowałam
-Już próbowałem zajęte, dobra nie przeszkadzam może po prostu poszła na spacer, jeszcze raz przepraszam
-Nie no w porządku daj znać jak się znajdzie, ja też spróbuje zadzwonić
-Dzięki-powiedział Zbyszek i odszedł.

Ja od razu wzięłam do ręki telefon i próbowałam się skontaktować z Dominiką, ale cały czas było zajęte... Wiedziałam, że moja siostra coś kombinuje. Kiedy dzwoniłam do niej chyba dziesiąty raz z kolei w końcu odebrała.

-No co tam?-powiedziała
-Dziewczyno gdzie Ty jesteś, Zbyszek Cię szuka ja się o Ciebie martwię gdzie Ty się podziewasz?
-Musiałam zadzwonić w pewno miejsce
-Za 5 minut na dole
-Ale...-próbowała się sprzeciwić
-Zaraz tam będę to porozmawiamy-odłożyłam słuchawkę

Powiedziałam Bartkowi, że idę na chwile do Dominiki i wyszłam z pokoju. Usiadłyśmy z Dominiką na kanapach koło recepcji.

-Dominika co Ty kombinujesz?-zapytałam
-O co Ci chodzi...
-Przecież widzę po między Tobą a Zbyszkiem coś jest nie tak, Ty też jesteś jakaś inna, powiedz mi co jest-próbowałam coś z niej wydusić
-Wydaje Ci się...-próbowała jakoś wybrnąć z sytuacji
-Mów co jest, będziemy tutaj siedzieć dopóki mi nie powiesz o co chodzi
-Po prostu zagadałam się przez telefon
-Z kim?-próbowałam się dowiedzieć
-Pamiętasz tego chłopaka z pociągu?-powiedziała Dominika
-Sylwka?-przypomniało mi się jego imię
-No tak, wymieniliśmy się numerami telefonów. Lubię z nim rozmawiać po prostu, tyle
-Dominika, masz wspaniałego chłopka czego Ty chcesz, nie widzisz że go krzywdzisz?
-To że ostatnio nie najlepiej się dogadujemy to jeszcze nic nie znaczy... Sylwek to po prostu miły chłopak, z którym mogę porozmawiać na każdy temat-powiedziała  Dominika
-Dziewczyno przejrzyj na oczy... Masz przy sobie mężczyznę, który Cię kocha, a Ty krzywdzisz go nie zdając sobie z Tego sprawy, ostrzegam Cię tylko bo możesz żałować, a wtedy będzie za późno-wstałam i odeszłam.

Kiedy, miałam już wchodzić do pokoju zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się jakiś nie znajomy numer. Odebrałam.

-Hej to ja Piotr...

poniedziałek, 18 marca 2013

XLII

XLII

W pokoju paliło się przygaszone światło. Stół był nakryty na dwie osoby, paliły się kremowe świece, ale nikogo nie było tam oprócz mnie. Weszłam rozejrzałam się, pierwsza myśl pomyliłam pokój, ale usiadłam na krawędzi łóżka, postawiłam walizki i zastanawiałam się co ja tutaj w ogóle robię. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Dominiki.
- Co tutaj się dzieję, weź przyjdź do mnie nie będę mieszkać sama...-powiedziałam od razu
- Nie martw się zaraz nie będziesz sama -powiedział męski głos był to Zbyszek
- Ale jak to ty... Przecież mecz... O co w ogóle chodzi- powiedziałam zdziwiona

- Kochanie już jestem-usłyszałam ciepły głos Bartka za plecami i odłożyłam telefon
- Ale jak to a mecz?-zapytałam
- Chyba nie myślałaś, że zostawiłbym Cię w dniu urodzin dla jakiegoś meczu, po za tym nie było żadnego, chciałem Ci tylko zrobić niespodziankę-powiedział
- Nawet nie wiesz jak się cieszę-powiedziałam i mocno go przytuliłam.

Zjedliśmy przepyszną kolację tylko we dwoje. Około 21 ktoś zapukał do drzwi pokoju, Bartek poszedł otworzyć.
-No heej pojedzeni, teraz czas na rozrywkę!-powiedział donośnym głosem Zbyszek, który wszedł własnie do naszego pokoju z Dominiką
-Wiesz co my chyba zostaniemy w pokoju...-powiedział Bartek, ja tez liczyłam, że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje
-Nie no chodźcie nie pożałujecie!-powiedziała Dominika
-No okey to za 10 minut na dole-odpowiedziałam
-Czekamy-powiedział Zbyszek i razem z Dominiką wyszli z pokoju

-Kochanie nie wolisz, żebyśmy zostali w pokoju?-zapytał Bartek
-Też myślałam że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje, ale z drugiej strony zabawmy się trochę, jak będzie nieciekawie to wrócimy co ty na to?
-No dobrze jak chcesz-powiedział Bartek i pocałował mnie w czoło

-No to gdzie idziemy?-zapytałam Dominiki, kiedy zeszliśmy na dół
-A zobaczycie-odpowiedział Zbyszek

Wyszliśmy z hotelu, był piękny wiosenny, kwietniowy wieczór. Szliśmy już przez jakieś 15 minut.
-Długo jeszcze?-zapytał zniecierpliwiwszy Bartek
-Chwila moment, szwagier nie denerwuj się-powiedziała z uśmiechem Dominika

Po 10 minutach weszliśmy do jakiejś knajpki niedaleko centrum. Było naprawdę przytulnie, paliło się w kominku, na scenie jakaś kobieta grała na gitarze i śpiewała . Usiedliśmy przy jednym ze stolików, zamówiliśmy coś do picia.
W pewnym momencie, zauważyłam jak Dominika wyciąga telefon i uśmiecha się do niego, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, no bo przecież Zbyszek siedział koło niej to nie mógł być on.
-Przepraszam was na chwilę-powiedziała Dominika i odeszła od stolika, kiedy zadzwoniła jej komórka.

W ogóle jakoś dziwnie się zachowywała, była rozkojarzona. Po kilku minutach wróciła cała w skowronkach  usiadła i włączyła się w rozmowę jakby nigdy nic.

-Może napijemy się jakiegoś wina-zaproponował Bartek
-Pewnie,czerwone?-zapytałam resztę
-Tak tak może być-odpowiedział Zbyszek, Dominika była wpatrzona w komórkę.

Bartek odszedł w stronę bufetu. Próbowałam, jakoś rozładować atmosferę bo wiedziała, że Zbyszek też zauważył że coś z Dominiką jest nie tak.
-Zostajecie z nami do wtorku?-zapytałam
-Myślę, że tak-odpowiedział Zbyszek
-Nie ja muszę jutro wracać-wreszcie odezwała się Dominika
-Ale jak to, przecież miało być tak wspaniale wspólny wypad Dominika!-powiedział zaniepokojony Zbyszek
-Ja muszę iść w poniedziałek do szkoły...-powiedziała, nie wiem od kiedy zrobiła się taka pilna
-Przecież nic się nie stanie jak zrobisz sobie dwa dni wolnego-powiedział Zbyszek
-Powiedziałam nie! Jak chcesz możesz zostać...-odparła zdenerwowana Dominika, nie wiedziałam o co jej chodziło...

Bartka nie było już kilkanaście minut, zaczęłam się denerwować.
-Witam wszystkich, jestem właścicielem tego lokalu i mam pewną informację dla państwa, a właściwie dla pewnej osoby.-usłyszałam donośny głos ze sceny.-Mamy zaszczyt gościć dzisiaj siatkarza polskiej reprezentacji Bartosza Kurka, który chciałby powiedzieć kilka słów.
-Witam państwa, chciałbym powiedzieć kilka słów, a mianowicie jakieś pół roku temu odmieniło się moje życie, spotkałem dziewczynę, która stała się najważniejszą osobą w moim życiu, ma na imię Karolina-kiedy to usłyszałam łzy napłynęły mi do oczu- Jest wspaniała wyjątkowa, nigdy nie poznałem kogoś tak szalonego a jednocześnie tak rozważnego, tak delikatnego i spontanicznego. Dzisiaj są jej 18-ste urodziny-wyjątkowy dzień, ale chciałabym żeby zapamiętała go nie tylko ze względu na to wydarzenie. Chciałbym ją tutaj poprosić, Karolina mogłabyś tutaj podejść-powiedział Bartek, nogi miałam jak z waty, przez chwile myślałam że to wszystko mi się śni... Weszłam na scenę stanęłam przed nim i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Karolina, kocham Cię jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, odkąd Cię poznałem wiedziałem że jesteś tą właściwą i jedyną, dlatego...-wtedy sięgnął do kieszeni i uklękną, otworzył małe czerwone pudełeczko, wziął do reki pierścionek - Czy zechciałabyś zostać moją żoną?-zapytał drżącym głosem Bartek,ja stałam rozmazana nie wiedząc w ogóle co się wokół mnie dzieje...








sobota, 9 marca 2013

XLI

XLI

-Jaki pociąg?-zapytałam zdziwiona
-Nie marudź,spakowałam Cię już ubieraj się szybko i ruszamy!-powiedziała Dominika
-Ale jak nic nie mówiłaś...
-Mówiłam, że będzie niespodzianka
-Ale gdzie jedziemy?
-Niedługo się dowiesz-powiedziała Dominika i się uśmiechnęła

Zjadłam w pośpiechu śniadanie, zabrałam swoją walizkę i razem z Dominika udałyśmy się do samochodu.
Mama nas podwiozła weszłyśmy na peron, Dominika prowadziła mnie w kierunku pociągu, ale nie wiedziałam gdzie on jedzie. Pożegnaliśmy się z mamą i wsiadłyśmy do pociągu.

-Powiedz mi chociaż gdzie jedziemy?-próbowałam coś wydobyć z Dominiki.
-Nie ma mowy, bądź cierpliwa!

Siedziałyśmy w przedziale miałam ochotę kogoś zapytać, ale w przedziale byłyśmy same.

-Cześć mogę dołaćzyć bo nigdzie nie ma juz miejsca?-zapytał młody mężczyzna uchylając drzwi naszego przedziału
-Jasne-odpowiedziała Dominika
-Witam mam na imię Sylwester-powiedział i uśmiechnął się do nas
-Dominika-przedstawiła się młoda
-Karolina-powiedziałam i podałam mu rękę
-Może ty mi powiesz gdzie zmierza ten pociąg-zapytałam 
-Nie nie mów jej to niespodzianka-zaprotestowała Dominika
-Aha no okey a co jest grane?-zapytał 
-Po prostu Karolina ma dzisiaj 18-ste urodziny i mam dla niej taka małą niespodziankę, ale to się dowie na miejscu
-Aha no to wszystkiego najlepszego-powiedział Sylwester
-A skąd jesteś?-zapytała Dominika
-Z Warszawy, ale studiuje w Rzeszowie informatykę dziennie i zaocznie budownictwo.

Kiedy Dominika i Sylwek gawędzili w najlepsze, ja postanowiłam odezwać się do Bartka.

,, Hej kochanie jak mecz gotowy do skopania im tyłków ;) Na pewno wygracie. Kocham Cię"
                                                                                                   
                                                                                      Karolina

Droga trwała już półtorej godziny, Dominika z Sylwkiem rozmawiali o siatkówce nauce, w ogóle od razu znaleźli wspólny język. Ja wyglądałam przez okno, kiedy mijaliśmy kolejne stacje kolejowe zdałam sobie sprawę, że chyba zmierzamy na południe. Zaświecił się mój telefon

,, Hej zaraz zaczynamy trzymaj kciuki, kocham Cię"
                        
                                                                   Bartek

Byłam trochę zdziwiona bo Bartek nie złożył mi życzeń, ale tłumaczyłam sobie to tym, że jest skupiony na grze i pewnie zadzwoni wieczorem. Zasnęłam.

-Karolina jesteśmy na miejscu wstawaj!-powiedziała Dominika
-Więc gdzie jesteśmy?-zapytałam
-Zobacz-powiedziała i pokazała na szyld ,,Zakopane Zaprasza"
-O jej-byłam mega zaskoczona
-To jeszcze nie koniec-powiedziała Dominika co wywołało na mojej twarzy podwójny uśmiech.
-A gdzie Twój wierny rozmówca?-zapytałam z uśmiechem
-A wysiadł stację wcześniej
-Chyba dobrze wam się rozmawiało?
-Tak całkiem w porządku.

Wysiadłyśmy z pociągu i udałyśmy się na postój taksówek. Dominika poprosiła o kurs na jakąś ulicę. Jechałyśmy nie całe 15 minut, kiedy się zatrzymaliśmy, nie wiedziałam że jesteśmy już na miejscu.
-No wysiadaj-powiedziała Dominika
-Jak to?
-Jesteśmy na miejscu-rzekła, taksówka zatrzymała się pod wielkim hotelem, który już z zewnątrz był elegancki. 

Weszłyśmy do środka, było tam przepięknie  Dominika podeszła do recepcji  kiedy ja podziwiałam wejściowy hol hotelu.

-Pokój 208 pierwsze piętro pierwsze drzwi od windy po lewej-powiedziała Dominika wręczając mi kluczyk
-Ale Domka czemu nie mieszkamy razem po za tym nie stać nas na taki luksus-wszystko było jakieś dziwne
-Nie marudź widzimy się potem ja jestem w 330 miłego wieczoru-powiedziała i wsiadła do jednej z wind.

Przez chwilę stałam i nie wiedziałam co powiedzieć, weszłam schodami na pierwsze piętro. Znalazłam pokój 208 włożyłam kluczyk otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć w to co widzę...



piątek, 8 marca 2013

XL

XL



Piotr przeszedł obok nas, udając że nie patrzy. Zjedliśmy z Bartkiem obiad po czym on odwiózł mnie do domu. Pożegnał mnie delikatnym buziakiem, wysiadłam z auta i udałam się w stronę domu. Rozebrałam się weszłam do kuchni nalałam sobie soku, kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka.
-Przeszkadzam?-przed drzwiami domu stał Piotr
-Stało się coś?-zapytałam
-Chciałem porozmawiać.
-Nie mamy o czym-odpowiedziałam
-Nie ruszę się stąd do póki ze mną nie porozmawiasz-założyłam kurtkę i wyszłam na zewnątrz

-Karolina, on Cię już raz oszukał powinnaś go zostawić, nie widzisz tego że on Tobą manipuluje?
-Słucham? Nie znasz go nic o nim nie wiesz, więc jak możesz go osądzać, po za tym to nie Toja sprawa.-odpowiedziałam zbulwersowana.
-Moja od wieczoru kiedy mnie pocałowałaś-wydusił Piotr
-Mówiłam Ci już że to było nieporozumienie... Kocham Bartka jest dla mnie najważniejszy i nikt inny rozumiesz?-powiedziałam i weszłam do domu,a Piotr odszedł.

Wieczorem odwiedził mnie Bartek.
-Hej kochanie-pocałował mnie i wszedł do mojego pokoju, kiedy czytałam książkę na łóżku
-Hej nie miałeś mieć treningu?
-Właśnie wracam z treningu,ale wpadłem na chwilę Cię zobaczyć i porozmawiać...-odpowiedział
-Stało się coś?-zapytałam zaniepokojona
-W sobotę są Twoje urodziny...
-No i co w związku z tym?
-Mam mecz w  Szczecinie wyjeżdżamy w piątek wracamy w niedziele wieczorem
-Jak to nic nie mówiłeś?
-Bo coś się pozmieniało i musimy jechać, przepraszam kochanie-powiedział Bartek
-Nie no rozumiem nic się nie stało, ale to może pojechałabym z wami, a Dominika ze Zbyszkiem co ty na to?
-Nie nie możemy nikogo zabierać, po za tym spędzisz ten dzień z rodziną i przyjaciółmi a my sobie to jeszcze odbijemy-powiedział
-No dobrze, ale wiesz że wolałabym spędzić z Tobą...-powiedziałam i mocno go przytuliłam
-Wiem, ale jeszcze nie jedne Twoje urodziny przed nami

Porozmawialiśmy jeszcze kilkanaście minut, Bartek pojechał do siebie. Ja wzięłam kąpiel i położyłam się do łóżka, przed snem zerknęłam na telefon: ,, 7 nieodebranych połączeń od Piotr".  Wyłączyłam telefon i zasnęłam.

Kolejnego dnia czekałam mnie lekcja polskiego i jednocześnie spotkanie z Piotrem... Bartek miał dzisiaj jechać na mecz, uzgodniliśmy że wpadnie do szkoły żeby się ze mną pożegnać. Na lekcji polskiego próbowałam nie myśleć o problemie z Piotrem, ale nie było to łatwe kiedy co kilka sekund spoglądał na mnie.Nagle rozległ się głos pukania, drzwi otworzyły się, a w nich stanął Bartek:
-Dzień Dobry, przepraszam że przeszkadzam ale mógłbym prosić na chwilę Karolinę-zapytał grzecznie
-Teraz trwa lekcja, proszę poczekać na przerwę-powiedział oschłym głosem Piotr, byłam pewna że Piotr nie będzie robił jakichś problemów i będę mogła dosłownie na kilkanaście sekund wyjść z klasy. Bartek zamknął drzwi i napisał mi smsa, że poczeka przed salą na przerwę. Nie mogłam się doczekać kiedy w końcu zadzwoni dzwonek a ja będę mogła iść i  go przytulić.
-No nareszcie-powiedział, kiedy wybiegłam pierwsza z klasy i wtuliłam się w jego silne ramiona.
-Przepraszam ten nauczyciel jest jakiś inny
-A to nie jest ten facet z basenu?-zapytał Bartek
-Tak to ten sam, ale nie ważne... ?Kiedy wyjeżdżasz?
- No własnie zaraz przyszedłem się tylko pożegnać i uciekam
-Będę tęsknić-powiedziałam i pocałowałam Bartka, kiedy z klasy wyszedł Piotr

-Przepraszam, że przeszkadzam ale to jest szkoła, jeśli chcecie sobie okazywać czułości proszę wyjść na zewnątrz-powiedział Piotr i odszedł w stronę pokoju
-Dobra może ja już pójdę, kocham Cię-powiedział Bartek,pocałował mnie i odszedł.

Nie potrafiłam sobie poradzić ze złością jaką nosiłam w sobie. Nie wiedziałam czy mam ignorować Piotra,czy nie,postanowiłam z nim porozmawiać. Kiedy Piotr wychodził na koleją lekcje podbiegłam do niego.
-Co ty sobie wyobrażasz w ogóle chcesz robić mi na złość?-powiedziałam
-Po pierwsze robię to co należy do moich obowiązków...-powiedział Piotr, byłam już mocno zdenerwowana, ale po tym co usłyszałam po chwili nie wiedziałam co powiedzieć- A po drugie jestem dla Ciebie Pan Piotr, jestem Twoim nauczycielem zapomniałaś już?-powiedział poważnym głosem
-Słucham?No wczoraj byłeś trochę milszy...-odparłam
-Proszę iść na lekcję-odpowiedział i odszedł

Byłam zdenerwowana i zszokowana. Po ostatniej godzinie od razu wróciłam do domu. Wzięłam kąpiel i nudziłam się. Wieczorem, zadzwoniła Magda.
-Hej masz chwilkę? Mogłabyś mi podrzucić zeszyt do polskiego, bo przeziębiona jestem a jest mi potrzebny?-zapytała
-Jasne, będę za 10 minut...Ubrałam się i wyszłam z domu. Po kilku minutach stałam już w drzwiach domu Magdy,które otworzył mi jej brat i powiedział, że Magda jest u siebie. Światła były zgaszone, powoli uchyliłam drzwi kiedy zaświeciło się światło.
-Niespodzianka!-krzyknęły dziewczyny, byłam bardzo mile zaskoczona, dziewczyny upiekły tort złożyły życzenia i mocno wy przytulały. Był to wspaniały wieczór, do domu wróciłam przed północą.

-Hej gdzie to się było?-zapytała Dominika kiedy weszłam do pokoju
-U dziewczyn
-Jutro mam dla ciebie małą niespodziankę, ale to dowiesz się dopiero jutro
-No powiedz
-Nieee
-A jak ze Zbyszkiem?-zapytałam
-A dobrze
-Jutro mecz musimy trzymać kciuki za naszych mężczyzn-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-No tak jutro mecz-powiedziała Dominika i roześmiała się
-Coo?-zapytałam
-Nic nic idę spać-odpowiedziała

Umyłam się napisałam do Bartka smsa i zasnęłam. Rano Dominika obudziła mnie o 8 z okrzykiem: Karola szybko bo spóźnimy się na pociąg!