XXIX
Myślałam, że to Dominika czegoś zapomniała. Wiec przystopowaliśmy i pozbieraliśmy ubrania z podłogi.
-Karolina jesteś?-usłyszałam głos mamy, która miała wrócić za kilka godzin
-Tak mamo już do Ciebie idę-szybko założyłam koszulę, Bartek też narzucił na siebie podkoszulek.
Zauważyłam jak drzwi od mojego pokoju się otwierają.
-Dzień dobry-powiedział Bartek
-Hej mamo-powiedziałam
-Co myśleliście, że wrócę później...-powiedziała mama spoglądając na nas
-Szczerze mówiąc to tak-odpowiedziałam
-No dobrze chodźcie do salonu, zrobię coś do picia i porozmawiamy-powiedziała mama. Byłam zaskoczona, myślałam że każe Bartkowi wyjść i wszystko skończy się jak zwykle kłótnią.
Usiedliśmy przy stole w salonie, mama podała nam szklankę soku.
-Słuchajcie, widzę że jednak mimo moich i ojca tłumaczeń nie umiecie trzymać się zdała od siebie
-Mamo, ale...-nie dokończyłam
-Daj mi skończyć. Tata nie byłby zadowolony z tego, że się spotykacie ja też całkowicie nie jestem, no ale widzę że naprawdę coś was łączy, wiec proponuję wam pewien układ. Narazie nie mówmy nic tacie, ja zgadzam się na to, żebyście się spotykali, ale tylko wtedy kiedy Karolina będzie miała wolny czas, nie może się to odbywać kosztem szkoły. Rozumiemy się?
-Mamo, dziękuje-rzuciłam się mamie na szyje
-Obiecuję, że Karolina nie będzie przeze mnie zaniedbywała szkoły-powiedział Bartek, a moja mama uśmiechnęła się do niego
-No, ale teraz może lepiej jak już pójdziesz bo zaraz wraca Karoliny tata
-Dobrze, już się zbieram
Odprowadziłam Bartka na przystanek i wróciłam do domu.
W sobotę obudziłam się wyjątkowo późno bo dopiero przed 10. Gdy tylko wstałam cały czas myślałam o dzisiejszym spotkaniu ze Zbyszkiem o tym jak to wszystko się potoczy, ale i tak nic nie było w stanie popsuć mi humoru, po wczorajszej rozmowie z mamą. Około 17 zaczęłam powoli szykować się na wyjście na spotkanie.
-Gdzie się wybierasz?-zapytała Dominika
-A umówiłam się z Bartkiem-skłamałam, ale nie mogłam jej powiedzieć prawdy
-Ale, ci zazdroszczę chciałbym, żeby ze Zbyszkiem mi się tak układało jak Tobie z Bartkiem
-Cierpliwości, wszystko się jakoś ułoży-uścisnęłam siostrę
-Dzisiaj chciałam się z nim zobaczyć, to powiedział że ma trening, no a jak widać nie maja skoro ty się spotkasz z Bartkiem-powiedziała
-Może jakiś indywidualny trening ma-próbowałam coś wymyślić
-Wszystko mi jedno, idę na zakupy poprawie sobie humor.
-Dobry pomysł-powiedziałam, Dominika wzięła torebkę i wyszła z domu
Ja też popsikałam się perfumami, zarzuciłam coś na siebie i wyszłam z domu. Kilkanaście minut później byłam już na ulicy gdzie znajdowała się restauracji. Weszłam do budynku, był bardzo przytulny, Zbyszek czekał na mnie,wybrał już stolik przy oknie.
-Hej, ciesz się, że zgodziłaś się na to spotkanie-powiedział i dał mi mały bukiecik stokrotek
-Przyszłam tylko ze względu na to, że chcę zakończyć tą sprawę i wyjaśnić sobie wszystko.
-Tak, wiem zachowywałem się jak palant, ale zrozumiałem że ty chyba kochasz tylko Bartka i nic tego nie zmieni. Na początku nie mogłem się pogodzić z tym, bo to ja pierwszy się z Tobą spotkałem,to ja cię dostrzegłem, ale to chyba nie ma znaczenia. Widzę jak wam z Bartkiem na sobie zależy.
-Mam nadzieję, że to co mówisz to prawda i że to wszystko przemyślałeś. Po za tym to co robiłeś krzywdziło przede wszystkim Dominikę, trzeba było jej nie zawracać głowy.
-Ale naprawdę mi na niej zależy, tylko trochę się ostatnio pogubiłem i nie możemy dogadać, może byś mi jakoś pomogła?
-Mogę spróbować, ale tylko jeśli obiecasz że jej nie skrzywdzisz?
-Nie bój się, zależy mi na niej-uśmiechnął się Zbyszek
Wtedy zauważyłam przez okno, że chodnikiem idzie Dominika z zakupami i rozmawia z kimś przez telefon.
Odwróciła głowę i zobaczyła nas...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz