środa, 17 kwietnia 2013

XLIV

XLIV

-Chciałem Ci tylko powiedzieć, że już nie będę zawracał Ci głowy, przepraszam za wszystko,
mam nadzieję że nie będziesz miała już do mnie żalu.
-To nie będzie proste ale się postaram...-rozłączyłam się i weszłam do pokoju gdzie w łóżku czekał już na mnie Bartek.

Rano obudziło mnie pukanie do drzwi.

-Jest u was Dominika?-to znowu był Zbyszek
-Nie a co się dzieje-odpowiedział Bartek, który otworzył mu drzwi
-Wczoraj wróciła do pokoju, nie wiem o co jej chodziło dziwnie się zachowywała, rano jak się obudziłem to nie było ani jej ani jej rzeczy.

Szybko wzięłam telefon i zaczęłam do niej dzwonić, bo od Zbyszka nie odbierała. Po kilku próbach w końcu odebrała.
-Dominika co Ty sobie wyobrażasz gdzie Ty w ogóle jesteś?-krzyknęłam do telefonu
-Jestem w drodze do domu, przepraszam ale musiałam pobyć sama i poukładać sobie wszystko pogadamy jak wrócisz-powiedziała i odłożyła słuchawkę.

Spakowaliśmy się i po godzinie ja Bartek i Zbyszek czekaliśmy już na nasz pociąg na peronie. Zbyszek przez całą podróż nie odezwał się ani słowem, no bo co niby miał mówić... Dominika zachowała się nie w porządku, mogła po prostu z nim porozmawiać.

Wpadłam do domu, przywitałam się z mamą i od razu pobiegłam do pokoju. A tam zastałam Dominikę, uśmiechniętą od ucha do ucha rozmawiająca z kimś przez telefon. Szybko wyszłam byłam pewna, że rozmawia ze Zbyszkiem, poszłam do kuchni porozmawiać z mamą.

-Mamo...-powiedziałam, kiedy mam wycierała naczynia
-No co tam? wyjazd udany ?opowiadaj-dopytywała zniecierpliwiona
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć-próbowałam wybełkotać
-Raz dwa i po krzyku-uśmiechnęła się mama bo chyba nie wiedziała co chcę jej powiedzieć
-A więc... Bartek w Zakopanym poprosił mnie o rękę-wykrztusiłam, mam upuściła szklankę

Myślałam, że nie będzie zadowolona z tego powodu... że będzie krzyczeć i mi tłumaczyć jaka to jestem jeszcze młoda. Tymczasem ona usiadła koło mnie i ze łzami w oczach powiedziała:
-Kochanie powiedz mi jedno, jesteś z nim szczęśliwa?-zapytała, bo jeśli tak to ja będę się cieszyć Twoim szczęściem.
-Tak mamo jestem bardzo bardzo szczęśliwa, jak nigdy dotąd-powiedziałam i mocno przytuliłam mamę.
-Mamo? A co z tatą?-zapytałam
-Wydaje mi się, że tata już się przekonał do Bartka widzi jak wam na sobie zależy, ale może powinniście mu powiedzieć oboje, może w niedziele na rodzinnym obiedzie?-zaproponowała mama
-Tak, świetny pomysł-powiedziałam i jeszcze raz wyściskałam mamę.

Poszłam do pokoju z nadzieją, że Dominika wszystko już sobie wyjaśniła ze Zbyszkiem.

-Jak tam wszystko dobrze?-zapytałam
-No a jak ma być?-odpowiedziała Dominika
-Wszystko już dobrze między Tobą, a Zbyszkiem?
-Nie rozumiem
-No a z kim rozmawiałaś przez telefon?-zapytałam
-Z Sylwkiem-odpowiedziała moja siostra
-Nie no Dominika co Ty wyprawiasz...-nie wiedziałam już jak na nią wpłynąć
-Daj spokój sama to załatwię.

Miałam nadzieję, że wszystko między nimi się wyjaśni. Byłam bardzo zmęczona podróżą, około 22 położyłam się spać, usypiając usłyszałam dźwięk wiadomości.

,,Dobranoc moja przyszła żono
                                             Bartek"