XLII
W pokoju paliło się przygaszone światło. Stół był nakryty na dwie osoby, paliły się kremowe świece, ale nikogo nie było tam oprócz mnie. Weszłam rozejrzałam się, pierwsza myśl pomyliłam pokój, ale usiadłam na krawędzi łóżka, postawiłam walizki i zastanawiałam się co ja tutaj w ogóle robię. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Dominiki.
- Co tutaj się dzieję, weź przyjdź do mnie nie będę mieszkać sama...-powiedziałam od razu
- Nie martw się zaraz nie będziesz sama -powiedział męski głos był to Zbyszek
- Ale jak to ty... Przecież mecz... O co w ogóle chodzi- powiedziałam zdziwiona
- Kochanie już jestem-usłyszałam ciepły głos Bartka za plecami i odłożyłam telefon
- Ale jak to a mecz?-zapytałam
- Chyba nie myślałaś, że zostawiłbym Cię w dniu urodzin dla jakiegoś meczu, po za tym nie było żadnego, chciałem Ci tylko zrobić niespodziankę-powiedział
- Nawet nie wiesz jak się cieszę-powiedziałam i mocno go przytuliłam.
Zjedliśmy przepyszną kolację tylko we dwoje. Około 21 ktoś zapukał do drzwi pokoju, Bartek poszedł otworzyć.
-No heej pojedzeni, teraz czas na rozrywkę!-powiedział donośnym głosem Zbyszek, który wszedł własnie do naszego pokoju z Dominiką
-Wiesz co my chyba zostaniemy w pokoju...-powiedział Bartek, ja tez liczyłam, że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje
-Nie no chodźcie nie pożałujecie!-powiedziała Dominika
-No okey to za 10 minut na dole-odpowiedziałam
-Czekamy-powiedział Zbyszek i razem z Dominiką wyszli z pokoju
-Kochanie nie wolisz, żebyśmy zostali w pokoju?-zapytał Bartek
-Też myślałam że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje, ale z drugiej strony zabawmy się trochę, jak będzie nieciekawie to wrócimy co ty na to?
-No dobrze jak chcesz-powiedział Bartek i pocałował mnie w czoło
-No to gdzie idziemy?-zapytałam Dominiki, kiedy zeszliśmy na dół
-A zobaczycie-odpowiedział Zbyszek
Wyszliśmy z hotelu, był piękny wiosenny, kwietniowy wieczór. Szliśmy już przez jakieś 15 minut.
-Długo jeszcze?-zapytał zniecierpliwiwszy Bartek
-Chwila moment, szwagier nie denerwuj się-powiedziała z uśmiechem Dominika
Po 10 minutach weszliśmy do jakiejś knajpki niedaleko centrum. Było naprawdę przytulnie, paliło się w kominku, na scenie jakaś kobieta grała na gitarze i śpiewała . Usiedliśmy przy jednym ze stolików, zamówiliśmy coś do picia.
W pewnym momencie, zauważyłam jak Dominika wyciąga telefon i uśmiecha się do niego, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, no bo przecież Zbyszek siedział koło niej to nie mógł być on.
-Przepraszam was na chwilę-powiedziała Dominika i odeszła od stolika, kiedy zadzwoniła jej komórka.
W ogóle jakoś dziwnie się zachowywała, była rozkojarzona. Po kilku minutach wróciła cała w skowronkach usiadła i włączyła się w rozmowę jakby nigdy nic.
-Może napijemy się jakiegoś wina-zaproponował Bartek
-Pewnie,czerwone?-zapytałam resztę
-Tak tak może być-odpowiedział Zbyszek, Dominika była wpatrzona w komórkę.
Bartek odszedł w stronę bufetu. Próbowałam, jakoś rozładować atmosferę bo wiedziała, że Zbyszek też zauważył że coś z Dominiką jest nie tak.
-Zostajecie z nami do wtorku?-zapytałam
-Myślę, że tak-odpowiedział Zbyszek
-Nie ja muszę jutro wracać-wreszcie odezwała się Dominika
-Ale jak to, przecież miało być tak wspaniale wspólny wypad Dominika!-powiedział zaniepokojony Zbyszek
-Ja muszę iść w poniedziałek do szkoły...-powiedziała, nie wiem od kiedy zrobiła się taka pilna
-Przecież nic się nie stanie jak zrobisz sobie dwa dni wolnego-powiedział Zbyszek
-Powiedziałam nie! Jak chcesz możesz zostać...-odparła zdenerwowana Dominika, nie wiedziałam o co jej chodziło...
Bartka nie było już kilkanaście minut, zaczęłam się denerwować.
-Witam wszystkich, jestem właścicielem tego lokalu i mam pewną informację dla państwa, a właściwie dla pewnej osoby.-usłyszałam donośny głos ze sceny.-Mamy zaszczyt gościć dzisiaj siatkarza polskiej reprezentacji Bartosza Kurka, który chciałby powiedzieć kilka słów.
-Witam państwa, chciałbym powiedzieć kilka słów, a mianowicie jakieś pół roku temu odmieniło się moje życie, spotkałem dziewczynę, która stała się najważniejszą osobą w moim życiu, ma na imię Karolina-kiedy to usłyszałam łzy napłynęły mi do oczu- Jest wspaniała wyjątkowa, nigdy nie poznałem kogoś tak szalonego a jednocześnie tak rozważnego, tak delikatnego i spontanicznego. Dzisiaj są jej 18-ste urodziny-wyjątkowy dzień, ale chciałabym żeby zapamiętała go nie tylko ze względu na to wydarzenie. Chciałbym ją tutaj poprosić, Karolina mogłabyś tutaj podejść-powiedział Bartek, nogi miałam jak z waty, przez chwile myślałam że to wszystko mi się śni... Weszłam na scenę stanęłam przed nim i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Karolina, kocham Cię jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, odkąd Cię poznałem wiedziałem że jesteś tą właściwą i jedyną, dlatego...-wtedy sięgnął do kieszeni i uklękną, otworzył małe czerwone pudełeczko, wziął do reki pierścionek - Czy zechciałabyś zostać moją żoną?-zapytał drżącym głosem Bartek,ja stałam rozmazana nie wiedząc w ogóle co się wokół mnie dzieje...
no to się Bartuś postarał :)
OdpowiedzUsuńciekawe co ta Dominika kombinuje :)