środa, 26 grudnia 2012

XXVIII

XXVIII


Zza rogu wyszedł młody przystojny, wysoki brunet, naprawdę przystojny w ręku niósł nasz dziennik. Miał około 28 lat, a najlepsze było to, że był chłopak który poprzedniego dnia uratował mi życie. Podszedł na początku chyba mnie nie zauważył. Włożył klucz od sali do drzwi:
-Witajcie, zaraz wam wszystko wyjaśnię dlaczego to ja dzisiaj was będę próbował czegoś nauczyć- powiedział nauczyciel, w tym samym momencie obejrzał się do okola i kiedy mnie zobaczył upuścił kluczyk.
Spojrzeliśmy na siebie, chyba każde z nas było w lekkim szoku. Wszyscy na nas spoglądali. Weszliśmy wszyscy do sali. Jak zwykle zajęłyśmy z Natalią przedostatnią ławkę od ściany.
-Znasz go?-zapytała Natalia
-Długo by o tym opowiadać-odpowiedziałam
-No niezłe ciacho-powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Natalia  odwróciła się do Agi i Ilony i zaczęły ostro o nim dyskutować.
Młody mężczyzna, napisał swoje imię na tablicy i otwarł dziennik
-Mam na imię Jacek, od dziś będę waszym nowym nauczycielem języka polskiego poniważ wasza pani zachorowała, mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało-powiedział miłym głosem i zaczął czytać listę obecności. Doszedł do mojego numeru, kiedy przeczytał moje imię odpowiedziałam
-Jestem
-Aha to ty- powiedział i się uśmiechnął, wszyscy patrzyli na mnie co najmniej dziwnie
Potem Jacek, a właściwie pan Jacek nie wiem jak mam na Niego mówić przeszedł do tematu lekcji.
Opowiadał o dwudziestoleciu wojennym, chodził po całej klasie przekazując nam najważniejsze informacje dotyczące tej epoki, ale miałam wrażenie, że momentami zatrzymuje wzrok na mnie, robiło mi się gorąco.
Zadzwonił dzwonek, lekcja się skończyła szybko wybiegłam z klasy razem z dziewczynami. Ale szybko zapomniałam, o nowym nauczycielu, bo cały czas myślałam o jutrzejszym spotkaniu ze Zbyszkiem.
O 15 wróciłam do domu. Bartek miał trening do 16 miał do mnie przyjść wieczorem bo rodzice byli w pracy a młodsze rodzeństwo pojechało na zieloną szkołę. Dominika chodziła po domu, widziałam że chce ze mną pogadać ale nie wie jak zacząć. Poszłam do kuchni zrobić sobie kakao. Stałam przy kuchence, kiedy podeszła Dominika
-Mi też zrobisz?-zapytała
-Pewnie
-Karola, przepraszam nie chciałam się z Tobą kłócić, po prostu ze Zbyszkiem ostatnio nic mi nie wychodzi, staram się ale z jego strony nie widzę jakiejkolwiek inicjatywy-powiedziała Dominika
-Oj młoda, młoda wszystko się jakoś ułoży, ja też przepraszam może za pochopnie osądziłam Zbyszka-powiedziałam do Dominiki i ją przytuliłam,miałam nadzieję że po naszym jutrzejszym spotkaniu, jak wszystko sobie wyjaśnimy, Zbyszek przemyśli wszystko i jakoś się to ułoży

Wypiłyśmy kakao, pogadałyśmy. Około 18 do drzwi zapukał Bartek. Przywitał mnie całusem w policzek, a ja zaprosiłam go do mnie do pokoju. Wymienił się z Dominiką krótkim przywitaniem i weszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy na łóżku:
-Napijesz się soku?-zapytałam
-Poproszę

Nalałam nam soku i usiadłam koło niego.
-Chcesz się gdzieś przejść, czy może coś obejrzymy na komputerze?-zapytałam
-Wiesz co przepraszam, ale najchętniej bym poleżał jestem padnięty po treningu-odparł zmęczony Bartek
-To może zrobię Ci masaż jeśli chcesz oczywiście i się nie boisz, że coś ci zrobię-powiedziałam uśmiechając się
-Kochanie wiesz czego mi trzeba- powiedział i położył się u mnie za łóżku.

-Karolina ja wychodzę!-krzyknęła z salonu Dominika
-Okey pa-odpowiedziałam siostrze

-No to mamy dom dla siebie-roześmiał się Bartek
-No tak-usiadłam na na jego udach podciągnęłam mu koszulkę i zaczęłam go masować
-Kochana ty się chyba pomyliłaś z powołaniem-powiedział Bartek
-Ja jeszcze swojego powołania nie wybrałam-uśmiechnęłam się, Bartek  miał wspaniale wyrzeźbione ciało, uwielbiałam się do niego przytulać, czułam się bezpiecznie. Podciągnęłam mu koszulkę wyżej i zaczęłam całować go po karku,  on wtedy odwrócił się i zdjął moją bokserkę, zaczął mnie namiętnie całować czułam jego usta na całym ciele, rękami obejmował moje pośladki, czułam się wspaniale,widziałam tylko jak moje ubrania  po kolei lądują w różnych częściach mojego pokoju. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi do domu...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz