XXVII
-Co się stało, kim jesteś?-zapytałam zdezorientowana, jakiś mężczyzna trzymał mnie na rękach
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak, czy mógłbyś mnie postawić?-zapytałam zawstydzona
-Oczywiście-odparł, w tym samym momencie zjawił się Bartek
-Co się stało, kochanie wszystko okey?-zapytał zatroskany
-Tak, tak zachłysnęłam się wodą, ale już wszystko w porządku-powiedziałam, Bartek otulił mnie ręcznikiem i mocno przytulił.
-Karolina nic Ci się nie stało!-usłyszałam głos Zbyszka, za nim przybiegła Dominika i mocno mnie przytuliła
-Przecież ty nie umiesz pływać mogłaś się utopić-podsumowała moja siostra
-Przestańcie, wszystko jest okey po prostu napiłam się trochę wody, ten chłopak mnie wyciągnął odpowiedziałam, widziałam że naprawdę się przestraszyli
Przez całe zamieszanie, zapomniałam o młodym mężczyźnie, który stał obok.
-Dziękuję, Ci bardzo nie wiem co by było gdyby nie Ty-powiedziałam
-Nie ma sprawy, każdy by się tak zachował-odpowiedziałam skromnie
-Tak, dziękujemy-powiedział Bartek i uścisnął rękę mężczyzny
Udaliśmy się do szatni, wszyscy mieliśmy już dość basenu na dzisiaj. Po 20 minutach byliśmy przebrani.
-Może wybierzemy się coś zjeść?-zapytał Zbyszek, chyba nie chciał kończyć tego wieczoru
-Dobry pomysł-powiedziała Dominika
-Wiecie co przepraszam, ale mam dość na dzisiaj-odpowiedziałam
-Odwiozę Karolinę do domu, a wy bawcie się dobrze-powiedział Bartek
-Nie no to kiedy indziej, jak nie to wszyscy się zbieramy-powiedział Zbyszek, widziałam po minie Dominiki, że myślała, że zostaną sami we dwoję. Zbyszek najwyraźniej miał inne plany.
Udaliśmy się do auta Zbyszka, po 15 minutach byliśmy już pod domem.
-To cześć-trzasnęła drzwiami Dominika i szybko pobiegła do domu
-To do następnego razu-wysiadłam z auta i udałam się w stronę drzwi, po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę
-Nie ładnie tak bez pożegnania-powiedział Bartek i mnie pocałował.
-No a teraz już idź, Zbyszek czeka pa-powiedziałam, Bartek odszedł w stronę auta, po raz kolejny zobaczyłam to niezadowolenie i zazdrość w oczach Zbyszka, który siedział za kierownicą auta.
Weszłam do domu. W pokoju na łóżku leżała zapłakana Dominika.
-Nie chce,żeby to źle zabrzmiało, ale nie powinnaś się angażować w znajomość ze Zbyszkiem-nie wiedziałam jak jej to delikatniej powiedzieć
-Karolina myślisz, że jak Zbyszek kiedyś powiedział Ci coś miłego to teraz już nie może być z nikim innym!-krzyknęła donośnym głosem Dominika, dobrze że w domu nie było rodziców
-O co Ci chodzi chce Ci tylko pomóc...
-Masz Bartka zajmij się nim a Zbyszka zostaw w spokoju-krzyczała zdenerwowana
-Nie wiem o czym ty mówisz, przecież mnie i Zbyszka nic nie łączy
-Przecież widzę jak on na Ciebie patrzy, głupi by zauważył, że coś między wami jest,że nie jesteś dla niego obojętna
-Dominika uspokój się, pogadajmy na spokojnie
-Daj spokój nic nie rozumiesz-powiedziała i wyszła z pokoju zapłakana.
Chciałam dobrze w wyszło jak zawsze, chciałam żeby nie wpakowała się w związek z kimś, kto na nią nie zasługuję. Dominika cały wieczór siedziała w salonie, nie chciała ze mną rozmawiać. Około 22 położyłam się. Usłyszałam wibrację mojego telefonu. Myślałam, że to wiadomość od Bartka na dobranoc.
,, Spotkajmy się pojutrze o 18 w restauracji, na Wesołej, wszystko Ci wyjaśnię chce to zakończyć, żeby wszystko wróciło do normy."
Zbyszek
Pomyślałam, że to ostateczny moment, żeby wszystko sobie wyjaśnić. Postanowiłam, że pójdę na to spotkanie nie mówiąc Bartkowi i Dominice,wyjaśnię wszystko ze Zbyszkiem i wszystko będzie dobrze. A przynajmniej miałam taką nadzieję.
Rano obudziłam się o 7:40 na 8:00 miałam do szkoły. Szybko się ubrałam, umyłam i pognałam do szkoły. Do budynku weszłam równo z dzwonkiem Od razu pobiegłam po salę polonistyczną, ale nauczycielki jeszcze nie było. Czekaliśmy kilka minut w nadziei, że nie będzie lekcji. Usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi po schodach. Kiedy zobaczyłam osobę z dziadzieniem w ręku byłam naprawdę zdziwiona...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz