niedziela, 27 stycznia 2013

XXXIV

XXXIV

-Z tej strony Piotr nie przeszkadzam?-zapytał
-Nie no nie, ale skąd masz mój numer w ogóle...-byłam trochę zaskoczona i zawstydzona
-Przepraszam, że dzwonię ale nie miałem się do kogo odezwać i chciałem usłyszeć Twój głos-powiedział
-No nie wiem co powiedzieć-uśmiechnęłam się i jeszcze bardziej zawstydziłam
-Mam nadzieję, że nasze spotkanie w piątek aktualne?-zapytał
-No tak chyba tak-odpowiedziałam
-Gotowa na jutrzejsze pytanie z polskiego?
-Jakie pytanie?-zapytałam
-No jutro będę pytał i tak sobie już upatrzyłem Ciebie na ochotniczkę-roześmiał się
-Jasne, najpierw do mnie wydzwaniasz i przeszkadzasz w nauce, a później chcesz pytać-dobrze mi się z nim rozmawiało
-Zapytam Cię z ostatniej lektury
-Nie to już lepiej ze środków stylistycznych, to lepiej umiem-odpowiedziałam
-Nie no żartuję, nie będę pytał tak tylko chciałem sprawdzić jaką jesteś uczennicą-powiedział Piotr
-A chyba, że tak
-Dobra ja muszę kończyć do jutro moja pilna uczennico śpij dobrze
-Dobranoc profesorze-uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że będę spotykać się i gadać w nocy przez telefon z nauczycielem to roześmiałabym się w głos.

-Z kim tak rozmawiałaś Bartek?-zapytała Dominika
-Z Bartkiem tez, umówiłam się z nim na rozmowę na jutro...
-To dobrze, ale kiedy weszłam do pokoju byłaś uśmiechnięta to chyba nie po rozmowie z nim?-zapytała moja dociekliwa siostra
-No nie nie z Bartkiem...-uśmiechnęłam się lekko
-No mów kto to znam go?
-Ma na imię Piotr, poznałam go niedawno
-Zupełnie jak ten nasz nowy od polskiego-roześmiała się w głos
-Popatrz co za przypadek-powiedziałam i też zaczęłam się śmiać, a że Dominika już trochę mnie znała:
-Żartujesz?-zapytała
-Nie, ale wiesz to tylko luźna znajomość-próbowałam sprostować
-Jaaa moja siostra umawia się z nauczycielem-krzyknęła z uśmiechem
-Domka proszę ciszej, jeszcze ktoś usłyszy-próbowałam ją uspokoić
-Nie no spoko, po prostu mnie zaskoczyłaś, Ty zawsze taka cicha woda a tu proszę jednego rzuca za drugiego się bierze nie powiem niezła jesteś-powiedziała Dominika z uśmiechem na twarzy
-Przestań to tylko znajomy nic więcej, chyba nie myślisz że mogłabym po Bartku tak szybko sobie kogoś znaleźć
-Wiem wiem tylko żartuję kochana-powiedziała Dominika i mnie przytuliła

Około 23 położyłyśmy się do łóżka, ale długo jeszcze rozmawiałyśmy ona opowiadała mi jak to jest ze Zbyszkiem, a ja trochę o Bartku.
-Jak myślisz Karola myślisz, że ja i Zbyszek... że z tego może coś być
-A czujesz coś do niego, zależy Ci na nim?
-No na pewno nie jest mi obojętny, chociaż wiem że po tym wszystkim ciężko mi będzie znowu mu zaufać-powiedziała Dominika
-Wydaję mi się, że Zbyszek jest w porządku mimo tych kilku wcześniejszych sytuacji-powiedziałam
-Mam nadzieję, dobranoc-powiedziała Dominiak i zgasiła lampkę, ja tez szybko zasnęłam.

Obudziłam się po 7 zjadłam, wzięłam prysznic i przed ósmą z Dominiką odjechałyśmy w stronę szkoły.

4 godzina lekcyjna język polski. Piotr wszedł do klasy zaczął sprawdzać listę obecności.
-Karolina-wypowiedział poważnym głosem
-Obecna-odpowiedziałam i spojrzałam w jego stronę, on uśmiechnął się do mnie lekko, ja odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam się do dziewczyn.
-Czy mi się wydaje czy on się do Ciebie uśmiechnął-powiedziała spostrzegawcza Ilona
-Ta?-wypowiedziała Natalia
-Ale jaja serio?-powiedziała Agnieszka
-Karolina chcesz nam coś powiedzieć?-zapytała Magda
-Dziewczyny uspokójcie się...

-Karolina!-usłyszałam swoje imię wypowiedziane z ust Piotra
-Tak-odpowiedziałam, przełykając ślinę
-Może przypomnisz nam definicje środków stylistycznych omawianych na ostatnich lekcjach-powiedział Piotr uśmiechając się do mnie
-Oczywiście-odpowiedziałam z uśmiechem i wymieniłam wszystkie środki wraz z definicjami
-Bardzo dobrze -powiedział

Lekcja upływała, przy komentarzach dziewczyn i ich zachwycaniu się Piotrem.

Wieczorem miałam spotkać się z Bartkiem, wracając ze szkoły układałam sobie w głowie naszą rozmowę.
Postanowiłam, że nie będę słuchała jego tłumaczeń tylko od razu jak tam pójdę, powiem że to koniec i odejdę.

Siedziałam w swoim pokoju, godzina 20 była coraz bliżej, siedziałam i rozmyślałam jak to wszystko będzie wyglądać. Nie miałam się do kogo odezwać bo Dominika poszła do Zbyszka, siedziałam i czekałam...
Z pod domu wyjechałam o 19:40 w parku byłam 15 minut później.
-Hej-powiedział Bartek wręczając mi bukiecik stokrotek
-Cześć, to nie było potrzebne-odpowiedziałam, ale wzięłam kwiaty
-Karolina posłuchaj chciałem...-przerwałam mu
-Nie to ty posłuchaj przyszłam tutaj tylko dlatego,żeby to zakończyć ja nie wiem z kim i gdzie ty się prowadzałeś w ostatnich dniach, ale nie było miłe was widzieć więc chciałam Ci powiedzieć
-Ale Karolina to nie tak
-Nie skończyłam! Chciałam Ci powiedzieć że to koniec, przyszłam tylko żeby to zakończyć i umożliwić Ci spotykani się z kimś... chociaż ty sobie sam to umożliwiłeś...-ciężko przeszło mi to przez gardło odwróciłam się i chciałam odejść
-Karolina poczekaj pozwól mi coś powiedzieć-złapał mnie za rękę
-Puść mnie,daj mi spokój to koniec-wyrwałam się i pobiegłam w stronę samochodu
-Karolina Kocham Cię!Karolina no proszę Cię!-krzyknął, kiedy była już prawie przy samochodzie

Odjechałam kilkadziesiąt metrów od parkingu koło parku i zatrzymałam się. Zaczęłam płakać, trząść się nie wiedziałam co robić chciałam z kimś porozmawiać. Sama nie wiem czemu wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Piotra.
-Co tam-odebrał, usłyszałam jego miły głos
-Możemy się spotkać i porozmawiać?-powiedziałam przez łzy
-Jasne, ale co się stało Karolina?-zapytał
-Nic, chce po prostu pogadać to gdzie?
-Wpadnij do mnie mieszkam na Warszawskiej pod 7 będę czekał
-Okey zaraz będę, dziękuję-rozłączyłam się i odjechałam




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz