piątek, 28 grudnia 2012

XXIX

XXIX

Myślałam, że to Dominika czegoś zapomniała. Wiec przystopowaliśmy i pozbieraliśmy ubrania z podłogi.
-Karolina jesteś?-usłyszałam głos mamy, która miała wrócić za kilka godzin
-Tak mamo już do Ciebie idę-szybko założyłam koszulę, Bartek też narzucił na siebie podkoszulek.
Zauważyłam jak drzwi od mojego pokoju się otwierają.
-Dzień dobry-powiedział Bartek
-Hej mamo-powiedziałam
-Co myśleliście, że wrócę później...-powiedziała mama spoglądając na nas
-Szczerze mówiąc to tak-odpowiedziałam
-No dobrze chodźcie do salonu, zrobię coś do picia i porozmawiamy-powiedziała mama. Byłam zaskoczona, myślałam że każe Bartkowi wyjść i wszystko skończy się jak zwykle kłótnią.
Usiedliśmy przy stole w salonie, mama podała nam szklankę soku.

-Słuchajcie, widzę że jednak mimo moich i ojca tłumaczeń nie umiecie trzymać się zdała od siebie
-Mamo, ale...-nie dokończyłam
-Daj mi skończyć. Tata nie byłby zadowolony z tego, że się spotykacie ja też  całkowicie nie jestem, no ale widzę że naprawdę coś was łączy, wiec proponuję wam pewien układ. Narazie nie mówmy nic tacie, ja zgadzam się na to, żebyście się spotykali, ale tylko wtedy kiedy Karolina będzie miała wolny czas, nie może się to odbywać kosztem szkoły. Rozumiemy się?
-Mamo, dziękuje-rzuciłam się mamie na szyje
-Obiecuję, że Karolina nie będzie przeze mnie zaniedbywała szkoły-powiedział Bartek, a moja mama uśmiechnęła się do niego
-No, ale teraz może lepiej jak już pójdziesz bo zaraz wraca Karoliny tata
-Dobrze, już się zbieram

Odprowadziłam Bartka na przystanek i wróciłam do domu.
W sobotę obudziłam się wyjątkowo późno bo dopiero przed 10. Gdy tylko wstałam cały czas myślałam o dzisiejszym spotkaniu ze Zbyszkiem o tym jak to wszystko się potoczy, ale i tak nic nie było w stanie popsuć mi humoru, po wczorajszej rozmowie z mamą. Około 17 zaczęłam powoli szykować się na wyjście na spotkanie.

-Gdzie się wybierasz?-zapytała Dominika
-A umówiłam się z Bartkiem-skłamałam, ale nie mogłam jej powiedzieć prawdy
-Ale, ci zazdroszczę chciałbym, żeby ze Zbyszkiem mi się tak układało jak Tobie z Bartkiem
-Cierpliwości, wszystko się jakoś ułoży-uścisnęłam siostrę
-Dzisiaj chciałam się z nim zobaczyć, to powiedział że ma trening, no a jak widać nie maja skoro ty się spotkasz z Bartkiem-powiedziała
-Może jakiś indywidualny trening ma-próbowałam coś wymyślić
-Wszystko mi jedno, idę na zakupy poprawie sobie humor.
-Dobry pomysł-powiedziałam, Dominika wzięła torebkę i wyszła z domu

Ja też popsikałam się perfumami, zarzuciłam coś na siebie i wyszłam z domu. Kilkanaście minut później byłam już na ulicy gdzie znajdowała się restauracji. Weszłam do budynku, był bardzo przytulny, Zbyszek czekał na mnie,wybrał już stolik przy oknie.
-Hej, ciesz się, że zgodziłaś się na to spotkanie-powiedział i dał mi mały bukiecik stokrotek
-Przyszłam tylko ze względu na to, że chcę zakończyć tą sprawę i wyjaśnić sobie wszystko.
-Tak, wiem zachowywałem się jak palant, ale zrozumiałem że ty chyba kochasz tylko Bartka i nic tego nie zmieni. Na początku nie mogłem się pogodzić z tym, bo to ja pierwszy się z Tobą spotkałem,to ja cię dostrzegłem, ale to chyba nie ma znaczenia. Widzę jak wam z Bartkiem na sobie zależy.
-Mam nadzieję, że to co mówisz to prawda i że to wszystko przemyślałeś. Po za tym to co robiłeś krzywdziło przede wszystkim Dominikę, trzeba było jej nie zawracać głowy.
-Ale naprawdę mi na niej zależy, tylko trochę się ostatnio pogubiłem i  nie możemy dogadać, może byś mi jakoś pomogła?
-Mogę spróbować, ale tylko jeśli obiecasz że jej nie skrzywdzisz?
-Nie bój się, zależy mi na niej-uśmiechnął się Zbyszek

Wtedy zauważyłam przez okno, że chodnikiem idzie Dominika z zakupami i rozmawia z kimś przez telefon.
Odwróciła głowę i zobaczyła nas...

środa, 26 grudnia 2012

XXVIII

XXVIII


Zza rogu wyszedł młody przystojny, wysoki brunet, naprawdę przystojny w ręku niósł nasz dziennik. Miał około 28 lat, a najlepsze było to, że był chłopak który poprzedniego dnia uratował mi życie. Podszedł na początku chyba mnie nie zauważył. Włożył klucz od sali do drzwi:
-Witajcie, zaraz wam wszystko wyjaśnię dlaczego to ja dzisiaj was będę próbował czegoś nauczyć- powiedział nauczyciel, w tym samym momencie obejrzał się do okola i kiedy mnie zobaczył upuścił kluczyk.
Spojrzeliśmy na siebie, chyba każde z nas było w lekkim szoku. Wszyscy na nas spoglądali. Weszliśmy wszyscy do sali. Jak zwykle zajęłyśmy z Natalią przedostatnią ławkę od ściany.
-Znasz go?-zapytała Natalia
-Długo by o tym opowiadać-odpowiedziałam
-No niezłe ciacho-powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Natalia  odwróciła się do Agi i Ilony i zaczęły ostro o nim dyskutować.
Młody mężczyzna, napisał swoje imię na tablicy i otwarł dziennik
-Mam na imię Jacek, od dziś będę waszym nowym nauczycielem języka polskiego poniważ wasza pani zachorowała, mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało-powiedział miłym głosem i zaczął czytać listę obecności. Doszedł do mojego numeru, kiedy przeczytał moje imię odpowiedziałam
-Jestem
-Aha to ty- powiedział i się uśmiechnął, wszyscy patrzyli na mnie co najmniej dziwnie
Potem Jacek, a właściwie pan Jacek nie wiem jak mam na Niego mówić przeszedł do tematu lekcji.
Opowiadał o dwudziestoleciu wojennym, chodził po całej klasie przekazując nam najważniejsze informacje dotyczące tej epoki, ale miałam wrażenie, że momentami zatrzymuje wzrok na mnie, robiło mi się gorąco.
Zadzwonił dzwonek, lekcja się skończyła szybko wybiegłam z klasy razem z dziewczynami. Ale szybko zapomniałam, o nowym nauczycielu, bo cały czas myślałam o jutrzejszym spotkaniu ze Zbyszkiem.
O 15 wróciłam do domu. Bartek miał trening do 16 miał do mnie przyjść wieczorem bo rodzice byli w pracy a młodsze rodzeństwo pojechało na zieloną szkołę. Dominika chodziła po domu, widziałam że chce ze mną pogadać ale nie wie jak zacząć. Poszłam do kuchni zrobić sobie kakao. Stałam przy kuchence, kiedy podeszła Dominika
-Mi też zrobisz?-zapytała
-Pewnie
-Karola, przepraszam nie chciałam się z Tobą kłócić, po prostu ze Zbyszkiem ostatnio nic mi nie wychodzi, staram się ale z jego strony nie widzę jakiejkolwiek inicjatywy-powiedziała Dominika
-Oj młoda, młoda wszystko się jakoś ułoży, ja też przepraszam może za pochopnie osądziłam Zbyszka-powiedziałam do Dominiki i ją przytuliłam,miałam nadzieję że po naszym jutrzejszym spotkaniu, jak wszystko sobie wyjaśnimy, Zbyszek przemyśli wszystko i jakoś się to ułoży

Wypiłyśmy kakao, pogadałyśmy. Około 18 do drzwi zapukał Bartek. Przywitał mnie całusem w policzek, a ja zaprosiłam go do mnie do pokoju. Wymienił się z Dominiką krótkim przywitaniem i weszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy na łóżku:
-Napijesz się soku?-zapytałam
-Poproszę

Nalałam nam soku i usiadłam koło niego.
-Chcesz się gdzieś przejść, czy może coś obejrzymy na komputerze?-zapytałam
-Wiesz co przepraszam, ale najchętniej bym poleżał jestem padnięty po treningu-odparł zmęczony Bartek
-To może zrobię Ci masaż jeśli chcesz oczywiście i się nie boisz, że coś ci zrobię-powiedziałam uśmiechając się
-Kochanie wiesz czego mi trzeba- powiedział i położył się u mnie za łóżku.

-Karolina ja wychodzę!-krzyknęła z salonu Dominika
-Okey pa-odpowiedziałam siostrze

-No to mamy dom dla siebie-roześmiał się Bartek
-No tak-usiadłam na na jego udach podciągnęłam mu koszulkę i zaczęłam go masować
-Kochana ty się chyba pomyliłaś z powołaniem-powiedział Bartek
-Ja jeszcze swojego powołania nie wybrałam-uśmiechnęłam się, Bartek  miał wspaniale wyrzeźbione ciało, uwielbiałam się do niego przytulać, czułam się bezpiecznie. Podciągnęłam mu koszulkę wyżej i zaczęłam całować go po karku,  on wtedy odwrócił się i zdjął moją bokserkę, zaczął mnie namiętnie całować czułam jego usta na całym ciele, rękami obejmował moje pośladki, czułam się wspaniale,widziałam tylko jak moje ubrania  po kolei lądują w różnych częściach mojego pokoju. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi do domu...




niedziela, 23 grudnia 2012

XXVII

XXVII

-Co się stało, kim jesteś?-zapytałam zdezorientowana, jakiś mężczyzna trzymał mnie na rękach
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak, czy mógłbyś mnie postawić?-zapytałam zawstydzona
-Oczywiście-odparł,  w tym samym momencie zjawił się Bartek
-Co się stało, kochanie wszystko okey?-zapytał zatroskany
-Tak, tak zachłysnęłam się wodą, ale już wszystko w porządku-powiedziałam, Bartek otulił mnie ręcznikiem i mocno przytulił.
-Karolina nic Ci się nie stało!-usłyszałam głos Zbyszka, za nim przybiegła Dominika i mocno mnie przytuliła
-Przecież ty nie umiesz pływać mogłaś się utopić-podsumowała moja siostra
-Przestańcie, wszystko jest okey po prostu napiłam się trochę wody, ten chłopak mnie wyciągnął odpowiedziałam, widziałam że naprawdę się przestraszyli

Przez całe zamieszanie, zapomniałam o młodym mężczyźnie, który stał obok.
-Dziękuję, Ci bardzo nie wiem co by było gdyby nie Ty-powiedziałam
-Nie ma sprawy, każdy by się tak zachował-odpowiedziałam skromnie
-Tak, dziękujemy-powiedział Bartek i uścisnął rękę mężczyzny

Udaliśmy się do szatni, wszyscy mieliśmy już dość basenu na dzisiaj. Po 20 minutach byliśmy przebrani.
-Może wybierzemy się coś zjeść?-zapytał Zbyszek, chyba nie chciał kończyć tego wieczoru
-Dobry pomysł-powiedziała Dominika
-Wiecie co przepraszam, ale mam dość na dzisiaj-odpowiedziałam
-Odwiozę Karolinę do domu, a wy bawcie się dobrze-powiedział Bartek
-Nie no to kiedy indziej, jak nie to wszyscy się zbieramy-powiedział Zbyszek, widziałam po minie Dominiki, że myślała, że zostaną sami we dwoję. Zbyszek najwyraźniej miał inne plany.

Udaliśmy się do auta Zbyszka, po 15 minutach byliśmy już pod domem.
-To cześć-trzasnęła drzwiami Dominika i szybko pobiegła do domu
-To do następnego razu-wysiadłam z auta i udałam się w stronę drzwi, po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę
-Nie ładnie tak bez pożegnania-powiedział Bartek i mnie pocałował.
-No a teraz już idź, Zbyszek czeka pa-powiedziałam, Bartek odszedł w stronę auta, po raz kolejny zobaczyłam to niezadowolenie i zazdrość w oczach Zbyszka, który siedział za kierownicą auta.

Weszłam do domu. W pokoju na łóżku leżała zapłakana Dominika.
-Nie chce,żeby to źle zabrzmiało, ale nie powinnaś się angażować w znajomość ze Zbyszkiem-nie wiedziałam jak jej to delikatniej powiedzieć
-Karolina myślisz, że jak Zbyszek kiedyś powiedział Ci coś miłego to teraz już nie może być z nikim innym!-krzyknęła donośnym głosem Dominika, dobrze że w domu nie było rodziców
-O co Ci chodzi chce Ci tylko pomóc...
-Masz Bartka zajmij się nim a Zbyszka zostaw w spokoju-krzyczała zdenerwowana
-Nie wiem o czym ty mówisz, przecież mnie i Zbyszka nic nie łączy
-Przecież widzę jak on na Ciebie patrzy, głupi by zauważył, że coś między wami jest,że nie jesteś dla niego obojętna
-Dominika uspokój się, pogadajmy na spokojnie
-Daj spokój nic nie rozumiesz-powiedziała i wyszła z pokoju zapłakana.

Chciałam dobrze w wyszło jak zawsze, chciałam żeby nie wpakowała się w związek z kimś, kto na nią nie zasługuję. Dominika cały wieczór siedziała w salonie, nie chciała ze mną rozmawiać. Około 22 położyłam się. Usłyszałam wibrację mojego telefonu. Myślałam, że to wiadomość od Bartka na dobranoc.

                  ,, Spotkajmy się pojutrze o 18 w restauracji, na Wesołej, wszystko Ci wyjaśnię chce to zakończyć, żeby wszystko wróciło do normy."
                                                                                      Zbyszek

 Pomyślałam, że to ostateczny moment, żeby wszystko sobie wyjaśnić. Postanowiłam, że pójdę na to spotkanie nie mówiąc Bartkowi i Dominice,wyjaśnię wszystko ze Zbyszkiem i wszystko będzie dobrze. A przynajmniej miałam taką nadzieję.

Rano obudziłam się o 7:40 na 8:00 miałam do szkoły. Szybko się ubrałam, umyłam i pognałam do szkoły. Do budynku weszłam równo z dzwonkiem  Od razu pobiegłam po salę polonistyczną, ale nauczycielki jeszcze nie było. Czekaliśmy kilka minut w nadziei, że nie będzie lekcji. Usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi po schodach. Kiedy zobaczyłam osobę z dziadzieniem w ręku byłam naprawdę zdziwiona...



środa, 19 grudnia 2012

XXVI

XXVI

Rano obudziłam się w wyjątkowo dobrym nastroju, wiedziałam że wieczorem spotkam się z Bartkiem.
Zjadłam śniadanie, umyłam się ubrałam i z Dominiką o 7:35 wyjechałam z pod domu.
Kiedy weszłam do szkoły wszyscy patrzyli na mnie jakoś dziwnie...
-Macie wrażenie,że wszyscy się na mnie dziwnie patrzą?-zapytałam się dziewczyn
-Dziwisz się?-odparła Natalia
-Jak to... nie rozumiem-powiedziałam zdezorientowana
-Byłaś na balu, z chłopakiem, siatkarzem do którego wzdycha większa połowa naszej szkoły-powiedziała, śmiejąc się Ilona
Dziewczyny pytały mnie jak z Bartkiem, podzieliłam się z nimi moimi przeżyciami, ale oczywiście nie wszystkimi, kilka szczegółów pozostawiłam jednak tylko dla siebie i Bartka.
Cały dzień miałam dobry humor nie mogłam doczekać się wieczoru z nim. Na jednej z przerw Magda zaproponowała:
-Spotykamy się dzisiaj u mnie?-zapytała
-Ja nie mogę-odpowiedziałam
-Czemu?-zapytała Aga
-Umówiłam się z Bartkiem na wieczór-powiedziałam uśmiechając się
-Jak to to on jeszcze tutaj jest?-zapytała Natalia
-Tak,będzie grał w tutejszym klubie-powiedziałam, uśmiech nie schodził mi z twarzy
-Wow, ale macie fajnie, w ogóle fajni jesteście-powiedziała Ilona
-Też się cieszę- odpowiedziałam.

Lekcje skończyłam o 15, w domu byłam o 15:30. Po drodze wstąpiłam do jednego z miejscowych sklepów i kupiłam nowe bikini na basen. W domu zjadłam obiad i obejrzałam coś w telewizji. Około 17 zaczęłam szykować się do wyjścia,spakowałam ręcznik, strój i suszarkę do włosów, popsikałam się delikatnymi perfumami, około 17:30 była już gotowa do wyjścia. Dominika też była już prawie gotowa. Kilka minut przed 18 pod dom podjechało auto i zatrąbiło. Wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do auta. Zbyszek prowadził, a Bartek siedział na miejscu pasażera, wsiadłyśmy.
-Hej dziewczyny-powiedział Zbyszek
-Cześć-odpowiedziałyśmy, Bartek odwrócił się i pocałował mnie, widziałam że Zbyszek obserwował nas przez lusterko i widać było że niezbyt mu się to podoba, ale nie zwracałam na to uwagi, ważne było tylko to, że spędzę ten wieczór z Bartkiem. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy udając się do kasy z biletami.Z Bartkiem szliśmy pierwsi, byliśmy tacy szczęśliwi z tych wspólnie spędzonych chwil. Widziałam, że Zbyszek chyba inaczej sobie wyobrażał ten wieczór, ale nie zwracałam na niego uwagi. Czekając w kolejce, usłyszałam rozmowę pomiędzy Dominiką a Zbyszkiem.
-Co ci jest? Nie odzywasz się jesteś jakiś inny-powiedziała Dominika do Zbyszka
-Nie wydaje ci się-odpowiedział obojętnie
-Chyba nie... Coś się stało?- zapytała Dominika z troską
-Jak mowie,że nie to nie daj spokój!-powiedział podniesionym głosem Zbyszek

Ludzie wokół patrzyli się na nich, widziałam po Dominice,że nie było jej miło. Wreszcie kupiliśmy bilety i weszliśmy do przebieralni. My z Dominika do damskiej, panowie do męskiej.
-Ej wszystko okey?-zapytałam Dominikę
-Weź, nie wiedziałaś jaką scenę mi urządził, myślałam że coś nas zaczęło łączyć, martwię się o niego a on z takimi tekstami do mnie wyjeżdża daj spokój-trzasnęła szafką  i poszła pod prysznic.
Na basenie bawiłam się świetnie Bartek nie odstępował mnie na krok, uczył mnie pływać, wygłupialiśmy się.
Zbyszek poszedł od razu na inny basen popływać, Dominika siedziała na brzegu i przyglądała się innym, widać było,że nie zbyt jej się podoba to spotkanie.
-Nie no tak być nie może idziemy wszyscy na zjeżdżalnię-zaproponował Bartek
-Okey ja idę po Dominikę ty weź Zbyszka-powiedziałam

Weszliśmy po schodkach na szczyt zjeżdżalni.
-Bartek boję się...-powiedziałam przestraszona
-No co ty kochanie, będę jechał nie daleko za Tobą-pocieszył mnie
-No dobrze-wskoczyłam, jazda trwała kilka sekund, nagle wpadłam do basenu, znalazłam się pod wodą, zachłysnęłam się nie mogłam się poruszyć. Po kilku sekundach ocknęłam się czułam, że ktoś trzyma mnie na rękach i wynosi z basenu. Usłyszałam tylko:słyszysz mnie?

poniedziałek, 17 grudnia 2012

XXV

XXV

Szybko nacisnęłam przycisk usunąć powiadomienie, żeby Dominika nie zauważyła kto do mnie dzwonił.
-No i jak było na balu?-zapytała
-Na balu cudownie, ale jak zwykle rodzicom nie pasuje, że się spotykam z Bartkiem
-A no Zbyszek mi mówił, że Bartek przyjechał to pewnie się cieszysz,że masz go tutaj przy sobie?-powiedziała Dominika
-Narazie to muszę jakoś, wszystko wyjaśnić i przekonać do niego rodziców.
-Dobrze,że narazie nic nie wiedzą o tym, że spotykam się ze Zbyszkiem, mam nadzieję że kiedyś jak im powiem nie będą mieli nic przeciwko-powiedziała, widziałam iskrę w oku kiedy o nim mówiła
-Ale Dominika, jesteś pewna że to jest ktoś odpowiedni dla Ciebie?-nie wiedziałam jak delikatnie jej powiedzieć,żeby dała sobie z nim spokój
-Spotykamy się dogadujemy jest  dobrze-powiedziała Dominika i wyszła z pokoju, widziałam że narazie nie chciała kontynuować tego tematu.

Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Bartka.
-Słucham
-Hej, przepraszam Cię za moich rodziców to nie miało tak wyglądać...-powiedziałam
-Nie no rozumiem, oni się po prostu o Ciebie martwią, ale musimy im pokazać, że się kochamy i że umiesz pogodzić naukę i spotkania ze mną-odpowiedział, od razu zrobiło mi się lżej, wiedziałam że razem jakoś to przezwyciężymy
-Może za jakiś czas znowu z nimi porozmawiamy
-A właśnie dzwonił do mnie Zbyszek, zaproponował żebyśmy się we czwórkę  ja ty Dominika i on wybrali na basen jutro wieczorem co ty na to?-zapytał, byłam zaskoczona nie miałam ochoty widzieć się ze Zbyszkiem po ostatnim incydencie, ale też głupio mi było odmówić
-W sumie czemu nie-odpowiedziałam
-No to będziemy po was około 18, może być-zapytał
-Tak-odpowiedziałam
-To do jutra Kocham Cię pa-powiedział
-Pa-odpowiedziałam i odłożyłam słuchawkę

Poszłam do kuchni,żeby powiedzieć Dominice o pomyśle chłopaków. Nie jutro iść tam ze Zbyszkiem, nie chciałam też żeby Dominika wiązała się z nim chociaż narazie, ale musiałam jakoś przetrwać ten jeden wieczór, cieszyłam się jedynie z tego powodu,że znowu zobaczę Bartka.

-Dzwonił Bartek, rozmawiał ze Zbyszkiem mamy jutro wieczorem wszyscy iść na basen-powiedziałam, niezbyt zadowolona
-To świetnie, a ty co nie cieszysz się?-zapytała Dominika

-Gdzie się jutro wybieracie, o czymś nie wiem?-do kuchni weszła mama
-Idziemy z dziewczynami na basen-powiedziałam, patrząc na Dominikę,która  mi przytaknęła
-A no dobrze, byleby nie za długo-powiedziała mama, Dominika wyszła z kuchni
-Kochanie, mam nadzieję że rozumiesz naszą reakcje na tego chłopaka, nie mogliśmy postąpić inaczej-powiedziała mama
-Mamo daj spokój nie chce o tym rozmawiać...-odpowiedziałam i poszłam do pokoju

Dominika słuchała głośno muzyki przez słuchawki, zauważyłam nową wiadomość na telefonie.

                        ,, To jutro się widzimy, nie mogę się doczekać"
                                                                                                     Zbyszek

Nie wiedziałam już co mam robić, powiedzieć Bartkowi i Dominice, czy poczekać, porozmawiać z nim.
Po długim namyśle postanowiłam z nim porozmawiać, nie wiedziałam jeszcze jak ale wiedziałam że muszę sobie z nim wszystko wyjaśnić. Nie wiedziałam jak pomóż Dominice nie chciałam, żeby zakochała się w niewłaściwej osobie. Około 23 położyłam się. Zamknęłam oczy i przypominałam sobie poprzednia noc spędzoną z Bartkiem. Nigdy jej nie zapomnę, było wspaniale, każda sekunda, każdy gest, dotyk,pocałunek były idealne. Wzięłam telefon i wystukałam na klawiaturze:

                    ,, Dziękuję, Ci za wczorajszą noc było wspaniale, nikt nie przeszkodzi nam w naszym szczęściu, Kocham cię"                     
                                                                                                Karolina
Włożyłam słuchawki do uszu i próbowałam zasnąć, po kilku minutach usłyszałam wibracje mojego telefonu.

                     ,, To ja dziękuje i mam nadzieję że nie jedna taka noc przed nami Kocham Cię śpij dobrze"
                                                                                              Bartek

środa, 12 grudnia 2012

XXIV

XXIV

Szybko odsunęłam się od Zbyszka szklanka, którą trzymałam w ręku upadła i rozbiła się. Bartek wszedł do kuchni.
-Wszystko w porządku? Co macie takie miny?-zapytał, widziałam że przeczuwa coś
-Wszystko okey, Karolina chciała mi tylko nalać soku i zawadziła ręką o szafkę-wytłumaczył się Zbyszek
-Co tam kupiłeś kochanie?-zapytałam Bartka, żeby rozluźnić atmosferę
-Wiecie co ja będę się zbierał do zobaczenia jutro na treningu-powiedział Zbyszek i wyszedł

Bartek zaczął rozpakowywać zakupy, a ja zabrałam się za sprzątnięcie szkieł. Nagle Bartek podszedł do mnie spojrzał mi w oczy i zapytał:
-Karolina wszystko w porządku?
-Taak, wszystko okey czemu pytasz?-odpowiedziałam, nie chciałam żeby miedzy nim a Zbyszkiem znowu coś się psuło
-Mam jakieś dziwne przeczucie,że Zbyszek i ty no wiesz...-powiedział spuszczając wzrok
-Bartek spójrz na mnie, Zbyszek to tylko kolega zawsze tak było,jest i tak będzie to Ciebie kocham i nie masz się czym martwić rozumiesz?
-Kocham cię-powiedział Bartek i pocałował mnie w czoło

Bartek przygotował śniadanie, zasiedliśmy do stołu, kiedy zadzwonił mój telefon.
-Gdzie jesteś?Jest już południe bal chyba już dawno się skończył...-powiedziała przez telefon zdenerwowana mama. Nie słyszałam telefonu wcześniej ponieważ zostawiłam go w przed pokoju.
-Mamo wszystko ze mną w porządku, nie martw się za godzinę będę w domu-powiedziałam
-Karolina, my tu odchodzimy od zmysłów...
-Będę za godzinę-odpowiedziałam i odłożyłam słuchawkę

-Co tam?-zapytał Bartek
-Mama, martwi się zapomniałam ja uprzedzić, że nie wrócę do domu
-Odwiozę Cię-zaproponował Bartek
-Okey mam pewien plan
-Słucham?-powiedział
-Może, to czas żebyście się poznali ty i moi rodzice-powiedziałam. Chciałam,żeby zaakceptowali osobę, z którą jestem szczęśliwa i z którą planuje przyszłość.
-To nie za wcześnie?-zapytał Bartek
-Nie, na pewno Cie polubią
-Okey, no to jemy ubieramy się i jedziemy-powiedział Bartek i uśmiechnął się.

Po 40 minutach wyszliśmy z mieszkania Bartka, taksówka czekała już pod blokiem. Po drodze cały czas myślałam o sytuacji ze Zbyszkiem. Pod moim domem byliśmy już po 15 minutach. Wyszliśmy z samochodu, widziałam, że Bartek był zdenerwowany.
-Denerwujesz się?-zapytałam z uśmiechem
-Nie no co ty-nie chciał się, przyznać, ale widziałam to po nim.

Weszliśmy do domu, od razu podbiegła do mnie mama.
-Dziecko gdzieś Ty była chcieliśmy już dzwonić na policje-zaczęła na mnie krzyczeć w ogóle nie zwracając uwagi na Bartka, który był zawstydzony.
-Przepraszam to moja wina, Karolina nocowała u mnie była bezpieczna-wytłumaczył Bartek
-Przepraszam bardzo a Pan to kto?-zapytała zdenerwowana mama
-Mamo, może wejdźmy dalej porozmawiamy-zaproponowałam, weszliśmy do salonu był tam też tata.

-Mamo, tato to Bartek spotykamy się od jakiegoś czasu, u niego byłam, po studniówce pojechaliśmy do Jego mieszkania, przepraszam powinnam była was uprzedzić-próbowałam wytłumaczyć
-Dziecko, my w ogóle nie znamy tego chłopaka a ty nam mówisz,że spędziłaś noc u niego w mieszkaniu?-powiedział donośnym głosem tata, widziałam po Bartku, że nie czuł się dobrze
-Tato, przepraszam ale po prostu zapomniałam chyba najważniejsze, że wszystko jest już dobrze. A co do Bartka jestem z nim bardzo szczęśliwa i kocham go, a on mnie.
-Karolina, ty masz teraz maturę możesz zapomnieć, o chłopakach-powiedziała mama
-Ale proszę pani mogę zapewnić, że dopilnuje tego żeby Karolina nie poświęcała mi więcej czasu niż na naukę przynajmniej teraz-próbował wyjść z sytuacji Bartek
-Widzicie, wszystko będzie dobrze-powiedziałam do rodziców
-Wie pan co chyba to nie najlepszy moment, dziękujemy panu na razie-powiedział tata pokazując Bartkowi drzwi
-Czemu wszystko psujecie?!-chciałam pobiec za Bartkiem, ale mama mnie zatrzymała
-Nie możecie być razem, po pierwsze masz maturę, po drugie on jest o dużo starszy-powiedziała donośnym głosem moja mama

Nie chciałam ich słuchać, weszłam do pokoju, trzasnęłam drzwiami, w pokoju na łóżku siedziała Dominika.
-Hej Karola wszystko okey?-zapytała
-Nie nic nie jest okey...-odpowiedziałam

Wyciągnęłam telefon z torebki,żeby zadzwonić do Bartka. Odblokowałam telefon: ,, 5 nieodebranych połączeń od- Zbyszek"

niedziela, 9 grudnia 2012

XXIII

XXIII

Obudziłam się rano ze świadomością, że była to najpiękniejsza noc w moim życiu. Otworzyłam oczy, słońce przebijało się przez granatowe zasłony w sypialni Bartka. Rozejrzałam się po pokoju, ale nigdzie go nie widziałam. Nie miałam nic na sobie więc owinęłam się w kołdrę i postanowiłam go poszukać. Wychodząc z sypialni usłyszałam głos Bartka byłam przekonana, że rozmawia przez telefon. Weszłam do salonu,żeby się z nim przywitać.
-Cześć kochanie, wiesz co...-odparł Bartek całując mnie w policzek
-Karolina?!-usłyszałam głos Zbyszka wyłaniającego się zza kredensu w kuchni był zaskoczony moim widokiem, zawstydziłam się
-No właśnie chciałem Cię uprzedzić, że mamy gościa-powiedział lekko zdezorientowany Bartek
-Cześć,wiecie co ja pójdę założyć coś na siebie-odpowiedziałam

Udałam się do sypialni założyłam koszulę Bartka i jakieś sportowe spodenki, które cały czas mi spadały, ale nie mogłam tam wrócić na pół naga. Zawstydziłam się, kiedy zobaczyłam Zbyszka, tym bardziej że jeszcze niedawno to z nim się spotykałam.
Uczesałam włosy w pytkę i wróciłam do salonu.

-A gdzie Bartek?-zapytałam Zbyszka
-Wyszedł do sklepu po mleko dla Ciebie do kawy-odpowiedział nerwowo Zbyszek, widziałam że coś jest nie tak
-To może napijesz się soku?-zapytałam i otworzyłam lodówkę, kiedy ją zamknęłam zobaczyłam stojącego koło mnie Zbyszka złapał mnie mocno za nadgarstek.
-Dziewczyno co ty wyprawiasz znacie się zaledwie trochę ponad miesiąc a ty już idziesz z nim do łóżka!-powiedział podniesionym głosem
-Zbyszek puść mnie to boli-Bartman puścił moją rękę, ale nadal stał przed mną, był zdenerwowany
-O co Ci chodzi to moja sprawa z kim chodzę do łóżka po za tym kocham go, myślałam że sobie już wszystko wyjaśniliśmy
-Moje uczucia do ciebie tak naprawdę nigdy nie wygasły-powiedział już normalnym głosem
-Słucham?! Przecież spotykasz się z moją siostrą...-odpowiedziałam zdziwiona
-Nie mogę o Tobie zapomnieć-powiedział Zbyszek dotykając swoją ręką moją twarz, przyciągnął mnie do siebie i wtedy usłyszałam jak drzwi od mieszkania się otwierają...