XXXI
Bartek, wyszedł chciałam za nim pobiec, ale uznałam że to nie ma sensu.
-Kurde Karola sory, nie wiedziałam że tak wyjdzie, myślałam że się lekko zdenerwuję i to wszystko...-Dominika próbowała wyjaśnić
-Dobra daj spokój, chyba wiedziałaś co mówisz,idę spać
Przed położeniem się spać wykonałam chyba z tysiąc telefonów do Bartka, ale on ciągle nie odbierał.
Napisałam mu smsa.
,, To wszystko nie tak jak myślisz, to Ciebie kocham i nikogo innego"
Karolina
Po kilku minutach zasnęłam. Obudziłam się o 7:00 wzięłam telefon z szafki, ale nie było żadnej odpowiedzi od Bartka. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam kanapkę z dżemem i wyszłam z domu.
Wsiadłam do auta i ruszyłam w stronę szkoły. Jechałam rozmyślając nad tym wszystkim co się wydarzyło, zadawałam sobie tysiące pytań dlaczego tak się stało, dlaczego wszystko musi się tak komplikować.
Nie miałam ochoty iść do szkoły. Zaparkowałam auto niedaleko parku. Usiadłam na jednej z ławek rozmyślając nad tym czy to wszystko z Bartkiem ma jeszcze sens. Przecież kiedy ludzie są razem to powinni sobie ufać, wspierać się, a on po bezpodstawnych oskarżeniach po prostu odpuścił,zostawił mnie z tym wszystkim samą. No bo przecież najłatwiej powiedzieć dajmy sobie czas i uciec od problemu nie odzywając się. Siedziałam w parku kilkadziesiąt minut trochę zmarzłam było kilka stopni powyżej zera.
-Czy pani nie powinna być w szkole?-usłyszałam męski głos
-Jaa?-nie wiedziałam co mam powiedzieć, kiedy zobaczyłam mojego nowego pana od polskiego, a właściwie mojego ,,basenowego bohatera"
-Spokojnie-powiedział i się uśmiechnął
-Po prostu mam gorszy dzień i nie miałam ochoty iść do szkoły, ale to tylko jednorazowe-próbowałam wytłumaczyć czułam się niezręcznie
-Nie masz się z czego tłumaczyć, ja też byłem młody i to nawet całkiem nie tak dawno-powiedział i się uśmiechnął
-Zapewne-odwzajemniłam uśmiech
-Znam bardzo fajną cukiernię tutaj za rogiem, może pójdziemy na czekoladę chyba trochę zmarzłaś?-zaproponował
Jeju, pomyślałam czy wypada spotkać się z nauczycielem po za szkołą.... A co tam w sumie wszystko mi jedno.
-Chętnie-powiedziałam i poszliśmy w stronę cukierni.
Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, było to bardzo przytulne miejsce. Czułam się trochę niezręcznie, no bo to w końcu mój nauczyciel, ale przecież równie dobrze mógłby być moim starszym kolegą.
-A Pan nie w pracy?-zapytałam nie śmiało, nie wiedziałam jak zacząć rozmowę
-Proszę Cię tylko nie pan, nie jesteśmy w szkole jestem Jacek-powiedział uśmiechając się szeroko
-Karolina miło mi-podaliśmy sobie dłonie.
-To co czekolada?-zapytał
-Poproszę podwójną z bitą śmietaną-odpowiedziałam
-Moja ulubiona, już przynoszę-odszedł w stronę kasy
Wyjęłam telefon, żeby sprawdzić czy Bartek nie odpowiedział na moją wczorajszą wiadomość, ale nic zero wiadomości, zero telefonów nic...
-Proszę bardzo tylko pij szybko, bo bita śmietana opadnie-powiedział z uśmiechem na twarzy
Czułam się przy nim, jak przy koledze, był taki wyluzowany, młody no i przystojny. Było bardzo miło śmialiśmy się, sprawił że na chwilę zapomniałam o sprawie z Bartkiem . Jacek miał poczucie humoru i był bardzo przyjaznym człowiekiem zupełnie inny niż wszyscy nauczyciele w naszej szkole. Nie zauważyłam jak szybko minęła godzina.
-No dobrze to teraz musisz mi się jakoś odwdzięczyć za to, że Cie nie wydam w szkole że byłaś na wagarach-powiedział uśmiechając się
-Hmmm następnym razem ja stawiam czekoladę może być?
-No zastanowię się, a tymczasem muszę się już zbierać, bo za godzinę mam korepetycje
-Nie ma sprawy-powiedziałam
-To ja zapłacę i idziemy-powiedział i udał się do kasy
Wyszliśmy z cukierni.
-No to co, bardzo dziękuję Ci za miłą pogawędkę-powiedział
-Ja też-uśmiechnęłam się
-Czekam na rewanż-powiedział Jacek, ja jednak zobaczyłam po drugiej stronie ulicy coś co wyprowadziło mnie z równowagi. Był to Bartek z młodą długowłosą blondynką, którzy szli, śmiali się i rozmawiali w najlepsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz