niedziela, 20 stycznia 2013

XXXII

XXXII

Bartek nie zauważył mnie. Szedł obok nieznajomej mi kobiety wpatrzony w nią z uśmiechem na twarzy.
-Karolina wszystko w porządku?-zapytał Piotr, widząc że coś jest nie tak
-Przepraszam-powiedziałam i pobiegłam do samochodu

Nie pamiętam drogi jaką przebyłam od restauracji do auta, byłam roztrzęsiona nie byłam świadoma tego co się dzieje. Wsiadłam do samochodu. Przez moment, żałowałam że nie podeszłam i po prostu go nie uderzyłam. Przekręciłam kluczyki w stacyjce i odjechałam z piskiem opon. Szybko byłam w domu, rodzeństwo było w szkole a rodzice w pracy, rzuciłam torebkę, pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
Szybko zasnęłam, nie chciałam myśleć o tym wszystkim. Obudziła mnie Dominika około 20, wstałam wzięłam prysznic i snułam się bez celu po domu.

-Karolina, przepraszam za tego Bartka ja naprawdę nie chciałam, jak widzę jak się męczysz to nie mogę, ja pójdę jutro do niego i wszystko wyjaśnię.-próbowała wyprostować wszystko Dominika, wiedziałam że naprawdę żałuję
-Okey Dominika dzięki za chęci ale to teraz nie ma znaczenia-odpowiedziałam i poszłam do pokoju.

Nie mogłam zasnąć, próbowałam nie myśleć o tym co dziś zobaczyłam, ale nie mogłam. Byłam na niego wściekła,jak on mógł kilka dni temu mówić, że mu na mnie zależy a teraz... Było mi strasznie przykro,łzy płynęły mi po policzku.
Zastanawiałam się nad tym co zrobić. Czy walczyć o Niego, przecież go kocham, przeżyliśmy tyle wspaniałych chwil, tyle nas łączy nie mogę się tak po prostu się poddać,zbyt dużo przeszłam żeby teraz go tak po prostu stracić . Z drugiej strony może lepiej będzie jeżeli odpuszczę,nie będzie łatwo, ale z czasem może przejdzie, może lepiej to zakończyć i starać się zapomnieć. Zasnęłam około 1.

Rano obudziła mnie Dominika.
-Masz tutaj gorące kakao, wypij i zbieraj się do szkoły-powiedziała Dominika nie pytając o nic, wiedziała że coś się stało ale nie chciała narazie tego rozdrapywać i dopytywać.
-Dzięki siostra-powiedziałam i mocno ją przytuliłam
-To co jedziemy do szkoły, uprasowałam Ci ciuchy, śniadanie masz na stole zbieraj się bo już 7:30
-Okey-wstałam ubrałam się, zjadłam coś, myślałam że będzie łatwiej ale cały czas miałam w głowie tylko Bartka z tą dziewczyną.

Kilka minut przed 8 byłam w szkole. Przywitałam się z dziewczynami.
-Będziemy się dzisiaj uczyć na piątkowy sprawdzian z matmy u Natalii o 19 wpadniesz?-zapytała Ilona
-Okey-zgodziłam się bez zastanowienia, nie myślałam nawet czy mogę nie mogłam się skupić.
-No okey jak chcesz-powiedziała Ilona

Lekcje leciały jedna za drugą, ale ja nie mogłam skupić się na nauce, myślałam tylko o jednym.
Na ostatniej godzinie mieliśmy język polski. Piotr wszedł do klasy i sprawdził obecność. Dziewczyny oczywiście całą godzinę dyskutowały jaki to on nie przystojny.
-Ejj ciekawe czy ma dziewczynę-rzuciła Ilona
-Człowieku taka dupeczka na bank-odparła Natalia
-Nie macie o czym rozmawiać-zapytałam
-Oj Karola, nie mów że Ci się nie podoba-powiedziała Magda
-Dajcie spokój-powiedziałam.

Gdybym im powiedziała, że spotkałam się z Piotrem, a właściwie Pana Piotra... Było by ciekawie
Zadzwonił dzwonek, wychodziłyśmy z klasy:
-Karolina możesz zostać chwilę?-zapytał Piotr, czułam na sobie spojrzenia wszystkich, szczególnie dziewczyn
-Stało się coś wczoraj tak szybko odeszłaś?-zapytał
-Nie nic takiego, przepraszam że tak wyszło-odpowiedziałam
-To może ten rewanż w piątek wieczorem?
-No wie Pan ja Pana nie znam nie wiem czy wypada mi się spotykać z nauczycielem-próbowałam skleić zdanie
-Po pierwsze jestem Piotr, a po drugie nauczycielem jestem w szkole, a po za jestem po prostu facetem, któremu obiecałaś czekoladę nic więcej to co umowa stoi piątek 18 tam gdzie ostatnio?-zaproponował
-No okey niech będzie-odparłam z uśmiechem

Wyszłam z klasy. Dziewczyny czekały na mnie przed salą.
-Co chciał?-zapytała Magda, wszystkie patrzyły na mnie z ciekawością
-Chciał pożyczyć zeszyt i zobaczyć jakie utwory przerabialiśmy z polonistką-wymyśliłam szybko na poczekaniu, strasznie czułam się z  tym, że nie mówie im prawdy.

Była to ostatnia godzina więc udałyśmy się w stronę szatni, przez rozmowę z Piotrem na chwilę udało mi się zapomnieć o Bartku dopóki nie zobaczyłam go na szkolnym korytarzu.


piątek, 18 stycznia 2013

XXXI

XXXI

Bartek, wyszedł chciałam za nim pobiec, ale uznałam że to nie ma sensu.
-Kurde Karola sory, nie wiedziałam że tak wyjdzie, myślałam że się lekko zdenerwuję i to wszystko...-Dominika próbowała wyjaśnić
-Dobra daj spokój, chyba wiedziałaś co mówisz,idę spać

Przed położeniem się spać wykonałam chyba z tysiąc telefonów do Bartka, ale on ciągle nie odbierał.
Napisałam mu smsa.

,, To wszystko nie tak jak myślisz, to Ciebie kocham i nikogo innego"
                                                                                                         Karolina

Po kilku minutach zasnęłam. Obudziłam się o 7:00 wzięłam telefon z szafki, ale nie było  żadnej odpowiedzi od Bartka. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam kanapkę z dżemem i wyszłam z domu.
Wsiadłam do auta i ruszyłam w stronę szkoły. Jechałam rozmyślając nad tym wszystkim co się wydarzyło, zadawałam sobie tysiące pytań dlaczego tak się stało, dlaczego wszystko musi się tak komplikować.
Nie miałam ochoty iść do szkoły. Zaparkowałam auto niedaleko parku. Usiadłam na jednej z ławek rozmyślając nad tym czy to wszystko z Bartkiem ma jeszcze sens. Przecież kiedy ludzie są razem to powinni sobie ufać, wspierać się, a on po bezpodstawnych oskarżeniach po prostu odpuścił,zostawił mnie z tym wszystkim samą. No bo przecież najłatwiej powiedzieć dajmy sobie czas i uciec od problemu nie odzywając się. Siedziałam w parku kilkadziesiąt minut trochę zmarzłam było kilka stopni powyżej zera.

-Czy pani nie powinna być w szkole?-usłyszałam męski głos
-Jaa?-nie wiedziałam co mam powiedzieć, kiedy zobaczyłam mojego nowego pana od polskiego, a właściwie mojego ,,basenowego bohatera"
-Spokojnie-powiedział i się uśmiechnął
-Po prostu mam gorszy dzień i nie miałam ochoty iść do szkoły, ale to tylko jednorazowe-próbowałam wytłumaczyć czułam się niezręcznie
-Nie masz się z czego tłumaczyć, ja też byłem młody i to nawet całkiem nie tak dawno-powiedział i się uśmiechnął
-Zapewne-odwzajemniłam uśmiech
-Znam bardzo fajną cukiernię tutaj za rogiem, może pójdziemy na czekoladę chyba trochę zmarzłaś?-zaproponował

Jeju, pomyślałam czy wypada spotkać się z nauczycielem po za szkołą.... A co tam w sumie wszystko mi jedno.

-Chętnie-powiedziałam i poszliśmy w stronę cukierni.

Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, było to bardzo przytulne miejsce. Czułam się trochę niezręcznie, no bo to w końcu mój nauczyciel, ale przecież równie dobrze mógłby być moim starszym kolegą.

-A Pan nie w pracy?-zapytałam nie śmiało, nie wiedziałam jak zacząć rozmowę
-Proszę Cię tylko nie pan, nie jesteśmy w szkole jestem Jacek-powiedział uśmiechając się szeroko
-Karolina miło mi-podaliśmy sobie dłonie.
-To co czekolada?-zapytał
-Poproszę podwójną z bitą śmietaną-odpowiedziałam
-Moja ulubiona, już przynoszę-odszedł w stronę kasy

Wyjęłam telefon, żeby sprawdzić czy Bartek nie odpowiedział na moją wczorajszą wiadomość, ale nic zero wiadomości, zero telefonów nic...

-Proszę bardzo tylko pij szybko, bo bita śmietana opadnie-powiedział z uśmiechem na twarzy

Czułam się przy nim, jak przy koledze, był taki wyluzowany, młody no i przystojny. Było bardzo miło śmialiśmy się, sprawił że na chwilę zapomniałam o sprawie z Bartkiem . Jacek miał poczucie humoru i był bardzo przyjaznym człowiekiem zupełnie inny niż wszyscy nauczyciele w naszej szkole. Nie zauważyłam jak szybko minęła godzina.

-No dobrze to teraz musisz mi się jakoś odwdzięczyć za to, że Cie  nie wydam w szkole że byłaś na wagarach-powiedział uśmiechając się
-Hmmm następnym razem ja stawiam czekoladę może być?
-No zastanowię się, a tymczasem muszę się już zbierać, bo za godzinę mam korepetycje
-Nie ma sprawy-powiedziałam
-To ja zapłacę i idziemy-powiedział i udał się do kasy

Wyszliśmy z cukierni.

-No to co, bardzo dziękuję Ci za miłą pogawędkę-powiedział
-Ja też-uśmiechnęłam się
-Czekam na rewanż-powiedział Jacek, ja jednak zobaczyłam po drugiej stronie ulicy coś co wyprowadziło mnie z równowagi. Był to Bartek z młodą długowłosą blondynką, którzy szli, śmiali się i rozmawiali w najlepsze.

czwartek, 3 stycznia 2013

XXX

XXX

Dominika schowała telefon do kieszeni, nasze spojrzenia się spotkały. Zaczęła biec, wsiadła do najbliższej taksówki i odjechała. Spojrzałam na Zbyszka a on na mnie.
-Kurde, chciałem dobrze a wyszło jak zwykle.-powiedział zasmucony Zbyszek
-Musimy to jakoś wyjaśnić-zaczęłam się ubierać-Chodź pojedziemy do mnie i jej wszystko wytłumaczymy

Zbyszek ubrał się i oboje wyszliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do auta Zbyszka i po 15 minutach byliśmy u mnie pod domem.
-Karolina myślisz, że ona zrozumie?-zapytał Zbyszek
-Musi-odpowiedziałam

Weszliśmy do domu, Dominiki jeszcze nie było. Usiedliśmy w salonie. Po 20 minutach do domu weszła moja siostra ze łzami w oczach.
-Po tym co mi to  robisz jeszcze masz czelność tutaj przychodzić?-krzyknęła w stronę Zbyszka
-Ale Dominika my Ci wszystko wyjaśnimy-próbowałam załagodzić sytuacje
-Wiesz co myślałam, że to ja przesadzam a ty jesteś okey, ale zawiodłam się na Tobie i nie próbuj mi nic tłumaczyć nie chce tego słuchać-wykrzyczała mi w twarz
-Dominika proszę Cie wysłuchaj nas-powiedział Zbyszek wstając i łapiąc moją siostrę za rękę
-Ja wszystko rozumiem naprawdę-powiedziała Dominika i trzasnęła drzwiami od naszego pokoju.

-Chyba nic z tego nie będzie-powiedział Zbyszek
-Nie możemy się poddawać musimy dać jej ochłonąć-próbowałam go pocieszyć chociaż sama nie do końca w to wierzyłam
-Ja już pójdę, zadzwonię za kilka dni-powiedział Zbyszek udając się w stronę drzwi
-No pa trzymaj się-odparłam

Sobota upłynęła szybko, wieczorem dostałam sms-a:

,, Hej kochanie zobaczymy się jutro znajdziesz dla mnie chwilę?"
                                                                               Bartek

Bardzo się ucieszyłam, chociaż z nim będę mogła spokojnie pogadać i odpocząć od tej sytuacji ze Zbyszkiem i Dominiką.

,,Jasne, wpadnij wieczorem do mnie to porozmawiamy rodziców nie będzie. Kocham Cię"
                                                                                        Karolina

Zasnęłam. Dominika nie odzywałam się do mnie całą niedzielę traktowała mnie jak powietrze. Kiedy coś próbowałam do niej powiedzieć, nie zwracała na mnie uwagi. Cały dzień siedziała z słuchawkami w uszach.
O 19 wpadł Bartek usiedliśmy w salonie.
-Wszystko okey widzę, że jesteś jakaś smutna?-zapytał Bartek
-Tak wszystko okey może obejrzymy jakiś film?-próbowałam zmienić temat
-No jasne z Tobą zawsze-powiedział i mnie pocałował
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię mam-powiedziałam
-Kocham Cię
-Ja pójdę po coś do picia

Wyjęłam lód z lodówki, wrzuciłam do szklanki i nalewałam sok. Usłyszałam, że drzwi od mojego pokoju się otwierają. Pomyślałam, że może Dominice przeszło i  idzie się pogodzić. Ale usłyszałam tylko jak rozmawia z Bartkiem. Wróciłam do salonu.

-Bo widzisz Bartek ta Twoja idealna Karolinka nie jest wcale taka idealna-powiedziała z szyderczym uśmiechem Dominika
-O czym ty mówisz?-zapytał Bartek
-No bo wiesz ty jej nie wystarczysz ona musi zwodzić kilku i tak właśnie przez cały czas kiedy była z Tobą spotykała się też ze Zbyszkiem-powiedziała moja siostra
-Dominika przecież Ty nic nie wiesz, widziałam nas raz jak rozmawiamy i już coś sobie wymyślasz-powiedziałam
-Tak, jasne przecież to widać jak on na Ciebie patrzy. Bartek a myślisz, że na ten basen to po co pojechaliśmy bo on chciał się z nią zobaczyć...
-Nie to wszystko jest jakiś dziwne-powiedział zdezorientowany Bartek
-Kochanie to nie tak Kocham Cię nikt nie jest ważniejszy
-Nie, nie mam dość myślałam, że jemu przeszło, ja też zauważyłem, że on inaczej się przy Tobie zachowuję mam już dość Zbyszka w naszym życiu-powiedział podniesionym głosem Bartek
-Ale my spotkaliśmy się tylko żeby wszystko sobie wyjaśnić-próbowałam mu jakoś wytłumaczyć
-Myślę, że będzie lepiej jak na jakiś czas odpoczniemy od siebie-powiedział Bartek i wyszedł z mojego domu...

piątek, 28 grudnia 2012

XXIX

XXIX

Myślałam, że to Dominika czegoś zapomniała. Wiec przystopowaliśmy i pozbieraliśmy ubrania z podłogi.
-Karolina jesteś?-usłyszałam głos mamy, która miała wrócić za kilka godzin
-Tak mamo już do Ciebie idę-szybko założyłam koszulę, Bartek też narzucił na siebie podkoszulek.
Zauważyłam jak drzwi od mojego pokoju się otwierają.
-Dzień dobry-powiedział Bartek
-Hej mamo-powiedziałam
-Co myśleliście, że wrócę później...-powiedziała mama spoglądając na nas
-Szczerze mówiąc to tak-odpowiedziałam
-No dobrze chodźcie do salonu, zrobię coś do picia i porozmawiamy-powiedziała mama. Byłam zaskoczona, myślałam że każe Bartkowi wyjść i wszystko skończy się jak zwykle kłótnią.
Usiedliśmy przy stole w salonie, mama podała nam szklankę soku.

-Słuchajcie, widzę że jednak mimo moich i ojca tłumaczeń nie umiecie trzymać się zdała od siebie
-Mamo, ale...-nie dokończyłam
-Daj mi skończyć. Tata nie byłby zadowolony z tego, że się spotykacie ja też  całkowicie nie jestem, no ale widzę że naprawdę coś was łączy, wiec proponuję wam pewien układ. Narazie nie mówmy nic tacie, ja zgadzam się na to, żebyście się spotykali, ale tylko wtedy kiedy Karolina będzie miała wolny czas, nie może się to odbywać kosztem szkoły. Rozumiemy się?
-Mamo, dziękuje-rzuciłam się mamie na szyje
-Obiecuję, że Karolina nie będzie przeze mnie zaniedbywała szkoły-powiedział Bartek, a moja mama uśmiechnęła się do niego
-No, ale teraz może lepiej jak już pójdziesz bo zaraz wraca Karoliny tata
-Dobrze, już się zbieram

Odprowadziłam Bartka na przystanek i wróciłam do domu.
W sobotę obudziłam się wyjątkowo późno bo dopiero przed 10. Gdy tylko wstałam cały czas myślałam o dzisiejszym spotkaniu ze Zbyszkiem o tym jak to wszystko się potoczy, ale i tak nic nie było w stanie popsuć mi humoru, po wczorajszej rozmowie z mamą. Około 17 zaczęłam powoli szykować się na wyjście na spotkanie.

-Gdzie się wybierasz?-zapytała Dominika
-A umówiłam się z Bartkiem-skłamałam, ale nie mogłam jej powiedzieć prawdy
-Ale, ci zazdroszczę chciałbym, żeby ze Zbyszkiem mi się tak układało jak Tobie z Bartkiem
-Cierpliwości, wszystko się jakoś ułoży-uścisnęłam siostrę
-Dzisiaj chciałam się z nim zobaczyć, to powiedział że ma trening, no a jak widać nie maja skoro ty się spotkasz z Bartkiem-powiedziała
-Może jakiś indywidualny trening ma-próbowałam coś wymyślić
-Wszystko mi jedno, idę na zakupy poprawie sobie humor.
-Dobry pomysł-powiedziałam, Dominika wzięła torebkę i wyszła z domu

Ja też popsikałam się perfumami, zarzuciłam coś na siebie i wyszłam z domu. Kilkanaście minut później byłam już na ulicy gdzie znajdowała się restauracji. Weszłam do budynku, był bardzo przytulny, Zbyszek czekał na mnie,wybrał już stolik przy oknie.
-Hej, ciesz się, że zgodziłaś się na to spotkanie-powiedział i dał mi mały bukiecik stokrotek
-Przyszłam tylko ze względu na to, że chcę zakończyć tą sprawę i wyjaśnić sobie wszystko.
-Tak, wiem zachowywałem się jak palant, ale zrozumiałem że ty chyba kochasz tylko Bartka i nic tego nie zmieni. Na początku nie mogłem się pogodzić z tym, bo to ja pierwszy się z Tobą spotkałem,to ja cię dostrzegłem, ale to chyba nie ma znaczenia. Widzę jak wam z Bartkiem na sobie zależy.
-Mam nadzieję, że to co mówisz to prawda i że to wszystko przemyślałeś. Po za tym to co robiłeś krzywdziło przede wszystkim Dominikę, trzeba było jej nie zawracać głowy.
-Ale naprawdę mi na niej zależy, tylko trochę się ostatnio pogubiłem i  nie możemy dogadać, może byś mi jakoś pomogła?
-Mogę spróbować, ale tylko jeśli obiecasz że jej nie skrzywdzisz?
-Nie bój się, zależy mi na niej-uśmiechnął się Zbyszek

Wtedy zauważyłam przez okno, że chodnikiem idzie Dominika z zakupami i rozmawia z kimś przez telefon.
Odwróciła głowę i zobaczyła nas...

środa, 26 grudnia 2012

XXVIII

XXVIII


Zza rogu wyszedł młody przystojny, wysoki brunet, naprawdę przystojny w ręku niósł nasz dziennik. Miał około 28 lat, a najlepsze było to, że był chłopak który poprzedniego dnia uratował mi życie. Podszedł na początku chyba mnie nie zauważył. Włożył klucz od sali do drzwi:
-Witajcie, zaraz wam wszystko wyjaśnię dlaczego to ja dzisiaj was będę próbował czegoś nauczyć- powiedział nauczyciel, w tym samym momencie obejrzał się do okola i kiedy mnie zobaczył upuścił kluczyk.
Spojrzeliśmy na siebie, chyba każde z nas było w lekkim szoku. Wszyscy na nas spoglądali. Weszliśmy wszyscy do sali. Jak zwykle zajęłyśmy z Natalią przedostatnią ławkę od ściany.
-Znasz go?-zapytała Natalia
-Długo by o tym opowiadać-odpowiedziałam
-No niezłe ciacho-powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Natalia  odwróciła się do Agi i Ilony i zaczęły ostro o nim dyskutować.
Młody mężczyzna, napisał swoje imię na tablicy i otwarł dziennik
-Mam na imię Jacek, od dziś będę waszym nowym nauczycielem języka polskiego poniważ wasza pani zachorowała, mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało-powiedział miłym głosem i zaczął czytać listę obecności. Doszedł do mojego numeru, kiedy przeczytał moje imię odpowiedziałam
-Jestem
-Aha to ty- powiedział i się uśmiechnął, wszyscy patrzyli na mnie co najmniej dziwnie
Potem Jacek, a właściwie pan Jacek nie wiem jak mam na Niego mówić przeszedł do tematu lekcji.
Opowiadał o dwudziestoleciu wojennym, chodził po całej klasie przekazując nam najważniejsze informacje dotyczące tej epoki, ale miałam wrażenie, że momentami zatrzymuje wzrok na mnie, robiło mi się gorąco.
Zadzwonił dzwonek, lekcja się skończyła szybko wybiegłam z klasy razem z dziewczynami. Ale szybko zapomniałam, o nowym nauczycielu, bo cały czas myślałam o jutrzejszym spotkaniu ze Zbyszkiem.
O 15 wróciłam do domu. Bartek miał trening do 16 miał do mnie przyjść wieczorem bo rodzice byli w pracy a młodsze rodzeństwo pojechało na zieloną szkołę. Dominika chodziła po domu, widziałam że chce ze mną pogadać ale nie wie jak zacząć. Poszłam do kuchni zrobić sobie kakao. Stałam przy kuchence, kiedy podeszła Dominika
-Mi też zrobisz?-zapytała
-Pewnie
-Karola, przepraszam nie chciałam się z Tobą kłócić, po prostu ze Zbyszkiem ostatnio nic mi nie wychodzi, staram się ale z jego strony nie widzę jakiejkolwiek inicjatywy-powiedziała Dominika
-Oj młoda, młoda wszystko się jakoś ułoży, ja też przepraszam może za pochopnie osądziłam Zbyszka-powiedziałam do Dominiki i ją przytuliłam,miałam nadzieję że po naszym jutrzejszym spotkaniu, jak wszystko sobie wyjaśnimy, Zbyszek przemyśli wszystko i jakoś się to ułoży

Wypiłyśmy kakao, pogadałyśmy. Około 18 do drzwi zapukał Bartek. Przywitał mnie całusem w policzek, a ja zaprosiłam go do mnie do pokoju. Wymienił się z Dominiką krótkim przywitaniem i weszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy na łóżku:
-Napijesz się soku?-zapytałam
-Poproszę

Nalałam nam soku i usiadłam koło niego.
-Chcesz się gdzieś przejść, czy może coś obejrzymy na komputerze?-zapytałam
-Wiesz co przepraszam, ale najchętniej bym poleżał jestem padnięty po treningu-odparł zmęczony Bartek
-To może zrobię Ci masaż jeśli chcesz oczywiście i się nie boisz, że coś ci zrobię-powiedziałam uśmiechając się
-Kochanie wiesz czego mi trzeba- powiedział i położył się u mnie za łóżku.

-Karolina ja wychodzę!-krzyknęła z salonu Dominika
-Okey pa-odpowiedziałam siostrze

-No to mamy dom dla siebie-roześmiał się Bartek
-No tak-usiadłam na na jego udach podciągnęłam mu koszulkę i zaczęłam go masować
-Kochana ty się chyba pomyliłaś z powołaniem-powiedział Bartek
-Ja jeszcze swojego powołania nie wybrałam-uśmiechnęłam się, Bartek  miał wspaniale wyrzeźbione ciało, uwielbiałam się do niego przytulać, czułam się bezpiecznie. Podciągnęłam mu koszulkę wyżej i zaczęłam całować go po karku,  on wtedy odwrócił się i zdjął moją bokserkę, zaczął mnie namiętnie całować czułam jego usta na całym ciele, rękami obejmował moje pośladki, czułam się wspaniale,widziałam tylko jak moje ubrania  po kolei lądują w różnych częściach mojego pokoju. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi do domu...




niedziela, 23 grudnia 2012

XXVII

XXVII

-Co się stało, kim jesteś?-zapytałam zdezorientowana, jakiś mężczyzna trzymał mnie na rękach
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak, czy mógłbyś mnie postawić?-zapytałam zawstydzona
-Oczywiście-odparł,  w tym samym momencie zjawił się Bartek
-Co się stało, kochanie wszystko okey?-zapytał zatroskany
-Tak, tak zachłysnęłam się wodą, ale już wszystko w porządku-powiedziałam, Bartek otulił mnie ręcznikiem i mocno przytulił.
-Karolina nic Ci się nie stało!-usłyszałam głos Zbyszka, za nim przybiegła Dominika i mocno mnie przytuliła
-Przecież ty nie umiesz pływać mogłaś się utopić-podsumowała moja siostra
-Przestańcie, wszystko jest okey po prostu napiłam się trochę wody, ten chłopak mnie wyciągnął odpowiedziałam, widziałam że naprawdę się przestraszyli

Przez całe zamieszanie, zapomniałam o młodym mężczyźnie, który stał obok.
-Dziękuję, Ci bardzo nie wiem co by było gdyby nie Ty-powiedziałam
-Nie ma sprawy, każdy by się tak zachował-odpowiedziałam skromnie
-Tak, dziękujemy-powiedział Bartek i uścisnął rękę mężczyzny

Udaliśmy się do szatni, wszyscy mieliśmy już dość basenu na dzisiaj. Po 20 minutach byliśmy przebrani.
-Może wybierzemy się coś zjeść?-zapytał Zbyszek, chyba nie chciał kończyć tego wieczoru
-Dobry pomysł-powiedziała Dominika
-Wiecie co przepraszam, ale mam dość na dzisiaj-odpowiedziałam
-Odwiozę Karolinę do domu, a wy bawcie się dobrze-powiedział Bartek
-Nie no to kiedy indziej, jak nie to wszyscy się zbieramy-powiedział Zbyszek, widziałam po minie Dominiki, że myślała, że zostaną sami we dwoję. Zbyszek najwyraźniej miał inne plany.

Udaliśmy się do auta Zbyszka, po 15 minutach byliśmy już pod domem.
-To cześć-trzasnęła drzwiami Dominika i szybko pobiegła do domu
-To do następnego razu-wysiadłam z auta i udałam się w stronę drzwi, po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę
-Nie ładnie tak bez pożegnania-powiedział Bartek i mnie pocałował.
-No a teraz już idź, Zbyszek czeka pa-powiedziałam, Bartek odszedł w stronę auta, po raz kolejny zobaczyłam to niezadowolenie i zazdrość w oczach Zbyszka, który siedział za kierownicą auta.

Weszłam do domu. W pokoju na łóżku leżała zapłakana Dominika.
-Nie chce,żeby to źle zabrzmiało, ale nie powinnaś się angażować w znajomość ze Zbyszkiem-nie wiedziałam jak jej to delikatniej powiedzieć
-Karolina myślisz, że jak Zbyszek kiedyś powiedział Ci coś miłego to teraz już nie może być z nikim innym!-krzyknęła donośnym głosem Dominika, dobrze że w domu nie było rodziców
-O co Ci chodzi chce Ci tylko pomóc...
-Masz Bartka zajmij się nim a Zbyszka zostaw w spokoju-krzyczała zdenerwowana
-Nie wiem o czym ty mówisz, przecież mnie i Zbyszka nic nie łączy
-Przecież widzę jak on na Ciebie patrzy, głupi by zauważył, że coś między wami jest,że nie jesteś dla niego obojętna
-Dominika uspokój się, pogadajmy na spokojnie
-Daj spokój nic nie rozumiesz-powiedziała i wyszła z pokoju zapłakana.

Chciałam dobrze w wyszło jak zawsze, chciałam żeby nie wpakowała się w związek z kimś, kto na nią nie zasługuję. Dominika cały wieczór siedziała w salonie, nie chciała ze mną rozmawiać. Około 22 położyłam się. Usłyszałam wibrację mojego telefonu. Myślałam, że to wiadomość od Bartka na dobranoc.

                  ,, Spotkajmy się pojutrze o 18 w restauracji, na Wesołej, wszystko Ci wyjaśnię chce to zakończyć, żeby wszystko wróciło do normy."
                                                                                      Zbyszek

 Pomyślałam, że to ostateczny moment, żeby wszystko sobie wyjaśnić. Postanowiłam, że pójdę na to spotkanie nie mówiąc Bartkowi i Dominice,wyjaśnię wszystko ze Zbyszkiem i wszystko będzie dobrze. A przynajmniej miałam taką nadzieję.

Rano obudziłam się o 7:40 na 8:00 miałam do szkoły. Szybko się ubrałam, umyłam i pognałam do szkoły. Do budynku weszłam równo z dzwonkiem  Od razu pobiegłam po salę polonistyczną, ale nauczycielki jeszcze nie było. Czekaliśmy kilka minut w nadziei, że nie będzie lekcji. Usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi po schodach. Kiedy zobaczyłam osobę z dziadzieniem w ręku byłam naprawdę zdziwiona...



środa, 19 grudnia 2012

XXVI

XXVI

Rano obudziłam się w wyjątkowo dobrym nastroju, wiedziałam że wieczorem spotkam się z Bartkiem.
Zjadłam śniadanie, umyłam się ubrałam i z Dominiką o 7:35 wyjechałam z pod domu.
Kiedy weszłam do szkoły wszyscy patrzyli na mnie jakoś dziwnie...
-Macie wrażenie,że wszyscy się na mnie dziwnie patrzą?-zapytałam się dziewczyn
-Dziwisz się?-odparła Natalia
-Jak to... nie rozumiem-powiedziałam zdezorientowana
-Byłaś na balu, z chłopakiem, siatkarzem do którego wzdycha większa połowa naszej szkoły-powiedziała, śmiejąc się Ilona
Dziewczyny pytały mnie jak z Bartkiem, podzieliłam się z nimi moimi przeżyciami, ale oczywiście nie wszystkimi, kilka szczegółów pozostawiłam jednak tylko dla siebie i Bartka.
Cały dzień miałam dobry humor nie mogłam doczekać się wieczoru z nim. Na jednej z przerw Magda zaproponowała:
-Spotykamy się dzisiaj u mnie?-zapytała
-Ja nie mogę-odpowiedziałam
-Czemu?-zapytała Aga
-Umówiłam się z Bartkiem na wieczór-powiedziałam uśmiechając się
-Jak to to on jeszcze tutaj jest?-zapytała Natalia
-Tak,będzie grał w tutejszym klubie-powiedziałam, uśmiech nie schodził mi z twarzy
-Wow, ale macie fajnie, w ogóle fajni jesteście-powiedziała Ilona
-Też się cieszę- odpowiedziałam.

Lekcje skończyłam o 15, w domu byłam o 15:30. Po drodze wstąpiłam do jednego z miejscowych sklepów i kupiłam nowe bikini na basen. W domu zjadłam obiad i obejrzałam coś w telewizji. Około 17 zaczęłam szykować się do wyjścia,spakowałam ręcznik, strój i suszarkę do włosów, popsikałam się delikatnymi perfumami, około 17:30 była już gotowa do wyjścia. Dominika też była już prawie gotowa. Kilka minut przed 18 pod dom podjechało auto i zatrąbiło. Wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do auta. Zbyszek prowadził, a Bartek siedział na miejscu pasażera, wsiadłyśmy.
-Hej dziewczyny-powiedział Zbyszek
-Cześć-odpowiedziałyśmy, Bartek odwrócił się i pocałował mnie, widziałam że Zbyszek obserwował nas przez lusterko i widać było że niezbyt mu się to podoba, ale nie zwracałam na to uwagi, ważne było tylko to, że spędzę ten wieczór z Bartkiem. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy udając się do kasy z biletami.Z Bartkiem szliśmy pierwsi, byliśmy tacy szczęśliwi z tych wspólnie spędzonych chwil. Widziałam, że Zbyszek chyba inaczej sobie wyobrażał ten wieczór, ale nie zwracałam na niego uwagi. Czekając w kolejce, usłyszałam rozmowę pomiędzy Dominiką a Zbyszkiem.
-Co ci jest? Nie odzywasz się jesteś jakiś inny-powiedziała Dominika do Zbyszka
-Nie wydaje ci się-odpowiedział obojętnie
-Chyba nie... Coś się stało?- zapytała Dominika z troską
-Jak mowie,że nie to nie daj spokój!-powiedział podniesionym głosem Zbyszek

Ludzie wokół patrzyli się na nich, widziałam po Dominice,że nie było jej miło. Wreszcie kupiliśmy bilety i weszliśmy do przebieralni. My z Dominika do damskiej, panowie do męskiej.
-Ej wszystko okey?-zapytałam Dominikę
-Weź, nie wiedziałaś jaką scenę mi urządził, myślałam że coś nas zaczęło łączyć, martwię się o niego a on z takimi tekstami do mnie wyjeżdża daj spokój-trzasnęła szafką  i poszła pod prysznic.
Na basenie bawiłam się świetnie Bartek nie odstępował mnie na krok, uczył mnie pływać, wygłupialiśmy się.
Zbyszek poszedł od razu na inny basen popływać, Dominika siedziała na brzegu i przyglądała się innym, widać było,że nie zbyt jej się podoba to spotkanie.
-Nie no tak być nie może idziemy wszyscy na zjeżdżalnię-zaproponował Bartek
-Okey ja idę po Dominikę ty weź Zbyszka-powiedziałam

Weszliśmy po schodkach na szczyt zjeżdżalni.
-Bartek boję się...-powiedziałam przestraszona
-No co ty kochanie, będę jechał nie daleko za Tobą-pocieszył mnie
-No dobrze-wskoczyłam, jazda trwała kilka sekund, nagle wpadłam do basenu, znalazłam się pod wodą, zachłysnęłam się nie mogłam się poruszyć. Po kilku sekundach ocknęłam się czułam, że ktoś trzyma mnie na rękach i wynosi z basenu. Usłyszałam tylko:słyszysz mnie?